Strategia na rzecz wyrębu

Pewien król, bardzo zacny, zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. PiS zastał Polskę zadrzewioną, zostawi ogołoconą. Nielegalnie przyjęte w Sali Kolumnowej prawo właśnie „weszło w życie”. I zaczęło się. Co na to opozycja? Opozycja na to zgoła nic. Nawet nie podnosi problemu nielegalności owego prawa umożliwiającego pustoszenie Polski. Nie  można wykluczyć, że jej także jest ono na rękę.

W tej sytuacji sprawy w swoje ręce ujął prezes partii rządzącej i wyręczając niemrawą opozycję oznajmił, iż Przepisy dotyczące wycinki drzew na prywatnych posesjach będą zmienione. Oczywiście nie od razu, ale dopiero wtedy, gdy wszyscy zainteresowani wytną już wszystko, co sobie zaplanowali. Do zadań opozycji będzie należało jedynie zadbać o to, by tym razem wszystko odbyło się lege artis.

Obserwując poczynania, czy raczej zaniechania opozycji trudno oprzeć się wrażeniu, że wszystkie posunięcia konsultuje z kierownictwem partii rządzącej. To tłumaczy dlaczego dostaje amoku i jazgocze — jak to zgrabnie ujął prezydent — w sprawach marginalnych i nieśmiało popiskuje lub — częściej — wcale nie zabiera głosu w kwestiach kluczowych.

Puentą niech będzie stary dowcip z czasów głębokiej komuny. Edward Gierek zastąpił właśnie Władysława Gomułkę na stanowisku I Sekretarza KC PZPR, a w lud poszła plotka, że pierwszą decyzją nowego sekretarza było zarządzenie masowej wycinki lasów, borów, puszcz i kniei. Po co? Żeby Gomułka nie miał gdzie partyzantki zorganizować…

Dodaj komentarz


komentarzy: 5

  1. No cóż, lepiej późno się zreflektować niż wcale. Choć kto wie co tam im jeszcze do głowy przyjdzie. Może ogłoszą niebawem, że drzewa są „nierentowne” i zostaną „wygaszone”. A dwie główne partie opozycyjne przyklasną bo to przecież ich słownik pojęciowy.

    1. Tak. Jeśli ktoś popełni błąd, przyzna się do niego i go poprawi, to jest to jak najbardziej godne pochwały. Tyle, że w tym przypadku przesłanie prezesa jest zgoła inne: „Macie jakieś plany, chcecie coś wyciąć, to pospieszcie się, bo wkrótce wolna amerykanka się skończy”. Prezes nie poprawia więc tego, co spieprzyli. Piecze dwie pieczenie przy jednym ogniu. Dla zwolenników jawi się jako mąż opatrznościowy, który dostrzega zagrożenia i na nie reaguje, jak na prawdziwego zatroskanego losem kraju wodza przystało. Opozycji wytrąca broń z ręki. A tych, którzy z wycinki odnoszą korzyści informuje, że to, co mają zrobić jutro muszą zrobić dziś.

      O tym, że to ściema pod publiczkę najlepiej świadczy fakt, że PiS, który potrafi przepchnąć ustawę w ciągu kilku godzin, tym razem tylko zapowiada, że kiwnie palcem w sprawie.

        1. Tak, to wiele wyjaśnia i stanowi doskonałe usprawiedliwienie. Jak policja zacznie pałować demonstrantów, to można będzie usprawiedliwić się tym, że za komuny milicja też pałowała. Jeśli chodzi o drzewka, to… pecunia non olet. W skrócie PO.

          1. No jak już przegrają wybory to pewnie tak będą się tłumaczyć ;) „To opozycja nam kazała te drzewa wycinać”.

            A swoją drogą ciekawe jak to wygląda w rzeczywistości „załatwianie” takiej ustawy. Wpłata odpowiedniej kwoty na komitet wyborczy PiS? Czy może jakoś inaczej?