Skojarzenia

Byłam małym dzieckiem i nie pamiętam, w którym roku to się działo. Na sąsiedzkie pogaduszki przychodzili panowie. Wspominali domy rodzinne na wschodzie, wojnę i omawiali czasy im współczesne. Zapamiętałam problem rozbojów, napadów na ludzi.

Tamte czasy zachowały się w skeczach „kup pan cegłę”. Miejscowości były zrujnowane, ludzie zdemoralizowani wojną, o pracę było trudno, o jedzenie też. To cegła z kupy gruzowiska stawała się prostym argumentem.

„Kup pan cegłę”, a jak nie kupisz to nią dostaniesz w głowę, w plecy. Dlaczego wracam pamięcią do tak odległych czasów? Odległych i niebezpiecznych. Napadów bandyckich było bardzo dużo. Napadów z bronią w ręku, z włamaniami do mieszkań, gwałtami. Wielu z bandziorów skazano na karę śmierci. Czy inaczej dano by radę opanować sytuację? Nie wiem, ale ten czas bardzo trudno ocenić.

Po wojnie wiele osób nie radziło sobie ze wspomnieniami wojennymi, z widokami, na które byli skazani jako żołnierze lub jako ofiary. Ofiary Ruskich, Niemców, bandziorów. Jedni pozostawali w otumanieniu psychicznym, inni zostali alkoholikami. Pijących nadmiernie było dużo. Nękanych przez UB także niemało. Często za sprawą donosów sąsiedzkich.

Do wspomnień skłonił mnie kolejny artykuł o rozboju. Napady są w tramwajach, autobusach, na ulicach. Bezlitośni nastolatkowie biją z okrucieństwem niespotykanym swoich kolegów w szkołach. Nie tak dawno założony na głowę nauczyciela kosz od śmieci był powodem żartów, naśmiewań się z nauczyciela. Nie zrobiono wtedy nic. To przemoc rozwinęła się szerzej.

Brutalne pobicie 11-​latka w Elblągu. Jest nagranie z monitoringu: Dwaj mężczyźni napadli i brutalnie pobili 11-latka w Elblągu. Do napaści doszło w czwartek ok. godz. 18, kiedy chłopak wracał rowerem do domu ze szkolnego kiermaszu. Na skrzyżowaniu ulic Dąbka i Pionierskiej bandyci zepchnęli go z jednośladu i zaczęli okładać pięściami i kopać po głowie.

W kraju nie stało się nic tak strasznego jak wojna, zamach stanu. Okrucieństwo, bandytyzm narasta. Niedługo strach będzie wyjść z domu. Dlaczego niektórzy młodzi mężczyźni, czasem młode kobiety, przekształcili się w bestie? Potrzebne byłyby badania psychologiczne i socjologiczne, co jest powodem takich frustracji? Dlaczego młodzi nie zarabiają na swoje emerytury? Dlaczego są utrzymywani przez dziadków lub rodziców, mimo że praca jest?

Kupowałam leki w aptece. Było rano, byłam jedną klientką (znamy się, bo bywam u nich regularnie). Dwie panie farmaceutki opowiadały jak są zbulwersowane praktykantami i praktykantkami. Określiły ich wiedzę jako na niskim poziomie. Takie niedouczone osoby, ale z pretensjami, z ogromnymi żądaniami. Na uwagę, że praktyka jest przyuczeniem do zawodu, a dwu-trzykrotne sprawdzenie leku z receptą jest po to, by nie zrobić krzywdy choremu nieodpowiednim specyfikiem. Choremu i sobie. „Strzelanie focha”, wzruszanie ramionami, wywracanie oczami – to norma. A kiedyś takie osoby będą obsługiwały chorych.

Praktykujący uważali, że należy im się wszystko. Bo mają prawo do… do… do… A co z obowiązkiem, co z kulturą, co… z byciem człowiekiem?

Przyszłość zapowiada się niewesoło. Tym bardziej, że Antoni ma jeszcze więcej pomysłów. Biskup też.

Dodaj komentarz


komentarzy: 11

  1. Stale to powtarzasz, ale ja tym razem przytoczę: Takie będą Rzplite… Tyle, że takie cechy jak kultura osobista, odpowiedzialność, punktualność, akuratność, wynosi się z domu. Dopiero już w miarę ukształtowanego człowieka przejmuje szkoła i…

    Edukacja stoi na mizernym poziomie. I nie dlatego, że są gimnazja, tylko dlatego, że program układają ludzie, którzy nie mają do tego predyspozycji. Nie potrafią właściwie rozłożyć akcentów. Poza tym swobody nie da się zmierzyć, ocenić, więc im mniej mają jej nauczyciele, tym lepiej. Zaś kadra to zupełnie odrębny problem. Czego nauczą się dzieci od dewotki obwieszającej krzyżami wszystkie sale i zmuszającej do udziału w mszach i nabożeństwach?

    Jest też jeszcze jeden problem. Ile razy dzieci słyszą, że żydzi to są tacy, Niemcy owacy, a Ruscy to w ogóle? Kilku praktykantów to jaki to odsetek młodych pracowników? Tak, chodzi o uogólnienia w oparciu o pojedyncze przypadki. Jak można na jednostkowych przykładach oceniać całe narody, pokolenia? Pokolenia do którego zaliczają się także i moje i Twoje dzieci? Nie znam człowieka, który by nie zrozumiał, że wydanie niewłaściwego leku to nie tylko odpowiedzialność karna, ale także cierpienie, a może i śmierć? Może to nie tyle młode osoby są złe, ile stare nie potrafią odnaleźć się w roli nauczyciela zawodu? Jeśli ktoś się nie nadaje, to się go zwalnia zanim szkód narobi. Da się także wykluczyć, że to nie młodzi są roszczeniowi, lecz starzy pazerni — chcieliby mieć tanią, a najlepiej darmową siłę roboczą?

    Co do brutalności warto zerknąć na bajki, które wnuki oglądają pasjami. Warto zwrócić uwagę na programy, które czasem idą w tle, bo telewizor chodzi na okrągło, choć nikt go nie ogląda, jakie treści, przekazy się z niego sączą. A dziecko słyszy, widzi, choć nie zawsze świadomie, bo na przykład bawi się klockami w kącie. Rozzuchwala także bezkarność bandytów stadionowych, którzy teraz urośli do rabgi patriotów.

    I na koniec chciałbym zapytać: Jeśli zmiana ustroju państwa, eliminacja instytucji demokratycznych, podporządkowanie jednej osobie wymiaru sprawiedliwości nie jest zamachem stanu, to na czym polega zamach stanu?

    1. Można spojrzeć na praktykantów z drugiej strony. Trudno bym opisując zdarzenie podpierała się badaniami, których w Polsce przeprowadza się niewiele, bo kosztują.

      Problem z młodymi nasila się. Grupa napadająca na jedną osobę, to już norma. I robią to dziewczyny i chłopaki. Można udawać, że sprawy nie ma. Dopóty aż samemu za nic się oberwie.

      Napaści w środkach lokomocji, to też norma. Niedługo „w obronie” obywateli na ulice wyjdzie WOT. Spokojniej nie będzie. Oby nie skończyło się tak, jak jest w Meksyku.

      W wychowaniu młodych zrobiono ogromne błędy. Jednak nie słychać by rodzice byli pociągani do odpowiedzialności za wybryki swoich dzieci. Przecież jest wychowanie bezstresowe. I w znacznej części społeczeństwa obojętność na zachowania dzieci. Ich dzieci.

      KK usiłował zawładnąć duszami młodych. Ale lenistwo, obłuda, fałsz jako przeciwwaga „natchnionych” słów nie zdały egzaminu. Nie napadam na młodych. Tylko sygnalizuję, że problem  braku dyscypliny wśród młodych będzie się powiększał. Przecież poprzednie pokolenia też były nastolatkami, a nie tworzyły się grupy przemocy. W dodatku dla samej przemocy.

      Na czym polega zamach stanu? Przypuszczam, że przekonamy się niedługo. Dotychczas to było łamanie prawa. Czy Polacy po raz kolejny muszą mieć powstanie by obronić się, oczyścić?

      1. Tez uważam, że dzieci nie wolno krzywdzić ani karcić i zamiast nich karać, i to surowo, rodziców. Należy tylko ustalić do którego roku. I czy jeśli rodzice w delegacji, to nie należałoby karać dziadków względnie krewnych. Na razie problemy mają nie bijący, tylko bici.

        Problem z młodymi był zawsze. Wiem, bo sam byłem młody. Tyle, że wtedy media nie informowały o tym tak obficie i skwapliwie. Żyję w dużym mieści dziesięciolecia. Jak dotąd raz mi się zdarzyło, a synowi dwa razy, że mnie ktoś zaczepił. Synowi raz menel ukradł telefon, a drugi raz dopadli go… Anglicy. W prasie opisy takich czynów można znaleźć codziennie. Może komuniści mieli rację pilnując, by prasa skupiała się na innych aspektach rzeczywistości?

        Wychowanie to nie tresura. Zasady wpojone siłą rzadko są w dorosłym życiu przestrzegane i stosowane. Każdy specjalista zwraca uwagę, że stymulują bodźce pozytywne, nagrody, a nie negatywne, kary i połajanki.

        1. Co prawda, to prawda. w szkołach wpajano nam jedyna prawdziwą prawdę I co? Poszukaliśmy jak to wygląda naprawdę.

          Teraz PIS będzie uczył jedynie prawdziwej historii. Dla ciekawych znajdą się książki po domach, nawet jak znikną z bibliotek.

          Nas w domu nikt nie bił. Ojciec tylko powtarzał co jakiś czas:Oj, zbiera ci się, zbiera!. I tyle. Raczej braliśmy z rodziców przykłady i te utrwaliły się mocno. Wprawdzie z KK jestem na bakier (i nie pamiętam kiedy było inaczej), ale dzięki Mamie, Babci, rozumiem jak dla wierzących ważna jest religia i jej obrządki. I rytuały.

          Powiem, że w szkole miewałam pomysły :-) , ale że byłam aktywna i pozytywne pomysły też miałam, to często te szalone uchodziły mi płazem.

          Uczyli mnie nauczyciele (jak mawiano profesorowie) ze szkoły przedwojennej, ale i powojennej. Z tych powojennych było parę wierzących w towarzyszy i najlepszy ustrój. Tak jak teraz wisi krzyż, tak wisiały portrety ku czci. Jednak żaden sekretarz nie chodził po korytarzach, jak teraz czarny czyli ksiunc. Czy czarnuch jest dopuszczalne, czy już nie pasuje do łamigłówki? ;-)

          Skończę cytat, który tak często przywołuję;  „….. Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli.” zapisał w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej. Jestem za. Tylko edukacja publiczna !!!!

          p.s. Miałam na półkach sporo biografii, autobiografii. Rozdałam. Nie wiedziałam, że przykłady z książek wybitnych ludzi mogą być tak potrzebne.Ale jeśli komuś się przydały…

          1. Czyli sama wychowywana bezstresowo uważasz bezstresowe wychowywanie za przyczynę wszelkiego zła, choć sama wychowywałaś bezstresowo i Twoje dzieci Twoje wnuki wychowują podobnymi metodami. Młodość ma to do siebie, że musi się wyszaleć. No to szaleje. A że fiu bździu w głowie, to najpierw robi, a myśli dopiero na komendzie, albo wcale. Zeznasz pod przysięgą, że w gronie rówieśniczym zawsze kierowałaś się wytycznymi rodziców, nie robiłaś i nie mówiłaś niczego, co by potępili lub za co by mogli skarcić? Że zawsze zanim coś zrobiłaś dogłębnie przeanalizowałaś konsekwencje i sprawdziłaś zgodność z przepisami?

            Za komuny były (czy byli?) niebieskie ptaki, bikiniarze i inny element. Zajmowali się tym, czym się zajmowali, ponieważ władza nie oferowała żadnej alternatywy. Dziś także nie oferuje, ba! nie oferuje nawet tego, co oferowała wtedy. To wina młodych, że starzy niczego im nie mają do zaproponowania?

            1. Teraz młodość nie szaleje. Teraz młodość bije, rabuje, obraża, poniża, prostytuuje się,jest bezczelna i leniwa.I wszystko jej należy się. Choć i są pozytywne przykłady. Ale negatywne są wyrazistsze i widoczniejsze.

              Gdy stają naprzeciw nim wychowani według innych zasad – są na pozycji przegranej. Kiedyś syn powiedział tak: Wychowaliście nas na porządnych ludzi i za to wam chwała. Ale sami musieliśmy nauczyć się mocno rozpychać rękoma, by nie wylądować w rowie. By nie zostać wyautowanym.

              Dwóch cudownych wnuków i ich przyszły los, rodzi obawy, że świat idzie w złym kierunku. Polski świat. Uczący się wnuczek już po miesiącu pobytu w szkole uruchamia łokcie w zabawie z 3.letnim bratem i 5.letnią kuzynką. Rodzice zwracają na to uwagę, ale pewne zachowania wynoszone ze szkoły są widoczne. Nie dasz kuksańca, to będziesz ich obrywał sporo.

                1. A kto, kiedy i gdzie twierdził, że bezstresowe wychowanie to jest przyzwolenie na wszystko, co dziecku wpadnie do głowy? Wychowanie polega na przekazywaniu wiedzy jak się zachować, co wolno, czego nie wolno bez naruszania nietykalności cielesnej i przemocy. Bo przemoc wyniesiona z domu znajduje ujście na ulicach. Przecież kara – klaps, lanie – to przemoc, działanie z pozycji siły.

                  1. Nikt tak nie mówił. Ale rzucono hasło otoczone bla bla bla i wielu tak je zrozumiało. W bełkocie medialnym, no, grzeczniej, w szumie medialnym umknął sens.A mylne zrozumienie najtrudniej jest z głów usunąć.

                    Kto powiedział, że aktor grający lekarza wykonuje ten zawód? A wiele osób na spotkaniach autorskich prosi aktora o poradę medyczną.

                    Każdy przekaz powinien być zrozumiały dla tych, którzy ze zrozumieniem mają problem. Gdyby nie ble ble, to może gender nie byłby taki straszny.
                    Kwitowanie sprawy słowem głupek raczej odnosi się do tak mówiącego.

                    1. Pełna zgoda tyle, że co z tego, że ktoś tłumaczy, skoro często gęsto „uczeń” zapamiętuje tylko pierwsze zdanie, albo tylko to, co mu pasuje? Dlatego nie wystarczy tłumaczyć. Trzeba wytłumaczyć. Nie wystarczy uczyć, trzeba nauczyć.