Nie czas żałować róż…

Suchą szosą przeszła susza. Przeszedłszy szosę susza wszystko wysuszyła, szczególnie ściółkę w lesie. To uczyniło las podatnym na ogień. Który ktoś wreszcie podłożył.

Do płonącego lasu zbliżyło się kilka konkurujących ze sobą jednostek gaśniczych. Zatrzymały się w bezpiecznej odległości i zainaugurowały debatę o sposobach walki z pożarami lasów. Do akcji przystąpiły także jelenie, które pod hasłem „ratujmy jelenie” domagały się ratunku indywidualnie.

Od jakiegoś czasu mamy w kraju do czynienia z kolesiostwem na niespotykaną skalę, przy którym bledną wszystkie inne zespoły kolesi. Sprawę nagłośniły media, podchwyciły partie opozycyjne. Jedna nawet opublikowała listę stanowisk obsadzonych z klucza partyjnego ludźmi bez kompetencji. Inna nie publikowała niczego, ponieważ gdy sprawowała władzę także obsadzała swoimi ludźmi co tylko się dało.

Władza znalazła się na cenzurowanym. Musiała coś zrobić żeby odwrócić uwagę od łamania prawa, nepotyzmu i innych dobrych zmian. Sięgnęła więc po sprawdzoną metodę, która zawsze się sprawdza. Metoda zasadza się na regule, która mówi, że wystarczy byle ochłap, by wataha zajęła się nim i przestała zwracać uwagę na cokolwiek innego. To daje czas na ochłonięcie, pozwala złapać oddech, a sprawę albo zamieść pod dywan, albo poczekać aż przyschnie. A i tłumaczyć się nie ma potrzeby, bo nikt o nic póki co nie pyta.

Jak zwykle udało się doskonale. Nawet pierwsze radio informacyjne (posłuchaj, żeby zrozumieć, bo żeby się dowiedzieć musisz poszukać), postanowiło przerwać swój zwykły program i transmitować debatę sejmową na tak ważny temat. Co prawda szybko mu się znudziło, więc transmisja została przerwana w celu wyemitowania audycji sportowej i kilku reklam, ale powaga sytuacji i ranga wydarzenia zostały należycie uwypuklone.

Niestety, w kraju, który wprost zmierza ku autorytaryzmowi i totalitaryzmowi rzucanie się na ochłapy przygotowane przez władzę niczego nie załatwi. Tam, gdzie większość opowiada się za całkowitym zakazem aborcji trzeba mozolnie pracować u podstaw, przekonywać, edukować, odkłamywać. Tłumaczyć chociażby, że zarodek to nie jest człowiek, ani poczęty ani żaden inny. Że jeśli kobieta umrze pozbawiona opieki lekarskiej, to umrze także nienarodzone dziecko. Że po każdym stosunku obumierają miliony zarodków, więc zmuszanie lekarzy do pobierania tylko jednego to nie humanitaryzm lecz głupota. Niestety taka działalność nie rzuca się w oczy, wymaga wysiłku, umiejętności, wiedzy. Zdecydowanie łatwiej i prościej pohałasować pod sejmem, kilka minut transmitować obrady, wykrzykiwać postępowe hasła, rozpocząć akcję „Ratujmy kobiety” bez oglądania się na to kto miałby je ratować i przed czym, wdziać czarny strój, zrezygnować z noszenia stringów w dni świąteczne i perorować o zarodkach i zarodkiniach.

ikonografika

Jeśli poglądy społeczeństwa są takie, jak wynika z sondażu przedstawionego przez telewizję Republika, medium poważne i wiarygodne, to nie można było zrobić władzy lepszego prezentu. Z punktu widzenia jej sympatyków, ale także niezdecydowanych, środowiska awanturujące się przy każdej nadarzającej się okazji po raz kolejny pokazały swoje „prawdziwe oblicze”. Jak tylko PiS chce zrobić coś sensownego, coś dla zwykłych obywateli, to oni stają okoniem. A skoro tak, to może i w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, sądów, prokuratury, kornika drukarza, PiS także ma rację? Zwłaszcza, że to nie PiS chce zaostrzenia przepisów. Pochyla się przecież nad wnioskiem suwerena, który podpisało bez mała pół miliona osób! Kolejny raz lewaki i zboczki chcą suwerenowi zrobić wbrew, choć pod swoim postępowym projektem zebrali o ponad połowę podpisów mniej. Pieniacze! Nawet PO nie chce w tej hucpie brać udziału i deklaruje, że nie poprze czegoś takiego!

Można się zżymać na poziom kompetencji pisowskich nominatów. Tyle, że nawet on, niebywale niski, jest nieosiągalny dla ruchów antypisowskich, które dają się wodzić za nos jak dzieci.

 

PS.
Po napisaniu i opublikowaniu tego tekstu znalazłem utrzymany w tym samym tonie felieton na ten sam temat. Niech więc stanowi profesjonalne uzupełnienie i rozwinięcie powyższych dywagacji.

Dodaj komentarz


komentarzy: 5

  1. Dziś wyświetliło mi się coś takiego. nie wiem na ile jest to pewniak, bo informacji nie sprawdziłem.
    „Dzien dobry.
    Sejm, miedzy głosowaniami o całkowitym zakazie aborcji, a masowym odstrzalem zwierzyny leśnej, głosami PIS przyjął poprawkę do budżetu przyznającą Funduszowi Koscielnemu kolejne 8 mln PLN.
    Miłego dnia xD”

    I jesli to prawda, to wszystko jasne :-)

    1. Te 8 mln zł nie robią na mnie wrażenia. To tylko taki kwiatek u kożucha. Otrzymywane ponad 15 mld zł jest kwotą powalającą. Mam nadzieję, że Rodacy zmądrzeją i upomną się o swoje dobro narodowe. Albo skundla się całkowicie jako niewolnicy.

  2. A ja bym tam poszedł, bo to nie była sprawa prawilności czy lewactwa, tylko prawa człowieka do samostanowienia o sobie. Tam były osoby o różnych poglądach, których łaczył sprzeciw przeciwko decydowaniu o własnym ciele.

    1. Też bym poszła, co nie zmienia faktu, że mieszkam ok.500 km od stolicy. Ale deklarację złożyłam.  I nic więcej w tej sprawie nie zrobię, bo… jak?

      Autor bloga ma zdecydowaną rację. Demonstracje powinny być końcem przeprowadzanej akcji. By podkreślić swój sprzeciw. Ale zaczynać należy od ab ovo czyli od przyczyn. Przyczyna zaś to brak uświadamiania zaczynającego się już w przedszkolu. W przedszkolu? Oczywiście, że tak. Po to by chłopczyk, dziewczynka wiedzieli, że kobietę w ciąży należy traktować specjalnie i uważnie. By jej nie potrącać, nie szturchnąć w brzuch nawet przypadkiem. Przecież dzieci wiedzą, że w domu pojawi się dzidziuś.

      W formie uświadomienia należy uczulić dzieci na to by nie brać słodyczy, zabawek, z rąk obcych. By nie iść z nikim obcym nawet w szlachetnie wyglądającym celu. I co wtedy robić.

      Już 10-latkom należy powiedzieć czym groźnym dla ich człowieczeństwa jest ordynarne traktowanie płci przeciwnej. Potem stopniowo wprowadzać uświadomienie dotyczące seksu. Aby dzieci i młodzież nie szkoliły się na filmach pornograficznych. By obejrzane obrazy nie były wprowadzane w życie. Ze zwykłej ciekawości. By 16-latka nie była piętnowana w szkole przez kolegów i koleżanki (te naśmiewają się mocniej) za to, że jeszcze nie pozbyła się dziewiczej błony.

      Uświadomienie młodych czym niedobrym jest zbyt wczesne współżycie. O jego wpływie na życie psychiczne, na późniejsze stosunki w ich rodzinach, na zagrożenie chorobami, na zajście w ciążę.

      Taką edukację należałoby zaczynać wcześnie i w szkole przez osoby do tego przygotowane. Nie przez nawiedzoną panią od religii lub księdza. Rodzicom jest trudniej mówić z dziećmi o sprawach seksualności. Z drugiej strony nie każdy potrafi przeprowadzić taką rozmowę.

      Dlaczego szkoła nie wypełnia tego zakresu edukacji? Bo ma zakaz „czarnej ręki”. Bezmyślnej, okrutnej, pełnej pychy i lekceważenia innego, młodego człowieka.

      Tadeusz Boy-Żeleński w książce „Nasi okupanci” w 1932 r napisał:

      Gdziekolwiek wyłoni się paląca kwestia, w której ludzie głowią się i radzą, co czynić, aby na świecie było trochę lżej i trochę jaśniej, natychmiast wysuwa się złowroga czarna ręka i rozlega się grzmiący głos: „Nie pozwalamy! Nie wolno wam nic zmienić, nic poprawić. Wszystko musi zostać po dawnemu; niczego tknąć nie pozwolimy z gmachu ciemnoty i ucisku. Ktokolwiek chciałby ulżyć doli człowieka na ziemi, sprzeciwia się prawu Boga, sprzeciwia się woli bożej”. (…)

      Nie mogę uwierzyć, aby wola boża miała być zawsze i wszędzie układna wobec bogaczy, a bezlitosna dla biedaków; aby osłaniała swym płaszczem kłamstwo, okrucieństwo i chciwość.”

      Ab ovo zaczyna się w przyznaniu klerowi praw pozakonstytucyjnych do ingerowania w życie, w nauczanie, w uświadamianie. Potem 15.nastolatka pyta czy mogła zajść w ciążę, bo pocałowała się z chłopakiem. Nie pyta matki, ojca, nauczycielki. Pyta na forum, bo nie ma komu zadać pytania.

      Tak rozumiem słowa autora bloga o ochronie róż, gdy płoną lasy. By zmienić nienależne uprawnienia kleru, trzeba zmienić świadomość społeczeństwa, uświadomić mu, że są suwerenem prawdziwym, a nie malowanym i wykorzystywanym. To tytaniczna praca, wymagająca ogromnego wysiłku, może nawet całego pokolenia, ale warta wykonania.

      Czy poszłabym na taki protest? TAK!!! Czy ta deklaracja ma znaczenie, gdy nie mogę jej zrealizować, a w mojej miejscowości takiego protestu nie będzie? Nie wiem. Bo to tylko słowa, a nie czyn.

    2. Nie wydaje Ci się, mój Panie, że najpierw należałoby lisa przekonać do zmiany zwyczajów kulinarnych, a dopiero potem powierzać pilnowanie kurnika? Jakoś przyodziane w czarne szaty na obraz i podobieństwo feministki nie protestują przeciw zakłamywaniu języka, przeciw podkładaniu nowych, fałszywych znaczeń pod znane od dawna słowa. Choćby nazywanie aborcji holokaustem, zarodka dzieckiem poczętym czy przekonywanie, że nie zginęli lecz polegli. Nie tylko nie protestują, ale ochoczo same język kaleczą niemiłosiernie.