Sumienie, ach to sumienie

Sumienie to coś, co się ma. W sumie nie można jednak oprzeć się wrażeniu, że to nic innego jak tylko koniunkturalizm, serwilizm, a także kompleksy.

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Została zgwałcona kobieta. Nie, nie prowokowała prawdziwego mężczyzny skrawkami nieosłoniętego ciała. Wręcz przeciwnie, krzątała się po kuchni przygotowując strawę dla swego pana i władcy. Ten wrócił z pracy lekko wstawiony i bardzo napalony. Złapał żonę i zaczął obcałowywać. Usiłowała się wyrwać, więc dostała w twarz, po czym zaciągnął ją do alkowy, zdarł szaty i zaspokoił chucie. Kto da wiarę kobiecie, że ją własny mąż zgwałcił? Komu się poskarży? Policji? Toż ją wyśmieją!

W tym miejscu wkracza sumienie. Najpierw do apteki nie pozwalając farmaceucie sprzedać pigułki „dzień po”. Potem do ministerstwa, które skłania do „przywrócenia normalności”, czyli zablokowania kobietom dostępu do tabletki bez recepty. Wreszcie do lekarza, któremu nie pozwala wypisać recepty.

Zgodnie z definicją sumienie to «zdolność oceny własnego postępowania i świadomość odpowiedzialności moralnej za swoje czyny». Swoje, nie twoje, moje czy kogokolwiek innego. Zmuszanie kogoś do określonego działania w oparciu o własne sumienie, to nie postępowanie zgodne z sumieniem, ale z własnym widzimisię. Narzucanie swojej woli z pozycji siły — stanowiska, funkcji, zawodu. Czy jest jakaś istotna różnica między zmuszeniem żony do stosunku, a zmuszeniem obcej kobiety do urodzenia dziecka? Jaki związek z sumieniem ma decydowanie o czyimś życiu, dokonywanie za niego wyborów, podejmowanie decyzji bez żadnej odpowiedzialności? Czy któryś z cierpiących na przerost sumienia zaproponował kobiecie, że skoro decyduje za nią, to bierze pełną odpowiedzialność za skutki podyktowanej jego sumieniem decyzji? „Ponieważ sumienie nie pozwala mi na usunięcie tego dziecka będę partycypował w jego utrzymaniu!”

Niemal cała chrześcijańska Europa postawiła sprawę na głowie i zamiast odmówić prawa wykonywania zawodu tym lekarzom, którym sumienie nie pozwala korzystać ze zdobyczy nauki i medycyny, usankcjonowała widzimisię „światopoglądowe”. Pikanterii sprawa nabiera w Polsce, w której medycy kształcą się na koszt społeczeństwa, po czym sumienie nie pozwala im temu społeczeństwu służyć. Oczywiście dotyczy to tylko publicznej służby zdrowia, bo wszystko ma swoją cenę, a więc także i sumienie. Warto zilustrować tę tezę pikantnym przykładem. Oto fragment historii kobiety, która miała szczęście osobiście spotkać niezłomnego rycerza walczącego o życie nienarodzone, choćby nawet nie miało mózgu.

Od początku wiadomo było, że będę miała cesarkę, bo inaczej Wojtka nie urodzę. Przyłazi Chazan:
– Co, pani redaktor? Myśli pani, że będzie miała pani jakieś specjalne traktowanie, tak? Poród siłami natury jest najlepszy i dla pani i dla dziecka. Dzieci rodzone przez cesarkę nie mają więzi z matką. Pani zdaje się jest po rozwodzie, a dziecko jest innego ojca, tak? Za swoje grzechy trzeba płacić!
Dwa dni później wpadła do mnie przyjaciółka, też dziennikarka. Przytargała mi pieczonego kurczaka, żebym z głodu nie umarła. Wbijam zęby w drób – Chazan na obchodzie.
– No to co? Nadal upiera się pani przy cesarce? No, ja tu widzę, że niektórzy koledzy też sądzą, że to jedyne wyjście. Ja znam inne – zgodnie z naturą i tym, co kobiety robią od setek lat! To jest wbrew przykazaniom!
W tym momencie odzywa się moja przyjaciółka:
– Witam, panie doktorze! Ta skrobanka, którą pan mi zrobił, była naprawdę genialna! Poznaje mnie pan? Dwa lata temu… Warto było zapłacić.

Nie można w rozważaniach dotyczących sumienia nie wspomnieć o młodych lekarzach, którzy niewiele jeszcze umieją, ale sumienie nie pozwala im pracować za 2.500 zł na rękę, ponieważ mają dwie. W zeszłym tygodniu pacjent chciał się ze mną bić, bo twierdził, że za długo czeka, a czekał godzinę. W takiej atmosferze ta praca za 2500 zł na rękę jest po prostu skandalicznaszlochał jeden z protestujących. „Za pięć na rękę nadstawię pacjentowi szczękę”?

Ci, którzy pamiętają czasy minione pamiętają także puste sklepy, w których dochodziło do dantejskich scen. W zeszłym tygodniu klient chciał się ze mną bić, bo twierdził, że za długo czeka, a czekał godzinę. W takiej atmosferze ta praca za 2400 zł na rękę jest po prostu skandaliczna. Wprowadzenie wolnego rynku rozwiązało zarówno problem kolejek jak i skandalicznie niskich płac. Z kolei kultywowanie socjalizmu w służbie zdrowia skutkuje odpływem wykształconej kadry, roszczeniami płacowymi i gigantycznymi kolejkami.

Protestujący lekarze nie deklarowali, że sumienie i poglądy zostawią w domu, a w pracy będą kierować się wiedzą medyczną i dobrem pacjenta. Oczekują jedynie, że nakłady na służbę zdrowia zwiększą się do 6,8% PKB. Co z tego zwiększenia nakładów będą mieli pacjenci? Zawieśmy to pytanie w powietrzu.

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Co do bandyty Chazana, to jeśli powołuje się na czasy, kiedy nie robiono cesarskich cięć, to ten…… zapomniał, że wtedy MĘŻCZYŹNI byli nieobecni przy porodach!!!!!!!!

    Wiedzący Chazan jest jak kierowca F1, który nigdy nie siedział za kierownicą i nie ma prawa jazdy. Dotyczy to wszystkich tych mężczyzn wiedzących o co w czasie ciąży chodzi. Nie są lekarzami, a wiedzą.

    Tym, którzy gwałt i jego skutki uważają za takie babskie fanaberie, zaleciłabym terapię. Umieszczenie przez tydzień wśród wyposzczonych gejów albo kryminalistów. Doznaliby wrażeń jakie niesie gwałt. Szokujące? Przemoc? A co oni robią jak nie stosują przemoc jako prawo. Ot, cała demokracja katolicka.

    Co do kolejek w służbie zdrowia, to są kolejki krótkie i bardzo długie. Dziś czekałam w krótkiej na pobranie krwi. Osób było sporo jak to na początku tygodnia. Wiele osób widząc dziesięciu oczekujących podniesionym głosem wyrażało swoją dezaprobatę. Szczególnie młode kobiety. Dąsy, pąsy, humory i… odchodzenie w dal. Jak można kazać czekać pół czy godzinę królewskiej nicpotem.

    Co do lekarzy młodych, z krótkim stażem, to bywa tak, że jak wpadnie pod opiekę ordynatora, który nie zdrowie pacjentów, a dochody własne ma na względzie, to wyrośnie z niego taki sam „lekarz”. Młodzi nie mówią o tym głośno, bo chcą skończyć kolejny szczebel wspinania się na wyższy poziom wiedzy i wynagrodzenia. Gdyby któryś z nich nie podporządkował się złym stosunkom i wzorom na linii chory – lekarz, to zła opinia pójdzie za nim.

    Po tym jak ordynator zarządza oddziałem widać pracę lekarzy, pielęgniarek, salowych. Trzeba wziąć pod uwagę, że to jedne z najtrudniejszych studiów. A zawód wymaga kształcenia się przez cały czas. Czy 2.500,- na rękę to dużo, gdy młodzi skończyli studia, zakładają rodziny i muszą mieć jakieś mieszkanie dla siebie? By zaspokoić swoje potrzeby materialne często biorą zbyt dużo dyżurów, idą na drugi etat. Tylko czy tak przepracowany lekarz będzie dobrze leczył?

    46-godzinny tydzień pracy nie jest darowany z dobrego serca. Określa się tak czas, który pozwala na odpoczynek, regenerację sił.

    2500 zł to maleńkie wynagrodzenie przy kwotach jakie dostają Misiewicze, katecheci, kapelani, biskupi. I wszelkiej złej maści posłowie, którzy otrzymują krocie za nic. Bo ani wiedzą, ani praktyką, ani zachowaniem, ani rozumieniem roli posła się nie popisują. Przypomnę jeszcze asa CBA, który jako trzydziestokilkulatek został emerytem.

    Co będą mieli pacjenci? To co mają. Sprzęt, możliwości leczenia są ogromne, wiedza lekarska (oprócz tych z przychodni z pierwszego kontaktu) jest wystarczająca by nieść pomoc, ale zarządzanie zgodnie z ustawą przez NFZ – fatalne. Żaden minister nie zorganizował rozmów z lekarzami lub tylko ordynatorami, by poznać problemy jakie mają w leczeniu. Teraz wystarczy deklarowana silna wiara i asy jak Radziwiłł i Chazan. Po co mają tracić czas na jakieś tam wydumane zachcianki. Władza wie!!!!

    Dodam tylko, że nie przeczytałam nigdy by jakiś ośrodek badania opinii spytał leczących się np. o usługi w przychodniach pierwszego kontaktu. Może jeszcze jakieś pytania. Ale to takie mało krzykliwe, to żaden news.

    1. Wynagrodzenie to zapłata za pracę. Lekarze więc nie pobierają wynagrodzenia, tylko zasiłek, którego wysokość nie zależy od tego co robią i jak. Jeśli jest prywatny właściciel, to fachowca będzie trzymał i płacił mu, bo obu się to opłaca. Jeśli jednak płatnik płaci bez oglądania się na jakość świadczonych usług, a im wyższa jakość, tym większe straty, to kto będzie trzymał fachowców? Dlatego jeśli chcesz być leczona przez lekarza poszukaj jakiegoś za granicą. Nie masz daleko. Do krakowskiego okulisty którego tu wygryźli jeżdżą pielgrzymki do Niemiec.

      A u nas?

      3,5-letnią Alicję Ryś czeka korekta zeza. Jej mama usłyszała od lekarza, że termin ma za 4 lata. Najkrótsze terminy są na Śląsku. Na darmowy zabieg poczeka się tu kilka miesięcy, a nie wiele lat.
      Co z tego, że mama Asi płaci składki, a z usług służby zdrowia korzysta sporadycznie, skoro według żurnalisty zabieg jest „za darmo”?
      1. Składki zdrowotne to swoisty haracz mafijny. Nie ma możliwości zrezygnowania z niego, a opłacanie niczego nie gwarantuje. Amber Gold, SKOKi to malutki pikuś przy wyłudzaniu miliardów, rozdawaniu ich według widzi mi się „ministra” bez jakiejkolwiek odpowiedzialności.