Mieczy ci u nas dostatek…

Z filmu dokumentalnego pod tytułem „Czterej pancerni i pies” można się było dowiedzieć że czołgi, a zwłaszcza jeden, odegrały kluczową rolę podczas II Wojny Światowej. Głównie pod koniec. Z filmu dowiedzieć się także było można, że praca czołgistów nie była usłana różami, a trafić w cel wcale łatwo nie było. Niebagatelną rolę z kolei odgrywało zaskoczenie, ponieważ Niemcy byli przekonani, że Polacy czołgów nie mają, więc gdy nagle wyjechał któryś z krzów lub znienacka pierzchli w popłochu.

W owych czasach czołgiści względne bezpieczeństwo zawdzięczali tak zwanej obronie pasywnej, czyli pancerzowi. Przez wiele lat wykonywano go głównie ze stali stopowej o różnej grubości i nachyleniu. Współczesne czołgi wyposażone są w pancerze wielowarstwowe z wkładkami z uranu (amerykański M1A2 Abrams) lub płytami ceramicznymi (brytyjski pancerz stalowo-ceramiczny Chobham w czołgach 41/M1A1 Abrams i Challenger 1 i 2). Pozwala to wielokrotnie zwiększyć odporność na pociski przeciwpancerne w porównaniu z pancerzami ze stali o takim samym ciężarze. Szczegóły konstrukcyjne są ściśle tajne.

Rozwijana oczywiście jest nie tylko konstrukcja pancerza, ale i broń przeciwpancerna. Na czołgi czyha wiele śmiertelnych zagrożeń, w tym przeciwpancerne pociski kierowane, zdolne atakować cel niezależnie od pogody i pory dnia. Pociski wyposażane są w specjalne głowice składające się  się z dwóch ładunków. Pierwszy wywołuje eksplozję pancerza reaktywnego lub siatki ochronnej, a drugi z dużą prędkością przebija właściwy pancerz. Przykładem takiej głowicy jest pocisk wystrzeliwany przez rosyjski ręczny granatnik przeciwpancerny RPG-29V. Innym rozwiązaniem jest tak zwany pocisk podkaliborowy. Podkalibrowy dlatego, że składa się z długiego, cienkiego rdzenia, który jest właściwym pociskiem, często wyposażonym w stateczniki, i dopełniającego do kalibru wyrzutni tak zwanego sabota, który po wystrzeleniu zostaje odrzucony. Z kolei amerykańskie pociski kierowane BGM-71 TOW i FGM-148 Javelin czy też izraelskie Spike, mogą atakować cel od góry, a więc tam, gdzie jest najmniej opancerzony.

Skoro nie można w nieskończoność zwiększać grubości pancerza wysiłki inżynierów skupiły się na opracowaniu alternatywnych rozwiązań. Najstarsze z nich zostało opracowane pod koniec lat czterdziestych w Związku Radzieckim, ale zastosował go pierwszy Izrael na czołgach Magach 6. Chodzi o tak zwaną osłonę reaktywną, składającą się z umieszczonych w pewnej odległości od właściwego pancerza metalowych kasetek z materiałem wybuchowym. Ich eksplozja zmniejsza siłę uderzenia pocisku. Trafione kasetki są wymieniane na nowe. Podobny system wykorzystują polskie czołgi PT-91 Twardy.

Innym rozwiązaniem jest obrona aktywna. Polega albo na niwelowaniu zagrożenia za pomocą pocisków przechwytujących czy fali uderzeniowej albo na myleniu systemów naprowadzania za pomocą dymu, aerozoli, pułapek termicznych, emiterów podczerwieni i fal elektromagnetycznych. Oczywiście by taki system działał przestrzeń wokół pojazdu musi być stale skanowana. Jednym z takich systemów jest opracowana pod koniec lat 80. w Związku Radzieckim Штора (zasłona), w którą wyposażono rosyjskie czołgi T-80 i T-90, ukraińskie T-84 i serbskie M-84AS. Jej zadaniem jest zmylenie pocisków przeciwpancernych naprowadzanych na cel laserowo. Najnowszym rosyjskim rozwiązaniem jest Арена dla czołgu T-90, która wykorzystuje radar mikrofalowy i pociski przechwytujące niszczące cele poruszające się w stronę pojazdu z prędkością do 700 m/s.

Tego rodzaju systemy rozwija obecnie co najmniej kilkanaście państw. Prym wiodą Izraelczycy, choć z tyłu nie pozostają Szwedzi (Land Electronic Defence System) czy Niemcy (AMAP-ADS), a nawet Czesi (EFA – Explosively Formed Axe). Szuka się także nowych rozwiązań próbując na przykład wykorzystać pola elektromagnetyczne. W tym kierunku podążają eksperci brytyjskiego Defense Science and Technology Laboratory, a zaproponowany przez nich system z powodzeniem przetestowano na bojowym wozie piechoty Warrior, który został ostrzelany z granatników. Myśli się także o zastosowaniu laserów.

A w Polsce? A w Polsce przeznaczono 2 miliardy 415 milionów złotych, na… modernizację 128 czołgów Leopard 2A4 do wersji Leopard 2PL, opartej na niemieckim Leopard 2A7. 8 grudnia 2015 r. w Radomiu podpisano stosowną umowę z Polską Grupą Zbrojeniową, Inspektoratem Uzbrojenia MON i Zakładami Mechanicznymi Bumar Łabędy. Czołgi będą wyposażone w klimatyzację, więc załoga nie spoci się nawet w przypadku trafienia.

Na szczęście oprócz czołgów, które będą gotowe już w roku 2020, mamy także artylerię. Aż trzy pułki, po jednym w każdej dywizji. Elitarna 11. Dywizja Kawalerii Pancernej ma co prawda tylko jeden dywizjon artylerii lufowej, ale za to wyposażony w zabytkowe czeskie armatohaubice Dana i aż trzy dywizjony rakietowe, z dwoma różnymi typami wyrzutni, WR-40 Langusta i muzealnymi czeskimi RM-70. Z kolei 12. Dywizja Zmechanizowana ze Szczecina ma w swoim składzie dwa dywizjony archaicznych 2S1 Goździk i dwa dywizjony wyrzutni rakiet BM-21, czyli radzieckich wyrzutni znanych z interwencji w Afganistanie w latach osiemdziesiątych. Każda brygada ma też swój dywizjon artylerii, wyposażony najczęściej w Goździki mające po około 30 lat. Jeśli chodzi o śmigłowce, to tu także nie mamy czego się wstydzić, ponieważ ciągle na chodzie są Mi-2 wprowadzone do służby ponad 50 lat temu.

Taka strategia wbrew pozorom ma bardzo głęboki sens. Nieprzyjaciel widząc zabytkowy sprzęt będzie robił wszystko, by nie uszkodzić eksponatów, co da zdecydowaną przewagę polskiej armii wspartej batalionem kapelanów. Choć więc pod względem uzbrojenia ciągle bliżej nam do Układu Warszawskiego niż do NATO, to wygląda na to, że o bezpieczeństwo możemy być spokojni.

 

Opracowano na podstawie artykułu Roberta Czuldy „Ruchoma forteca” ze styczniowego numeru Wiedzy i życia oraz komentarza Michała Fiszera „Kolejny złoty przetarg” z numeru 3 (1335) Angory z 17. stycznia 2016 roku.

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Gdyby sprawdzono racjonalność wydatków…to afera byłaby niesamowita. Ale wojsko i wszystko utajnione przed obywatelami. Tak naprawdę, to uzbrojenie jest fatalne.

    Może dla nas to szczęście i nie będzie walk jak „o Kołobrzeg”, gdzie zniszczono ponad 90% miasta. Wróg wejdzie i szybko zwycięży.

    Jak na razie „cywilni” ministrowie to są pożal się Boże kukiełki.

    Opisałeś sprawę czołgów. W moim mieście był port wojenny. Miejsce po nim stoi puste. Nawet jednego kutra wojennego dla ozdoby nie ma. Porównując to do szwedzkiej marynarki, to nakryliby nas czapką i żadna bitwa by nie była wygrana. Dobrze, że to sojusznik i nie napadnie.

    Taka nędza jest we wszystkich rodzajach broni. Jak na razie nigdy nie przedstawiono stanu bezpieczeństwa. Domyślam się, że stan ten jest tajemnicą „przed wrogiem”. Taką samą jak te upublicznione o wywiadzie. A bezkarny Antoni znowu może swoje zrobić.

    I powiem z żałością, że na poprawę nie ma co liczyć. A nieużywanego języka (tych obcych) prawie już nie pamiętam.

    Ważne, że dadzą nam króla. Tylko czy znieważony takim tytułem zechce pomóc? ;-)

  2. Z niejasnych powodów mam nieokreślone do końca że ta klęczaca armia jest przemyślana strategią. Wprawdzie wydaje się że zmiana struktury na kobiecą lepiej by spełniła zadanie, ale wyobraź sobie: nadchodzą obce wojska a nasze klękają i przygotowują się do tego co tak dobrze wiele osób zna z wszelkich pornoli.

    Obsceniczne, ale jak się wydaje- skuteczne. W każdym lesie przy drodze można spotkać zabłąkane przedstawicielki ukraińskiej(najczęściej) armii, używające broni bakteriologicznej.