Rząd mówi prawdę

Jak pamiętamy rząd Jerzego Buzka, przy współudziale i poparciu Donalda Tuska przygotował i wdrożył cztery wielkie reformy. Późniejsze rządy skupiały się głównie na rozmontowywaniu ich, względnie stawały przed szekspirowskim pytaniem: „Co by tu jeszcze?” Zazwyczaj nic sensownego nie wchodziło w grę, więc padały różne propozycje. Na przykład „dalsza reforma szkolnictwa” polegająca na obniżeniu wieku szkolnego. Dlaczego należy posyłać młodsze dzieci do szkoły? Niewykluczone, że dlatego, iż rodzą się coraz wcześniej. Lub z innych ważnych przyczyn.

Skoro można posłać do szkoły młodszych, to aż się prosi by iść za ciosem i na emeryturę posłać starszych. Jeden ze spostrzegawczych blogerów połączył te dwa fakty i odkrył największy przekręt XXI wieku. Dodał mianowicie do siebie dwie cyfry i wyszło mu, że Polacy będą musieli pracować rok dłużej, niż podał rząd, co bloger uznał za manipulację i kłamstwo oraz przekręt.

To poważny zarzut, więc przypomnijmy sobie jaka jest prawda. W tym celu najpierw oddajmy głos ministrowi finansów: - Polacy powinni dłużej pracować i później przechodzić na emeryturę, by otrzymywać wyższe świadczenia na starość, ale nie ma potrzeby ustawowo podnosić wieku emerytalnego. Następnie prezesowi rady ministrów: – Musimy podnieść wiek przechodzenia na emeryturę, przekonują o tym proste wyliczenia. Jeśli chcielibyśmy utrzymać obecny wiek emerytalny, to aby móc wypłacać emerytury, musielibyśmy np. na stałe podnieść VAT na wszystkie produkty o 8%. W dalszej części wywodu pada jeszcze więcej budzących grozę liczb. Jak widać materia jest bardziej skomplikowana niżby się na pierwszy rzut oka mogło wydawać. A prawda jest taka, że mimo, iż nie ma potrzeby, to jednak trzeba.

Bywa i tak, choć rzadko, że rząd po prostu robi co do niego należy nie czyniąc ze swej mrówczej pracy widowiska medialnego. Trzeba mieć naprawdę wiele złej woli, by tego nie dostrzegać. Nie docenić niebywałej skromności. Wiele przykładów można przytoczyć, ale najlepiej tę żmudną, niewdzięczną, a jednocześnie prowadzoną bez rozgłosu, nienagłaśnianą pracę u podstaw ilustruje polityka prorodzinna i prokreacyjna. Więc jeśli w spotach wyjaśniających powody dla których podjął się trudnego i niewdzięcznego zadania – zreformowania w tydzień systemu emerytalnego – zapewnia, że za parę lat zabraknie rąk do pracy, bo dzieci nie będzie, to nie ma podstaw, by mu nie wierzyć.

Dodaj komentarz