Oby.watelowi… w odpowiedzi…

Doświadczyli tego prawie wszyscy rodzice. Ciemny pokój i płacz albo krzyk dziecka: boję się. Jedni zapalają albo małą lampkę, albo światło na korytarzu by oświetlenie nie było za silne. Jeszcze inni zdecydowanie twierdzą, że niczego tam nie ma i dziecko ma spać. I już. Ma tak „zahartować się”. Dziecko boi się i żadne przekonywanie go nie pomoże. Jak go przekonać, że ma obowiązek uwierzyć na słowo opiekunowi? Strach jest silniejszy. Dzieciom hartowanym strach przed ciemnością zostaje na całe życie.

Można od dzieciaka wymagać by udowodniło, że w pokoju czai się to, czego tak bardzo się boi. Nie potrafi udowodnić, to niech siedzi po ciemku, niech chlipie ze strachu pod kołdrą. Głupek jeden nie udowodnił. Można go za to ukarać nie dając deseru po obiedzie. Niech wie, że kara jest zasłużona, a strachy wydumane.

W wymianach zdań na temat Bóg jest – nie ma go najczęściej nie oczekuje się tego dowodu. Własne przekonanie, że jest – nie ma go niczego nie zmieni. Ale w tym żądaniu jest jakaś potrzeba zaznaczenia własnej dominacji nad tym głupszym, źle argumentującym swoje przekonania.

Desipere est juris gentium – Prawem ludzi jest głupota.

Czy domagający się udowodnienia na tak nie przekracza jakichś swobód prywatnych i praw konstytucyjnych uznających w tych sprawach wolność wyboru? I brak potrzeby nie tylko deklarowania, ale ich ochronę przed takimi domaganiami się? Tak jest, a jak będzie po wyborach?

Skąd wzięła się w internecie taka dyskusja? Po raz pierwszy jest taka możliwość. Swoboda wypowiadania się. Kiedyś dostępna politykom, dziennikarzom, uczonym lub pisarzom. Ludzie deklarują swój brak wiary, bo nie czują zagrożenia z tego powodu. Jak długo tak będzie? Deklaracje pojawiają się często przy okazji sprzeciwu nad nadmiernym „ubogacaniem” kleru. Sprzeciw budzi potrzeba utrzymywania kościołów także przez tych, co z ich usług nie korzystają. A że jakość przymusu religijnego, opłat jest obowiązkiem nigdzie nie wymienionym ani w Konstytucji, ani w ustawach, to jest to przemoc finansowa pozaprawna. Przypomina nakaz opłacania abonamentu tv. Nie korzystasz? Nie szkodzi. Płać.

Nie spełniasz dyrektyw Episkopatu? Bądź napiętnowany!!!! Spotkało to prezydenta – pierwszego obywatela – spotka i Ciebie bezbożniku. Wierzyć nie musisz. Mówić o tym nie możesz. Płacić za wskazówki musisz. Schazaniała Polska. Co dalej? Nie udowodnisz, że Boga nie ma? Poznasz moc grożącego ci tłustego palucha i jego sług.

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Suplement diety ojca Bogumiła sprawi, że w tydzień uwierzysz we wszystko. Wystarczy trzy tabletki dziennie.

    Przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania bądź skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą gdyż każdy lek niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

    Ważne! Nie należy przekraczać zalecanej dawki. W przypadku przedawkowania nie należy wierzyć, że jest się nieśmiertelnym i próbować latać lub chodzić po wodzie, lecz jak najszybciej wezwać księdza.

    Zdaję sobie sprawę, że są ludzie gotowi mordować w imię swoich urojeń. Hitlerowskie bojówki najpierw pustoszące sklepy, a potem mordujące to nie byli bandyci, tylko ideowi obywatele. Z drugiej strony… Dostałem glukometr, ale już paski do niego mi się nie należą. Do NFZ-tu dodzwonić się nie idzie. Gdzie nie splunąć państwo gnije. A za stary jestem, żeby uciec i zaczynać wszystko od nowa….

    1. Gdy chodziłam do szkoły, to Niemcy byli przedstawiani jako społeczeństwo, w którym panuje „dryl pruski”. Czyli nadmierna ingerencja państwa, duże wymogi wobec obywateli. Z pewnością było tak dawniej. Jednak na dziś, gdzie w społeczeństwie pozostał duży nawyk do stosowania się do przepisów prawnych, jest to korzyść bardzo mile widziana. Niektórzy wprawdzie zarzucają Niemcom, że pozostała im też ochota na donosy. Może i prawda, ale często donoszący jest znany policji i firmie. A donosy maja na uwadze brak stosowania prawa w życiu.

      U nas za stosowaniem prawa na „co dzień” można marzyć. W dodatku prawo jest tak skonstruowane, że jeden przepis potrafi negować drugi w tym samym problemie prawnym. A „uprzejmie donoszących” anonimowych i podpisanych w Polsce jest całkiem sporo. W końcu to polityczna działalność donieść do prokuratury

      Nie wyobrażałam sobie w młodości, że mogłabym chcieć zamieszkać w państwie za Odrą. Wielu mieszkańców Polski z terenów nadgranicznych kupuje domy, mieszkania w Meklemburgii czy Brandenburgii. Do pracy dojeżdżają do Polski. Domy są o wiele tańsze niż w Polsce, a samorządy zadowolone z przybyszów otwierają pod ich potrzeby przedszkola, żłobki, czy zwiększają ilości nauczycieli w szkołach. Leczyć można się po polskiej stronie. Na zawadzie stoi brak zdrowia, no i trochę funduszy brakuje. Dodatkowe koszty to konieczność opłat za samochód w gminie niemieckiej.

      A stosunek Niemców – mieszkańców do przybyszy z Polski? Są zadowoleni, bo domy nie niszczeją, są remontowane, rozbudowywane. Polacy otwierają tam też sklepy. Jest życie.

      Co w tej sytuacji jest zabawne? Grożono najazdem Niemców na Polskę, a „najazd” jest w drugą stronę.

      p.s. Kim jest ten ojciec Bogumił? Odmiana Bashobory?

      1. Ojciec Bogumił to ojciec Bogu miły, który pod wpływem natchnienia zmieszał kilka składników i sprzedaje. A jak nawet nie zmieszał i jest równie realny jak Bóg, to jakie to ma znaczenie? Ojcem Bogumiłem może być zresztą każdy diler — poczytaj na forach jakie dzieciaki mają wizje po zażyciu tego czegoś.

        A strach? Strach to element wychowawczy. Jak byłem mały to jak nie laniem to straszeniem wymuszano uległość, czyli „bycie grzecznym”. Jak będziesz niegrzeczny to zabierze cię a) handełes, Cygan, a bobo cię zje… Coś jeszcze zagrażało niegrzecznym dzieciom, ale nie pamiętam już co. Potem groziła kara boska. No i diabeł. Choć akurat straszenie diabłem nie skutkowało zbytnio, bo w każdej bajce, na czele z Panią Twardowską, diabeł to był safanduła i dureń, którego łatwo było wykorzystać i oszukać bezkarnie.