Tydzień więzienia….

„Co to oznacza? Dla tych, którzy popełnili drobne przestępstwo, wymierzona byłaby kara tygodniowego więzienia. Jak tłumaczy jeden z rozmówców gazety, spełniałaby ona „cele wychowawcze”. Bowiem tydzień to za mało, aby przywyknąć do warunków życia za kratami, ale wystarczająco długo, żeby mieć dość więzienia. – Tydzień więzienia spełni rolę szokową dla drobnych przestępców i może sprawić, że nie wrócą na złą drogę.” GW – TOK

Ławnikiem zostałam z ciekawości. Zobaczyć sąd od tyłu. Gdy zeznawałam jako świadek, zrobił na mnie ogromne wrażenie. Sala jak sala. Ale orzeł na ścianie, sędzia, ławnicy. Konieczna powaga i zachowanie szacunku dla miejsca.

Wyraziłam chęć i zostałam ławnikiem. Dostałam do wyboru być ławnikiem w karnym, rodzinnym lub cywilnym. Mąż poradził by wybrać wydział karny jako najciekawszy. Tak zrobiłam. Zebrałam sporo doświadczeń o ludziach. Także o sędziach i ławnikach. Także o samym sądownictwie powiatowym. Ławnikiem byłam cztery lata 1980 – 1984. Obowiązywało zaostrzone prawo. Jedna sędzia dawała ochoczo wyroki jakie sobie życzył prokurator. Bez dyskusji. Do czasu, gdy zadałam jej kilka pytań. Potem w mojej obecności nie było kawiarnianych rozmów.

Druga sędzia widziała też ducha prawa, widziała nonsens przepisów, ale starała się rozważać wszystkie za i przeciw. Postawa sędziego, jego rozumienie tej roli jest niezwykle ważne. I powinno być brane przed nominacją. W dodatku sędzia powinien mieć staż w prokuraturze, adwokaturze lub innej formacji prawniczej. Dla zebrania doświadczeń. Sędzią nie powinien być tylko dlatego, że zdał egzamin.

Dwóch oskarżonych jako przykład. Jeden pracownik PGR. Konieczny był rozładunek węgla dla PGR. Dyrektora nie było, a żaden z podnajmowanych dotąd kierowców nie chciał dać usługi bez natychmiastowej zapłaty, a był to weekend. Kierownik zrobił to, co zawsze robił dyrektor. Z każdego dostarczonego samochodu była zapłata w naturze w postaci węgla, wtedy też deficytowego towaru. Dlaczego deficytowego, gdy Polska węglem stoi? Kierowcy handlowali węglem. Złapała ich milicja i tak kierownik znalazł się w sądzie. Był zdenerwowany, przerażony perspektywą kary, a na wychowaniu miał chorą żonę, czwórkę dzieci, w tym jedno na studiach. Nie potrafił trafić na ławę oskarżonych, nie wiedział gdzie jest. Był pierwszy raz w sądzie.

To o niego była sprzeczka. Sędzina nr jeden chciała dać mu dużą karę pieniężną zgodnie z wnioskiem prokuratorskim. Może kiedyś to opiszę. Skończyło się karą w zawieszeniu. Jemu tygodniówka nie była potrzebna.

Druga sprawa. Oskarżony był po kilku drobnych wyrokach. Takiej buty, zarozumialstwa, chamstwa w stosunku do matki, nigdy nie widziałam, a bandzior wymagał by siedziała na sali rozpraw. Wtedy miałam możność przekonać się, co znaczy określenie „oskarżony żałował , wyraził skruchę”. Jemu tygodniówka by nie pomogła.

Czy pomoże młodym adeptom? Wszystko zależy od tego z jakiej pochodzą rodziny. Od tego jaki jest stosunek w niej do prawa, do jego łamania. Powiem szczerze, że nie wiem. Może to jest jakaś szansa na zrozumienie czym grozi często głupota, głupi telefon, wyrwana z ręki torebka. Dla niektórych to stopień wyższy w hierarchii, powód do dumy.

By nie było zasilania szeregów przestępczych, młodzi powinni mieć możliwość rozładowania swojej energii w sporcie niewyczynowym, w pracy na 1/2 lub na cały etat. Tak po szkole, by zarobić na wycieczkę, na wakacje, na jakieś upatrzone ubranie. To daje satysfakcję, ale i możliwości zwiedzania. Ale to dla zbyt wielu młodych wyjście spod skrzydełek zbyt opiekuńczych rodziców.

Przepis wprowadzić można, ale jak będzie z jego realizacją? Czy tak jak poprzednio z szybkimi sądami?

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Świetny pomysł. Wpisuje się doskonale w hasło „Razem młodzi przyjaciele, dla wszystkich są cele”. Tylko czemu nie wprowadzić tortur i łamania kołem? Obcinania rąk złodziejom? Uszu? Wydłubywania oczu? Myślę, że niebawem zaczną się prześladowania polityczne. Zamiast na 48 godzin będą zamykać na tydzień.

    1. Rozśmieszył mnie ten cytat. Kiedyś czytałam wypowiedź młodego człowieka. Opisywał, że za karę musiał pracować w domu starców (wolę stare nazwy). Nie tylko starych, ale i niepełnosprawnych, otępiałych. Do jego obowiązków należało ich mycie.

      Otrzymał jedną gąbkę, którą mył wszystkich. Kobiety i mężczyzn. Właściwie to tylko podmywał. Albo zmywał odchody, które nie zmieściły się w pieluchomajtkach. Gdy sprzeciwił się takiemu traktowaniu ludzi, to usłyszał: morda w kubeł, ty tu jesteś śmieciu do tego co robisz. To rób, bo jak nie, dobrej opinii nie dostaniesz.

      Młody człowiek przemyślał swoje dotychczasowe życie, durne zachowania dla hecy, ich skutek. Pomyślał też o przyszłości. Wziął się do nauki, a potem poszedł na studia. Zrozumiał, że powinien iść w życiu inną drogą. A opisał, bo nie mógł zapomnieć traktowania ludzi jak bydło. I to, że był wtedy nikim i nikt by go nie wysłuchał. Dlatego nie wiem  czy pomysł jest zły czy dobry.

      Jednak nie za bardzo wierzę w „dobroć” Ziobry. To pokrętny umysł i pokrętne są jego wywody.

        1. Zauważ, że to było w cudzysłowie. Miło, że czytujesz ;-)

          Ciul

          1)  Na Śląsku chuj, kutas

          2 ) dureń, oferma

          3 ) Oszust, łotr, szumowina, łajdak.
          Wulgarnie o osobie do której czujemy dużą antypatię i mamy całkowity brak szacunku.

          Oprócz pierwszego opisu wszystko pasuje. Bo pierwszy opis może świadczyć o czymś przyjemnym….w dotyku :-)  Wiosnę poczułam, o wyrozumiałość proszę