Skandaliczne zachowanie

Przy odrobinie wyobraźni można zarzucić Cezaremu Łasiczce, że marzą mu się „zielone ludziki” w polskich miastach. Czy zawsze zwarci, gotowi i czujni żurnaliści mediów tak zwanego „głównego nurtu” i tym razem zagotują z oburzenia jak to ochoczo przy każdej okazji czynią? „Skandaliczne słowa”, by pozostać w ich stylistyce, padły w audycji Off Czarek. Zrelacjonujmy je tak, jak zostało zrelacjonowane skojarzenie obozu piłkarskiego z obozem w Auschwitz. Otóż „Kiedy myślał, że nie słychać go już na fonii, rozmarzył się”: Tych rycerzy musiałaby być cała armia. Bo kiedy jeden rycerz by musiał do dużych miast pojechać, do każdego wojewódzkiego, inni rycerze do średnich i małych miasteczek tak, że tu potrzebna jest cała armia rycerzy. Takich „zielonych ludzików” może. Czy jego wypowiedź spotka się z ostrą krytyką? Czy dziennikarz TVN-u będzie się zastanawiał „Redaktor pierwszego radia informacyjnego chce aneksji Polski? To się wydarzyło naprawdę?!!” Czego to dowodzi? Ano tylko tego, że przy odrobinie dobrej lub złej woli, zachowując czujność i właściwie kojarząc, można zaszczuć każdego. I nie trzeba zaraz uciekać się do inwektyw, posiłkować wulgaryzmami, podpierać pochodzeniem czy wyznaniem. Innymi słowy — dajcie mi wypowiedź, to powiem co autor miał na myśli.

Konflikt zamiast dialogu, kłótnia zamiast rozmowy, atakowanie rozmówców zamiast polemiki, lekceważenie wiedzy, kompetencji, negowanie zdobyczy nauki to rak toczący ten kraj od dawien dawna. I nie ma niestety światełka w tunelu. Wszyscy bowiem, od prawa do lewa nie koncentrują się na tym, dlaczego doszło do nieszczęścia, katastrofy, straty, ale tocząc pianę szukają winnych. Niedawno w sejmie partia rządząca przedstawiła „audyt”, który był de facto oskarżeniem poprzedniej władzy. Jak odpowiedzieli zainteresowani? Spokojnie, punkt po punkcie powołując się na dane obalali przekłamania, nieprawdy i fałszywe oskarżenia? Skąd! Ewa Kopacz ograniczyła się do oświadczenia, że Gdyby przyszło mi podsumować ten dzień, to powiem: „kłamaliście rano, kłamaliście w południe i kłamiecie teraz, wieczorem”.

Małżeństwo postanowiło opuścić dom teściów. Bo mają wiele obowiązków, teściowie pouczają, wtrącają się, awanturują gdy mąż na czworakach wraca nad ranem z pracy, a żonę odwiedzają koledzy, i w ogóle są niemili. — Wychodzimy! — zdecydowali małżonkowie. Teściowa, która zapytała jak sobie wyobrażają przyszłość usłyszała, że jest głupia i że już ich wykorzystywać więcej nie będzie. I wyszli. Płacą za mieszkanie więcej, płacą za opiekę nad dziećmi, sami muszą sprzątać, robić zakupy i gotować, musieli drastycznie spadła liczba kontaktów towarzyskich, ale są w pełni suwerenni.

W debacie publicznej brak refleksji. Proces decyzyjny sprowadza się do krótkiego „bo tak” lub „nie, bo nie”. Nie liczą się argumenty, tylko osoba mówiącego. Ważą się losy Unii, grozi obcięcie finansowania, a władza zamiast szukać najlepszych rozwiązań, zamiast zabiegać o interesy kraju, szuka winnych. Mini ster spraw zagranicznych na przykład powiedział, że w wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii szczególnie ponurą rolę odegrał Donald Tusk, który prowadził rokowania z Brytyjczykami i w gruncie rzeczy doprowadził do tego, że niczego nie otrzymali, czyli ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za Brexit i powinien zniknąć z europejskiej polityki, ale to dotyczy całej Komisji Europejskiej w jej obecnym składzie.

Jaką korzyść odniesie Polska z takiego gadania, skoro nawet nieudolne rokowania z Komisją Wenecką czy Europejską, skutkujące marginalizacją Polski na arenie międzynarodowej, nie stanowią przesłanki do znikania z polityki?

 

PS.
Zmarła p. red. Janina Paradowska. Odeszła kolejna osoba o wyrazistych poglądach, których nie bała się prezentować i potrafiła bronić. To dla słuchaczy radia tragiczna wiadomość, gorsza niż brexit.

PS 2.0
Prawicowe portale zablokowały swoim czytelnikom możliwość komentowania ewidentnie radosnej dla nich wieści o śmierci Janiny Paradowskiej. Czytelnicy „niezależnych” mediów są tak bardzo niezależni, że nie obowiązują ich żadne normy, a już na pewno nie zwykła ludzka przyzwoitość. Swoją drogą wymaga niebywałej odwagi atakowanie osoby, która stojąc przed obliczem ich pana nie może się bronić. Któryś niedawno dał publicznie popis heroizmu zapraszając siedemdziesięcioletniego starca „na solo”!

Dodaj komentarz


komentarzy: 9

    1. Dominik T. nie ma odwagi przeciwstawić się Kaczyńskiemu, potakuje mu we wszystkim, ale pręży muskuły. Gdyby mu przyszło wyzwać na solo Jaruzelskiego w czasach, kiedy Wałęsa przeskakiwał przez płot, o, to by była… głupota, a nie odwaga. A teraz? Siedząc przy korycie? Brak odwagi zmierzyć się z Gołotą? Wstrząs mózgu mógłby okazać się zbawienny.

      A ten co tak się cieszy ze śmierci Paradowskiej, czemu toczy pianę jak ktoś bez szacunku mówi o prezydęcie czy papieżu pl?

  1. Jesteśmy tacy jakimi byli nasi przodkowie. Ciągle w jakiejś bezmyślnej wojence mającej przede wszystkim partię własną, a nie państwo na względzie.

    Dam cytat z książki Wojciecha Drewniaka „Historia Bez Cenzury” opisujący Sejm za czasów Piłsudskiego, które autor także cytuje:

    Sala obrad była szynkiem. Gdy jeden mówi, piętnastu panów chodzi po sali, załatwiając jakieś prywatne interesiki, czterdziestu panów głośno między sobą rozmawia, pokazując mówcy plecy, stu panów opowiada sobie anegdotki.

    Jeszcze wtedy nie obżerali się na sali obrad. I nie mieli komórek by załatwiać swoje sprawy. I wtedy i teraz uwagi, argumenty przeciwników wcale ich nie obchodziły. Swoje zarobki w Sejmie mają na cztery lata zagwarantowane, a chamstwo wielu wyborcom nie przeszkadza. Bo dla niektórych to „swój” chłop lub baba. Za podniesienie łapska w sprawie nawet mającej efekt pogrążający Polskę w kłopotach gospodarczych też nikt im krzywdy nie zrobi.

    Minister od spraw zagranicznych oświadczył, że on dyplomatą nie jest. Ale jest na takim urzędzie, gdzie niezbędna jest wiedza dyplomatyczna. Niezbędna jest znajomość języka obcego (angielskiego), znajomość zachowań, wiedza o kontekstach wypowiedzi. Dyplomatą nie jest. Taki postawiony przez swoją partię na stanowisku, ujadający kundelek bez honoru i ambicji. Ale grosz dobry za wykazywanie się przed prezesem (nawet gdy jest to wbrew interesom kraju) dostaje.

    To tak jakbyśmy zamiast do lekarza poszli do babki znachorki. Chociaż niektórzy lekarze mają od takich babek wiedzę mniejszą. Czy Trybunał Stanu (ani przed wojną, ani po 1989 r nigdy nie miał zastosowania) naprawdę jest potrzebny? A może stosować przepisy Kodeksu Karnego, by samowolę ukrócić.

    Czy chętni do bycia posłami nie powinni zdawać egzaminu państwowego (na własny koszt) stwierdzającego znajomość Konstytucji (bez obowiązku interpretacji – od tego jest TK), zasad dobrego wychowania na poziomie dyplomatów, obowiązku zachowywania się na sali obrad (kilka finansowych kar za nieprzestrzeganie norm byłoby powodem niemożności startowania w następnych wyborach).

    Obowiązkowe też powinny być badania psychiatryczne (na własny koszt) wykonane jeszcze przed zgłoszeniem chęci bycia posłem. Brak takiego badania wyklucza umieszczenie na liście wyborczej. Są zawody, gdzie takie badania są obowiązkowe, a zawód posła jest najbardziej odpowiedzialny. Przynajmniej taki powinien być, bo stanowi on o losie prawie 40 milionów ludzi.

    1. To tak jakbyśmy zamiast do lekarza poszli do babki znachorki. Chociaż niektórzy lekarze mają od takich babek wiedzę mniejszą. Czy Trybunał Stanu (ani przed wojną, ani po 1989 r nigdy nie miał zastosowania) naprawdę jest potrzebny? A może stosować przepisy Kodeksu Karnego, by samowolę ukrócić.

      Trybunał Stanu to organ wybierany przez władzę i jej posłuszny. Poza tym to władza — sejm, senat  zgromadzenie narodowe — wnioskuje o postawienie przed TS. A to oznacza brak obiektywizmu z jednej strony i zarzut, że to zemsta polityczna z drugiej. Przed Trybunałem postawiono Emila Wąsacza. Kto dziś pamięta kto to był i o co był oskarżony?

      Czy chętni do bycia posłami nie powinni zdawać egzaminu państwowego (na własny koszt) stwierdzającego znajomość Konstytucji (bez obowiązku interpretacji – od tego jest TK), zasad dobrego wychowania na poziomie dyplomatów, obowiązku zachowywania się na sali obrad (kilka finansowych kar za nieprzestrzeganie norm byłoby powodem niemożności startowania w następnych wyborach).

      Przed komisją, którą powołają posłowie i senatorowie? Toż wszyscy wskazani przez przywódców partyjnych zdadzą.

      1. Niekoniecznie. A jeśli zaistnieje takie rozwiązanie, to zawsze można zadecydować, że nazwisko badanego i nazwiska badających będą jawne. Dozwolony byłby także sprzeciw obywatelski.

        Na lekcjach historii wspominano o  prawie weta. Znane jest nazwisko ostatniego, który będąc na usługach Bogusława Radziwiłła krzyknął:weto – to Siciński. O tym, że wetowano obrady Sejmu ponad 70 razy nie uczono. Jak uczą teraz, jeśli w ogóle uczą?

        Skąd wziął się pomysł by taką formułę prawną zastosować? Polacy byli tak sprzedajni, przekupni. Zakładano, że jeśli będzie ustawa na szkodę Rzeczpospolitej, to jest nadzieja, że znajdzie się choć jeden sprawiedliwy, który zawoła weto czyli nie pozwalam.

        Wołający nie musiał uzasadniać dlaczego Sejm, obrady zrywa. W Polsce jest ogromna, niechlubna tradycja warcholstwa wspieranego wrzaskami, oszustwem i sobiepaństwem.

        Bo nieważne czyje co je, ważne to je, co je moje.

        O przywarach pisali od wieków wielcy i uczeni nas przodkowie, a przywary ciągle są i są. Jest nadzieja, że znikną? Może wychowywać młodzież inaczej?   Te wieki trwające wskazówki z Kościoła nic dobrego nam nie przyniosły.

        1. Zdemaskowałaś bardzo ważną cechę narodową. Potomkowie parobków szlachtą, elitami gardzą, ale jedną szlachetną cechę pielęgnują z pietyzmem – warcholstwo, sobiepaństwo i.. bezwarunkową uległość okazywana panu.

          1. Wcale się nie mylisz. Nadawanie nazwisk chłopom stało się obowiązkiem po zniesieniu pańszczyzny. Bardzo wielu brało sobie nazwisko pana albo inne kończące się na  -ski.  Przepisem zakazano takiej pazerności  na  nazwiska szlacheckie. Także warcholskie zachowania stały się synonimem równości ze szlachtą.

            Zasada z czasów saskich „zastaw się a postaw się” przyjęta została przez stan chłopski z ochotą. I jest kultywowana do dziś w postaci wyprawianych „komunii”, ślubów a raczej wesel. Pokaż się, a potem kredyt spłacaj przez lata. Gdy lepiej byłoby zamiast wesela wypasionego wpłacić ratę na mieszkanie.

            Zastawianie się widać także na cmentarzach. Już stypy nie mają takiego rozmachu, ale nagrobki są wypasione i brzydkie jak pomniki stawiane Wojtyle.  Najważniejsze to pokazać się obcym. Za życia można nie było dawać sobie dobrego słowa, ale dbałością o pomnik należy popisać się.

            To też swoisty spadek po szlachcie.