Niech chamstwo chamstwo znaczy wreszcie!

To miała być odpowiedź na komentarz, ale ponieważ rozrosła się do nieprzyzwoitych rozmiarów, więc po konsultacjach postanowiłem uczynić z niej pełnoprawny wpis.

Przykre jest to, że tak zwana elita to teraz w głównej mierze parobcy po face liftingu, nie wstydzący się niewiedzy, luk w wykształceniu i kulturze. W zależności od sympatii politycznych jedno i to samo potrafią określić mianem „mocne słowa” lub „mowa nienawiści”. Z kolei dziennikarze przestali informować, a zaczęli kreować rzeczywistość narzucając swój punkt widzenia.

Hołdys wypowiedział się swego czasu o Kaczyńskim. Konkluzja brzmi: „Powinno się go wpakować do Wastoka i wystrzelić w kosmos bez możliwości powrotu kiedykolwiek.” Te słowa są „mocne” gdy relacjonuje je dziennikarz sympatyzujący z opozycją i hejtem, mową nienawiści,  gdy robi to zwolennik partii rządzącej. Obaj oczywiście cytują słowa, które omawiają, ale od razu narzucają czytelnikowi swoją interpretacją, zależną nawet nie tyle od poglądów, ile od aktualnego miejsca zatrudnienia. Czytelnik wie więc o co chodzi bez konieczności zaznajamiania się z cytowaną wypowiedzią. I często jej nie czyta, bo po co, skoro wiadomo co jej autor „sobą reprezentuje”?

To nie nastraja optymistycznie, ponieważ obnaża gorzką prawdę, że w Polsce nie ma sił, autorytetów, które byłyby w stanie poprowadzić, porwać ludzi i odmienić kraj. Nikomu bowiem nie zależy na dialogu. Chodzi o rząd dusz, o narzucenie swojego punktu widzenia innym. Dlatego nikt nawet nie próbuje polemizować, skupiając się wyłącznie na deprecjonowaniu oponentów. Słowa „nie masz racji, ponieważ z badań naukowych wynika, doświadczenie uczy, że…” zastąpiono słowami „nie masz racji, bo jesteś esbekiem, komunistą, idiotą, żydem, agentem, nie płacisz alimentów, nie chodzisz do kościoła, bijesz żonę, jesteś homo, chcesz mordować nienarodzone… (niepotrzebne skreślić). Jak widać nie trzeba mieszać języków, jak to miało miejsce w okolicach wieży Babel, żeby uniemożliwić jakakolwiek współpracę i rozproszyć naród po świecie.

Gdy ktoś mianem „ponury średniowieczny chuj” określi Hołdysa czy Lisa, to Hołdys u Lisa będzie z wypiekami na twarzy opowiadał o niebywałej fali hejtu i nienawiści, którą trzeba ukrócić a hejterów surowo karać. Lis ze swej strony przytoczy przykład kogoś, kto coś gdzieś powiedział, po czym rano wtargnęła doń policja, wywlekła z łóżka i zawlekła do więzienia. Takie działanie organu powinno stanowić wzór do naśladowania dla Ziobry. Sytuacja zmienia się diametralnie gdy wypowiedź dotyczy Kaczyńskiego. Wtedy to już nie jest hejt, ale opinia, „mocne” czy wręcz „ostre” słowa. Prawda jest jednak banalna i brutalna – ani te słowa nie są ostre, ani mocne, ani nie wyrażają żadnej opinii, lecz wyłącznie stanowią dowód braku kultury wypowiadającego je. Jeśli bowiem komuś się wydaje, że chamstwo tylko chamstwem zwalczyć można, to jest w błędzie. I tylko mu się wydaje, że czymś się od oponentów różni, że jest od nich lepszy, rozsądniejszy i bardziej godny szacunku. Zaś rolą państwa jest reagowanie na kłamstwa, pomówienia i fałszywe oskarżenia, a nie koncentrowanie się na obraźliwych, głupich, nieprzemyślanych, chamskich wypowiedziach. Tym bardziej, że hamulce puściły po obu stronach. Obłudniku! — zaapelował Jezus — wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata. Ten apel powinna wziąć sobie do serca zarówno p. Pawłowicz jak i p. Niesiołowski.

Kiedyś natrafiłem na „lekcję kultury” udzieloną przez kogoś, cierpiącego na pewien rodzaj jej niedoboru. Było to w czasach, gdy wulgaryzmami posługiwał się wyłącznie cham, menel, rynsztok i element. Używać brzydkich wyrazów po prostu nie wypadało. Wierszyk ma także walor historyczno-edukacyjny, ponieważ jest dowodem na to, że już w latach pięćdziesiątych zaczęto zwieńczoną sukcesem akcję wprowadzania chamstwa na salony i podnoszenia do rangi cnoty. Na tym zakończmy prelekcję i oddajmy głos poecie. Jest to parodia Leona Pasternaka autorstwa Antoniego Marianowicza pochodząca z tomu „Plamy na słoneczku”, Państwowy Instytut Wydawniczy, 1957.

Ach, wy zbiry, durne chamy,
znamy was, bękarty, znamy!
Wiemy co z was każdy knuje
durnie i złamane szuje!

Wy łobuzy!, Wy bydlaki!
Świński miocie lada jaki,
wara waszym brudnym pyskom!
Paszoł won! Na gnojowisko!

Wy oprychy! Wy rabusie!
Was za mordę weźmie tu się!
Won gówniarze, kundle, gbury —
nauczymy was kultury!

Dodaj komentarz


komentarzy: 10

  1. Jako zwolenniczka równości stanów (bo te są i zawsze będą, bo zależą od ilości posiadanego mienia) powiem, że słowo elita w moim języku nie występuje. Albo równość w dostępie do nauki, pomocy zdrowotnej, kultury nie sterowanej z ministerstwa, praw stanowionych przez Sejm, a kontrolowanych na zgodność z Konstytucją przez TK, albo przywileje. Dla mnie elita to korzystanie z niczym nieuprawnionych dodatkowych praw.

    Największym wrogiem prawa jest przywilej. 1893 r; M.v.Ebner-Eschenbach.

    Kiedyś takim stanem uprzywilejowanym było szlachectwo i ciągle głodny dostatków kler.Po zmianie ideologii i chęci wprowadzenia równości, pozostały tylko chęci w PRL. Jakże często by móc realizować się np. w nauce, trzeba było być członkiem PZPR. Przywileje mieli swoi. Tak jak teraz. Jednak w PRL.u żyli ludzie, którzy pamiętali o jakichś niezbędnych normach obyczajowych.

    Potem stała się demokracja – jak okazało się tylko z innym słowem opisowym – katolicka.Gdy w PRL.u można było iść z zażaleniem na ordynarnego dyrektora do towarzysza w komitecie, to teraz nie ma żadnego straszaka.

    Jest obrzydliwą normą mowa plugawa w wielu instytucjach, gdzie pracują ludzie z wyższym wykształceniem. Tam klnie szef, bo pracownik czegoś nie zrobił, tam współpracownicy wyzywają się nawzajem. I nikt nie widzi w tym niczego złego. No, bo jak „nawsuwam k….ew, ch…ów, to idiota zrozumie”

    Ci ludzie idą do domów, a z nimi ich mowa, której uczą swoje dzieci. Dzieci już w przedszkolu używają języka, o którym mówiono kiedyś, że klnie jak szewc. Teraz klnie redaktor, lekarz, nauczyciel, dziennikarz. Dla wielu z nich to normalne „mocne” tylko odzywki.

    Czy można problem rozwiązać? Przypuszczam, że autorowi pomysł nie spodoba się, ale….. Można edukować i wymagać, tylko kto zwierzchników nauczy kultury?

    Można wprowadzić radykalny przepis, którego realizację sądy muszą wprowadzać w ciągu np. 5 dni roboczych (niezwłocznie nabrało innego rozumienia). Brak stawiennictwa w sądzie klnącego musi pozwalać na orzekanie zaoczne. Kary finansowe z przeznaczeniem na lokalną naukę w szkołach. Kary za pierwszym razem symboliczne, za każdym następnym coraz wyższe. Zamysł rewolucyjny, ale w obecnych czasach jedyny skuteczny.

    Takie kary powinny być jawne w jakimś wykazie i mieć wpływ na awanse. Trzykrotnie ukarany nie może dostać podwyżki ani awansować w ciągu roku po ostatniej karze..

    Dlaczego wielu ludzi kulturalnych nie zabiera głosu? Z prostej przyczyny. Nie będą słyszani. Zakrzyczą ich ci od „mocnych” słów, a wyzwiska będą nadal królować w komentarzach. Kiedyś na WP zgłosiłam do swoistego kontrolera takiego „mówcę”. i co nic. Zgłosiłam drugi, a po jakimś czasie trzeci i czwarty raz. Ordynarny wpis nie zniknął. Takie ćwiczenie upartej kobiety.

    Czytałam kiedyś wywiad z Angielką. Polscy robotnicy remontowali jej dom. Była zachwycona jakością pracy, solidnością, terminowością. W wywiadzie zapytała „dlaczego tylko oni tak strasznie klną”? No, dlaczego?

    Kiedyś zważano na to „co ludzie powiedzą”. Wydawało mi się w młodości, że to głupi wzgląd, bo „ci ludzie” to często były plotkujące sąsiadki. Z czasem przestano na nie zwracać uwagę. I nie tylko na nie.

    Polski cham to jest teraz w demokracji katolickiej pan. Jest jednak nadzieja. Bo są ci, którzy pewnych słów w języku potocznym nie używają. Nie biorę pod uwagę „słówka” i walnięcia w palucha podczas wbijania gwoździa.

    1. Nie da się zdelegalizować chamstwa. Zaś elita, to nie warstwa uprzywilejowana, jak przekonują etatowi zakłamywacze znaczeń wyrazów i pozostający z nimi w zmowie Słownik języka polskiego, lecz ludzie nieskazitelni, godni szacunku, poważania, wzór do naśladowania. Naród pozbawiony elit, a takim w tej chwili narodem są Polacy skazany jest na zagładę. Bo nie ma z kogo czerpać wzorów, nie ma nauczycieli, guru, ludzi, którym można zaufać i którzy którzy go poprowadzą.

      Tak rozumiane pojęcie oznacza, że Ty także jesteś elitą w swoim otoczeniu, ze względu na maniery, wiedzę, doświadczenie, cechy osobowości. I cieszysz się z tego względu przywilejami, jak choćby szacunkiem, poważaniem, zaufaniem.

      Kiedyś za elitę uznawano arystokrację, a tym samym władzę, którą głównie arystokracja sprawowała. Można sobie było wyobrazić kogoś spoza tego kręgu, ale musiał równać w górę, zachowywać się i postępować godnie. Był taki film niedawno o królu Anglii. Warto obejrzeć. Dlatego zupełnie naturalne jest, że za elitę uznaje się polityków, parlamentarzystów, bo domniemywa się, że to śmietanka, a nie rynsztok. Jak coś jest nieparlamentarne, to tego nie wypada.

      Do elit można by nawet zaliczyć Hołdysa, ale dyskwalifikuje go niegodny język. Z kolei niekwestionowanymi przykładami ludzi, których można zaliczyć do prawdziwej elity byli Bartoszewski, Geremek, Kuroń i inni, którzy nie splamili się hipokryzją z jednej strony, brakiem kultury i podłością z drugiej.

      1. Czuje się pogłaskana. To mile, ale dla mnie elity zawsze nie były elitami. To ludzie wykorzystujący swoje stanowiska ponad to co im przyznano.

        Dla mnie wzorem jest magnat, człowiek o bardzo szerokich poglądach, wprowadzający nowe rozwiązania taktyczne jako wódz, zwolennik szkolnictwa jak by dziś powiedzieć świeckiego. To Jan Zamojski, zmarł w 1605. Jasienica uważał, że gdyby nie zawiść innych magnatów, głupota i patrzenie tylko na własne korzyści, to Zamoyski powinien zostać obrany królem Polski. Był pewnym pozytywnym wzorcem wśród elity magnackiej.

        Dlatego wolę inne określenia. Elita to zawsze zamknięty klan w mieście, województwie lub kraju. A poza elitą (także teraz) najczęściej są ludzie, którzy powinni być wzorem dla innych.

        Teraz elitą są celebryci, którzy tylko za to, że są znani doskonale zarabiają. Nie wnoszą nic oprócz pokazywania swoich spraw prywatnych. Pośladka, piersi, choroby prawie śmiertelnej oraz innych głupstw. Taką elitą są także politycy, niektórzy profesorowie łakomi na oklaski. Największą i najbogatszą elitą są biskupi i Rydzyk. Oni oczywiście „ku chwale”

        1. Elita
          Jeśli będziemy fałszować znaczenie wyrazów, to nigdy się nie dogadamy. Musimy mieć pewność, że mówimy tym samym językiem i tak samo rozumiemy słowa. Elita to nie jest klasa uprzywilejowana. To ludzie wyróżniający się, stanowiący wzór. To co nazywasz elitą elitą nie jest i nigdy nie było.

          1. Zgadzam się, że nie powinno być To dlaczego jest? Nie zmieniam znaczenia słowa, ale w życiu codziennym przypisywane jest takim grupom, które na nie nie zasługują.

            Elitą narodu, do tego wybraną, są posłowie. Ilu z nich byś zaliczył do grupy, którą to słowo opisuje?

            Co do zmiany znaczenia słów, to Polacy są bardzo uzdolnieni w tym kierunku. Stosując porównania podobnie brzmiących słów polskich i czeskich, to czeski w dużo mniejszym stopniu zmieniły znaczenie pierwotne, natomiast polskie bardzo różnią się od używanych obecnie przez Czechów.

            Dziś słowo kobieta ma pozytywne znaczenie. Kiedyś  kobieta „Wyraz ten w obecnym znaczeniu pojawia się w wieku XVII. Wcześniej też występuje, ale wyłącznie w połączeniach typu kobieta grzeszna, kobieta wszeteczna, kobieta upadła, kobieta plugawa itp., i to raczej w tekstach przynależących do tzw. kultury niskiej. Ponad wszelką wątpliwość miał on pierwotnie negatywne, a wręcz obraźliwe zabarwienie, co potwierdzają teksty z tamtego okresu i fakt, że nie notują go dawne słowniki. Mówiąc krótko, odnosił się do kobiet wykonujących podobno najstarszy zawód świata… Niewątpliwie w II poł. XVIII w. wyraz ten był już jednak neutralny, o czym zaświadczają konteksty jego użycia przez np. Kitowicza, Zabłockiego, Niemcewicza czy Jana Potockiego.” – Za nauczycielem jęz.polskiego

            http://lukaszrokicki.pl/2013/07/15/kobieta-niewiasta-bialoglowa-dziewka-itp-czyli-o-okresleniach-plci-pieknej-w-polszczyznie/

            1. Kogo z polityków zaliczyłbym do elit? Nikogo. To nie są elity. Szambo jak wybije to także nie zalewa okolicy wodą źródlaną. Na tym polega tragedia – ludzie, którzy powinni być elitą, elitą nie są!

              Może tak samo jak z kobietą będzie z kur…tyzaną? Coraz bardziej powszednieje i coraz mniej razi…

                1. Mnie razi coraz mniej. Trudno się nie przyzwyczaić, skoro stało się wszechobecne. Nawet w tok podczas audycji wypsnęło się wczora z wieczora zaproszonemu gościowi. Bardziej od wulgaryzmów przeraża mnie nieziemska hipokryzja i zafałszowywanie języka przez podkładanie nowych znaczeń pod oczywiste wyrazy. Polsce nie zaszkodzi nadmiar wulgaryzmów, ale brak porozumienia i zrozumienia.

                  1. Masz 100% + racji. Bez porozumienia się, bez rozmów, uważnego wysłuchania adwersarza, nigdy zgody nie będzie. I nie zanosi się na nią.

                    Jak na razie ceny u nas bardzo poszybowały. Najlepiej kupować mięso, ale tego nie jemy jeszcze jakiś czas.

                    Zła zmiana już pokazała się.

                    1. Sama rozmowa to jeszcze za mało. Potrzebny jest jeszcze… kompromis. Bo jeśli każdy będzie obstawał przy swoim, to także postępu nie będzie. To jest główna przyczyna – brak chęci posunięcia się, ustąpienia, podporządkowania. Europa teraz zmienia się, przekształca. Wypchnięcie Polski z głównego nurtu, poza nawias, zmarginalizowanie trąci zdradą stanu.