W Himalajach trwa dramat. Umiera człowiek. Czy ktoś mu pomoże?

Nasz rodak jest na granicy śmierci. Wszedł na ponad siedmiokilometrową górę i dopadło go nieszczęście. Oślepł i w ogóle. Oby na chwilę i równie OBY to wszystko się szczęśliwie skończyło. Ma szansę na zamarznięcie. Trzymam za Niego kciuki.

Siedem miliardów ludzi na świecie, a ja użalam się nad dwiema osobami, w tym szczególnie nad jedną. Bo może umrzeć? Bo to Polak? Bo uległem ogólnemu nastrojowi i wiadomościom przekazywanym co chwilę także w naszej syjonistycznej szczekaczce.Cały dzień tego słuchałem z coraz większym strachem o obcego mi faceta. Czy zapowiadana na jutro akcja ratownicza przy użyciu pakistańskiego wojskowego śmigłowca się uda? Mogła się odbyć dziś, ale Pakistańczycy za darmo nie latają. Gdy polska ambasada zdeklarowała się że zapłaci, było zbyt późno na lot.

Niedawno wróciłem do domu. Odczytałem komentarz Cyberskokera pod moim wpisem dotyczącym lichwy. Wpis jest dość długi i ciekawy. Oto fragmenty:

Mamy brać odpowiedzialność za swoje życie i decyzje, jakie w tym życiu podejmujemy. Nikt nikogo siłą do lichwiarza nie zaciąga, natomiast znam bardzo wielu ludzi, którzy umarli na własne życzenie – nadużywając alkoholu i niszcząc sobie płuca dymem z papierosów.
…..
Natomiast dziwię się Tobie, że z jednej strony chciałbyś ingerować w życie innych zakazując im podejmowania samodzielnych decyzji finansowych, a z drugiej nie przeszkadza Ci, kiedy podejmują oni samodzielne decyzje dotyczące własnego zdrowia.

Naszły mnie wątpliwości: Facet pojechał wspinać się na górę. Bo lubi. Nie musiał, ale zaryzykował swoje życie i zdrowie. Taki kaprys. Wcześniej był zdrowy, więc znalazł się w trudnej sytuacji na własne życzenie. Jest praktycznie umierający. Też na własne życzenie.

    Powinien

sam odpowiadać za siebie.

    Powinien,

zgodnie z sugestiami Cyberskokera zadzwonić do firmy lichwiarskiej, pożyczyć 50 tysięcy dolarów na akcję ratowniczą, a następnie, gdy już wyjdzie ze szpitala, zacząć to spłacać. Oj ja głupi, przecież on powinien zacząć spłacać te pieniądze nie PO wyjściu ze szpitala, ale w czasie pobytu w nim, bo przecież lichwiarze tak żądają: natychmiast płać pierwszą ratę.

Będę chyba nie bardzo w zgodzie z przekonaniami Cyberskokera, bo cieszę się że za akcję ratowniczą przy użyciu śmigłowca zapłaci polska ambasada. Dostosuję się jednak dalej: gdy nasz pechowy Alpinista przeżyje (oby) i wróci do Polski, powinien te pieniądze zwrócić. Jeśli nie ma, niech pożyczy u lichwiarza.

Na stronie www.lendon.pl dokonałem symulacji:
Nie dało się w dolarach więc symulacja dotyczyła 5 tys.zł. Pożyczenie tej sumy na 45 dni daje RRSO 664%. Mam nadzieję że nasz rodak przeżyje i spłaci zobowiązania wynikające z akcji ratunkowej. 50 tysięcy dolarów to tylko koszt śmigłowca. Jak zdąży w 45 dni, to to tylko 664% rocznie.

About Jabberwocky

Dawniej antysemitą był ktoś, kto nie lubił żydów. Dziś antysemitą mianują tego, kogo to żydzi nienawidzą.

Dodaj komentarz


komentarzy: 18

  1. dwie sprawy….

    góry to pewnego rodzaju stan umysły..i nie muszą być to himalaje…

    ostatnio na babiej zabłądziła grupa zadzwonili i wyszli po nich i sprowadzili o własnych siłach , jedni zachwali się odpowiedzialnie i nie kozaczyli drudzy wyszli w noc ..”bo ktoś potrzebował pomocy”

    i myślę , że w tym niesieniu pomocy jest sens i to większy niż się wydaje ..to również stan umysłu…

     

    co do drugiej rzeczy… lichwy i odpowiedzialności za swe decyzje…

    pazeronośc na kase ni ejest niczym nowy i w moim rozumienu tio dośc negatywny stan umysłu..

    a co do odpowiedzialności za swe decyzje… to jak nabardziej się zgadzam … tyle tylko że przed odpowiedzialnością jest świadomość i wiedza

    ps śmigłowiec podobno poleciał 0 9 rano/

    1. > „pazeronośc na kase ni ejest niczym nowy i w moim rozumienu tio dośc negatywny stan umysłu.”

      Oczywiście, że tak. Lichwa nie jest niczym dobrym ani pożądanym.

      > „przed odpowiedzialnością jest świadomość i wiedza”

      Zgoda, ale co zrobić, kiedy wiedzy zabrakło? Albo kiedy zadziałało się pod wpływem impulsu? Przecież tak też bywa.

      Wtedy potrzebna jest ochrona prawna, a tę daje tylko legalizacja. Delegalizacja od razu czyni z delikwenta kryminalistę.

      1. Lichwa to z reguły żerowanie na ludziach potrzebujących, będących w trudnej sytuacji materialnej. Jeden ruch ręki i po lichwie – potrzebujesz pieniędzy? Państwo ci pomoże, udzieli kredytu jeśli w banku starałeś się bezskutecznie. Zaufamy ci i wspomożemy. Ale…

        … nie możemy. Bo te kilka milionów, które moglibyśmy przeznaczyć na taka doraźna pomoc wolimy przeznaczyć na inne zbożne cele, jak IPN czy ocieplenie świątyń.

  2. @ Smok

    W tym przypadku, szanowny adwersarzu, to przede wszystkim organizatorzy wyprawy powinni byli wcześniej zadbać o stosowne ubezpieczenie, by w razie wystąpienia problemu znalazł się ktoś, kto pokryje koszty akcji ratunkowej. Z takim samym problemem mamy do czynienia każdego roku w Tatrach i jest tylko kwestią czasu, kiedy śmigłowiec TOPR przestanie wylatywać do każdego przypadku.

    Druga rzecz jest taka, że w przypadku Himalajów kwestia dostępności śmigłowca jest rzeczą wtórną. Maksymalny pułap lotu takiej maszyny to 5000, może 5200 metrów. Także dotrzeć może ona do ratowanego dopiero wtedy, kiedy zostanie on ściągnięty co najmniej półtora kilometra niżej niż się w tej chwili znajduje.

    A tak w ogóle to zastanawiam się, dlaczego już nawet wyprawa w góry musi być „narodowa”? Nie pozostaje nic innego jak zaanektować szczyt, wytyczyć granice i postawić posterunki. 

    No i krzyż. Krzyż musi być, by było czego bronić.

  3. No tak. Facet poszedł, bo ma takie hobby, bo lubi wyzwania. Nie wyszło mu. Podatnicy zapłacą. Bo mają takie hobby. Bo lubią fundować hobbystom eskapady, akcje ratownicze, leczenie. Że potem jakieś dziecko nie załapie się, nie będzie leczone w porę, bo pieniądze pójdą na leczenie hobbisty? A kogo to obchodzi? Domagających się kasy rezydentów?

    Oczywiście swoje leczenie hobbista niejako opłacił płacąc składki. Ale jeśli ktoś jedzie na wycieczkę, to musi wykupić polisę, a jak nie daj boże zachoruje, to płaci i to nieraz słono. Dlaczego za hobbistę powinnismy płacić wszyscy?

    1. @Oby.watel
      Jest siódma rano. Nie mam pojęcia czy ten himalaista żyje czy nie i tak naprawdę to nie o niego chodzi:życzę mu przeżycia i wyzdrowienia.Sprawa jest wielowymiarowa a on jest czymś w rodzaju pretekstu czy symbolu.

      Zapaleńców w życiu spotkałem wielu. Są różni, ale zwykle uważają swoje zainteresowania za centrum wszechświata. Gdyby dotyczyły tylko ich, to niech tam, ale zwykle chcą żeby wszyscy na świecie podzielali ich pasję.Jeśli ich pasja to ich pieniądze, nie ma sprawy. Gorzej gdy swoją pasją terroryzują wszystkich dookoła.
      Mają poczucie misji. Himalaje czy społecznikostwo- żadna różnica. Kto nie wykaże zainteresowania – ten jest wrogiem. Kto ma inne zapatrywania- ten jest wrogiem śmiertelnym. I oni wszyscy, te wulkany energii, spełniają swoje instynkty za cudze pieniądze.

      Wyprawa sporo kosztowała. Oczywiście, pieniądze dali ludzie którzy chcieli.Nikomu ich nie ukradziono. Jednak jak się okazuje nie zebrano ich wystarczająco dużo na zabezpieczenie ratunku, „gdyby coś…”.

      No, właśnie mamy to „coś”. Zapłacimy.

      Leczenie dziecka…. No, może leczenie himalaisty jest ważniejsze.

      Uwierz mi, że wydatki związane z wycieczką w Himalaje to kropla w oceanie wyłudzanych od nas przez różne fundacje pieniędzy.

  4. Powiem szczerze, że mnie te odsetki przerażają!!! Nie miałam o tym pojęcia !!!! I że mogą takie  być i nie są ścigane z urzędu. Pracowałam z przeciwnością elit. Z plebsem. Naprawdę, czasami jest trudno zrozumieć ich rozumowanie, czy brak rozumowania. Można tłumaczyć, tłumaczyć, że nie da rady spłacać, bo rata jest wyższa niż  miesięczne pobory.Na pytanie czy wszystko jasne, pada odpowiedź: ale ja chcę to mieć! Ukończona szkoła zawodowa.

    To nie jest jakaś wyjątkowa sytuacja. Ludzi, którzy nie radzą sobie w życiu (nie podam przyczyn, bo ich nie znam) jest sporo. Uważałam swojego przodka za postać paskudną. Nie miałam pojęcia, że aż gęsto od paskud.

    1. Nasz Misiaczek(postać sympatyczna jako  Avatar i jako On sam, chociaż za wszelką cenę usiłuje mnie przekonać że jest paskudny, ale bezskutecznie) uważa że wszystko zależy od nas samych. Oby nie musiał si,ę przekonać….NIGDY przekonać, że to nieprawda. Naprawdę i szczerze tego Mu(Jemu), oraz Wam wszystkim tego życzę.
      NIC nie zależy od nas. Jeśli człowieka nie spotkało jeszcze nic złego, to kluczowym słowem jest JESZCZE.Życie nie zależy od nas, ale od przeznaczenia.
      To żaden powód do przechwałek, ale…naprawdę sporo w życiu spotkało mnie i ludzi których, często przypadkowo, spotkałem. Wszystkim Wam życzę szczęścia do ostatniej chwili życia.Nieszczęścia widziałem już wystarczająco dużo.

      1. Czymś innym jest kupienie na raty telewizora. Kupiłem na 30 rat. RRSO 0%. Spłacę chyba że zdechnę wcześniej. Da się.

        Ale umierający człowiek nie spłaci. Operacja uratuje wegetację, ale czy to jeszcze życie????
        Ten kraj należy zaorać. Sam zaprzęgnę konia do tego czym się orze. Przepraszam, ale na orce znam się niespecjalnie. Nie mam pojęcia czy orze się Sochą, pługiem)a może pługiem się płuży???) czy może lemieszem…. Wybaczcie chamowi z Warszawy.

      2. Szkoda tylko, że Ty sam nie jesteś tak sympatyczny. Próby podszczypywania mnie pod kątem personalnym do niczego nie doprowadzą, Nic takimi metodami nie zyskasz. To, co piszesz, świadczy tylko i wyłącznie o Tobie, a nie o mnie.

        Zaczyna mi być Ciebie żal. Skoro w Twoim życiu od Ciebie nic nie zależało, skoro spotykają Cię w życiu tylko rzeczy nieprzyjemne i złe, to przykro się to czyta, ale nie patrz poprzez pryzmat swojego życia na życie innych. To, że sam jesteś ofiarą losu nie oznacza, że otaczają Cię wyłącznie takie same ofiary.

        1. @Cyberskoker
          Żal Ci mnie? Zawsze to słyszę od agresywnych katolików i świadków Jehowy, więc zaczynam rozumieć Twoją napastliwość ... Tresowali Cię na samozadowolenie i zawyżoną samoocenę, czy już od dzieciństwa wyrywasz muchom skrzydełka bo taki się urodziłeś?
          Uwagi osobiste na mój temat dowodzą tego że nie do końca rozumiesz to co czytasz. Ja piszę o problemach społecznych, dotyczących ogromnych grup ludzi, Ty odnosisz to do mnie…Tak widocznie masz, i ja to akceptuję, bo w końcu każdy ma prawo do życia i komentowania, zgodnie z Konstytucją.Nawet głupiego.

          Chyba trochę się zagalopowałeś: nie jestem Tobą zainteresowany,więc nic nie zamierzam osiągnąć.  Podszczypywać Ciebie?….No, masz te marzenia.
          Ale ja Cię nie ganię za tego typu potrzeby seksualne. Może spróbuj pojeździć autobusem w godzinach szczytu, może Ci się coś trafi, ktoś szczypnie?Przecież Ty jesteś bardzo sympatyczny(zapewne)chociaż tak starannie to ukrywasz.Robisz to bardzo skutecznie. Spróbuj się jednak do kogoś uśmiechnąć, jak nie uszczypnie Cię to może chociaż kopnie.Zawsze to jakiś kontakt.

          1. Mistrzostwem świata nie jest bynajmniej wejście na szczyt i zatknięcie na nim polskiej flagi zamiast krzyża. Mistrzostwem świata jest  napisanie

            Nasz Misiaczek(postać sympatyczna jako  Avatar i jako On sam, chociaż za wszelką cenę usiłuje mnie przekonać że jest paskudny, ale bezskutecznie) uważa że wszystko zależy od nas samych.

            Po czym w reakcji na te jakże niepersonalne uwagi natury ogólnej ryknąć:

            Zawsze to słyszę od agresywnych katolików i świadków Jehowy, więc zaczynam rozumieć Twoją napastliwość ... Tresowali Cię na samozadowolenie i zawyżoną samoocenę, czy już od dzieciństwa wyrywasz muchom skrzydełka bo taki się urodziłeś?

            Jeśli wziąć pod uwagę minione doświadczenia, przywołać w pamięci inne „pogwarki”, to trudno się oprzeć wrażeniu, że masz potężny problem. Tyle, że kąsając każdego pod byle pretekstem  i bez pretekstu nie wykazujesz swojej siły i miałkości przeciwnika, lecz swoją słabość i bezradność. Trudno się jednak dziwić, że nie ma postępów i trauma się pogłębia, skoro najżyczliwszego sobie potrafisz wdeptać w ziemię i zmieszać z błotem bo sobie ubzdurałeś, że napisał o Tobie. W głowie Ci się pomieścić nie może, że nie jesteś ani pępkiem świata, ani alfą i omegą i analizowanie Twoich cech jest zwykłą stratą czasu.

            Zanim rykniesz swoimi siedmioma paszczami, zanim zaczniesz zionąć ogniem może spójrz w lustro, przeczytaj to, co piszesz i spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie czy naprawdę wszyscy się na Ciebie uwzięli i nie śpią po nocach kombinując jak by Ci zrobić przykrość wykorzystując zaniżoną samoocenę?

             

            PS.
            Wiem jaki jestem. Twoja opinia o mnie mnie nie interesuje nie dlatego, że nie szanuję Twego zdania, lecz dlatego, że mija się o grube parseki (parsek to ponad 3 lata świetlne, czyli bardzo daleko) z rzeczywistością. Zamiast mnie pouczać użyj zwierciadła i patrząc w nie spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tresowany przez agresywnych katolików i Świadków Jehowy Cyberskoker nikogo nie atakuje i pisze na temat, a Ty nie.

            1. Byłbym wdzięczny gdybyś zaprzestał roli „adwokaciunia”, chyba że musisz wtrącać się do nie swojej rozmowy.
              Dobrze jednak że czytasz tylko moje wpisy- czuję się doceniony.
              Skoro jednak masz nakaz intelektualny żeby to robić, popatrz sam w proponowane mi lustro.

              1. Jestem tutaj gospodarzuniem. Zaś odnoszenie się do wypowiedzi nie jest „wtrącaniem się do rozmowy”, lecz „braniem udziału w rozmowie”. Mylisz pojęcia mój drogi. Chcesz prowadzić swoją rozmowę, wal na priva. Nikt Ci się nie wtrąci.

                Niestety nie mogę spełnić Twego postulatu i popatrzyć sam w proponowane Ci lustro, ponieważ stoi u Ciebie i nie mam do niego dostępu. Spoglądając w swoje nie widzę tego, co Ty.

          2. @ Smok

            Niestety, kolego, ale taki tekst…

            > „Nasz Misiaczek(postać sympatyczna jako  Avatar i jako On sam, chociaż za wszelką cenę usiłuje mnie przekonać że jest paskudny, ale bezskutecznie) uważa że wszystko zależy od nas samych. Oby nie musiał si,ę przekonać….NIGDY przekonać, że to nieprawda. Naprawdę i szczerze tego Mu(Jemu), oraz Wam wszystkim tego życzę.

            NIC nie zależy od nas. Jeśli człowieka nie spotkało jeszcze nic złego, to kluczowym słowem jest JESZCZE.Życie nie zależy od nas, ale od przeznaczenia.”

            … odbieram czysto jako personalny. Nie rusza mnie to w ogóle i jeśli sugerujesz, że to ja nie rozumiem co czytam – tym gorzej świadczy to o Tobie. Bo to Ty nie potrafisz wypowiadać się precyzyjnie. Mnie jeszcze w szkole podstawowej polonistka uczyła, że nie jest ważne, co autor chciał powiedzieć. Liczy się tylko to, co rzeczywiście powiedział bądź napisał. Jeżeli piszesz…

            > „Jeśli człowieka nie spotkało jeszcze nic złego, to kluczowym słowem jest JESZCZE.Życie nie zależy od nas, ale od przeznaczenia.”

            … to oczywistym dla mnie jest, że piszesz o własnych doświadczeniach. Jeżeli w Twoim życiu nic od Ciebie nie zależało, to mogę Ci w tym miejscu tylko współczuć. Musisz naprawdę być człowiekiem głęboko nieszczęśliwym. Mi w życiu wiele spraw się udało, wiele nie udało, ale nie szukam sobie wymówek. Dobrze wiem, że w życiu przydarzają się sytuacje, na które nie ma się żadnego wpływu. Jednak o klasie człowieka decyduje reakcja na nie. To jest tylko i wyłącznie jego odpowiedzialność.

            Ty natomiast zachowujesz się tak, jakby winnym Twoich nieszczęść był cały zewnętrzny świat. Nic nie zrobisz, by zmienić swoją sytuację. Nie zauważysz, że mimo takiej a nie innej waaadzy innym jakoś się udaje, choć pewnie też im ciężko. Dla Ciebie to państwo jest do zaorania. Przerzucasz odpowiedzialność za siebie i za swoje na innych. Nie potrzebuję na to lepszego dowodu.

            To też tłumaczy Twoją obsesję na punkcie żydów. Winnych trzeba wskazać palcem.

              1. Lustereczko powiedz przecie kto narcyzem, a kto plecie?

                Nasz Misiaczek(postać sympatyczna jako  Avatar i jako On sam, chociaż za wszelką cenę usiłuje mnie przekonać że jest paskudny, ale bezskutecznie) uważa że wszystko zależy od nas samych.

                Tresowali Cię na samozadowolenie i zawyżoną samoocenę, czy już od dzieciństwa wyrywasz muchom skrzydełka bo taki się urodziłeś?

                Ale ja Cię nie ganię za tego typu potrzeby seksualne. Może spróbuj pojeździć autobusem w godzinach szczytu, może Ci się coś trafi, ktoś szczypnie? Przecież Ty jesteś bardzo sympatyczny (zapewne) chociaż tak starannie to ukrywasz.

                Znowu uwagi osobiste. Umiesz coś bez nich napisać, czy ten nawyk z wiejskiego magla z jakiego, jak widać czerpałeś nauki społeczne to szczyt Twoich możliwości intelektualnych?

                Spróbuj się jednak do kogoś uśmiechnąć, jak nie uszczypnie Cię to może chociaż kopnie. Zawsze to jakiś kontakt.