Niech się święci 1. maja….

Sytuacja w Chicago była napięta już kilka lat przed wydarzeniami z 1886 roku. Fatalne warunki pracy, niskie płace i praca do dwunastu godzin na dobę były standardem. Na zapowiedź zwolnień na dużą skalę związkowcy zorganizowali protest, w którym wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Celem było wywalczenie 8 godzinnego dnia pracy. Tym razem obyło się bez strzelania do protestujących.

Nie był to jednorazowy protest, powtarzał się w kolejnych dniach. W końcu ktoś wydał rozkaz i policja zaczęła strzelać do robotników. Nie wiadomo ilu ich zginęło. Zginął jeden policjant, kilku zostało rannych. Ale co tam jacyś robotnicy. Są od roboty. I tyle. Trzy lata po krwawych zdarzeniach II Międzynarodówka ustaliła dzień 1 Maja Świętem Pracy. W Polsce było ono obchodzone już od 1890 roku mimo represji i wbrew woli zaborców.

Protesty przeciwko 12-godzinnemu, a czasami dłuższemu dniowi pracy trwały. W Rosji 22 stycznia 1905 roku zebrał się 135.000 tłum by w pokojowej demonstracji wręczyć carowi petycję wzywającą do ustalenia 8-godzinnego dnia pracy. Mimo spokoju zachowanego przez demonstrujących użyto przeciwko nim sił policyjnych i ostrej amunicji. Dzień ten przeszedł do historii pod nazwą Krwawej Niedzieli. W Polsce strajki różnej długości wybuchały w różnych miejscowościach od 1905 do 1907 r

„28 stycznia PPS i SDKPiL wezwały do strajku, który objął ponad 400 000 pracowników. Bezpośrednią reakcją na wydarzenia krwawej niedzieli, był trwający ponad trzy lata strajk szkolny. Od 1905 do 1906 roku w Kongresówce wybuchło ponad 6.991 strajków, w których uczestniczyło 1,3 miliona pracowników”

„W Łodzi strajk włókniarzy przeobraził się w dwudniowe starcia z policją (22-24 czerwca), w efekcie których zginęło i zostało rannych około dwóch tysięcy osób.”

Strajki wybuchały w wielu miastach Kongresówki. Car został zmuszony do złożenia obietnic. Nigdy ich nie dotrzymał, a fabrykanci cofnęli uzyskane przez robotników przywileje, czyli normy czasu pracy.

„Do rangi symbolu urósł kilkumiesięczny lokaut w Łodzi, trwający od grudnia 1906 roku do końca marca 1907 roku. Bez środków do życia pozostawało wtedy, według różnych szacunków, od osiemdziesięciu do stu tysięcy osób.”

Od 1950 roku 1 maja jest świętem państwowym. Po 1989 r. różnie obchodzony. W postaci pochodów, zabaw, jest dniem wolnym, płatnym.

Jako alternatywę dla laickiego święta papież Pius XI w 1955 wprowadził święto kościelne na dzień 1 maja – wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika*. Nie zostawię tego bez komentarza. To taki zwyczaj katolicki by „podkradać” święta i uświęcać dany dzień po swojemu.

1 Maja 2015 roku będzie 125 rocznicą pierwszego pochodu. Jako symbolu solidarności robotników w osiągnięciach celów socjalnych i długości dnia pracy.

Jak wygląda sytuacja robotników w Polsce po 125 latach od pierwszego pochodu? Wezmę pod uwagę czas pracy. I samą pracę. Mimo gwarancji dawanej przez różne dokumenty, mało kto pracuje 8 godzin. Wykorzystuje się nagminnie pracujących w korporacjach gdzie czas pracy ma i 12 godzin. Bez wypłaty nadgodzin. Przepisy regulują też ile można w roku nadgodzin mieć. Jest cudak PIP. Ma eliminować wszelkie nieprawidłowości. Jest zmora wielu – UMOWY ŚMIECIOWE. Polscy pracownicy pracują bez ubezpieczenia, nie wypracowują sobie emerytury nawet najniższej, czas pracy i wynagrodzenie też rzadko trzymają się prawnych regulacji.

Politycy tak w gadkach wrażliwi na niedole ludzkie, Episkopat tak zajęty wszystkim co dotyczy babiej głowy, lania babska, babiej dupy, feminizmu, gendera strasznego jak cholera, NIE WIDZI niedoli pracujących, nie rozumie dlaczego emigrują. Nie widzi wykorzystywania pracowników.

Czy o normalność pracownicy mają 1 Maja wznosić modły do Józefa? Ten im pomoże? Gdy suto opłacą starania i modlitwy wznoszone przez księży?

Może z okazji święta majowego pani premier powie coś bez patosu, wielkich słów, a dających nadzieję na normalność: Od 1 Maja 2015 roku znikają umowy śmieciowe, które są niezgodne z prawem Pracy.

125 LAT TEMU LUDZIE POSZLI I CHODZILI W NASTĘPNE LATA BY PRZYPOMINAĆ o dawnej tragedii, o prawach związanych z wykonywaniem pracy. PANI PREMIER! Jest prawo i jest słabo przestrzegane, są inspektorzy, którzy zbyt słabo kontrolują.

„Dzisiejszy proletariat jest przecież tak naprawdę rozsiany po całym rynku pracy i prawie wszystkich jego szczeblach. Jeżeli to ludzie pracujący za żenująco niskie stawki, których nie powinien oferować pracownikowi żaden przyzwoity człowiek, to uciskanych należy szukać przede wszystkim wśród pracujących na czarno. To pracownicy sezonowi rekrutowani w najbiedniejszych regionach, to młodzi ludzie ściągani do krótkoterminowych prac, czy „złote rączki”, które znalezione po znajomości, remontują mieszkania wielu z nas. To ci, którym płaci się nawet 3-4 złote za godzinę, ci którzy wracają do domu z pracy zlani potem, ale nie mogą miesięcznie zarobić nawet tysiąca złotych.”

Może już najwyższy czas by od rządzących zażądać rozwiązania problemów pracowniczych!

125 rocznica  – 1 Maja 2015 roku!

 
___________

* Święty Józef był mężem Maryi. Jego postać znamy z przekazów Ewangelii. Czcimy go dwukrotnie w ciągu roku: 19 marca – jako Oblubieńca Matki Bożej, a dzisiaj – jako wzór i patrona ludzi pracujących. 1 maja 1955 roku zwracając się do Katolickiego Stowarzyszenia Robotników Włoskich papież Pius XII proklamował ten dzień świętem Józefa rzemieślnika, nadając w ten sposób religijne znaczenie świeckiemu, obchodzonemu na całym świecie od 1892 r., świętu pracy. Odtąd tego dnia także Kościół akcentuje szczególną godność i znaczenie pracy. To wspomnienie jest wyrazem zrozumienia i poszanowania jej roli w duchowym rozwoju człowieka, a także okazją do złożenia hołdu tym jej wartościom, które pozwalają stosunki między ludźmi ją wykonującymi oprzeć na zasadach pokoju społecznego, dalekich od niezgody, gwałtu i nienawiści. Wyimek pochodzi z serwisu Internetowa Liturgia Godzin.

 

Tekst pierwotnie ukazał się 25 marca, ale Autorka dała się przekonać, że właściwszym czasem na jego opublikowanie będzie wigilia  125 rocznicy krwawych wydarzeń.

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

    1. Robiąc problem z przypraw państwo po raz kolejny ośmiesza się. W najprostszych potrawach oprócz soli używa się ziół, pieprzu by potrawa miała smak. Jakiś „…..”  widocznie wymyślił, że jak będzie smakowało na poziomie GUŁAGU, to nie będzie chętnych by tam jadać.

      To że miliardy traci się na pasibrzuchów, którzy nie znają prostego jedzenia, to nikomu nie przeszkadza. Zaczyna robić mi się odruch warunkowy….psa Pawłowa.

      Gdy słyszę o pomysłach „rządowych” to gula mi w gardle rośnie, albo globus (z Nad Niemnem)

      1. Za Wikipedią:

        „Pacjenci skarżący się na globus, poza odczuwaniem ciała obcego (np. kluski, kęsa pokarmowego, kłębu włosów) w gardle, skarżą się również na:

        ściskanie w gardle
        duszenie
        drapanie

        Objawy ustępują podczas jedzenia lub picia i nie towarzyszą im zaburzenia przełykania. W jednym z badań stwierdzono, że 95,5% pacjentów zauważa związek między wzmożonym napięciem emocjonalnym a nasileniem objawów choroby”