My kontra my

Ostatnio w kilku wpisach deliberowaliśmy o pozycji opozycji, jej kondycji, a w zasadzie jej braku. Wczoraj na portalu oko.press Jacek Rakowiecki także pochylił się nad problemem, przyjrzał się sprawie od strony psychologicznej. Wnioski nie napawają optymizmem, ponieważ przyczynami mizerii opozycji są

  • wyjątkowa łatwowierność wobec niesprawdzonych informacji o wydźwięku antypisowskim,
  • żenująca czasem schadenfreude na wieść o nieszczęściu czy niepowodzeniu kogoś postrzeganego jako „pisowski poplecznik”,
  • rosnąca akceptacja dla myślenia „im gorzej, tym lepiej”,
  • niemerytoryczna, często groteskowa wręcz obrona wszystkiego, co w Polsce zdarzyło się od 1989 roku, a szczególnie apoteoza ośmioletnich rządów PO,
  • coraz prymitywniejsze reakcje, coraz więcej przekleństw i szyderstwa z fizyczności prominentów PiS, z klasycznym już wręcz hejtem na temat uzębienia i butów Jarosława Kaczyńskiego.

Dodać do tego należy postawę mediów, które takie podejście wzmacniają i podsycają przy całkowitym braku bezstronności i obiektywizmu. Pod znakiem zapytania stoi także wolność słowa, skoro niektóre tematy nie są, jak w czasach minionych, poruszane. Pogoń za zyskiem sprawia, że próżno szukać wypowiedzi rozsądnych, merytorycznych, za to w tytułach pełno słów „mocnych”, wypowiedzi „ostrych”. Przy czym jedne i te same słowa raz są „mocne” lub „ostre”, a raz są niedopuszczalną, skandaliczną mową nienawiści, karygodnym hejtem.

Co ciekawe w materiale portalu oko.press dotyczącym telewizyjnych wiadomości prof. Michał Głowiński, wybitny badacz literatury i języka propagandy, tak opisuje przekaz: Narzucanie języka. Mówi się takimi słowami, które narzucają odbiorcy jednoznaczne oceny. Nie ruszając się z miejsca, czyli pozostając na portalu oko.press zerkamy na tytuły. Pierwszy: »Łamanie konstytucji to „ochrona interesu publicznego”. Kompromitacja prokuratury w sprawie niewydrukowanych wyroków«. Drugi: »„Kaczyński jest naczelnikiem, stoi za nim konstytucja”. Ustrojowe halucynacje Pawła Kukiza«. Wystarczy. Czy słowa: »Kompromitacja prokuratury w sprawie niewydrukowanych wyroków« lub »Ustrojowe halucynacje Pawła Kukiza« to nie jest narzucanie odbiorcy jednoznacznych ocen? Dalej profesor tłumaczy dlaczego przekaz telewizyjnych wiadomości jest taki, a nie inny: To akurat było też charakterystyczne dla propagandy komunistycznej, to w ogóle charakteryzuje wszelką propagandę systemów autorytarnych: władza decyduje o wszystkim, bo władza jest mądra, rzeczowa, racjonalna, a kto się im przeciwstawia, jest z jednej strony zły, niemoralny, ale z drugiej strony jest niemądry, po prostu głupi. Ujawnia się pogarda.

Studiując tytuły, materiały prasowe, wypowiedzi działaczy opozycyjnych  trudno nie zauważyć, że to działa w obie strony. Propaganda antykomunistyczna czy antyrządowa przekonuje, że władza decyduje o wszystkim, bo jest niebywale pazerna, choć głupia i niekompetentna. Ten zaś, kto się jej nie przeciwstawia to kolaborant i zaprzaniec. Aż prosi się zacytować słowa intronizowanego niedawno króla Polski: Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata.

Z obu omawianych materiałów wyłania się obraz zawieszonych w próżni, oderwanych od rzeczywistości elit, które nie mają żadnego programu poza zdobyciem władzy (politycy) i zintensyfikowaniem zysków (media). Rozsądna, uczona wypowiedź nie będzie miała wzięcia, nie kliknie się. ‚Ostra’ czy ‚mocna’ i owszem. Dlatego tych pierwszych próżno szukać. Jacek Rakowiecki konkluduje: Nikt nie ma propozycji ani dla zagorzałych przeciwników „dobrej zmiany”, ani – co równie istotne – dla jej zwolenników. Jako wyborca „do wzięcia” dowiaduję się wciąż tylko jednego: PiS jest zły. Powiedzieć, że chodzi o Polskę bez PiS, to jak nic nie powiedzieć. I oddać całą inicjatywę w ręce Jarosława Kaczyńskiego. Oddać mu Polskę.

Nie czarujmy się. Pozytywny program nie sprzeda się, bo nikt go nie kupi. Wyborcy nie oczekują prawdy, tylko obietnic i zapowiedzi cudów. Postawią na Dudę, który przekonuje Nie słuchajcie państwo tego, co opowiadają, że się nie da w Polsce obniżyć wieku emerytalnego, że nie da się podnieść kwoty wolnej od podatku, bo się budżet zawali. To bzdury. Nie poprą Kopacz, która ostrzega, że pan prezydent Duda dzisiaj powinien wiedzieć, że w budżecie państwa na rok 2016 nie ma środków na tego rodzaju pomysły i tego rodzaju ustawy, ponieważ koszt wdrożenia w życie tego pomysłu zapisanego w ustawie przekracza nasze możliwości budżetowe. Od niedawna wiemy już, że takie gadanie to jazgot.

No i co z tego, że zadłużenie przekroczyło bilion euro i rośnie w szalonym tempie, skoro Duda miał rację? A nawet gdy to pewnego dnia runie, braknie pieniędzy, to winą za zaistniałą sytuację obarczona zostanie opozycja i Tusk. Bo kto się przyzna, że dał się wywieść w pole, że uznał bajania za prawdę?

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

  1. Odpowiem tu by nie narażać się na ataki słowne. Nie mam sił ani ochoty by z pyskaczami wymieniać się słowami, których nie używam. Co zrobić w sytuacji, gdy osoba uważająca się za kulturalną, ale sypiąca słowami nie używanymi przez ludzi przyzwoitych, potrafi w dodatku snuć podejrzenia, rzucać oszczerstwa? Bronić się? W wulgaryzmach insynuacjach nie dorównam. Zaprzeczać i zaprzeczać kłamstwom? Tak robi Wałęsa. Na miejsce jednych rzucane są inne.

    Prostactwo – nie bójmy się nazywać rzeczy po imieniu – ma się nie tylko dobrze, ma się coraz lepiej. Marie von Ebner-Eschenbach napisała „Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata.”. Zamiast głupota trzeba wstawić słowo „chamstwo, prostactwo”, a będziemy mieli współczesny rozwój kultury w Polsce. Tej kultury na co dzień. A co z elitami? Elit także w Polsce nie ma. Bo zachowania jakie są promowane, o niczym dobrym nie świadczą.

    1. „Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata.”

      Nic dodać, nic ująć, tylko poszukać dobrego pretekstu do rejterady. Tak robią ci, którzy uważają się za mądrych. Ustępują, ustępują, aż utorują. A jak utorują, to lamentują i dalej ustępują. Bo oni są mądrzy, a rządzą głupcy, więc musimy ustępować olaboga.

      1. No i zrejterowałam. No i nie będę obrzucała się słowami, których nie używam, nie cierpię. No i nie jestem mądra.

        Poruszałeś ten problem wielokrotnie..Sugerowałeś by zmieniać na dobre, może chociaż trochę lepsze. Co Cię za to spotkało? Nic przyjemnego, w dodatku nikt dyskusji nie podjął, bo….może nie potrafił, …. może tak się wyzywał dla uspokojenia swego tępego, prostackiego łba. Wszystko i więcej…może…

        Problem w tym, że z głupim nie pogadasz.

        A co sądzisz o tych słowach Schopenhauera?:

        „Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej (to stąd pochodzą takie frazesy jak „Honor cenniejszy niż życie” itd.).

        Gdyby w naturze ludzkiej nie było złego, gdybyśmy byli zupełnie uczciwi przy każdej wymianie zdań, wówczas staralibyśmy się dotrzeć jedynie do prawdy, nie dbając o to, czy racja okaże się po stronie poglądu, wygłoszonego początkowo przez nas samych, czy też przez naszego przeciwnika. Ten ostatni wzgląd byłby dla nas zupełnie obojętnym, albo przynajmniej nie nadawalibyśmy mu pierwszorzędnego znaczenia. Dziś zaś, przeciwnie, jest to rzecz najważniejsza…Jeśli potrafimy w przeciwniku zrodzić poczucie, że prawdziwość jego przekonania wielce byłaby dla niego samego szkodliwa, porzuci je tak szybko jak nieopatrznie złapane gorące żelazo.

        Ktokolwiek dyskutuje, ten z reguły nie o prawdę walczy, lecz o własne zdanie i poczyna sobie pro ara et foci {w intencji domu i dobytku} i per fas et nefas, a jak pokazaliśmy, inaczej nawet nie może.  ”

        Co do ostatniego zdania, to walczenie o własne zdanie nie wyklucza walki o prawdę. Biorąc pod uwagę cuda kościelne, to dla różnych ludzi prawda może wyglądać inaczej. Inaczej dla wierzącego, inaczej dla ateisty. Ale i wśród wierzących prawdy mogą być różne.
        ———–
        Per fas et nefas (wszelkimi dozwolonymi lub niedozwolonymi środkami) – nieuczciwy zabieg erystyczny.

        1. Być może kłopoty ze zdrowiem sprawiły, że zupełnie inaczej patrzę dziś na świat. I życie. I to, co będzie potem. Jeśli coś będzie. Nie chce, żeby — jeśli moje ślady w Internecie zostaną, ktoś uznał, że stchórzyłem przed byle obszczymurkiem, parobkiem nie znającym nic poza inwektywami. Z drugiej strony nie uważam, że jeśli głupi głupstwa plecie, to mądry nie powinien wchodzić z nim w polemikę i prostować głupstw ze strachu przed obrzuceniem błotem. Ja nie muszę odpłacać pięknym za nadobne, nie muszę zniżać się do jego poziomu. Jeśli bowiem wyprowadzi mnie z równowagi, to wygrał. Innymi słowy — nie zamierzam uciekać z podkulonym ogonkiem przed byle ujadającym kundelkiem. Bo nie na tym polega mądrość.

          Polecam. Dariusz Wiśniewski: Czego nie wiedziałem o swoim narodzie? Autor moim zdaniem całkowicie niesłusznie marginalnie traktuje niespotykany od czasów stalinowskich serwilizm. To jest prawdziwy problem. Reszta to pochodna.

          1. Dariusz Wiśniewski nie jest jedynym rozczarowanym. Jest ich wielu i mają obawy o przyszłość, w której przyjdzie im żyć, wychowywać dzieci. Polacy bardzo szybko zatracili pamięć o okrucieństwie II WŚ. Jak straszny błąd popełniono w wychowywaniu, gdy nie skrzywdzeni czują potrzebę zemsty, a skrzywdzeni umieją przebaczyć.

            Czy nie masz racji w tym, co piszesz? Ależ masz rację ogromną. Bo za tą racją przemawia potrzeba zachowania tego co najwartościowsze. Podziwiam Cię za to, że mimo kłopotów zdrowotnych dajesz radę wykrzesać z siebie energię na sprzeciw, na zwracanie uwagi na manipulacje, ale i na rzeczy istotne.

            D.Wiśniewski: „Są piękni ludzie. Ludzie dobrej woli. Światli księża i zwykli obywatele, którzy nie zatracili przyzwoitości. I zachowali intelektualną suwerenność. To prawda, że oni niewiele dzisiaj mogą. A jednak ci właśnie ludzie, silni wiarą i przekonaniem, przechowują dla narodu to, co jest piękne i wartościowe. Trzeba ich chronić za wszelką cenę. To jest dzisiaj nasz największy skarb narodowy. Oni kiedyś pomogą narodowi otrząsnąć się z obłędu.”

            Czytając, pisząc komentarz słuchałam muzyki w wykonaniu orkiestry Andre’ Rieu. Polecam szczególnie dwa pierwsze utwory. Miłe dla ducha, odsuwające rzeczywistość…no, może nie do końca.
            https://www.youtube.com/watch?v=1LGVGekPSzo&list=RD1LGVGekPSzo&index=1