Ochrona ochrony

W tym roku przypadają dwie ważne rocznice. Dokładnie pół wieku temu władza ludowa uznała, że wydźwięk „Dziadów” Adama Mickiewicza w reżyserii Kazimierza Dejmka jest niewłaściwy. Najpierw ograniczono liczbę spektakli, po czym w ogóle zdjęto przedstawienie z afisza. Oczywiście nie ma żadnych analogii między zdjęciem „Dziadów” a próbą zdjęcia „Golgoty Picnic”, „Klątwy” czy innych obrazoburczych spektakli i występów. Wtedy panował krwawy reżim, który działał w interesie partii, a dziś nie. Dziś panuje niczym niezmącona wolność, a spektakle pikietuje się i koncerty odwołuje wyłącznie w interesie społecznym.

Jednym z największych osiągnięć socjalizmu, oprócz powszechnej edukacji, był powszechny dostęp do dóbr kultury. W szkołach dzieci uczono, że dawniej dobra narodowe spoczywały w rękach szlachty i magnaterii i nikt do nich nie miał dostępu, a teraz spoczywają w rękach ludu i każdy ma do nich dostęp. Dawniej do teatru, kina chodzili nieliczni, a teraz wszyscy mogą chodzić kiedy chcą, a młodzież ma nawet specjalne zniżki na legitymację. Dlatego przeciw zdjęciu „Dziadów” zaprotestowali studenci. Bo co ze zniżki jeśli teatr zamknięty? Tu trzeba odnotować propaństwową postawę aktywu robotniczego, który uznał że szczeniakom od tego dobrobytu w głowach się poprzewracało, spektakli im się zachciewa zamiast za naukę się wziąć. Dlatego aktyw robotniczy wyraża głęboki sprzeciw i domaga się od partii robotniczej podjęcia stanowczych działań. I partia robotnicza stanowcze działania podjęła. Najpierw studentów Michnika Adama i Szlajfera Henryka z uczelni wywaliła, a potem aresztowała.

Władysław Gomułka w płomiennym wystąpieniu nawiązał do słów Kisielewskiego Stefana, który kilka dni wcześniej nazwał rządy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej „dyktaturą ciemniaków”. Łatwo sobie wyobrazić jaki byłby los narodu polskiego gdyby w 1944 roku zamiast ciemniaków doszli do władzy jaśnie oświeceni — puścił wodze fantazji tow. I sekretarz, pseudo konspiracyjne Wiesław. Byłaby to Polska bez Ziem Zachodnich, skłócona ze Związkiem Radzieckim, biedna, zacofana, przeludniona, zależna od Niemiec, od mocarstw imperialistycznych. Byłaby pionkiem w ich grze! Byłaby niczym! Akurat te postulaty nie uległy dezaktualizacji. Nie wolno było dopuścić wtedy, nie wolno dopuścić dziś. Lekcję odrobiono celująco i mimo, że Związku Radzieckiego już nie ma, to z nikim nie jesteśmy skłóceni i mamy Ziemie Zachodnie.

Przy okazji wyszło na jaw, że w Wydarzeniach jakie miały miejsce aktywny udział wzięła część młodzieży akademickiej pochodzenia lub narodowości żydowskiej… [aplauz] Rodzice… Proszę towarzyszy  o zach… [brawa] Proszę towarzyszy  o zachowanie spokoju i pilnego wysłuchania tego, co na ten temat zostanie z tej trybuny powiedziane. […] Rodzice wielu z tych studentów zajmują mniej lub bardziej odpowiedzialne, a także wysokie stanowiska w naszym państwie. Ta przede wszystkim okoliczność spowodowała, że na fali tych wydarzeń wypłynęło opacznie nieraz pojmowane hasło walki z syjonizmem. Czy w Polsce są żydowscy nacjonaliści, wyznawcy ideologii syjonistycznej… [ryki rozentuzjazmowanej publiki]  Na pewno, towarzysze, na pewno tak — odpowiadamy. Itd. Jak widać problem z żydami jest ponadczasowy i dotyczy każdej władzy. Zwłaszcza tej, która nie chce by Polska była biedna, zacofana, przeludniona i zależna od Niemiec.

Kilka miesięcy później, w sierpniu, i to jest druga okrągła rocznica, doszło do przywrócenia ładu i porządku na terenie bartnej Czechosłowacji. Czyli — z dzisiejszej perspektywy — w Czechach i na Słowacji jednocześnie. W tym miejscu zupełnie nieoczekiwanie stajemy w obliczu trzeciej okrągłej rocznicy. Równo ćwierć wieku po pamiętnej inwazji, dokładnie ćwierć wieku temu Czechosłowacja podzieliła się na Czechy i Słowację. Czesi z poczuciem wyższości patrzyli na swego biedniejszego sąsiada. Mieli nadzieję, że jeśli nie będą musieli subsydiować uboższej Słowacji, to będą bogatsi. Zgodnie z danymi Banku Światowego w momencie rozdziału słowacki PKB na głowę wynosił niecałe 0,8 czeskiego (odpowiednio 3.089 dolarów i 3.916 dolarów). Dziś, po 25 latach dysproporcje wynoszą już mniej niż 0,9 (16.496 $ i 18.267 $). To oznacza, że separacja Czechom nie pomogła, a Słowakom nie zaszkodziła.

O boże polskie

Bartosz Minkiewicz rysuje (podziękowania dla Cyberskokera)

Ponieważ rocznica jest bardzo okrągła, to i uczcić ją w nietuzinkowy sposób wypada. Można by jakiś spektakl spektakularnie odwołać, ale teraz tak spraw się już nie załatwia. Teraz po prostu odbiera się dotacje. Skutek ten sam, ale brzmi zdecydowanie lepiej. Nie wypada także dociekać, Czy w Polsce są żydowscy nacjonaliści, wyznawcy ideologii syjonistycznej. Dlatego rocznicę należy uczcić w inny sposób. Na przykład uchwalając stosowny przepis, z którego będzie wynikało, że nawet jeśli są w Polsce jacyś wyznawcy ideologii syjonistycznej, to nie mają nic do gadania. Wynika to z faktu, że — jak wyjaśnił Jarosław KaczyńskiMamy do czynienia z taką sytuacją, w której ten przepis, który stał się przedmiotem sporu, ataku, jest całkowicie błędnie interpretowany. No ale jest też pytanie: czy gdyby ta interpretacja była inna, gdyby ten przepis bardzo rozbudować ponad normalne praktyki legislacyjne i doprecyzować rzecz oczywistą, że my w żadnym wypadku przecież nie twierdzimy, że nie było Polaków, którzy mordowali Żydów, bo byli tacy Polacy, i że ta ochrona narodu dotyczy ochrony narodu jako całości, narodu rozumianego nawet nie jako jedno pokolenie, tylko jako pewna ciągłość historyczna, to czy wobec tego ten atak by nie nastąpił? […] Tylko że co innego przyznawanie tego rodzaju spraw, a co innego twierdzenie, że naród polski za to odpowiada, bo gdyby istniało państwo polskie, to do takich rzeczy by z całą pewnością nie dochodziło.

Trudno się nie zgodzić, że jakby państwo istniało, to by do takich rzeczy nie dochodziło. Bo oczywistą oczywistopścioą jest, że jak istnieje, to dochodzi do innych. 13-letnia dziewczynka z Torunia nie została wpuszczona do Narodowego Centrum Badań Jądrowych w Świerku ponieważ posiadała „nie-polsko brzmiące nazwisko”.

Jeśli jednak „ochrona narodu dotyczy ochrony narodu”, zaś naród stanowi „pewną ciągłość historyczną”, to przekonanie, że ciągłość powinna mieć jedno wielkie drzewo Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest nieprzekonywające.

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. W sprawie tej dziewczynki :

    Rzecznik poinformował, że NCBJ stara się dotrzeć do 13-latki oraz jej mamy. – Już pojęliśmy starania, by dotrzeć do dziewczynki i jej mamy i bezpośrednio je przeprosić. Natychmiast też poprawimy nasze procedury. Musimy dbać o bezpieczeństwo, ale nie wolno nam przy tym doprowadzać do sytuacji takich, jak zaistniała – powiedział Marek Pawłowski.

    I oby na tej wtopie się skończyło. Natomiast parę zdań chciałbym poświęcić wydarzeniom z roku 1968, bo nie tylko w Polsce działy się wtedy nadzwyczajne rzeczy. Jak wiadomo fale ulicznych protestów i starć z policją przetoczyły się też przez miasta zachodnioeuropejskie: Paryż, Frankfurt nad Menem, Berlin Zachodni.
    Studenckim buntom we Francji towarzyszyły potężne strajki robotnicze, które objęły niemal wszystkie branże. Strajkowało około ośmiu milionów ludzi. Strajkujący okupowali fabryki, brali kadrę kierowniczą za zakładników. Związkowcy z komunistycznego CGT próbowali nad nimi zapanować, ale nie udawało się to zbyt często. Ruch ten napędzał się samoistnie. Przy tych wydarzeniach paryskie starcia studentów z policją nie wydawały się najpoważniejszym zmartwieniem de Gaulle’a. W RFN natomiast ruch roku 1968 był wystąpieniem tylko i wyłącznie studentów. Reszta społeczeństwa patrzyła na nich z boku i przecierała oczy ze zdumienia, a czasem także z przerażenia. Tym niemniej dostrzegam pewne wspólne cechy tych wystąpień, które łączą się też z protestami w Polsce.
    Pomimo swojej „lewicowości” związanej z hasłami rozluźnienia norm społecznych, roli tradycyjnej rodziny w społeczeństwie czy propagowania prawa do aborcji w swojej istocie ruchy te były antyreformatorskie i antyliberalne. Postulowały doprowadzenie do upadku znienawidzonego, „nieruchawego systemu”, kontrolowanego przez nieokreślony bliżej „establishment”. W zamian proponowały… No, właściwie nie wiadomo co (jeden z przywódców, Rudi Dutschke, niczym Lenin nawoływał do światowej rewolucji). Kiedy 18 lutego ponad 15-tysięczna grupa demonstrantów paraliżowała centrum Berlina Zachodniego to nie był przypadek. W tym szczególnym miejscu i czasie postanowiono piętnować „neokolonializm” USA. Powszechne było też przekonanie o sieci inwigilacji i represji.
    Nad wyjaśnieniem genezy tych protestów głowiły się umysły o niebo tęższe od mojego, jednak trudno mi jest nie zauważać analogii z wydarzeniami mającymi miejsce 30 lat wcześniej. Wydarzeniami, które we Francji skończyły się zawiązaniem Frontu Ludowego, w Niemczech zaś dojściem do władzy Hitlera. Jeśli się dobrze przyjrzeć, to aktywiści z roku 1968 w istocie bardzo przypominali aktywistów z lat 30-tych. Zarówno jednych jak i drugich napędzały skrajnie irracjonalne wizje. Formy rebelii jak i głoszone hasła walki przeciwko policyjnym pałkom, przeciwko autorytarnym profesorom, odrzucanie wartości mieszczańskich – wszystko to było niemal identyczne. Ujmując to inaczej demonstranci z pokolenia roku 1968 byli dziećmi ludzi z pokolenia roku 1933. Dziećmi tych, którzy swój najpiękniejszy okres w życiu przeżywali pod rządami Hitlera, a po roku 1945 utracili całkowicie grunt pod nogami.
    Jeśli ta analogia jest dobra, wyjaśnić może wiele kwestii. Na przykład bliską współpracę ruchów skrajnie prawicowych ze skrajnie lewicowymi – kiedy zauważają wspólny interes. W swojej istocie i praktyce niczym szczególnym się one od siebie nie różnią, a ich ofiarą padła w 1939 roku Polska. Nie przypadkiem również skutkiem roku 1968 było zawiązanie organizacji terrorystycznej Rote Armee Fraktion – choćby nie wiem ile mieć w sobie chęci nie sposób dostrzec w zachodnioniemieckim roku 1968 ducha miłości do liberalnej demokracji. 
    Wydaje się zatem, że dla osób skłonnych do skrajnych poglądów i postaw „barwa polityczna” ma znaczenie drugorzędne. Ważniejsza jest oferta towarzyska, kolektyw i kilka prostych haseł do łyknięcia. To wystarczy.

    1. Psychologia tłumu to już cała nauka. Człowiek w swej masie kompletnie nie myśli.

      Pamiętam swoje przeżycia związane nie tyle z marcem ile z sierpniem. Mieszkałem w małym miasteczku na południu Polski. Rano obudziło mnie walenie do drzwi. W drzwiach spanikowany kolega krzyczy „Wojna!” Skąd wiedział? Niebo było posiekane smugami kondensacyjnymi. Wolna Europa zakłócana jak szalona. Nastawiłem najsilniejszą w tamtych okolicach stację – Praha 1 na długich. Potężny nadajnik był słabszy od naszej Warszawy I. Niewiele rozumiałem, ale dało się słyszeć strzały, a w końcu stacja zamilkła. Polskie radio było bardzo oszczędne jeśli chodzi o informacje. Na szczęście wieczorem można było z zachodnich radiostacji czegoś się dowiedzieć – ojciec zrobił kierunkową antenę, dzięki czemu dało się odfiltrować sygnał zagłuszarki…

      Jeśli chodzi o rzecznika, to bardzo ładny gest. Mam nadzieję, że procedury nie dotyczyły typowo polskich nazwisk wielkich patriotów polskich jak Wildstein czy Wassermann. Bo wątpliwości budzą tylko nazwiska posłów Nowoczesnej.

        1. Mimo, że to pytanie retoryczne, to odpowiem. Ludzie nie tylko zatrzymali się, ale wręcz zaczęli cofać. Przyczyn jest wiele. Główne to przeludnienie i zatrute środowisko. Tłuste misie w Europie czy Ameryce nie rozumieją co to głód, bo nigdy go nie zaznali. Dlatego wydaje im się, że wystarczy obalić to co jest, żeby było lepiej. PIS wyjechał na haśle „Polska w ruinie”. Na haśle „Polska miodem i mlekiem płynąca” by poległ. Hasło damy po pięćset (za)chwyciło. Hasło „damy wam pracę” wynik wyborczy by pogorszyło…