Ptaki…..

Obudziłam się dziś około godziny piątej. Nie zapalałam światła. I mocno zaspana zerknęłam w okno. Z okna widzę katedrę zbudowaną w XIII wieku. Ma zakończenie wieży inne niż znane mi budowle tego typu. Szeroka wieża ma zwieńczenie w postaci trzech szpiców. Dwa boczne są w kształcie ostrosłupów, a środkowa jest ostrosłupem wysmukłym i dużo wyższym. Tak dla informacji dodam, że katedra kołobrzeska jest jedynym pięcionawowym kościołem w Polsce.

Ściany katedry są oświetlone reflektorami umieszczonymi na ziemi, a środkowy ostrosłup na wieży reflektorami umieszczonymi u jej podstawy. Na jej szczycie jest czerwone światło w środku krzyża.

Moją uwagę zwróciło mnóstwo białych, poruszających się w różnych kierunkach plam. Tych plam było sporo ponad setkę. Czegoś takiego nie widziałam nigdy. Podeszłam do okna i przyglądałam się dziwnemu zjawisku. Okazało się, że to gromada dużych, naprawdę dużych ptaków. Mogły to być mewy. A te największe wielkością przypominają samice gęsi, albo koguta na krótkich nogach. Mogły to być bociany, albo czaple.

Noc nie pozwoliła rozpoznać gatunku. Ptaki oświetlone od strony brzucha światłem skierowanym na budowlę wyglądały niesamowicie. Było ich naprawdę dużo. Krążyły tuż nad zwieńczeniami wieży, szczególnie tym najwyższym. Niedługo potem zaczęła się poranna szarówka. Ptaki pojawiające się w większej lub mniejszej ilości jakby zgromadziły się bliżej siebie.

Czarne niebo i szybujące białe plamy. Nadszedł świt i… zniknęły.

Przypuszczam, że przed nadejściem świtu robiły sobie intensywną rozgrzewkę przed lotem na północ. Mogły noc spędzić na okolicznych dachach. Odfrunęły…. i gdyby nie oświetlenia katedry nie zobaczyłabym tych intensywnych przygotowań do podróży. Do Szwecji, do Norwegii, a może jeszcze dalej…

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Nie przeceniałbym roli jaką odegrało podświetlanie katedry na koszt podatnika. Ponieważ podświetlana jest co noc, a Ty zobaczyłaś ptaki nie dlatego, że jest podświetlana, lecz dlatego, że się obudziłaś.

    Późno chodzę spać w nocy i od dłuższego czasu nurtowała mnie zagadka, niezbyt zagadkowa jak się okazało, świergolących nocą ptaków. Ładnych kilka lat temu, przed śmiercią papieża było dość ciepło i aż musiałem zamknąć okno taki był rejwach. Nigdy wcześniej hałasujących nocą ptaków nie słyszałem. Drugi raz byłem u kolegi. Zasiedzieliśmy się i otworzyło okno. Tuż za nim była korona drzewa (trzecie piętro). Świergot i śpiewy były tak głośne, że rozmawiać się nie dało. Potem gdzieś wyczytałem, że ptaki świergolą w nocy, bo wtedy w mieście panuje cisza i spokój. Dzięki temu partnerki mogą w ogóle usłyszeć zalotne trele, które w dzień zagłuszane są przez hałasy miasta. A oni nadal twierdzą, że ewolucja to wymysł szatana…

    1. Ptaki zobaczyłam dlatego, że się obudziłam, ale gdyby nie oświetlenie katedry nie widziałabym ich krążenia. Jak jestem daleka od łożenia na KK, to na oświetlenie katedry nie żal mi grosza. Kościołowi oświetlanie budowli nie jest potrzebne, ale miasto w którym jest ponad dziesięć tysięcy kuracjuszy (stąd zamożność miasta), a w sezonie letnim ilość przyjezdnych jest większa od ilości mieszkańców, miasto musi dawać coś więcej niż plaża. I na różne sposoby daje.

      Wojna zniszczyła miasto w 90%. Z zabytków zostało kilka sztuk. A to co jest niech przyciąga wzrok przybyszy i cieszy swoim pięknem.

      Ci co twierdzą, że ewolucja to wymysł szatana w swoich umysłowych ograniczeniach na każdym polu z nim przegrywają. A tak naprawdę, to nie sądzisz, że ich rozwój zatrzymał się bardzo dawno temu…..bo ewolucja ich ominęła? ;-)

      1. Oj, sądzę, bardzo sądzę. Nie tylko sądzę, ale boję się, że doprowadzą do katastrofy. Odnoszę wrażenie, że byc może z powodu większej koncentracji dwutlenku węgla świat pogrąża się w szaleństwie. A coraz więcej przywódców, i to supermocarstw, znajduje się w awangardzie tego procesu.