Popis populizmu

Ponieważ prezydent Gdańska został zamordowany, więc rozpisano wybory. Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło, że nie wystawi swojego kandydata. Żeby jednak nikt nie pomyślał, że któregoś popiera, pan Terlecki poinformował, że nie popiera. Nie wystawiamy kandydata w Gdańsku, a tym samym nie popieramy p. Dulkiewicz. Zachowujemy krytyczny stosunek do sytuacji w Gdańsku w ostatnich latach. Pozytywny stosunek zachowują w odniesieniu do stadniny koni w Janowie i sytuacji w KNF-ie i NBP. Mimo, że stosunek mają negatywny, nie mogli podjąć innej decyzji z uwagi na to, że w obecnej sytuacji ich kandydat nie ma najmniejszych szans.

A teraz z zupełnie innej beczki. Wiele nierozwiązanych problemów w Polsce czeka na rozwiązanie, wiele ustaw, pilnych ustaw na uchwalenie. Nad Polską bowiem wisi albo groźba kar za niestosowanie się do unijnych dyrektyw, albo straty dla firm z tego samego powodu. Na przykład dotąd nie ma ustawy reprywatyzacyjnej. Grożą nam także kary chociażby za niewdrożenie zasad odzysku śmieci. Z kolei

Z unijnej dyrektywy tytoniowej wynika, że po 20 maja br. każda paczka papierosów powinna mieć unikalny kod, by móc ją skanować i śledzić jej drogę od fabryki do sklepu. Problem polega na tym, że nadal w Polsce nie ma przepisów, które pozwalają na uruchomienie takiego systemu. Dla naszej gospodarki to fatalna informacja: Polska to największy producent gotowych wyrobów tytoniowych w Europie.

Co w tej sytuacji porabiają posłowie? Stwierdzili, że za takie pieniądze wystarczy, że zbiorą się raz w miesiącu i hurtem uchwalą co trzeba. W zasadzie mogliby się wcale nie zbierać, bo wynik głosowania wiadomy jest z góry, ale trzeba zachować pozory. No i trzeba dać szansę tak zwanej opozycji, żeby mogła pokazać wyborcom, że jeśli chodzi o populizm i rozdawnictwo, to na nią zawsze można liczyć. Dlatego zamiast zająć się sprawami poważnymi, istotnymi z punktu widzenia przyszłości i interesów kraju praktycznie cała opozycja podniosła rąsie (lub odważnie i twardo wstrzymała się od głosu) za napisaną na kolanie, sprzeczną z unijnym prawem ustawą blokującą wzrost cen prądu, która z uwagi na błędy będzie kosztować podatników tyle, ile pochłonęłyby podwyżki dla nauczycieli — 16 miliardów złotych. Dziennik-Gazeta Prawna:

Z analizy jednego z dużych banków wynika, że ustawa nie utrzyma rachunków odbiorców końcowych za prąd na poziomie z 2018 r., ale je obniży. A to dlatego, że w dokumencie znalazły się zapisy o obniżeniu akcyzy i opłaty przejściowej, a jednocześnie o zamrożeniu taryf za dystrybucję i energię elektryczną. Skoro te dwie ostatnie się nie zmienią, a dwie pierwsze spadną – rachunek będzie niższy.

To wszystko blednie w obliczu szczytowania populistycznego jakiego doznali posłowie gdy prasa podała wysokość zarobków w Narodowym Banku Polskim. Do boju rzuciła się nawet zazwyczaj ospała i nieruchawa Platforma Obywatelska. Niestety, jej doskonały projekt zastał przez partie rządzące mówiąc kolokwialnie olany, ponieważ nie honor koalicji pracować nad projektem opozycji. Poza tym nie wiadomo czy jeśli ktoś zgłosi poprawki, to należy je przyjąć, czy odrzucić. Co innego gdy projekt składają nasi. Wtedy wiadomo, że wszystkie należy odrzucić, w projekcie nie grzebać i przyjąć go w całości nawet gdyby zawierał błędy i wypaczenia.

Zgodnie z proponowanym przez jednych i drugich projektem do pracy w NBP nie będzie aplikował żaden fachowiec, ponieważ zarobi wielokrotnie więcej w każdej instytucji finansowej, na której łapy nie położyli politycy. To da gwarancję, że bank centralny doskonale wywiąże się z zadań jakie przed nim stawia Konstytucja, a Polacy nie muszą obawiać się o stan swoich portfeli.

Dodaj komentarz


komentarzy 10

  1. Skomentuję słowami dalszego członka rodziny: „Bo wy się o wszystko czepiacie, ze wszystkiego jesteście niezadowoleni, a najbardziej wadzi wam PIS i KK” Gdy odpowiedziałam: „Tzn, że lubością oczekujecie gwałcenia swoich wnucząt przez urzędników KK”? Kontakty bardzo się rozluźniły. I dobrze, bo goszcząc nie ma musu wysłuchiwać….. wysłuchiwać….

    Taki wtręt ze spraw rodzinnych, ale idą wybory za wyborami, a tacy „przekonani” nie wysłuchają żadnych argumentów, żadnych racji. I to są ci z wyższym wykształceniem, ale niższym intelektem.

    Ośmieszenie Sejmu przez dawanie opozycji 30 sekund na wypowiedź ma swój mocny wyraz. Wiadomo, że swoi łapska podniosą, bo taka jest cena być-nie być na liście wyborczej. A lud wyborczy? Oni wiedzą jedno, że ci niechętni to „opcja niemiecka”, „lewacy”, „zdrajcy, dzieci komusze”. Te poglądy to wielki sukces tandemu Rydzyk-Kaczyński.

    Nienawiść między dwoma stronami konfliktu przypomina czas lat 1939 – 1940 na Kresach wschodnich. Weźmy na przykład Wileńszczyznę.( Wilno było kiedyś stolicą Księstwa Litewskiego, ale po I WŚ mogło znaleźć się pod kuratelą ZSRR. To Polska zajęła te tereny bo   …. polskie. Nienawiść do Polaków trwa wśród Litwinów do dziś za tamten podbój. Polaków nienawidzili niekoniecznie słusznie i Litwini i Białorusini i Żydzi, ale z powodu agitacji sowieckiej podburzającej lud w niechęci do wyzyskiwaczy burżujów, białych rączek czyli nierobów i krzywdzicieli. Nawet lekarze, którzy za darmo pomagali biedocie byli wrogami. A potem decyzją Stalina zostali oni wywiezieni do Kazachstanu lub na Syberię.

    Jak skończy się wojna polsko-polska? Wolę nie dywagować, bo może mój strach ma zbyt wielkie oczy.

    Ale by smutny wpis rozjaśnić proponuję przeczytać:

    „I ostatni, z trzech podstawowych sztućców – widelec. Jednocześnie najbardziej kontrowersyjny element zastawy stołowej. Powstał w krajach Wschodu i na początku miał jedynie dwa zęby. Służył bardziej do oddzielania od siebie potraw, niż do nabijania jedzenia. Pierwsze widelce do Europy przywiozła wschodnia księżniczką, która wyszła za mąż za weneckiego księcia.

    Niestety, ówczesny widelec spotkał się z ogromną krytyką kościoła, który uznał, że do jedzenia potraw Bóg dał nam dłonie i palce. Natomiast widelec, kojarzony z widłami, miał być narzędziem szatana, a jego używanie miało sprowadzić zło na dom i jego mieszkańców.

    Czytaj więcej na https://menway.interia.pl/historia/news-historia-sztuccow-od-kawalka-skaly-po-srebrne-zastawy,nId,2794737#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox

    Na Pomorzu za jedzenie ziemniaków w czasie gdy jeszcze nie były podstawą wyżywienia groziło piekło i jego męczarnie. Tak głoszono na kazaniach. Nie wiem czy katolickich czy protestanckich. A dzisiaj ich następcy papusiają pyrki ile wlezie.

    1. Czyżby coś się zaczynało? https://wiadomosci.wp.pl/alarm-bombowy-w-biurach-po-w-calej-polsce-ploncie-ogniem-piekielnym-6341938459531393a

      „”Dzisiaj siedziba waszej kłamliwej partii wyleci w powietrze. Płońcie ogniem piekielnym. Bomba cyka” – e-maile o takiej treści dotarły do biur poselskich Platformy Obywatelskiej w całej Polsce.”

      Oskarżony z KNF wyszedł na wolność, bo prokuratura tak  przygotowała?nie przygotowała wniosku o przedłużenie aresztu.

      Czy to nie powinno być podstawą by takich prokuratorów, komendantów policji oskarżać z odpowiedniego paragrafu? O winie tych osób jakoś wyjątkowo cicho.

      1. Oskarżony z KNF wyszedł na wolność, bo prokuratura tak  przygotowała?nie przygotowała wniosku o przedłużenie aresztu.

        A jak Ty sobie to wyobrażasz? Przecież prezes NBP zapowiedział wyraźnie, że oskarżony z KNF wkrótce wyjdzie na wolność. Nie spodziewasz się chyba, że jeśli prezes powie tak, to będzie inaczej? Niewykluczone, że nawet znajdzie zatrudnienie w NBP, bo to przecież człowiek niezwykle uczciwy, szlachetny, honorowy i wybitny profesjonalnie.

        Nie można nie dostrzec i docenić postawy sądu, który potrafi przedłużać areszt tymczasowy w nieskończoność, a tu „nie widzi podstaw”.

    2. > „A lud wyborczy? Oni wiedzą jedno, że ci niechętni to „opcja niemiecka”, „lewacy”, „zdrajcy, dzieci komusze”. Te poglądy to wielki sukces tandemu Rydzyk-Kaczyński.”

      Nie będę udawał – też tak, do pewnego stopnia, myślałem i jeszcze niedawno bym się z powyższym zgodził. Tyle tylko, że wpadło mi w ręce interesujące opracowanie i polecam każdemu zapoznanie się z nim:

      http://cbu.psychologia.pl/uploads/f_bulska/Polaryzacja%20polityczna%202.pdf?fbclid=IwAR338XZsmMOqlF3m1xmHv87bTODxf2gSo4YEF7RtH_n0f-wQcgJxYKAZNQQ

      Muszę przyznać, że ogólny wniosek stwierdzający bardziej negatywną postawę zwolenników opozycji wobec wyborców głosujących na PiS niż na odwrót mocno mnie zaskoczył i w głowie coś mi się uruchomiło. Dobrze byłoby nie zrównywać elektoratu rządzącej partii z jej politykami.

      1. Udzielając się na różnych forach dość dawno zauważyłem, czemu niejednokrotnie dawałem wyraz, że elektorat PiS-u i PO jest siebie wart. PO, podobnie jak PiS, ma oprócz sympatyków sporą grupę fanatycznych wyznawców.

        1. Zgadzam się. Takich fanatyków jest jednak zbyt mało, by wystarczyło ich do wygrywania wyborów.

          Zapewne przydałyby się dokładniejsze badania, ale rzecz chyba w ludzkich emocjach i uprzedzeniach. Jedyne, co mi się nasuwa, to po prostu trzeba ze sobą rozmawiać. Jest mnóstwo dostępnych wyników badań społecznych wskazujących, że wzajemny kontakt obniża poziom uprzedzeń. Dotyczy to wszystkich „obcych” sobie grup niezależnie od wyznawanych poglądów, religii czy koloru skóry.

          1. Dlatego partie zażarcie walczą o pozostałych, nie sympatyzujących z żadną, których nie obchodzi kto rządzi, byle to robił dobrze.

            Też uważam, że trzeba ze sobą rozmawiać, ale czasem ogarnia mnie zniechęcenie gdy jedynym argumentem jest stan mojej wiedzy, umysłu, pochodzenie, wygląd, umiejętność czytania czy jakaś inna cecha. Często mam wrażenie, że rozmawiam z kompletnym imbecylem. Jak rozmawiać z kimś, kto neguje nawet to, co widzi?