W świetle kamer

Wicepremiera Glińskiego po jakiejś jego kuriozalnej decyzji brat nazwał „idiotą” albo „kretynem”. No, niezbyt ładnie, ale gdy emocje są wielkie, a decyzja wicepremiera nie zasługuje na społeczną akceptację, to takie słowa padają. I jak okazało się nikt brata nie potępiał. Ani zdziwieni   i oburzeni tamtą decyzją Glińskiego, byłego technicznego, ani ci, którym była obojętna.

Czy wydawane pieniądze „na kulturę” mają zasady racjonalności, wspierania przemyślanego rozwoju, czy raczej są dawane za „słuszne postawy, wspieranie PIS”?. Awantury w teatrach z obsadzaniem stanowisk dyrektorskich nie mają nic wspólnego z kulturą, dobrem i korzyścią społeczną. Czy za nieprzemyślane, głupie, a najprawdopodobniej wynikające z braku podstawowej wiedzy decyzje Gliński nie powinien być oskarżony z przepisów KK? (KK – Kodeks Karny, a nie zasady KK, gdzie można za wszystko dostać rozgrzeszenie). Za co? – cytat z Portalu Opinii:

Wyrażałem zdziwienie co do zasadności samej transakcji zakupu dzieł sztuki, przekazanych dawno już temu narodowi polskiemu przez fundatorkę księżnę Czartoryską. Kolekcja Czartoryskich zawiera między innymi znany obraz Leonarda „Dama z łasiczką” i wiele innych dzieł sztuki, obrazów, rzeźb i przedmiotów znajdujących się w Polsce i podlegających polskiemu prawu wyraźnie zakazującemu wywożenia jakichkolwiek eksponatów poza granice Polski.

Minister Gliński wydał 100 milionów euro aby nabyć kolekcję, która była naszą własnością, która była w naszym władaniu. (Zbigniew Szczypiński: Każda własność jest święta – każda własność pochodzi z kradzieży!)

Czy słowa brata Glińskiego to opis umysłowości wicepremiera !! rządu polskiego, czy tylko zwykła połajanka? Bo jeśli nie „kretyn/idiota”, to może interesowny sposób na życie? Polecam artykuł Zbigniewa Szczypińskiego, Gdańszczanina. Czy dziwić może, że ‚politycy” PIS tak tych z Gdańska nie lubią?

 

p.s. Warto przeczytać wymiany uwag znajdujące się pod artykułem. Uwag ludzi tzw. „kulturalnych i rozumujących”

Dodaj komentarz


komentarzy: 9

  1. „Fundacja Książąt Czartoryskich stara się o rozwiązanie działalności. Sąd oddalił jednak wniosek, w którym dopatrzył się poważnych nieścisłości. Zabrakło sprawozdania finansowego, a sprawa rozchodzi się o 500 mln złotych, które fundacja otrzymała za sprzedaż swojej kolekcji Ministerstwu Kultury i Dziedzictwa Narodowego.”http://www.newsweek.pl/kultura/wydarzenia/sad-nie-zgodzil-sie-na-likwidacje-fundacji-czartoryskich,artykuly,425577,1.html?src=HP_List_latest

  2. Interesowny sposób na życie.

    I nie zdziwiłbym się, gdyby sam Czartoryski był tu tylko figurantem, który firmuje fundację swoim nazwiskiem i w sumie z tego niewiele ma. Bardziej interesującą postacią, która przytuliła te pieniądze, przynajmniej ich część, jest Maciej Radziwiłł – brat niedawnego jeszcze ministra zdrowia – który to tylko co został włączony do zarządu Fundacji (ledwie rok minął), a już przygotował wniosek o jej zlikwidowanie…

    1. …. mogło być tak, że  wpływy byłego ministra zdrowia pomogły.Henryk Sienkiewicz w usta Radziwiłła w Potopie włożył słowa:

      ” Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.”

      Widać tu złe zmiany genetyczne :-)

      1. @Zielony Kwiat
        Sugerujesz, że polski rząd był szantażowany, że ktoś zmusił go do wyłożenia tych pieniędzy? Gdzie jest oszustwo i na czym polega? Na tym, że ktoś kupuje kolekcję za cenę niższą niż wartość jednego obrazu, a sprzedający nie czeka, aż kupujący znajdzie pretekst, by mu te pieniądze odebrać? Kolekcja jest w Polsce, jest zabezpieczona, jest nasza, więc na czym polega problem? Skąd ta troska o cudze mienie i jego zabezpieczenie?

        1. @ Oby.watel. A gdzie tam mowa o szantażu. Te 100 mln + 8mln nie musiały być wydane. Prawo tak stanowi, że dobra w posiadaniu fundacji nie mogły być nawet wypożyczone bez zgody państwa.  Zrobiono ordynarny przekręt i skok wzorem SKOKu na kasę.

          Czyżbyś zaczął pochwalać rabunek finansowy?  Szkoda, że nie przeczytałeś treści z podanych linków. Dobra znajdujące się „w posiadaniu” fundacji zostały już wcześniej darowane narodowi przez antenatkę Czartoryskich.

          To teraz czekajmy na kolejne sprzedaże….

          1. Nie, jeśli coś widzę inaczej niż oficjalna propaganda, to nie oznacza, że coś pochwalam. Poprosiłbym bez osobistych wtrętów. Zwłaszcza, że nikt rabunku nikomu nie udowodnił, a nawet nie zarzucił. Z całym szacunkiem, ale szanowny autor podlinkowanego materiału plecie androny, które może robiły wrażenie po wojnie, gdy Polacy budowali socjalizm, ale teraz brzmią anachronicznie. Jeremiada chłopa pańszczyźnianego.

            To polscy chłopi – zniewoleni w porządku pańszczyźnianym, czyniącym z nich niewolników – swoją pracą dostarczali pieniędzy swoim panom. Ród Czartoryskich nie miał żadnych innych źródeł, z których mógł czerpać swoje bogactwa. Zarządca fundacji Czartoryskich, a właściwie jej likwidator (fundacja po otrzymaniu kapitałów uzyskanych ze sprzedaży kolekcji ministrowi Glińskiemu przeniosła swoją działalność i uzyskane pieniądze do innej fundacji zarejestrowanej w Luksemburgu), w rozmowie radiowej wyjaśniał, że kolekcja obrazów to dowód geniuszu któregoś z Czartoryskich, który w trakcie swoich pobytów w Italii kupował te obrazy.

            Pobyt w Italii i zakup tych dziel sztuki dokonane zostały za pieniądze, wypracowane przez tysiące niewolników Czartoryskich, których z tej pańszczyźnianej niewoli wyzwoliły nie polskie władze, a zaborcy. Różni zaborcy w różnym czasie. Decyzje te nigdy nie były decyzjami polskich właścicieli, a właśnie rządów państw zaborczych, pod władzą których byliśmy przez ponad sto lat.

            Przecież facet argumentuje dokładnie tak samo jak PiS wprowadzając ustawę degradacyjną, albo ci, którzy usprawiedliwiają reprywatyzację. Trzeba być niebywałym durniem, żeby zarzucać żyjącym setki lat temu ludziom, że żyli zgodnie z panującymi wtedy zasadami. I mieć pretensje do obecnie żyjących, że odziedziczywszy majątek korzystają z niego.

            Rząd ma w swych rękach wszelkie możliwe instrumenty. Ma do dyspozycji służby i prawników. Dlaczego zapłacił skoro nie musiał? Był w zmowie? Co to znaczy, że — jak chce autor — Czartoryski wyprowadził pieniądze do Luksemburga? Od kiedy trzeba tłumaczyć się z tego, co się zrobiło ze swoimi pieniędzmi? Od kiedy dysponowanie swoim majątkiem to „wyprowadzanie”?

    2. @Cyberskoker
      Co rozumiesz przez określenie „przytulić pieniądze”? Czy jeśli coś kupujesz w sklepie, to sklep też „przytula pieniądze”? Ale przecież jak kupisz, to te pieniądze już nie są Twoje, to co Cię obchodzi co z nimi stanie? Polski rząd kupił, zapłacił i w czym problem? Sprzedający ma się tłumaczyć co zrobił z pieniędzmi? Nie sądzisz, że już przekraczamy granice absurdu? Ta nagonka dobitnie świadczy o tym, że zabezpieczenie tych pieniędzy miało sens. Ponieważ wiele przykładów z wcale nieodległej przeszłości świadczy o tym, że polskie władze potrafią tak handlować, że sprzedający nie ma ani tego co sprzedał, ani pieniędzy za to, co sprzedał.

      1. Problem w tym, że w składzie tego polskiego rządu był brat osoby reprezentującej sprzedającego. W dodatku osoba ta znalazła się tam tuż przed przeprowadzeniem transakcji. Oczywiście z mianowania owego polskiego rządu, który tymi nominacjami (były dwie) usunął z zarządu fundacji osoby sprzeciwiające się tej transakcji.

        1. Bo w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało na raz. W tym konkretnym przypadku chciało. Kupujący chciał zapłacić i odtrąbić gigantyczny sukces, polegający na kupnie za bezcen zbiorów olbrzymiej wartości, sprzedający chciał sprzedać tanio. Do transakcji doszło i a) zbiory są kupującego, b) pieniądze są sprzedającego, zaś prokuratura, sądy, cały sztab prawników i służby specjalne są na usługach państwa.