Szamanizm polski.

Kazań obywatelskich fragment piąty

Monarchizm polski jak grzech jest uparty i głupi. Mimo, że on sam mówi, że jego królestwo jest nie z tego świata, to jednocześnie są w Polsce tacy co usiłują go koronować na króla w tym naszym grajdole. Więc albo usiłują z niego zrobić uzurpatora, albo z nas (i z niego) głupków, którym się wmawia, że nieważne jaka Polska, byle katolicka i królewska.

W demokratycznym państwie usiłuje się tworzyć fakty obalające de facto  rozdział kościoła od państwa. To taka upierdliwa metoda nucenia do ucha społeczeństwu ciągle tej samej melodii, tak długo, aż wpadnie w ucho i społeczeństwo uzna ją za własną zapominając o demokracji. Okadzą, pomamroczą i alleluja i do przodu, najlepiej całun turyński na sztandar i wio.

Bóg was opuścił,  że za Chrystusa chcecie decydować na jakim ma siedzieć tronie?

Usiłujecie zohydzić  w Polsce religię do reszty? Wymieszać co boskie z cesarskim tak, aby móc się ze swymi małymi politycznymi świństewkami chować za jego osobę? Nie wiem co bardziej budujecie — dupochron, czy parasol dla siebie, czy też zwyczajnie jesteście tak głupi.

Jego matkę już kiedyś ogłosiliście królową Polski, tak więc idąc waszym tokiem rozumowania Chrystus powinien być jedynie ”delfinem”. Skoro jest Matka – królowa, jej syn – delfin, to co się stało z ojcem? Umarł? W waszych umysłach chyba tak, skoro chcecie „delfina” koronować na króla.

Doprawdy nie wiem jakie trzeba mieć w sobie pokłady kołtunizmu, aby tak przedmiotowo traktować religię. To co robicie to nie życie religijne, to gusła średniowieczne, jesteście jak fanklub, a nie jak wierni chrześcijanie. Tworzycie sekty, a nie powszechny Kościół. W czym bowiem naród taki czy inny ma być lepszy od innego, koronowanie Chrystusa na króla jakiegoś narodu to obrażanie go i obrażanie jednocześnie instytucji państwa jako demokratycznego, świeckiego organu. Mieszacie politykę z religią, tworzycie mity i robicie krzywdę zarówno jemu jak i samemu Państwu.

To co zwolennicy koronowania Chrystusa na Króla Polski mają w głowach, to nie jest chrześcijaństwo, to zwykły szamanizm  narodowy i opluwanie kościoła powszechnego. Jesteście zwykłymi diabłami przebranymi w ornaty, służącymi złu i podziałom, wycieracie sobie nim gębę dla swych własnych przerośniętych ambicji narodowych i egoistycznie rozumianych korzyści duchowych. Dla swych aspiracji zabijacie religię, państwo i dobro, zabijacie boga i demokrację.

Wierzcie w co chcecie, choćby w makaronowego potwora, to wasze prawo w demokracji ale nie róbcie z religii doktryny politycznej i nie stawiajcie jej jako wykonawczej władzy, bo to już było i się nie sprawdziło. Poza tym, tak poza wszystkim, nie boicie się, że pierwszą decyzja tego króla, gdy was zobaczy, będzie całkowita i bezkompromisowa abdykacja? Siejecie religijny totalitaryzm narodowy, niszczycie powszechność i znoszenie podziałów, niszczycie to  co on głosił. I wy macie się za jego obrońców? Jesteście ślepi i głusi na Jego słowa, usiłujcie zaprząc go do narodowego dyszla, jak konia do wozu, by ciągnął waszą sprawę, traktujecie go i jego religię jak narzędzie narodowej sprawy.

To zwyczajnie wstrętne i przeciwstawne Jego woli. Nie jesteście wiec chrześcijanami, a jedynie wyznawcami narodowej wersji szamanizmu religijnego, gdzie religia jest tylko „opium dla tłumów” jak mawiał Stalin, lub jest „dla ludzi pozbawionych rozumu” jak mawiał Piłsudski.

22.10.2016
villk

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Jakby nie patrzeć, kolejny raz Polska przegrała z polskim katolicyzmem. Jestem za państwem, gdzie jest całkowity rozdział religii od państwa. Tak jak w Czechach, tak jak we Francji. Jednocześnie jestem za możliwością wyznawania kultów. Poza tym uważam, że to wierni powinni utrzymywać swoich kapłanów. A jeśli wiernym brakuje, to kapłan powinien iść do pracy, która da mu utrzymanie. Jak bywa we Francji.

    Mieliśmy i dobrych i fatalnych królów. Do fatalnych zaliczam tego, którego posąg stoi na cokole w Warszawie – Zygmunta III Wazy, który wprowadził kontrreformację, a ta trwa do dziś.(Jakaś jej najgorsza forma)

    Za władców najgorszych uważam Sasów. To wtedy powstało zawołanie „za króla Sasa jedz, pij  i popuszczaj pasa” Co oznaczało hulaj, bądź warchołem, Rzeczpospolitą się nie przejmuj. Tak skrótowo.

    Po zniesieniu niewolnictwa, za które uważam pańszczyznę, ideałem stał się szlachcic, który miał, balował i wszystko miało pierwszeństwo przed jego potrzebami. Przywiązanie do ziemi pojawiło się dopiero po zniesieniu pańszczyzny, bo wpierw chłopi jej po prostu nie posiadali.

    Ideałem stało się „pańskie życie”. W zachowaniach wielu Polaków ta „pańskość” ma swoją wymowę, ale nie chodzi o kulturę wysoką, kulturę dnia codziennego, uczciwie zdobywanie majątku. Pogardzanie tym „gorszym”, biedniejszym, będącym na niższym stanowisku, niewierzącym, to takie pokłosie dawnej „pańskości”. Wspierane przez takich samych, ale na ambonach.

    Biskupie nawoływania, organizowane pielgrzymki uderzają mocno w poczucie potrzeby bycia ważniejszym, tym „lepszym”, tym oczekiwanym. To nie religia, a kulty świętych, rytuały, są w katolicyzmie polskim są podstawą. Człowiek nie musi wypełniać założeń religii. Wystarczy, że pójdzie w niedzielę na mszę, pojedzie na pielgrzymkę zorganizowaną przez nieoficjalne katolickie biuro podróży – i tam usłyszy, że jest podstawą religii. Az dziwne, że nie czczą oficjalnie Mammona.

    Ewangelii św. Łukasza (Łk 16,13): Żaden sługa dwom panom służyć nie może: bo albo jednego będzie miał w nienawiści, a drugiego miłować będzie: albo do jednego przystanie, a drugim wzgardzi. Nie możecie Bogu i mamonie służyć ”

    Nie można służyć Bogu i mamonie? W Polsce służy każdy biskup i prawie każdy ksiądz (a na pewno większość), każdy zakonnik i zakonnica. Oraz służki cywilne, tak przy okazji korzystające z przywilejów, które sami ustanowili.

    W Polsce tak długo nie będzie demokracji, dopóki jakakolwiek religia będzie miała na polską rzeczywistość wpływy. Czy jest partia, przywódca, zbuntowany myśliciel, który wprowadzi takie zmiany? Ja go nie widzę.

    p.s. Tyle majątków, nieruchomości zwrócono KrK. Może czas by Ewangelicy zażądali zwrotu miejsc kultu, które od kilkuset lat były ich własnością?A teraz są w użytkowaniu katolików. Osobiście gotowa jestem na zmianę wyznania, by ich wesprzeć.

  2. Święte słowa. Ładnie byśmy wyglądali wszyscy, gdyby nie było religii, nie było Kościoła, nie było w co wierzyć i gdzie pójść. Dlatego nie można dopuścić, żeby syn został królem. Bo jak się okaże, że tak szeroko reklamowane królestwo boże niczym nie różni się od ziemskiego, to to może źle wpłynąć na wizerunek bozi. A do tego żadna miarą dopuścić nie można.

    Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że już gdzieś podobne ubolewania słyszałem. Choć nie dotyczyły one wiary i kościoła, to ich wymowa była identyczna — idee socjalizmu i komunizmu gdzieś się zapodziały, towarzysze sprzeniewierzają się im i naukom Marksa, Engelsa i Lenina. Im bardziej się sprzeniewierzali, tym mniej osób wierzył (sic!) w te idee.

    Polecam esej Andrzeja C. Leszczyńskiego „Reguły”. Króciutki wyimek:

    Siergiej Uwarow, minister oświaty za cara Mikołaja I, sformułował triadę będącą fundamentem ideowym Imperium: prawosławie, samodzierżawie, lud. Do tych samych wyznaczników odwołuje się od kilku lat Włodzimierz Putin. Chyba bardzo podobnie pojmuje politykę Jarosław Kaczyński, o czym myślę nie bez związku z gdańskimi obchodami 30–lecia Trybunału Konstytucyjnego.

    Triada Siergieja Uwarowa w wersji PiS-owskiej zawiera jedną tylko korektę: katolicyzm zamiast prawosławia. W obu wypadkach mają to być religie politycznie zinstrumentalizowane i obdarzone państwowymi przywilejami (inna sprawa, że rosyjska Cerkiew pozostaje pod pełną kontrolą Putina, zaś Kościół katolicki w Polsce potrafi narzucać swe normy nie tak mocnemu, jak widać, suwerenowi). Wielu cerkiewnych hierarchów, mówi Sniegowaja, to ludzie niewierzący, powiązani ze służbami specjalnymi. O stanie wiary polskich hierarchów wolę nawet nie myśleć (ks. Jan Kaczkowski w ostatnim przed śmiercią wywiadzie mówił, że gdyby przybyli dziś do Polski Maria i Józef z Jezusem, natychmiast by ich przegnano). Bez zmian pozostają pozostałe dwa elementy triady: autorytaryzm (czyli samodzierżawie) i naród.

    Jest też pośrednio mowa o czymś, co stanowi temat wpisu:

    Kierowanie się w sprawowaniu władzy przekonaniami (są to nierzadko rojenia niespełnionych ambicjonerów) ma w sobie coś żałośnie megalomańskiego. Oznacza podporządkowanie społecznej rzeczywistości sobie, własnym zasadom i bezwzględne dążenie do powziętego przez siebie celu. Max Weber: „Jeśli skutki działania płynącego z czystych przekonań są złe, to dla niego [wyznawcy etyki przekonań – acl] nie ten, kto działa, jest za to odpowiedzialny, lecz świat, głupota innych ludzi lub wola Boga, który ich takimi stworzył. […] Wyznawca etyki przekonań czuje się »odpowiedzialny« jedynie za to, by nie zgasł ogień czystych przekonań”. Być rzeczywiście odpowiedzialnym, to wyzwolić się z niewoli własnych wyobrażeń, liczyć się z realną sytuacją i rzeczywistymi możliwościami uwikłanych w nią ludzi. Co najważniejsze – przyjmować odpowiedzialność za skutki podjętych działań, zwłaszcza wtedy, gdy można je było przewidzieć.

    I jeszcze nie związany z tematem wtręt o sądach, także tamże. Otóż król (tytułowany przez autora cesarzem) Fryderyk Wielki powiedział z uznaniem, że Są jeszcze sędziowie w Berlinie! gdy — uwaga! — przegrał proces z młynarzem z Sans Souci. Co mówią w takiej sytuacji polscy politycy?

    1. Polscy politycy nie mówią. Oni wrzeszczą albo powrzaskują. Nie argumentują, ale nakazują. Bo Bóg jest za nimi. Jednak tego „za” nie potrafią okazać. Wtedy występuje biskup i potakuje „za, za, za – bo ja wiem”

      Weźmy sprawy prywatyzacji. I w Warszawie i Krakowie. Czy rozwiązanie tego problemu pełnego oszukaństw, przeogromnej krzywdy ludzi, powinno mieć miejsce? Według mnie nie powinno powstać prawo, które do tego dopuszczało. Jak okazuje się nie tylko prawo, ale i brak reakcji prokuratorów i sędziów.

      Czy Komisja spełni swoje zadanie? NIE !!! NIE !!!! NIE !!!!!

      Bo to będzie taki cyrk, który może i napędzi oglądalność, może spowodować wygraną PIS w samorządach i następnych wyborach do Sejmu, ale nie będzie dokonywany ścieżką prawną, w dodatku przez osoby nie mające o prawie pojęcia. Czy Pawłowicz posiada odpowiednią wiedzę i umiejętności, gdy NIGDY nie była sędzią?

      Polacy kochają donosy i (podobno) mnóstwo wpływa ich do różnych urzędów. To będzie wpływało jeszcze więcej. Czas taki opisał Ossendowski w „Leninie” ;-)

      Przypuszczam, że nawet w nic nie zamieszani mogą być przepytywanie na skutek donosu współpracownika, sąsiada, który nic nie wie, ale kogoś nie lubi. Za sam wygląd.