Mis ja

Do czego służy radio publiczne utrzymywane za pomocą haraczu, jak to zgrabnie określił wielki polski mąż stanu, wizjoner i reformator Donald Tusk? Wbrew temu, co się niektórym wydaje radio publiczne nie służy słuchaczom. Nie służy też misji. Zadaniem radia publicznego jest dbanie o dobre imię spółki zajmującej się dzieleniem haraczu i cieszenie się jej zaufaniem. Publiczne radio nie musi zaprzątać sobie głowy słuchaczami, bo ci muszą je finansować niezależnie od tego, czego słuchają. Oczywiście istnieje silna korelacja publicznego radia z prywatnym — im mniej słuchaczy ma radio publiczne, tym więcej słuchaczy ma radio komercyjne.

Ideałem, do którego zdaje się dążyć zarząd publicznych mediów jest sytuacja, gdy nie korzysta z nich nikt, poza Krajową Radą Radiofonii i Telewizji, bo na tym polega jej rola. To zagwarantuje wszystkim maksymalne zyski. Dlatego słuchacz kompletnie nie liczy się, a często wręcz przeszkadza. To gwarantuje także, że nikomu nie przyjdzie do głowy sprawdzać czy ma zaufanie do mediów. Jak to działa najlepiej świadczy wzrost słuchalności radia Tok (tylko oficjalne komunały), które mimo przekształcenia w nudnego, przegadanego gniota i tak błyszczy na tle rozgłośni publicznych.

Zarząd Polskiego Radia RDC zakończył współpracę z panią Ewą Wanat, pełniącą w latach 2013-2015 obowiązki Dyrektor Programu i Redaktor Naczelnej Polskiego Radia RDC. Powodem decyzji o rozwiązaniu umowy o pracę była utrata zaufania do osoby pani redaktor, której działania i wypowiedzi pozostawały w jawnym konflikcie i godziły w dobre imię Spółki. Wpis pani Ewy Wanat na portalu społecznościowym z dnia 25 sierpnia 2015 br. o treści: „Dlaczego polskie sześciolatki są głupsze od rówieśników z Włoch, Francji i Niemiec? A może tylko państwu Elbanowskim rodzą się takie nierozgarnięte dzieci?” narusza zasady zawartej z panią Ewą Wanat umowy o pracę oraz obowiązujące w Spółce regulacje wewnętrzne i normy etyczne, których pani Ewa Wanat była sygnatariuszką.

Do porównania:

Z powodu wyjątkowo agresywnych treści propagujących przemoc, sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, etnicznej i wyznaniowej zamykamy możliwość komentowania pod naszymi tekstami o uchodźcach.

Do olania:

Art. 54.

  1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.
  2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

Trudno nie dostrzec, że wewnętrzne normy etyczne nie uwzględniają słuchaczy. Spółka w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości oznajmia, że to nie jest radio dla ciebie, słuchaczu! Nie jest ważne, czego oczekujesz, czego chcesz słuchać i do kogo masz zaufanie. Płacić haracz i siedzieć cicho, to twoje zadanie.

To se nevrátí — twierdzą ci, którzy wiedzą. W tym przypadku bardzo się mylą. Właśnie wraca to, co wydawać by się mogło odeszło w niesławie na zawsze. Od początku zresztą najgorzej wolność, zwłaszcza słowa, znosili politycy, duchowni i władza. Mediom zaś wystarczają sondaże, żeby zmienć kierunek strumienia wazeliny. Dlatego z zapałem, przejęciem i wielką powaga omawiają zbiór opowiadań science fiction, czyli program partii…

 

P.S.
Węgrzy znaleźli sposób na rozwiązanie problemu uchodźców. Zamiast trzymać ich we współfinansowanych przez Unię obozach przejściowych zapewnią im całodobowe utrzymanie na koszt wyłącznie węgierskich podatników przez umieszczanie w więzieniach. Władze Węgier zaostrzyły właśnie przepisy. Nowe prawo przewiduje między innymi kary więzienia dla osób nielegalnie przekraczających granicę.

Dodaj komentarz


komentarzy: 1

  1. Nie napiszę, że zwinąłeś mi pomysł na wpis, bo pomysły biegną sobie tylko znanymi ścieżkami. Czasami wystarczy jakieś słowo, zwrot by pomysł powstał.

    Co do Ewy Wanat, to zarzut iż w czasie świąt nie było nadawanych kolęd jest kuriozalny. Mój Ojciec w Wigilię zawsze sobie podśpiewywał jedną kolędę ku irytacji Mamy. To czasy dzieciństwa i dobrze jej nie pamiętam, ale urywek brzmiał tak: Hej kolęda, kolęda. Biegł Wojtek bez portek po grudzie, kolęda! Dziwują się i cieszą z  głupka nagiego  ludzie. Hej kolęda, kolęda. Gdy zapominał, to przypominaliśmy: a kolęda o Wojtku? Słowa były zabawne, a kolęda ludowa. Czy taka spotkałaby się ze zrozumieniem zarządu? ;-)