Teatr jednego widza

Pewien pisarz napisał powieść. Powieść sprzedawała się świetnie mimo bardzo skromnej reklamy.

Pewna pisarka napisała książkę. Książka sprzedawała się tak sobie. Pisarka wyraziła ubolewanie z tego powodu. 6 800 złotych. — użalała się pisarka — Tyle za 16 miesięcy mojej ciężkiej pracy. Wiem, że wkurwiające jest wylewanie frustracji na FB, ale mam ochotę strzelić sobie w łeb. PIERDOLĘ TO, pierdolę pisanie, pierdolę wszystko. GÓWNO< GÓWNO< GÓWNO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I coś tam tego… pozdrawiam rynek czytelniczy. Rynek czytelniczy pozostał nieczuły na rozgoryczenie pisarki.

Pewien artysta poskarżył się, że Ta płyta była dla mnie najważniejszą od wielu, wielu lat — tym bardziej boli, że ten czy ów bez zastanowienia nasrał na nią — szlochał rozpłaczliwie. Na czym polegało wypróżnianie się bez zastanawiania? Niecierpliwi fani ściągnęli sobie arcydzieło artysty przed premierą. Zainteresowanie kompletnie zaskoczyło twórcę. Tego się doprawdy nie spodziewałem. I każdy, kto to zrobił (a są też tacy, co bez krępacji chwalą się tym) niech się do mnie nie zbliża, bo ręki mu nie uścisnę. Na występy również nie zapraszam. […] Ale każdy, kto się schylił po kradzione, jest dla mnie kurwą marną.

Zostawmy twórców. Prominentny polityk, który musiał zostać mianowany na stanowisko przewodniczącego, bo w wyborach by przepadł, z wrodzoną skromnością mało mówi o swoich planach, za to chętnie o cudzychFormuła KOD-u w sposób naturalny wygasa i szuka innej — ujawnił właśnie. Skąd to wie? To widać po wielkości demonstracji. My się zawsze bardzo angażowaliśmy i będziemy wspierać te pomysły, ale ciągle w polityce trzeba szukać nowych pomysłów, energii. Przynajmniej uczciwie. Jeśli nie ma się własnych pomysłów, to trzeba wspierać cudze. Zwłaszcza gdy chodzi wyłącznie o koryto: Ja nie tęsknię za silną opozycją, mogę tęsknić za zwycięstwem w wyborach — deklaruje z rozbrajającą szczerością.

Stare porzekadło głosi, że człowiek uczy się na błędach. Ale czy czegokolwiek nauczy się ktoś, kto we własnym mniemaniu błędów nie popełnia przekonując, że źródło niepowodzeń leży poza nim? Po co ma doskonalić umiejętności śpiewak, który uważa, że to nie on fałszuje, tylko publiczności słoń nadepnął na ucho? Niestety, o powodzeniu, sławie nie decyduje  wysokie mniemanie o sobie, lecz talent i umiejętności. Jeśli członkowie partii nie chcą dostrzec, że ich przywódca prowadzi ich wprost na śmietnik historii, to nie ma dla nich miejsca w polityce. Doskonale tę tezę ilustruje przykład SLD. Pod wodzą Wojciecha Olejniczaka ugrupowanie zyskiwało wyrazistość, popularność, stawało się lewicą na europejskim poziomie. To było nie do zniesienia dla starych wyjadaczy. Wymienili więc młodego lidera najpierw na młodego aparatczyka, a później na starego aparatczyka, który wreszcie dopiął swego i po wielu bojach i znojach sztandar wyprowadził.

Prawdziwy lider musi mieć i talent i charyzmę. A także znać swoje miejsce. Wybitny rewolucjonista nie spełni się w czasach pokoju, wybitny reformator nie sprawdzi się podczas wojny. Fajtłapa nie sprawdzi się nigdy i nigdzie. „Walcząca” o demokrację opozycja, na której czele stoi mianowany na przywódcę działacz bez charyzmy, talentu, wizji i aspiracji, jest równie wiarygodna jak clown w roli Hamleta.

 

PS
Tytuł nawiązuje do dopiero co mianowanego dyrektora teatru Teatru Polskiego we Wrocławiu, który osobiście przesadza widzów z parteru na balkon, sprawdza im bilety, każe obsłudze widowni pilnować ich przez cały spektakl. Wreszcie w trakcie braw gasi światło.

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Zacznę od domowej dykteryjki. Wtedy 6.letni wnuczek po wysłuchaniu o stworzeniu świata, o Ewie, Adamie i wężu powiedział: A gdzie był Adam, ten fajtłapa? Jaki z niego mężczyzna, że z wężem sobie poradzić nie potrafił?

    To tak w odniesieniu do mianowanego na dyrektora, a przeszkadzającego w oglądaniu spektaklu frustrata. Czy nie było tam 2-3 panów, którzy frustrata nie mogli wziąć pod paszki i wyprowadzić do holu? Czasami taka aktywność jest wskazana dla dobra wspólnego.

    Obecnie pisanie książek to taki sam biznes jak każdy inny. Trzeba zrobić rozeznanie czy temat będzie miał „wzięcie”? Sprawdzić jak zaczynali piszący? Ile zarabiali na pierwszych swoich książkach? Itd. Forma oburzenia, język wulgarny wskazuje raczej na ubogie słownictwo. Frustracje prostactwa nie usprawiedliwiają. W miejscu publicznym jakim jest FB także należy pamiętać, że nie jest się u siebie w w-c. A nawet tam przeklinanie niczego nie przyspieszy i nie pomoże, gdy ma się problem.

    Jeszcze nawet w latach 70.tych ubiegłego wieku żony kupując pewną bieliznę dla męża pytały „czy są niewymowne”?

    O tempora! o mores! ;-)