Na reszcie nam nie zależy

W minionych czasach święta były okresem wyjątkowym. W sklepach pojawiały się dawno niewidziane produkty jak szynka, karp, jajka, pomarańcze czy cytryny i trzeba było zwijać się jak w ukropie ustawiając w kolejnych kolejkach, żeby się załapać. Święta jawiły się czymś wyjątkowym właśnie dzięki temu, że na stole pojawiały się potrawy i produkty na co dzień niedostępne. Potem nastąpiła gwałtowna zmiana i półki sklepowe zaczęły uginać się od towaru. Jedynym zmartwieniem kupujących stał się wybór i cena.

Po bez mała trzydziestu latach postanowiono przywrócić normalność. Dlatego art. 8 ustawy z dnia 10 stycznia 2018 r. o ograniczeniu handlu w niedziele i święta oraz w niektóre inne dni w punkcie pierwszym mówi, iż

1. W dniu 24 grudnia i w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy w placówkach handlowych:
1) handel oraz wykonywanie czynności związanych z handlem,
2) powierzanie pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania pracy w handlu oraz wykonywania czynności związanych z handlem
– po godzinie 14 00 są zakazane, z wyjątkiem przypadków określonych w art. 6.

Dzięki długiej, liczącej aż 32 pozycje liczbie wyjątków roztargnieni mają szanse przeżyć święta nie zaznając głodu, choć z ustawy na kilometr pachnie minionymi czasami dzięki artykułowi dziewiątemu. Ustawodawca zawarł w nim bowiem bolszewicką zasadę „my podejmujemy decyzje, wy ponosicie koszta”.

1. Pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia za czas nieprzepracowany w związku ze zmniejszeniem wymiaru jego czasu pracy z powodu wykonywania pracy w dniu 24 grudnia lub w sobotę bezpośrednio poprzedzającą pierwszy dzień Wielkiej Nocy do godziny 14 00.
2. Wynagrodzenie, o którym mowa w ust. 1, oblicza się stosując zasady obowiązujące przy ustalaniu wynagrodzenia za czas urlopu wypoczynkowego.

Jak widać w głowach decydentów nie zaszły żadne zasadnicze zmiany. Nadal wynagrodzenie obliczają identycznie jak w gospodarce socjalistycznej choć mamy (jeszcze) gospodarkę rynkową, o czym wspomina Konstytucja w artykule dwudziestym. Wiadomo jednak, że Konstytucja jest do wymiany. Do tego czasu pracodawcą nie jest państwo oraz obowiązuje (jeszcze) rachunek ekonomiczny. Na szczęście w coraz mniejszym stopniu, zwłaszcza w spółkach skarbu państwa. Dlatego sukces w drugiej bitwie o handel należy ocenić pozytywnie. Pierwszy krok w słusznym kierunku, czyli robieniu dobrze pracownikom kosztem pracodawcy i w preferowaniu państwowych spółek, jak np. Orlen, został zrobiony.

Ponieważ operacja zamykania niektórych sklepów i otwierania wybranych zakończyła się totalnym powodzeniem, poseł partii opozycyjnej zapowiedział, że zgłosi projekt. Wiąże się to z faktem, że gdy PiS mówi ‚A’, to PO popiskuje żałośnie w kąciku, duma, myśli, główkuje i wreszcie wyskakuje z podobnym, acz o niebo głupszym pomysłem. Jednocześnie im głupszą ustawę PiS zgłosi, tym gorliwiej PO ją popiera.

Na przykład PiS obiecało w wyborach, że da po 500 zł na każde dziecko. PO oświadczyła autorytatywnie, że nie da, bo nie ma pieniędzy. W tej sytuacji PiS nieco zmodyfikowało swój program i zaczęło wypłacać 500 zł na drugie i kolejne dzieci, PO na to, że jak tylko wygra wybory, to też da, tylko każdemu. Zlikwidujemy IPN, rozszerzymy Program 500 plus na pierwsze dziecko, przekażemy kompetencje CBA do Komendy Głównej Policji i CBŚP; nie chcemy podwyższać wieku emerytalnego, nie będziemy przyjmować nielegalnych migrantów zadeklarował uśmiechnięty od ucha do ucha przewodniczący partii G. Schetyna. Wymyślenie tego genialnego programu zajęło partii półtora roku. Gdy jednak PiS uchwaliło zakaz handlu znalezienie riposty poszło znacznie szybciej i też zwala z nóg. Poseł pomysłodawca tak pomysł tłumaczy: Wielki Piątek jest obecnie rozjeżdżony w przedświątecznym harmidrze. Tymczasem tego dnia ludzie powinni mieć czas na naturalną, nie sztuczną refleksję i spokój. Nie da się dumać siedząc w pracy i pracując, dlatego poseł własnoręcznie przygotuje stosowny projekt. Przygotuję projekt ustawy przewidujący, że ten dzień będzie wolny od pracy.

Można było żywić nadzieję, że homo sovieticus zestarzeje się i zmądrzeje, a tu nic z tych rzeczy. Nie tylko nie zestarzał się, lecz odmłodniał i okrzepł. Zmienił tylko orientację. Już nie jest homo sovieticus tylko homo catholicus. Dlatego teraz w swoich wystąpieniach zamiast cytować Marksa, Engelsa czy Lenina ewentualnie sekretarza generalnego KPZR cytuje Biblię, wybranego papieża i czasami biskupa. Mimo to nie można odmówić racji posłowi PO gdy się zważy, że obecny sejm uchwalił w nieco ponad dwa lata aż 509 ustaw, a w poprzedniej kadencji 752. Kto to jest w stanie ogarnąć? Kto to śledzi, ocenia, rozumie? Jak odnaleźć się w tym kołowrocie prawnym?

Zbliżają się święta. Zapominalscy, roztrzepani i ci, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę będą odbijać się od zamkniętych sklepów zamiast pogrążyć w zadumie. W tych dniach ludzie powinni mieć czas na naturalną, czyli zagwarantowaną ustawowo, a nie sztuczną czyli spontaniczną refleksję i spokój. Dlatego nie powinni biegać po mieście nerwowo rozglądając się w poszukiwaniu otwartego sklepu. Wybawieniem może być lista wyjątków. Dzięki niej można będzie od razu udać się tam, gdzie zakaz handlu nie obowiązuje.

1) na stacjach paliw płynnych;
2) w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu kwiatami;
3) w aptekach i punktach aptecznych;
4) w zakładach leczniczych dla zwierząt;
5) w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami;
6) w placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu prasą, biletami komunikacji miejskiej, wyrobami tytoniowymi, kuponami gier losowych i zakładów wzajemnych;
7) w placówkach pocztowych w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. – Prawo pocztowe (Dz. U. z 2017 r. poz. 1481 oraz z 2018 r. poz. 106 i 138);
8) w placówkach handlowych w obiektach infrastruktury krytycznej, o której mowa w ustawie z dnia 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym (Dz. U. z 2017 r. poz. 209 i 1566);
9) w placówkach handlowych w zakładach hotelarskich;
10) w placówkach handlowych w zakładach prowadzących działalność w zakresie kultury, sportu, oświaty, turystyki i wypoczynku;
11) w placówkach handlowych organizowanych wyłącznie na potrzeby festynów, jarmarków i innych imprez okolicznościowych, tematycznych lub sportowo-rekreacyjnych, także gdy są one zlokalizowane w halach targowych;
12) w placówkach handlowych w zakładach leczniczych podmiotów leczniczych i innych placówkach służby zdrowia przeznaczonych dla osób, których stan zdrowia wymaga całodobowych lub całodziennych świadczeń zdrowotnych;
13) w placówkach handlowych na dworcach w rozumieniu ustawy z dnia 16 grudnia 2010 r. o publicznym transporcie zbiorowym (Dz. U. z 2017 r. poz. 2136 i 2371), w portach i przystaniach morskich w rozumieniu ustawy z dnia
20 grudnia 1996 r. o portach i przystaniach morskich (Dz. U. z 2017 r. poz. 1933) oraz w portach i przystaniach w rozumieniu ustawy z dnia 21 grudnia 2000 r. o żegludze śródlądowej (Dz. U. z 2017 r. poz. 2128) – w zakresie związanym z bezpośrednią obsługą podróżnych;
14) w centrach pierwszej sprzedaży ryb, w przypadku sprzedaży ryb z burty, w gospodarstwach rybackich, placówkach handlowych zajmujących się odbiorem produktów rybołówstwa i akwakultury oraz handlem takimi produktami;
15) w placówkach handlowych w portach lotniczych w rozumieniu ustawy z dnia 3 lipca 2002 r. – Prawo lotnicze (Dz. U. z 2017 r. poz. 959 i 1089 oraz z 2018 r. poz. 138);
16) w strefach wolnocłowych;
17) w środkach transportu, na statkach, a także na morskich statkach handlowych, statkach powietrznych, platformach wiertniczych i innych morskich budowlach hydrotechnicznych;
18) na terenie jednostek penitencjarnych;
19) w placówkach handlowych na terenie jednostek wojskowych;
20) w sklepach internetowych i na platformach internetowych;
21) w przypadku handlu towarami z automatów;
22) w przypadku rolniczego handlu detalicznego w rozumieniu ustawy z dnia 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia (Dz. U. z 2017 r. poz. 149 i 60);
23) w hurtowniach farmaceutycznych;
24) w okresie od dnia 1 czerwca do dnia 30 września każdego roku kalendarzowego – w placówkach handlowych prowadzących handel wyłącznie maszynami rolniczymi i częściami zamiennymi do tych maszyn;
25) w przypadku handlu kwiatami, wiązankami, wieńcami i zniczami przy cmentarzach;
26) w zakładach pogrzebowych;
27) w placówkach handlowych, w których handel jest prowadzony przez przedsiębiorcę będącego osobą fizyczną wyłącznie osobiście, we własnym imieniu i na własny rachunek;
28) w piekarniach, cukierniach i lodziarniach, w których przeważająca działalność polega na handlu wyrobami piekarniczymi i cukierniczymi;
29) w placówkach handlowych, w których przeważającą działalnością jest działalność gastronomiczna;
30) na terenie rolno-spożywczych rynków hurtowych prowadzonych przez spółki prawa handlowego, których przeważająca działalność polega na wynajmie i zarządzaniu nieruchomościami na użytek handlu hurtowego artykułami rolno-spożywczymi;
31) w placówkach handlowych prowadzonych przez podmioty nabywające towary na terenie rolno-spożywczych rynków hurtowych, o których mowa w pkt 30, w zakresie czynności związanych z handlem oraz powierzania pracownikowi lub zatrudnionemu wykonywania tych czynności;
32) w placówkach handlowych, w których jest prowadzony wyłącznie skup zbóż, buraków cukrowych, owoców, warzyw lub mleka surowego

Dodaj komentarz


komentarzy: 11

  1. „Zbliżają się święta. Zapominalscy, roztrzepani i ci, którzy zostawiają wszystko na ostatnią chwilę będą odbijać się od zamkniętych sklepów zamiast pogrążyć w zadumie. W tych dniach ludzie powinni mieć czas na naturalną, czyli zagwarantowaną ustawowo, a nie sztuczną czyli spontaniczną refleksję i spokój.”

    Czy pogrążyć się w zadumie by wymyślić jak pomóc Franciszkowi na opuszczenie świata, zgodnie z sugestią prof.księdza? A może zamyślić się jak lepiej ukrywać księży pedofilów? A  może zastanowić się jak spowodować by każdy z kleru jeździł wypasioną bryką?  A może lepiej wymyślić jak więcej wycisnąć z Rzeczpospolitej pieniędzy, bo co to jest te nędzne 15 mld zł. Gdyby to było euro…. to jeszcze można żyć.

    „…nastąpiła gwałtowna zmiana i półki sklepowe zaczęły uginać się od towaru. Jedynym zmartwieniem kupujących stał się wybór i cena.”  O jakości nie mówimy, bo teraz każdy producent sam sobie ustala normy i dokłada do wytwarzanego produktu takie różności by tzw. służba zdrowia była doceniana i pożądana. I ze świecą (może być święcona, ale przecież nie za darmo) trzeba szukać smaku z tego paskudnego PRL.

      1. Schabowy? Ale nie był nadziewany chemią by trzymała wstrzykniętą wodę. Raczej nie było w nim antybiotyków, które znajdują się w świńskiej żywności „Tak na wszelki wypadek” by świnia nie zachorowała. Itd. To że jakość jedzenia była lepsza wcale nie oznacza, że tamten czas polityczny, społeczny był dobry.

        Nawet ryby, które są dobre jako pokarm nie spełniają norm jakościowych. Bo albo są dokarmiane „cudownościami” albo rzeki  lub akweny są pozatruwane. Nie mówiąc już o Bałtyku, gdzie ryb żerujących przy dnie już się nie poławia, bo na ogół większość jest poraniona od bomb chemicznych rdzewiejących, a  utopionych przez Amerykanów, Rosjan, Brytyjczyków.

        Mentalność chłopa, który uprawia np. warzywa dzielone na „dla siebie” i „na handel” stała się normą w produkcji żywności.I żaden rząd nic z tym nie robi i nie robił. Sól drogowa to stałe wypominanie draństwa

        1. > „Ale nie był nadziewany chemią by trzymała wstrzykniętą wodę. „

          Oj… To nie było tak. Pierwsze eksperymenty ze zwiększaniem masy mięsnej poprzez dodawanie MOM-u już wtedy się zaczęły. Wymyślono, że dzięki temu uda się zwiększyć podaż na rynek wyrobów i przetworów mięsnych, nawet korygowano znane od wieków receptury.

          1. Ale to były dopiero przymiarki, dlatego schabowy rzucony na gorący tłuszcz po krótkiej chwili był gotowy. Teraz tak samo rzucony po krótkiej chwili zaczyna pływać i zamiast smażyć się gotuje się w sosie własnym. Nawet z boczku nie da się wytopić tłuszczu.

          2. Nie wiem jak jest, ale może znasz odpowiedź, to napisz. Czy MOM wymyślono w USA? Zwrócę uwagę, że nadzwyczaj szkodliwy syrop fruktozowo-glukozowy wymyślony w tym kraju, został tam już jakiś czas temu zakazany w dodawaniu do żywności. W UNII nadal takiego zakazu nie ma. A w Polsce? W Polsce służby ochrony żywności tak działają jakby ich nie było.

            Spytałam w sklepie czy pamięta kiedy ktoś z SANEPIDU był u niej na kontroli? Po zastanowieniu odpowiedziała: Może rok temu, a może dawniej? A jak wygląda to kontrolowanie? Sprawdzają czystość np. na lodówce, czy nie jest zakurzona. W krytykowanym USA, gdy zjawia się kontrola sanitarna, to najpierw umieszczają termometr w lodówce. Gdy norma temperatury jest powyżej nawet o jeden stopień, to inspektor wzywa samochód z firmy utylizacyjnej, cały towar jest tam ładowany, a właściciel/sprzedawca nie ma możliwości odwoływania się. Decyzja inspektora jest ostateczna. To taka drobna różnica.

            Muszę dodać, że w PRL zdarzało się, iż mleko z PGR tak był nafaszerowane antybiotykami, które otrzymywało chore bydło, że nie było możliwości z takiego mleka zrobienia twarogu. :-) Przepisy nakazywały, a wręcz zabraniały łączenia mleka dobrego i tego od chorego bydła, ale ważniejsze były wyniki finansowe, kłopotliwe zagospodarowywanie takiego mleka.Zmiana ustroju miała zagwarantować, że będzie lepiej. Lepiej i wygodniej jest tylko klerowi.

              1. @Cyber ..Ale go opłacasz czy chcesz czy nie.:-)) Mnie też było lepiej dopóki nie musiałam zacząć korzystać z usług służby zdrowia.
                „Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie jako smakujesz aż się zepsujesz” i będziesz za leczenie musiał płacić by żyć, mając co miesiąc ściągany haracz składkowy.