Podziały w Kościele Katolickim

To, że Polski Kościół Katolicki jest podzielony, zauważy prawie każdy obserwator.

Wierni mają bardzo różne opinie na ten temat. Patrzący z zewnątrz, również są słabo zorientowani.

Wśród ludzi Kościoła podziały były zawsze. Ktoś kogoś nie lubi, ktoś komuś zazdrości, ktoś czuje się niedoceniony itp. Takie konflikty to trzeciorzędna sprawa. Jest też podział na tych, którzy kiedyś ulegli bezpiece i na tych, którzy byli niezłomni, oraz na tych, którzy przestrzegają przykazań i nauk katechizmu i tych, którzy robią wiele wyjątków.

Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że wśród księży jest podział na wierzących i niewierzących. Przecież ksiądz też może stracić wiarę. I pozostać księdzem, ponieważ nie widzi dla siebie innego wyjścia.

Te podziały mają istotne, ale drugorzędne znaczenie. Występowały w Kościele zawsze i występują nadal w Kościele polskim i każdym innym. Władze kościelne umieją sobie radzić z tego rodzaju problemami.

Rozłam w Polskim Kościele ma zupełnie inny charakter – ideowy i fundamentalny. Podział w Polskim Kościele jest odzwierciedleniem podziału w Kościele Powszechnym. Istnieją dwie koncepcje:

1) Program „Nowej Ewangelizacji”.
2) Przekonanie, że w XXI wieku katolicyzm powinien być religią dla wybranych. Tych, którzy rzeczywiście chcą przestrzegać tak ostrych norm moralnych dotyczących stosowania środków antykoncepcyjnych, zakazu rozwodów, homoseksualizmu, seksu przedmałżeńskiego, aborcji itd. itp. Takich, którzy rzeczywiście uznają te normy jako ich obowiązujące.

Nowa Ewangelizacja oznacza, programowo, zwiększenie liczby wyznawców. Koncepcja Kościoła dla wybranych – wręcz odwrotnie. Warto zwrócić uwagę, że to Joseph Ratzinger kilkadziesiąt lat temu, pisał o religii dla wybranych.

Różnica ma charakter ideologiczny, etyczny, ale także finansowy.  Nie chodzi tu tylko o pieniądze, ale TEŻ. Zwiększenie liczby wyznawców oznacza wzrost dochodów kleru, ograniczenie oznacza spadek dochodów. Konflikt należy rozpatrywać w wielu płaszczyznach.

Należy odpowiedzieć na pytanie: Jakie są zyski i straty Kościoła na dziś – w perspektywie krótkoterminowej i długoterminowej. Jeżeli chodzi o aspekt finansowy, to notoryczni grzesznicy byli zawsze najlepszymi donatorami, czyli sponsorami Kościoła. Zwolennicy programu „Nowej Ewangelizacji” uważają, że Polska – kraj katolicki, powinna być przykładem, wzorem dla reszty świata. Piemontem, czyli przyczółkiem. Celem jest dążenie do wprowadzenia kar za grzechy do kodeksu karnego. Zwolennikom „Nowej Ewangelizacji” nie wystarcza, że grzesznicy zostaną pokarani piekłem, czy też czyśćcem. Powinni także zapłacić grzywnę, albo dostać wyrok więzienia (no, ewentualnie w zawieszeniu). Są co najmniej dwa negatywne skutki:

1. Radykalizacja mniejszości religijnych: – Dzieci, które nie uczęszczają na szkolne lekcje religii, bywają czasami prześladowane w szkole – jako czarne owce. – Wyrastają z nich radykalni wrogowie Kościoła. Wrogami stają się także niewierzący, którzy w czasach Komuny sympatyzowali z Kościołem. Mały niekoniecznie musi pokonać większego. Dawid pokonał Goliata. Z reguły mały, dobrze zorganizowany wróg, może bardzo wielkiemu zaszkodzić.
2. Stawka na ilość wyznawców powoduje pogorszenie ich jakości.

Jeżeli laicyzacja przebiega spokojnie, to od Kościoła odchodzą indyferentni religijnie. Ludzie, dla których problemy transcendentalne nie mają wielkiego znaczenia, ludzie, którzy stają się coraz bardziej obojętni religijnie. Tacy nie zostają wrogami, ani nawet przeciwnikami. W Polsce jest inaczej. Polska jest krajem misyjnym dla wielu sekt wywodzących się z chrześcijaństwa. Dla buddystów. Wkrótce stanie się krajem misyjnym dla muzułmanów. Wiadomo, że werbownicy działają głównie podczas młodzieżowych pielgrzymek. To najlepszy teren. Werbowanie w szkołach, na dyskotekach, nadmorskich campingach itp. byłoby o wiele trudniejsze i mniej skuteczne. Czasem mogłoby być niebezpieczne.

Od Polskiego Kościoła Katolickiego odchodzą ludzie, dla których religia jest najważniejsza w życiu. To są Ci, którzy zauważają, że praktyka w Kościele jest różna od tego, co hierarchowie przekazują wiernym. Ci ludzie przechodzą do obozu różnego rodzaju przeciwników Kościoła. To są niebezpieczni wrogowie.
Trudno przypuszczać, żeby ludzie Kościoła nie wiedzieli o tym, że najwyższą jakość mają mało liczebne organizacje, złożone ze starannie dobranych członków. Chyba jest jasne, że apostołowie zgromadzeni wokół Jezusa byli organizacją bardzo wysokiej jakości, a tłum zgromadzony na odpuście to lipa.

Kościół Polski nie umie dokonać wyboru. Czy pójść na ilość, czy na jakość swoich wyznawców. Osobiście wolałbym, żeby Kościół poszedł na jakość. Mało tego, uważam, że w odległej perspektywie byłoby to korzystne dla Kościoła. W krótkoterminowej niestety nie.

 

Przeczytaj: >>> Religijni fundamentaliści są przewidywalni

Adam Jezierski

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Religijni fundamentaliści nie byli znani może innym ludziom, ale byli znani klerowi, Episkopatowi. Ci dwaj wymienieni byli tą opoką na której powstał Konkordat, każdy ksiądz otrzymał po 15 ha ziemi z PGR. Współpracował z SB? Nie miało znaczenia, ziemia i tak została skomasowana i w jednym kawałku dana Kościołowi.

  2. Bardzo ciekawa analiza. I obojętnie jak będzie, a raczej nieciekawie dla stojących z boku i jeszcze w dodatku krytykujących święty Kk.

    „Jednostka ludzka, mająca prawo do poszanowania jej godności ludzkiej, powinna być bronioną przed przymusem zarówno wyznaniowym, jak i narodowościowym. Zamachy osób, uważających siebie za naczelników pewnej narodowości, na wolność sumienia narodowego innych ludzi, powinny być traktowane albo jako gwałt, albo też jako objaw niepoczytalności.”                           Jan Niecisław Baudouin de Courtenay

    „Dokonało się coś dziwnego: znikła partia, znikła dyktatura systemu komunistycznego, a Kościół, w postawach niektórych krewkich księży, zaczął uzurpować sobie podobne prawa. Np. forsować legislację wprowadzającą religię do szkoły, postulat likwidacji ustawy aborcyjnej itd.”           Stanisław Obirek

    Oprócz tych „krewkich” są  „wierni”, którzy zrobią każde paskudztwo po to by znaleźć się na listach, by być wybranym. Zapłacą dużo z państwowej kiesy za okazaną im „łaskę”