Reforma formy

Podczas gospodarskich peregrynacji p. Premiera po Polsce podniosły się głosy, że Tusk jak Gierek. Pokojarzyli fakty głównie miłośnicy PiS-u i słuchacze Radia Maryja. Specjalnie to nie dziwi, ponieważ  byli członkowie PZPR (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza) i działacze PRON (Patriotyczny Ruch Odrodzenia Narodowego) stanowią trzon tych ugrupowań. Poza tym oni też są patriotyczni i pragną odrodzenia Polski. Z nimi u steru. Dlatego panu Janowi Tomaszewskiemu nie wstyd, że w PRON-ie popierał Generała Jaruzelskiego i stan wojenny. Ma jednak wyrzuty sumienia i wstydzi się tego, że wspierał reżim grając w reprezentacji Polski Ludowej. Za głoszenie prawdy spotkały go niezasłużone szykany rodem z PRL-u z zawieszeniem w prawach członka włącznie. Na cały miesiąc!

Ci, którzy pamiętają minione czasy wiedzą doskonale, że porównywanie Tuska do Gierka jest krzywdzące dla tego drugiego. Ponieważ za komuny plan nie przewidywał oddania obiektu do użytku wtedy, gdy został ukończony, lecz wyłącznie w ściśle określone dni: 1 maja (święto pracy), 22 lipca (dawniej E. Wedel, czyli Narodowe Święto Odrodzenia Polski) oraz w rocznicę Rewolucji Październikowej, która dla niepoznaki wypadała 7 listopada. Pierwszy sekretarz KC PZPR jeździł więc w te dni z nożyczkami po kraju i otwierał, przecinał wstęgi, oddawał do użytku. Po czym, gdy uroczystość dobiegła końca a tow. Gierek odjechał, otwarty obiekt zamykano i spokojnie, bez pośpiechu, kończono.

Gospodarskie wizyty przewodniczącego PO różnią się więc zdecydowanie od gospodarskich wizyt sekretarza Partii Robotniczej. Bo po pierwsze obiekty oddawane są po zakończeniu budowy, a nie z okazji Matki Boskiej Częstochowskiej, Zielonych Świątek czy Bożego Narodzenia. Po drugie obiekty zostały wybudowane w niebywałym pośpiechu, ale za to tanio, bo to był główny warunek wygrania przetargu. Po otwarciu nie zostaną więc zamknięte i poprawiane, ale oddane do użytku. Wymaga zaiste wielkiej odwagi i determinacji, by dopuścić budowane na zapalenie płuc obiekty od razu do tak intensywnej eksploatacji.

Ale porzućmy czarne myśli i z ufnością spójrzmy w przyszłość. Można już bowiem dostrzec światełko w tunelu. Z kancelarii premiera dochodzą słuchy, że rząd jest zdeterminowany, by dłużej nie zwlekać i rozpocząć serię bolesnych reform. Zwłaszcza w obliczu dramatycznej sytuacji na kolei. Premier tak tłumaczył konieczność podjęcia tych trudnych i bolesnych działań: - Moim obowiązkiem – a przy pomocy wszystkich ludzi dobrej woli ten obowiązek może okazać się nie tak drastycznie trudny – jest tłumaczyć wszystkie powody i wszystkie prawdopodobne skutki operacji – na pewno bolesnej z punktu widzenia poczucia wielu ludzi, szczególnie kobiet. Chcę bardzo otwarcie powiedzieć, że nie mam zamiaru przekonywać na siłę tych, których dotknie ta reforma, że tak naprawdę robimy dobrze ludziom.

Pierwszy etap – likwidację Ministerstwa Infrastruktury i utworzenie Ministerstwa Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej – mamy już za sobą. W następnej kolejności zostanie zlikwidowane Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej. W jego miejsce powstaną Ministerstwo Dróg Ekspresowych i Autostrad, Ministerstwo Kolei i Transportu Morskiego i Ministerstwo Mobilności. Kolejnym etapem będzie podzielenie Ministerstwa Kolei i Transportu Morskiego na Ministerstwo Kolei i Ministerstwo Transportu Wodnego. Z kolei Ministerstwo Kolei zostanie przekształcone w Ministerstwo Transportu Szynowego. Plan zakłada, że z tymi niepopularnymi, lecz niezbędnymi reformami rząd upora się do czwartku, tak, by dać p. Prezydentowi czas na złożenie podpisu.

Dodaj komentarz