Odkłamywanie historii (tego nie dowiecie się nawet z Korony Królów). Czyli łapy precz od…

D. Wieczór.

Najpierw wyjaśnię czemu nie publikuję. Po prostu: bo nie piszę. Czasem odsmażam stare wpisy na salon.24  (czynnym całą dobę jak Alkohole 24 – najpopularniejsza marka sklepów, choć bez swojego brand/u/y) jeśli uważam, że są jeszcze do przełknięcia ponadczasowo i bezterminowo. Dzięki temu jakoś archiwizuję na kompie stare wpisy. Ostatnio zostałem nawet przesunięty (niczym kolega Śpiewak z Rejsu do sekcji gimnastycznej) z  Działu: Polityka – na odcinek – Dział: Rozmaitości, Temat: Humor.

Wprawdzie nie oglądam telewizji (nie, nie z pseudo-elitarnego szpanerstwa tylko z lenistwa – po prostu parę lat temu moja kablówka przestała działać i nie chciało mi się zmieniać tych całych „systemów”), ale chętnie włączę się w debatę, zabiorę głos, wypowiem się wzorem wielu wybitnych salonowych twórców,tudzież wyrażę swą opinię na doniosłe tematy ogólnie związane z Koroną Królów.

Na łonie nadwiślańskiej cywilizacji po raz kolejny w karcie dań (d. menu) natknąłem się na prastarą ale świeżą sałatkę Kolesław.

I właśnie w tych dniach nastąpić ma odkrycie Departamentu Gastronomicznego IPN: wymyślił ją – tę sałatkę – kniaź Kolesław Czwarty z Kraju Warty (znany też jako Nienażarty). Zastępując nią w jadłospisach Polan teutońską i niezdrową Kartoffelsalat a ocet winny rodzimym, łoctem śpirytusowym ziemniacanym. ( Kolesław to staropolskie, wodzowskie imię oznaczające przywódcę cieszącego się wśród partyjnych kolegów i towarzyszy wielką sławą, przeważnie).

Mówi o tym odnaleziony wkrótce przez Departament Gastronomiczny IPN rękopis Nieznanego Kronikarza i na dodatek Anonima. Korzystając z przyjaznych(?) łamów(?) całodobowego salonu publikuję treść jako pierwszy i jako przeciek:

Kiedy Kolesław był pacholęciem
Orzekła wróżka – „nie będzie zięciem”

„Niczyim zięciem z tego powodu
Że se nie weźmie baby za młodu

Najdelikatniej jak mogę powiem:
Oj, nie dogodzi on białogłowie

Ma preferencje miętosić ciasto
Zamiast zajmować się cną niewiastą

Sam będzie wolał kapustę macać
Niźli dziewuchy w sionce obracać.”

Kolesław Senior wziął się zasromał:
„Winna wszystkiemu jest Pierwsza Żona…”

I dalej dumał Kolesław – Praszczur:
„Brać nowy Model? A Stara na sznur?”

(Wtrącę by wspomnieć zwyczaje stare
Że Mieszko Pierwszy jeszcze miał harem

Dopiero kiedy szedł do Dąbrówki

Wtedy pogonił drugie połówki)

…Jeśli mu kuśka nie będzie służyć
To przecie rodu mi nie przedłuży.

„Jezu,Laboga, że tak to ujmę
Mój syn parówą? Przynosi ujmę!”

Z tego wszystkiego ociec był chory
Ale się udał do Wernyhory

(a wie to nawet najgłupszy z dresów
ten Wieszcz i Prorok pochodził z kresów

swoją dygresję także uczynię:
Piękny był Polak choć Ukrainiec )

Bat’ko, (tu Wernyhora ujrzał widzenie):
bier nowu żonku,ty złóż nasjenie

Znajdź pretekst razem ze swym Biskupem
Pobłogosławi Twą Nową Dupę

Jak na papierze wyschnie atrament
Będziesz mógł zawrzeć Nowy Sakrament

Synoczka spłodzisz on Lachiyw zbawi
Najlepiej nazwij go Jarosławem

Un do tych spraw wciąż będzie jary
Jak dubny korzeń: większy gdy stary

Ty Anonimie także go sław’
I zapisz imię to: Jarosław’!”

(lecz, tak to bywa w kraju nad Wisłą
Proroctwo znowu nie bardzo wyszło)

To wróćmy lepiej do Kolesława:
Junior się w kuchni nieźle zabawiał.

Lecz nie kucharkom szeptał na uszko
Rżnął marchew, pora, pieścił z pietruszką

Wynagrodziła matka natura
Do dziś tajemna jest receptura

Wiedział jak kroić korzeń i natkę
Dał Europie swoją sałatkę

Jakże mam sławić,jak stroić lutnię
Dobrze on wiedział ile co utnie.

Naród Lechitów – i to nie ściema
Tę recepturę dostaje w genach.

Nawet w Londynie,hen na zmywaku
Po tym rozpoznać można Polaków

I tylko jeden problem się wziął
Angol zamawia mówiąc: „kolsloł !!!”

 

Nie pisałbym o tych oczywistych oczywistościach gdyby nie…

Czy dacie wiarę, że jeszcze dziś znajdują się imitacyjni zaprzańcy, którym nie podoba się ten polski wkład w gastronomię (obok np. zupełnie nieszkodliwej soli komunikacyjnej) i twierdzą, że nasz Kolesław to niderlandzkie koolsalade (surówka z kapusty). To ci, co na resortowym pasku gorszego sortu spolegliwie ulegli makaronizmom (na niekorzyść kasz jaglanych), dostali zgagi na polu kebabizacji, dali ciała cafe-latynizacji, polegli rusyfikacji spożywczej-bezzakąskowej dali się otumanić smrodliwej germanizacji motoryzacyjnej.

O! Oni nie różnią się pięknie i podnoszą ręce uzbrojone wielce w widelce na naszą suwerenność! I znajdą się, tak! znajdą się niedługo nowe szafy, których zawartość odkłamie historię. Bo suweren nie może się mylić; nawet konsumując holenderską sałatkę.

 
P.S. (Wiki)

Historia sałatki coleslaw sięga prawdopodobnie jeszcze kulinarnej sztuki starożytnych Rzymian, skąd została wcielona do wielu kultur kulinarnych Europy jak i świata. Sama nazwa surówki pochodzi z języka niderlandzkiego od słowa koolsla, które jest skrótem koolsalade (surówka z kapusty).

dz-99

About dz-99

Cichy kombatant biernego ruchu oporu. Sierota po blogach TOK FM. Ale biada potężnym istotom gdy wchodzą pomiędzy ostrza podrzędnych rycerzy! Charakteryzuje mnie łatwość wypowiedzi, szczególnie gdy się na czymś nie znam. Bo bloger nie musi się znać. Jedyne co musi – to pisać, pisać, pisać. Ja piszę głupawo ale za to rzadko. To moja jeszcze jedna zaleta.

Dodaj komentarz


komentarzy: 12

  1. Witaj serdecznie przyjacielu, że tak zażartuję.
    Cieszę się  że dałeś głos, czekam na kolejne odwiedziny.Naprawdę.
    Nabardziej podobało mi się :

    I dalej dumał Kolesław – Praszczur:
    „Brać nowy Model? A Stara na sznur?”

    Rozmarzyłem się.

    1. Ech… Były czasy. Łza itd. …

      Ale odpowiedziałem Ci przyczynkarsko na wpis o tym,że „nie boisz się Putina”.

      „Smok tylko „Rosja i Rosja” a chodzi mu przeważnie o ZSRR. Chruszczow „w pijanym widzie podarował…” ileż razy można czytać te ciągi uproszczeń… ? Chr. wcale nie był jedynowładcą.

      A w ogóle to nie Ochucki tylko Ochódzki. Pierwotnie miał nazywać się nawet Nowohucki (od N.Huty) ale akurat to nie spodobało się cenzorowi i Bareja się zgodził i zmienił na nie do rozpoznania.”

      A z „Panną Kwiat Sromotnikowy” (to kompilacja) nawet nie próbuj kwestii historycznych bo nas wszystkich zagina…

      pozdrawiam

      1. Z tymi wszystkimi stronami jest ten sam problem:jak ktoś doda wpis nieco później, to nie wiemy o tym, bo trudno jest ciągle zaglądać do starszych wpisów. Nie zajrzałem, przepraszam. Warto by było wymyślić jakiś system powiadomień, jak niegdyś na toku, czyli list w skrzynce. Później zaczęli psuć, psuje jedne i już nie było.
        Co do nazwiska to zapewne masz rację.Nawet na pewno.  Z Nową Hutą nie miałem pojęcia, ale wygląda sensownie.

        W czasach mojego dzieciństwa nikt nie używał nazwy ZSRR. I wszystko co z nimi było związane, było obrzydliwe.  Ruscy, to Ruscy. Ruskie były za wschodnią granicą, wszyscy ich nienawidzili i to nam wystarczyło. Wróg był realny i określony.Wszystko co się działo złego, było dlatego że byliśmy pod ich okupacją.
        Podział ZSRR na księstewka zarządzane przez oligarchów jest równie czasowy jak dwudziestolecie międzywojenne.
        ps. Nasza Dama jest świetna.

        1. Nie zgodzę się, że Ruskie byli tacy obrzydliwi. Dzięki temu, że miałam kiedyś dobrą i wymagającą nauczycielkę rosyjskiego, mogłam z Rimą (pochodziła z miasta Tuła, leży na południe od Moskwy. Znana z samowarów.) rozmawiać po rosyjsku, zawsze uprzejmie i grzecznie. Nie szukałam korzyści, ale nie rozumiałam czemu miałaby być winna kobieta, której mąż trafił do Polski jako wojskowy. Rima pracowała w JAR, w zaopatrzeniu. Znajomość okazała się miła jeszcze z innych względów. Mogłam kupić bez ograniczeń mięso: wieprzowinę, cielęcinę, wołowinę. To siebie i rodziców oraz teściów zaopatrywałam. Kupiony w 1980 r koc z wełny wielbłądziej jeszcze nam służy. Trochę w użytkowaniu i po praniach mniej gęsty, ale ciągle ciepły. Kiedyś napiszę jak „oni” widzieli Polskę. Zdziwilibyście się jak pozytywnie.

    1. Jeśli wklejasz w trybie wizualnym, to wklejasz z całym dobrodziejstwem formatowania. A nie widząc kodu nie jesteś w stanie nic zrobić. Wklejaj w trybie tekstowym, potem przełącz na wizualny i sformatuj zgodnie z życzeniem.

            1. Tryby przełącza się myszką.  W oknie edycji u góry po lewej jest informacja: „Dodaj nowy wpis”. Pod nim pole „Wprowadź tytuł” i wreszcie „Dodaj medium”. Z prawej strony, na wysokości polecenia „Dodaj medium” są dwie karty trybu „Wizualny” i „Tekstowy”. Jeśli tekst wzięty ze strony stosującej formatowanie zostanie wklejony w trybie wizualnym, to zachowane zostanie całe formatowanie włącznie ze skryptami często w postaci bloku ujętego w tagi <div> Wtedy polecenie dzielenia na część widoczną i ukrytą (more), które sprawia, że część wpisu jest widoczna, a całość dostępna po kliknięciu tytułu lub polecenia „Cały wpis” nie działa, ponieważ pojawia się na końcu bloku, pod wpisem, na dole. Dlatego wpis kopiowany, zwłaszcza z innego bloga, gdzie jest bardzo rozbudowane formatowanie, lepiej wklejać w trybie „Tekstowym” po czym przełączyć na „wizualny” i sformatować wedle uznania.