Pies na smyczy czyli pieskie życie

Głoszący swoją wielką miłość do zwierząt, a szczególnie psów, zwykli się chwalić swoją miłością do tychże. Kochają tak bardzo, że nie traktują swoich ulubieńców jak psa, ale stawiają go ponad prawami, uprawnieniami człowieka.

W tych miłościach karmią go nadmiernie, ograniczają mu ruch niezbędny do psiego życia. Obserwuję kilka osób, prowadzących zwierzaki na smyczy. Dwie panie mają Yorki. Pieski niewielkie, odpowiednio ostrzyżone czyli w znacznej części pozbawione sierści do skóry. By biedactwa nie marzły na króciutkich spacerach, ubrane są w kolorowe ubranka, główki mają ozdobione wstążeczkami. Panie zwykły „wychodzić” razem na spacer z ulubieńcami. „Wychodzić”, bo panie zwykle stoją w miejscu i rajcują. Jedna nie trzyma psiaka na smyczy, który i tak kręci się blisko niej. Druga na taką swobodę nie pozwala. Pies zrobił na trawnik, co musiał zrobić i siedzi nieruchomo przy nodze pańci.

Obserwuję też mężczyznę ok. 2 m wysokości i ponad 100 kg wagi. On też swojego Yorka wyprowadza na smyczy. Powiem, że para ta śmiesznie wygląda, ale na miłość pana do psiny rady nie ma. Bo psy kochają bezwarunkowo.

Kilku panów wyprowadza psy większe gabarytowo. I groźniejsze rasowo. Psy są na smyczy i zwykle panowie idą dość szybkim krokiem, a psy szybko drepczą obok nich.

Sama psa w domu nie mam, bo uważam, że mieszkając w bloku nie mogę stworzyć mu odpowiednich warunków bytowania. Pies powinien mieć możliwość swobodnego wybiegania się. A takich możliwości nawet w średnim, prowincjonalnym mieście nie ma. Parki, plaża, nie są dla psów swobodnie biegających. Las także nie, by nie straszył zwierząt leśnych. Pozostają łąki i pola. Ale wtedy trzeba z psem ukochanym tam dojść lub dojechać. Jednak komu by się chciało?

Tak więc psiny wegetują, tyją i czasami z wielkimi miłośnikami zwierząt wychodzą na trawniki by opróżnić się.Czy takie traktowanie swoich czworonożnych ulubieńców nie jest ukrytym znęcaniem się nad nimi?

Mając naście lat (w innym mieście) i warunki by pies żył jak psu się należy, biegałam z nim po polach, nieużytkach. Mimo młodego wieku ja byłam szybciej zmęczona niż nasz owczarek niemiecki Rex.

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

  1. Miałem o tym napisać, zbierałem się zbierałem i… ubiegłaś mnie. Jak wiesz mam psa. Jak wiesz obserwuję i staram się dostrzegać. I rozumieć. Także przyczyny. Dlatego wiem, że nie jest tak, jak mówisz. Pies nie tyje dlatego, że siedzi w domu, nie biega, chodzi na smyczy, siedzi przy nodze. Pies tyje dlatego, że jest wysterylizowany. Taki pies to wydmuszka, psopodobne coś bez jaj i to dosłownie, która wygląda jak pies i nic poza tym. Jeśli zaczniesz bacznie przyglądać się, to szybko dostrzeżesz, że niektóre psy biegają, nawet na smyczy, wąchają, co chwilę podnoszą łapę, żeby określone miejsce obsikać. I nie są grube. Inne wręcz przeciwnie – sikają gdzie popadnie, nic ich nie interesuje, stoją jak pańcia czy pańć stoi, idą jak idzie, przy nodze nie rozglądając się nawet. Możesz łatwo zweryfikować moje spostrzeżenia.

    Mój pies chodzi bez smyczy, bo to ja go wyprowadzam na spacer, a nie on mnie. Dlatego on decyduje co wącha, gdzie idzie, jak długo zabawi w jednym miejscu i czy będzie biegał, czy przemieszczał się dostojnie. Oczywiscie jak widzę, że jego psia natura mogłaby wziąć górę i mógłby zrobić coś z punktu widzenia człowiek niedopuszczalnego, to smycz profilaktycznie zapinam.

    To nie obraz, to zdjęcie, ale też mogłoby nosić tytuł „Bociany”.

    1. Piesek jest super. Zdrowa zadbana sierść. Odpowiednia tusza. Czy jest uparty jak jego pan? :-) Jestem obserwatorem. Nie mam psa, bonie mam warunków.

      Podobnie postępował ze swoim bardzo dużym, ale nadzwyczaj łagodnym psem nasz znajomy. Puszczał go wolno, a pies nikogo nie zaczepiał. Jego groźny wygląd powodował, że nikt nie miał na to ochoty. Inne duże psy także. Jednak znalazł się jazgotliwy pies pańci, który go zaatakował.Duży tylko kłapnął zębami, a mały potoczył się w bok. Ponieważ duży małego trochę, nieznacznie uszkodził, znajomy zaproponował by udali się do lecznicy, gdzie poniósł niewielką opłatę za „leczenie” jazgotliwego.

      Ale to nie był koniec historii. Bo mięśniak od pańci postanowił dać nauczkę znajomemu. Przyszło ich dwóch, trzeci siedział w samochodzie. Dobrze że znajomy był w towarzystwie kolegi i koleżanki. Gdy mięśniak po wypowiedzeniu pretensji, pouczeniu o konieczności zakładania kagańca i smyczy, raptem uderzył niczego nie spodziewającego się właściciela dużego psa, jego kolega zainterweniował i na tym jednym ciosie skończyło się.

      Dziewczyna zdążyła jednak zrobić zdjęcie tablicy rejestracyjnej.O zdarzeniu poinformowano prokuratora, załączając numer samochodu. Prokurator sprawę umorzył. Nie znaleziono osoby winnej. Znajomy odwołał się do sądu, który nakazał prokuraturze – 4 pkt – podjąć działania. Prokurator wykonał jedno z czterech zaleceń i sprawę umorzył.

      Znajomy mógł wnieść następną sprawę do sądu. Tylko nie wierzył w korzystne jej zakończenie. Popytał tu i tam. Okazało się, że ten co go uderzył to były policjant, ale nadal współpracownik.Cokolwiek to znaczy. Znajomy postanowił zrezygnować, by nie narażać się na spotkanie z większą grupą obwiesi, gdy będzie szedł sam.

      I tak przy opisach psiej doli znalazł się opis innej rzeczywistości.

      p.s. Znam psy tłuste jak ich właścicielki, które psów nie sterylizowały.Mało ruchu, dużo żarcia. Psy to takie ssaki jak my. Chorują i tyją podobnie

      1. Piesek ma miskę pełną jedzenia. Sucha karma. Awaryjnie, gdy jest głodny a nie ma normalnego jedzenia. Oprócz tego dostaje kości, mięsko, jarzynki, orzechy, ser, wszystko na co ma ochotę i lubi. Czasem nie zje mięska i trzeba wyrzucić (śmierdzącego mu nie dajemy), czasem sera. Je ile chce i kiedy chce. I mimo iż mieszka w bloku i nie przebywa na polu non stop, to – jak widzisz – nie jest spasiony.

        Spasione zwierzę jest chore. Zdarzają się zapasione psy, owszem. Choć bardzo rzadko. Ponieważ zwierzę samo sobie reguluje ilość pożywienia. Mniej się rusza, to mniej je. Sterylizacja zaburza gospodarkę hormonalna i wpływa na psychikę (czy psachikę w przypadku psa). Wierzę, że te, które znasz, są niesterylizowane. Jednak w swojej okolicy nie widziałem ani jednego spasionego psa, który nie byłby wysterylizowany. Kolega ma czarnego. Niestety, nie zrobiłem zdjęć a szkoda. Przed sterylizacją pies żywy, pełen werwy, zgrabny jak mój. Po sterylizacji trzeba go niemal siłą wyprowadzać na spacer, a wygląda jak pękaty walec, do którego doczepiono u spodu cztery łapy, a na górze wiecheć rzadkiej słomy jako ogon i małą główkę. To nie pies, to karykatura psa.

        Wielu właścicieli traktuje psa jak żywą przytulankę, którą się wyprowadza na smyczy, przejdzie z nią tam i z powrotem, kilka razy skarci „nie wolno” i wraca do domu. Jak pias naszczekał na mojego jego pani krzyknęła doń, że nie wolno. No to zapytałem dlaczego psu nie wolno robić tego, co stanowi jego naturę – szczekać? Miauczeć albo muczeć by mu pozwoliła? Roześmiała się i przestała strofować psa. Przynajmniej przy mnie.

        1. Wspomniana pani zachowania obowiązujące człowieka (a i tak wielu szczeka – popatrz Sejm, komentatorów) przerzuciła na zwierzę. Niestety zbyt wielu tak czyni. Prawa ludzi maja dotyczyć także ich zwierząt.

          Znałam taką (zostałam zaproszona w dawnym mieście na herbatkę), gdzie na niskim stoliku postawiła miseczkę dla psa i nasypała tam ciastek by sobie jadł. Spytałam: czy on tu będzie jadł i usłyszawszy potwierdzenie, wstałam i wyszłam. Gdy w pracy usłyszałam jej żale i zarzuty, dobitnie (ale w normie) powiedziałam, co o takiej gościnie sądzę.

          Znajoma miała chorowitą córeczkę. Lata 80.te. Jej matka kupowała  (po znajomości) kleiki dla swojego pieska. Gdy córka poprosiła by dała kleiki wnuczce, to usłyszała: nie! Pimpuś bardzo je lubi

          Stąd na miłośników zwierząt patrzę podejrzliwie.

          Twój pies jest naprawdę fajny. Jak się wabi?

          1. Z przytoczonych opowieści wynika, że pies nie ponosi winy za to, że bywa bardziej ludzki niż jego pan/i.

            Pies wabi się Łatek. Córka dopatrzyła się łatek, a domowi specjaliści cech typowych dla chłopczyka, choć to dziewczynka. Ma przetrącony kręgosłup i był przeznaczony do uśpienia. Na szczęście kręgosłup zrósł się tak, że jest w pełni sprawny, choć czasem jak się zbyt zapamięta w zabawie to uraz daje o sobie znać.

            Niestety, pewnie też byś wstała i wyszła, bo ponieważ ani ja ani żona nie mogliśmy się schylać pies musiał wskoczyć na stół, żeby mu można było bez kucania zapiąć obrożę. Ale to jedyna sytuacja, gdy wskakuje na stół — tylko w pokoju i nigdy tego nie robi jak coś na stole stoi, albo jak ktoś przy stole siedzi. W kuchni nikt nigdy go nie karcił za wskakiwanie na krzesło czy stół, a mimo to nigdy na stół nie wskoczył, nawet jak leżało na nim coś smacznego. Chodził i prosił, żeby mu to dać, ale sam się nie obsłużył. Miski ma oczywiście na podłodze w kuchni. A po każdym spacerze ma myte łapy.

            1. Kiedyś opiszę jakie psy mieli moi synowie. Wszystko to były maltretowane biciem sieroty. Gdy w rozmowie, siedzący obok fotela pies, na ruch ręki dyskutanta rozpłaszcza się ze strachu, to jego życie musiało być pasmem udręk.

              Ale opiszę radosne psie przygody.