Mniejsze zło

O istnieniu braci Kaczyńskich dowiedziałem się przy okazji wyborów z czerwca 1989 roku. Byli z słynnym zdjęciu z Wałęsą. Wcześniej nigdy nie słyszałem o takich opozycjonistach.

  

Żadna kampania nie namówiłaby mnie do głosowania na PiS.

Nie ma takich argumentów. Moje uprzedzenie do Jarosława Kaczyńskiego ma osobisty charakter i psychologiczną podstawę.

Po kilku latach, jeszcze w trakcie prezydentury L. Wałęsy, wyrobiłem sobie zdanie na temat braci Kaczyńskich. Nie było to specjalnie trudne. Okazało się, że mamy wielu wspólnych znajomych. Kaczyńscy rozpoczęli działalność polityczną. Zgłaszali różne propozycje. Rzucili hasło – „Wałęsa na Prezydenta”, a gdy Wałęsa został Prezydentem RP zaczęli go zwalczać. Przez następne 20 lat Kaczyńscy mnie „nie zawiedli”. Wykazali, że oceniłem ich prawidłowo. Postępowali w taki sposób, jaki przewidywałem.

 

Ludzi współpracujących z Kaczyńskimi czyli pisowców podzieliłbym na dwie grupy.

1) Bezkrytyczni zwolennicy prezesa (CIENIE Polskęzbawa).

2) Mistrzowie mimikry ukrywający przed prezesem swoje prawdziwe cele i poglądy. Ludzie, po których można wszystkiego się spodziewać. Chyba, że ktoś zna pisowca lepiej niż Kaczyński, jest pisowca zaufanym znajomym, kochankiem, etc.

Nigdy nie będą głosował na kogoś należącego do jednej z tych grup. Dla innych nie ma miejsca w partii prezesa.

 

W wyborach prezydenckich 2015 było wiadomo od początku, że będzie wybór między dotychczasowym Prezydentem Komorowskim i pisowcem Dudą.

Była szansa, że Komorowski wygra w pierwszej turze (była na samym początku kampanii). Skończyło się sensacyjną wygraną Dudy przystępującego do drugiej tury z handicapem zwycięscy będącego „na fali”.

 

Popierałem kandydaturę Komorowskiego na długo przed poprzednimi wyborami prezydenckimi z 2010 roku. Przez 4 lata byłem zadowolony ze sposobu w jaki sprawował swój urząd. Ostatni rok to pasmo jego porażek (moim zdaniem) zapoczątkowane na Majdanie w Kijowie.

Strzelanina odbyła się w obecności Sikorskiego, który najpierw wymusił zawarcie porozumienia między Jaceniukiem i Janukowyczem, a po kilku godzinach wymusił zerwanie tego porozumienia. (podaję tę informację dla przypomnienia tym, którzy mają krótką pamięć).

 

Po zamachu stanu na Ukrainie. Po spaleniu żywcem grupy protestujących przeciwko nowej władzy (w Odessie), Polska w osobie Sikorskiego, opowiedziała się zdecydowanie po stronie zamachowców.

Gdy przy okazji zmiany rządu udało się usunąć ze stanowiska MSZ ciągnącego amerykańską laskę agenta, zdrajcę liczącego (wzorem Kuklińskiego) na stanowisko polskiego bohatera narodowego, pomnik na eksponowanym miejscu Wojskowych Powązek, ulice i place swojego imienia…  Gdy w nowym rządzie Premier Kopacz, MSZ został pozbawiony wyrazu G. Schetyna, wtedy stanowisko czołowego polskiego rusofoba przypadło Komorowskiemu.

 

Dla młodzieży najważniejszym jest, żeby nie zostać mięsem armatnim w interesie ukraińskich spadkobierców Bandery. Spalenie żywcem opozycji w Odessie zaowocowało sukcesem Korwina w Polsce, oraz odwróceniem się młodzieży od wszystkich polityków.

Duda i Kaczyński prezentują jeszcze bardziej efektowną rusofobię niż PO, nie wspominając już o bandzie złożonej z Macierewicza i jego ekspertów z Akron i z AGH. Włączając w tę bandę rodziców kandydata Dudy.

W roku 2010 głosowałem na B. Komorowskiego uważając, że dokonuję dobrego wyboru. W niedzielę będę głosował na B. Komorowskiego jako na mniejsze zło.

Adam Jezierski

 

PS. Ludzie oddani Jaceniukowi i Poroszence palą opozycjonistów żywcem. Co będzie z opozycją w ewentualnej IV RP-bis?

 

Przeczytaj: >>> Nie wolno powtórzyć IV RP

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Nie byłam na I turze wyborów. To taki protest przeciwko bylejakości kandydatów. Już sporo przed wyborami wiedziałam, że Komorowski nie otrzyma mojego głosu za Order orła Białego dla sprzedawczyka RP – Hanny Suchockiej, za Rzeplińskiego, za publiczne bratanie się z wysokim klerem. I jeszcze za wiele innych spraw.

    Mam dość wybierania mniejszego zła. Chce mi się dobrego!!!!.

    Uważam, że jako obywatelka zostałam upokorzona przez polityków, którzy zmusili mnie do dokonywania takich wyborów. Co zrobię 24 maja? Jeszcze….zastanawiam się.

  2. To, co piszesz byłoby może przekonywujące,m gdyby nie to, że nie jest. A dlaczego nie jest? Ponieważ zarówno ludzie skupieni pod sztandarem PO jak i ludzie skupieni pod innymi sztandarami, bo nie tylko PiS-u są ludźmi kompletnie bezideowymi. Liczy się dla nich tylko ten, kto da więcej. Gdyby PO ogłosiła nabór na stanowiska państwowe, to połowa PiS-u znalazłaby się w PO. Dlatego całe rozumowanie bierze w łeb. Bo ten, kto dzisiaj jest w PiS-ie jutro może być w PO. I dlatego można go traktować poważnie? Jako mniejsze zło? Przypomnę, że minister w rządzie PiS-u o mały włos nie zostałby prezydentem z ramienia PO.