PO związkach

Tok FM zapoczątkowało debatę o związkach partnerskich. Tylko o czym tu debatować? Komu są potrzebne związki partnerskie? Źle postawione pytanie. Choćby bowiem były potrzebne jednemu obywatelowi, to obowiązkiem ustawodawcy jest przygotowanie odpowiednich rozwiązań. Warto pamiętać, że PO potrafiła zmieniać prawo pod wpływem jednostkowych zdarzeń. Wystarczy wspomnieć kastrowanie pedofilów, które zainicjował premier wzburzony i oburzony… kazirodczymi stosunkami ojca z niemal dorosłą córką. Albo ostatnio przegłosowana posłusznie przez posłów Platformy nowelizacja ustawy o zgromadzeniach. Co ciekawe zadymy obchodom 11 listopada (i nie tylko) towarzyszyły stale. Ale przed wyborami lepiej nie przykręcać śruby.

Coraz lepiej widać, i to nawet okiem nieuzbrojonym, że PO i PiS to jedno i to samo. Wystarczy wspomnieć ustalenia komisji Czumy, ukręcenie łba pomysłowi postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu, wzajemne wspieranie się w kluczowych kwestiach. Za ACTA w parlamencie Europejskim jak jeden mąż u boku PO stanął PiS.

Wbrew pozorom rozpad koalicji z PSL dla PO nie jest tragedią ani nieszczęściem Bo PSL to tylko listek figowy mający za zadanie ukrycie faktu, że koalicja PO PiS to fakt i działa od dawna. Na przykład w programie „Ranni Politycy” w TOK FM minister sprawiedliwosci, prof. Zbigniew Ćwiąkalski powiedział, że gdyby prokuratura udowodniła, że to Jarosław Kaczyński wydał polecenie zagłuszania pielęgniarek, oznaczałoby to, że były premier popełnił przestępstwo nadużycia uprawnień, za co można trafić za kratki nawet na pięć lat. Po takiej deklaracji nie mógł dłużej piastować stanowiska i został pod kuriozalnym pretekstem zdymisjonowany.

Prześledziwszy poczynania PO PiS-u od czasów prehistorycznych nie da się nie dostrzec współpracy w kluczowych kwestiach. Partie bez przeszkód wymieniają się kadrami, żeby tylko wspomnieć minister finansów w rządzie PiS-u, czy ministra spraw zagranicznych w rządzie PO. Po wyborach nowym ministrem środowiska został Marcin Korolec, a wiceministrem Piotr Woźniak – główny geolog kraju. Woźniak przed laty był ekspertem gazowym PiS i za rządów Marcinkiewicza i Kaczyńskiego pełnił funkcję szefa resortu gospodarki. Jego pierwszym zastępcą był Piotr Naimski (odpowiedzialny za bezpieczeństwo energetyczne), wpływowy polityk ze środowiska PiS, autor polityki energetycznej partii (więcej szczegółów tutaj).

Czy plan zabetonowania sceny politycznej i zagwarantowania sobie władzy bez konieczności fałszowania wyborów powiódł się? Oczywiście. Mimo afery taśmowej PO nadal popiera zdecydowana większość wyborców. Bo kogo ma popierać, skoro wybór jest jak w PRL-u? Wtedy też na listach znajdowali się kandydaci trzech partii, wśród nich… PSL, wtedy jeszcze Zjednoczone. Jedynym zagrożeniem dla tego układy jest brak przywódców. Choć można sobie wyobrazić sytuację, że jeden charyzmatyczny przywódca połączy PO z PiS-em tworząc Polską Zjednoczoną Prawicę Religijną

Wracając do związków partnerskich. Oczywistą oczywistością jest, że skoro ktoś chce być z kimś, dzielić z nim obowiązki i majątek, to obowiązkiem państwa jest mu to umożliwić, a nie – w oparciu o mitologie i zasady sprzed dwóch tysiącleci – blokować. Problem w tym, że Polska nie jest państwem świeckim. A na straży doktryny stoi rząd. Na dodatek oczekiwanie od władzy, która konsekwentnie ogranicza prawa i swobody obywatelskie, że nagle je poszerzy jest naiwnością. Zaś perfidia pana Premiera et consortes polega na tym, że dziś odrzucono projekty zgłoszone w poprzedniej kadencji. Dlaczego nie można ich było procedować wtedy? Bo odrzucenie ich przed wyborami mogłoby negatywnie wpłynąć na wynik.

Przypomnijmy sobie słowa pana premiera Donalda Tuska z czerwca ubiegłego roku, który na kilka miesięcy przed wyborami deklarował: Jeżeli chodzi o związki paŕtneŕskie, ja jestem gotowy do dyskusji w tej kwestii. Nie chciałbym, żeby ona była taką „wrzutką wyboŕczą” ze strony niektóŕych. Chyba nie będzie piekła, jeżeli damy sobie kilka miesięcy czasu, aby te kwestie spokojnie i precyzyjnie uŕegulować. Dzisiaj w Sejmie mamy około 200 ustaw, któŕe już czekają na głosowanie, a mamy kilka posiedzeń do końca tej kadencji

Ponieważ wiemy, że ŕaczej nie zdążymy do końca kadencji, więc dajmy sobie spokojnie czas. Możemy zŕobić takie poŕozumienie między ugrupowaniami, co do których można sądzić, że znajdą się w przyszłym parlamencie. Można to wziąć na tapetę jako jeden z pieŕwszych projektów w przyszłej kadencji. Uważam, że tak będzie uczciwie.

Dodaj komentarz