Ofiara

Jak wiadomo grzeszyć można na różne sposoby. Zaś grzech to — jak chce Katechizm Kościoła Katolickiegowykroczenie przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr (1849). Grzechy można podzielić na śmiertelne i pozostałe. Grzeszyć zaś można myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z informacją podaną przez portal Opus Dei Grzech śmiertelny i grzech powszedni można porównać odpowiednio do śmierci i choroby duszy. A to oznacza, że dusza nie jest nieśmiertelna, a więc i życie wieczne nie każdego będzie udziałem. Potwierdza to Katechizm: Grzech śmiertelny jest – podobnie jak miłość – radykalną możliwością wolności ludzkiej. Pociąga on za sobą utratę miłości i pozbawienie łaski uświęcającej, to znaczy stanu łaski. Jeśli nie zostanie wynagrodzony przez żal i Boże przebaczenie, powoduje wykluczenie z Królestwa Chrystusa i wieczną śmierć w piekle; nasza wolność ma bowiem moc dokonywania wyborów nieodwracalnych, na zawsze (1861). Grzech zaniechania należy do kategorii „śmiertelny”.

Od lat mieszkaliśmy w baraku. Barak uznawany był za najweselszy w okolicy, ale mimo wszystko był to barak. Obok powstał piękny, przeszklony, wygodny wieżowiec, do którego zostaliśmy zaproszeni. Zamiast wprowadzić się do apartamentu, stać się pełnoprawnymi mieszkańcami, stać się częścią większej całości, zamieszkaliśmy w piwnicy ponieważ uznaliśmy, że w naszym interesie jest nie pchać się na pokoje. Wiele razy proponowano, byśmy dołączyli do wspólnoty i współdecydowali o jej losach. To jednak wiązało się z koniecznością częściowego podporządkowania się panującym w wieżowcu zasadom, więc uznaliśmy, że lepiej o niczym nie decydować zachowując niezależność. Próżno dociekać od kogo względnie czego. Teraz, z uwagi na szczury, coraz bardziej realne staje się odcięcie i odizolowanie piwnic od reszty wieżowca. A ponieważ nie jesteśmy potęgą pod żadnym względem i w żadnej dziedzinie, może poza wiarą, więc ani nikt się z naszym zdaniem liczyć nie będzie, ani my na nic wpływu mieć nie będziemy. I znów będziemy tak suwerenni i niezależni jak przez cały okres PRL-u. Popełniliśmy kolejny raz niewybaczalny grzech zaniechania, stawiając się po raz kolejny poza nawiasem. Warto zaś zdawać sobie sprawę, że zaniechanie jest karalne.

Mówi się, że dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane. Z kolei prawo zna pojęcie tak zwanej winy nieumyślnej. Także Katechizm zwraca uwagę, że Dobra intencja (np. pomoc bliźniemu) nie czyni ani dobrym, ani słusznym zachowania, które samo w sobie jest nieuporządkowane (jak kłamstwo czy oszczerstwo). Cel nie uświęca środków. Nie można więc usprawiedliwić skazania niewinnego jako uprawnionego środka dla ratowania narodu. Przeciwnie, dodatkowa zła intencja (jak próżna chwała) czyni złym czyn, który sam z siebie może być dobry (np. jałmużna ) (1753). Jeśli dana dzisiaj jałmużna spowoduje jutro głód całej rodziny, to trudno to uznać za dobry uczynek. Podobnie jak cały pakiet decyzji, które nie rozwiązują żadnych problemów, a stwarzają mnóstwo nowych.

Oczywiście trudno wymagać od polskiego wymiaru sprawiedliwości, by zajmował się zaniechaniami czy działaniami prowadzącymi do katastrofy. Na kartach historii Polski co i rusz można natknąć się na akty zaprzaństwa, sobiepaństwa i hucpy, ale nikogo niczego to nie nauczyło. Przed II Wojną Światową pompowaliśmy Kościół katolicki bez umiaru kosztem obronności buńczucznie zapewniając, że nie oddamy ani piędzi ziemi, ani guzika. Oddaliśmy i piędź, i guzik, i suwerenność na bez mała pół wieku. Nigdy nie zostali rozliczeni ci, którzy do tego doprowadzili przez zaniechania i niekorzystne decyzje. Dziś, gdy stanęliśmy przed niepowtarzalną szansą dołączenia do świata cywilizowanego, odrobienia strat i stania się bogatym krajem liczącym się w regionie, odwracamy się do sojuszników plecami prowadząc jakąś chorą politykę, której jedynym efektem będzie ponowne uzależnienie się od Rosji.

W 1955 roku stanął w centrum Warszawy Pałac Kultury, dar Stalina. Czy w roku 2016 stanie obok niego wrak tupolewa, dar Putina?

Chodźmy na wschód, tam musi być jakaś cywilizacja
Obrazek pochodzi z portalu tygodnika „Polityka” i stanowi ilustrację artykułu redakcyjnego Jak czytelnicy „New York Timesa” komentują rozwój wydarzeń w Polsce

Dodaj komentarz