Sól ziemi

dwa wpisy poświęciłem ostatnio nie tyle tekstowi Krzysztofa Łozińskiego ile próbom jego interpretacji stojącym w całkowitej sprzeczności z intencjami autora. Dyskusje, rozmowy, wymiana tego… no… myśli, kruszyły moje przekonanie, że Łoziński ma rację. Ale dopiero publicysta „Gazety”, który z właściwą dla tego medium swadą, kulturą i taktem, wytłumaczył o co chodzi przekonał mnie, że Łoziński się myli i problemem nie jest cham. Ponieważ na przykład w Europie za chama ma się kogoś, kto przy stole beka i siorbie, a na Dalekim Wschodzie obrażającym gospodarzy chamem jest ten, kto tego nie robi.

Litewski chamie klęknij przed polskim panem

W dziale „Wiadomości – Polska, polityka, świat” portalu gazeta.pl galopujący major, czy może Galopujący Major przekonuje, że cham to nie problem. Wręcz przeciwnie, chamstwo to skarb, dobro narodowe, które teraz wreszcie ma szansę rozsławić imię swoje i kraju na europejskich salonach. Łoziński przekonuje, że cham na pytanie o mezony odpowie pytaniem „czy chcesz w mordę?” Inteligent, zaczerpnąwszy tytuł ze słynnego baneru, nie zapyta, ale stwierdzi, że Łoziński wkleił definicję z Wikipedii. Bowiem dla człowieka z klasą kompletnie nie liczy się co to są mezony, lecz skąd pochodzi informacja o nich.

Galopujący Major wieszczy, że

Jeżeli można coś przewidzieć odnośnie 2018 roku, to wzrost wzmożenia „obrońców III RP”. Zniecierpliwieni faktem, że reżim, mimo ich słusznych odezw, marszów i palonych świeczek, nadal nie upadł, będą retorycznie odbijać to sobie na „polskim chamie”, który ma popychać Ojczyznę w przepaść. Rok 2018 będzie więc rokiem „zdejmowania aureoli z głowy pisowskiego chama”.

Czy to oznacza, że portal gazeta.pl przestał być „niezależny” i zaczął sprzyjać władzy? Że będzie bronił IV RP przed obrońcami starego ładu, którzy — jak wiadomo — nie mogą pogodzić się z faktem, że zostali odsunięci od koryta (Majmurek wyjaśni o które znaczenie tego słowa chodzi) i zrobią wszystko by dorwać się do niego znowu? To by tłumaczyło dlaczego piętnowanie nagannych zachowań to „język pogardy” oraz zdumiewającą zbieżność z obozem rządzącym w sprawie elit.

To nic, że na PiS – przyjmując na moment ten język pogardy – nie głosował tylko polski cham, tłuszcza, ciemna masa, czy jak tam ich światli, wykształceni, lepsi Polacy określają.

Jakie ma znaczenie, że akurat tymi pojęciami posługują się głównie przedstawiciele klasy rządzącej*? Jakie ma znaczenie, że takie słowa jak ‚cham’ i podobne goszczą praktycznie wyłącznie na ustach polityków i zwolenników PiS-u, chociażby p. prof. Krystyny Pawłowicz? Słowa Kaczyńskiego o „zdradzieckich mordach” politycy PiS okrzyknęli mianem „Szczerej, męskiej odpowiedzi na chamstwo opozycji”. Nikt nie pouczał wtedy prezesa co znaczy chamstwo, nie przekonywał, że w Ameryce Murzyni i Indianie mieli pod górkę i dlatego my też »być może powinniśmy zrezygnować z „chama” jako etykietki w bieżących, politycznych sporach«, jak to zgrabnie ujął Majmurek.

Figura chama jest tak poręczna, tak wiele drzwi otwiera, że wiecznie zadowoleni z siebie inteligenci muszą, po prostu, muszą jej użyć.

Dlaczego figura chama jest tak poręczna, że nie schodzi z ust przedstawicieli władzy, ale nie powinni jej wykorzystywać przedstawiciele opozycji? Ponieważ

Po pierwsze figura chama jest łatwa, bo, prawdę mówiąc, rząd robi wszystko, żeby wyimaginowanemu chamowi populistycznie klaskać. W myśl zasady: „Słychać wycie? Znakomicie!”. […]

Po drugie figura chama pozwala się dowartościować. […]

Po trzecie figura chama pozwala wziąć odwet za ciągłe batożenie prawdziwymi i urojonymi winami III RP. Obrońcy III RP mają już dosyć ciągłego oskarżania ich o zbrodnie „wygodnego układania sobie życia” […]

Po czwarte wreszcie, figura chama, podobnie jak figura, dajmy na to, wojującego ateisty, pozwala się zjednoczyć wokół demonizowanego wroga, któremu przypisuje się wszystkie najgorsze intencje. To typowy mechanizm obronny w sytuacji tracenia pozycji uprzywilejowanej. […]

Cóż za niebywale przenikliwa diagnoza. I to na podstawie zaledwie jednego wpisu Łozińskiego i jednego komentarza Poniedziałka, któremu wcześniej wnikliwie przyjrzał się portal wPoltyce.

W końcu Galopujący Major stawia kropkę nad i, a czytelnik sprawdza gorączkowo pasek adresu.

W idealistycznej i naiwnej wersji historii, elity – z racji swego statusu – powinny występować w roli opiekunów najuboższych i najbardziej prześladowanych. W wersji prawdziwszej (i dość pesymistycznej), obsadzają się w roli samozwańczych sędziów, którzy pierwsi dają sygnał do nagonki.

Toż przecież nie kto inny, tylko macierzysty organ Majora dał sygnał do nagonki na Figurskiego i Wojewódzkiego, Owsiaka, Siedlecką, potępiał, odsądzał od czci i wiary. To postępowy portal oko.pres donosił do pisowskiej Krajowej Rady Radiofonii i Telwizji na TVN. To portal związany z „Gazetą” cytował nieistniejącą wypowiedź w materiale o programie Kuby Wojewódzkiego.

Niestety, dopóki Czerska z Nowogrodzką nie napiszą na nowo słownika języka polskiego, nie wyeliminują z niego słów, które uznają za niedopuszczalne i nie zmienią znaczenia pozostałych, dopóty elitą będą ludzie władzy i pracownicy gazet, w tym Wyborczej, a nie — jak to zgrabnie ujął Majmurek — „jakiegoś zapadłego PGR-u”.

 

PS.
Niestety, internetowy słownik języka polskiego staje po stronie panów M. Twierdzi bowiem, że elita to «grupa ludzi wyróżniająca się pozytywnie lub uprzywilejowana w jakimś środowisku». A to oznacza, że faktycznie nie tylko obu panów, ale wielu, wielu innych, łącznie z prominentnymi działaczami partii rządzącej nie można zaliczyć do tej kategorii, ponieważ nie wyróżniają się niczym pozytywnym. Czyżby dobra zmiana dosięgnęła już także słownika języka polskiego? A Doroszewski? Zostanie zakazany?

 

PPS.
Jeszcze jeden cytat. Czyj? Kto ciekaw musi sam sprawdzić. Niestety, dzisiaj już nieaktualne, a szkoda…

Z faktu, że ktoś zachowuje się jak cham nie wynika, że i ja mam się wobec niego zachowywać jak cham. Z faktu, że rządzą nami żałosne kreatury bez zasad, kręgosłupa i ambicji nie wynika, że wolno nam wszystko. Zwłaszcza że nie jesteśmy w stanie wojny domowej.


* Za Krzysztofem Łozińskim kilka stosowanych przez obóz rządzący określeń do wykorzystania w następnych artykułach piętnujących „elity” niechętne władzy (pełna lista tutaj). Może nawet doczekamy wyjaśnienia czy określenie „gazeta koszerna” to wyraz podziwu i szacunku, czy wręcz przeciwnie.
wegetarianie; absolutny establishment; łże-elity; ciemny lud, lemingi; ukryta opcja niemiecka; element antypatriotyczny; oderwani od koryta; ludzie finansowani przez żydowską finansjerę; odspawani od stołków; ludzie, którzy mają niesprawne głowy; posiadający gen zdrady; uprawiający politykę wstydu; gestapowcy; obrońcy korupcji; gardzący polskością; komuniści i złodzieje; oszuści; kolaboranci; zdrajcy; oprawcy z UB; gorszy sort; ubeckie wdowy; lewackie świnie; esbeki; hołota; zwyrodnialcy; koderaści; lewaccy ekoterroryści; element animalny; Targowica; łotry; mordy zdradzieckie; kanalie; sodomici; kwicząca kasta; wykształciuchy; lumpeninteligenci; resortowe dzieci; donoszący na własny kraj; nieprawdziwi Polacy;  obrońcy bandytów, gwałcicieli i morderców; element proprzestępczy; różowe świnie na robotniczych plecach; lewackie pedalstwo; czerwone pająki; zabójcy nienarodzonych; piewcy cywilizacji śmierci; zwolennicy rozpasanej wolności; demoliberałowie koszerni; prokomuniści; mający rodziców w KPP; front obrony przestępców; totalna opozycja; robili karierę u Kiszczaka i Michnika…

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

  1. Ciekawe jest to zacietrzewienie płynące z różnych stron. Niby…. niby tacy światli, a zachowują się jakby w sobie dostrzegli chama. Przecież wtedy nie odpuszczą, muszą cios oddać. Kto śmie piętnować cechy, zachowania, które światłemu dają pieniądze, nazwisko  i pozycję jako „dziennikarz”. Zauważalne jest od dawna, że dziennikarzy nie rozpoznaje się po jakości tego co piszą, a po byciu lewakiem, lewusem albo niezłomnym rycerzem prawicy. To że są rycerzami wiecznie zhańbionymi prawej lub lewej strony to tylko wrogi pogląd, któremu należy dać odpór.

    Zadziwiające, że nie ma głosów jak, co należy robić by prostactwo nie czuło się tak dobrze. „Dyskutujący” nie wysuwają propozycji jakiejkolwiek poprawy, bo w tym brudnym sosie pływa im się zbyt dobrze i finansowo dostatnio. To taki poziom jak urzędnika rządowego, który ogłasza swoją wiedzę o widelcu, a nie pojmuje, że na zajmowanym stanowisku takie słowa to prostactwo, despekt zrobiony i RP i Francuzom. Ale co się panu A. podlizał, to się podlizał. I raczej w tym podlizywaniu się ujmy, braku honoru, prostactwa nie widzi.

    Szczerze powiem, że jestem zdumiona kierunkami w które poszła dyskusja o rzeczy dokuczliwej, nękającej jaką jest zachowanie lub mowa chama. I powtórzę za K.Łozińskim – nie chodzi tu o piętnowanie ludzi niewykształconych lub posiadających małą wiedzę. Jeżeli już brać pod uwagę wykształcenie, to raczej piętnowanie chama wśród wykształciuchów.

    1. Tak mi się skojarzyło ze słowem elita. Najgroźniejszy, najbardziej okrutny bandzior to też elita wśród przestępców.Jego „zaletą” są pieniądze, które wbrew prawu zdobył. Elitą w KK jest Rydzyk, Hoser czy Głódź. Ale nie są wzorem norm, które wiernym wytyczają. Są raczej przeciwieństwem wytyczanych innym norm. Pieniądze, które płyną do przedstawicieli KK też są pozyskiwane poza prawnie. Do elity należała Gronkiewicz-Waltz, ale i wyłudzacze nieruchomości. Czy do tej elity można zaliczyć tych, którzy na taką sytuację pozwalali i nie podjęli działań by im zapobiegać? Gdy tak bliżej przyjrzeć się temu słowu, to elita niekoniecznie jest piękna, pozytywnie inspirująca. Być może z czasem zmieni swoje znaczenie, tak jak w Polsce przez wieki zmieniło swoje znaczenie wiele słów. Z dobrego na złe, ale i ze złego na dobre.Wiktionary – kobieta „(1.2) st.pol. kobchlew (jedna z możliwości; obrządzanie świń należało do obowiązków kobiecych) lub st.pol. kobakobyła, albo jeszcze inne. Dziwna końcówka „-ieta” zgadza się z końcówkami ówczesnych (XVI w.) imion „Bieta”, „Elżbieta”, „Greta”, „Markieta”. Słowo „kobieta” weszło w użycie dopiero w XIX wieku, wypierając określenie „niewiasta”. Wcześniej było mianem obelżywym, uwłaczającym; w okresie między 1550–1700 obecnym prawie wyłącznie w tzw. literaturze sowizdrzalskiej, fraszkach

      1. A ja rozumiem. Jak ktoś przez wieki służył, całował po rękach, nisko się kłaniał, to jest uwarunkowany genetycznie, inaczej nie potrafi.

        Tu masz przykład współczesnego nowej elity, polskiego pana, który nie jest chamem, ale w przeciwieństwie do yntelygencji i elyt zna swoje miejsce w szeregu:

        O pozycji opozycji i właściwej postawie już rozmawialiśmy. Pozwól, że przypomnę:

         

         

        1. Niedługo zobaczymy jak leżą krzyżem…..A ten już leży: Sprawa najbliższych wyborów, kolejnej kadencji jest przesądzona – stwierdził poseł PO Antoni Mężydło w wywiadzie dla portalu wPolityce.pl. Jaki sens jest go wybierać? Kaczyński mocno obdarł z posłów ich zafałszowane oblicza. I żaden nawet nie próbuje czegokolwiek robić. Tylko wzgardę powodują i rozczarowanie… na kogo głosowaliśmy…