Merytokracja

Polacy rozczarowali się demokracją. Coraz więcej osób wyraża swoje wątpliwości. Zarówno w wypowiedziach internetowych, jak i w rozmowach w realu.

Wątpliwości mają prawicowcy, lewicowcy, centryści, nie mówiąc o anarchistach. Eksperci twierdzą, że nasza demokracja jest młoda i musimy się jeszcze wiele nauczyć od  starszych braci. Z ludu słychać głosy, że zło jest rezultatem wyniesienia do władzy nieodpowiednich ludzi a winne temu są procedury demokratyczne. Z dwojga złego przychylam się do ludowego poglądu.

Wielu uważa, że najlepszy ustrojem byłaby jakaś forma oświeconego absolutyzmu. Są politycy, którzy wykorzystują nieprzychylne dla demokracji nastroje znacznej części społeczeństwa.

 W historii demokracja upadała wiele razy. Różne były tego przyczyny.

Winston Churchill twierdził, że demokracja to bardzo wadliwy system rządów, ale lepszego dotąd nie wynaleziono.

Demokracja oznacza (według źródłosłowu) władzę ludu. Obecnie mamy wiele systemów, bardzo różniących się od siebie. Począwszy od Szwajcarii, gdzie wiele ważnych  i mało ważnych decyzji podejmowanych jest w trybie referendum i lud ma znaczne wpływy, skończywszy na państwach mieniących się demokratycznymi, w których lud nie ma prawie żadnego wpływu na sprawowanie rządów.  Do tych ostatnich należą Rosja i … USA.

Rosja z powodu wielowiekowych tradycji. Dają one wytłumaczyć się tym, że tak rozległym państwem nie sposób było rządzić inaczej jak silną ręką. USA dlatego, że Amerykanie są najlepsi. Jak zwykle. Tym razem najlepsi w totalitarnym manipulowaniu opinią społeczną i poszczególnymi obywatelami. American Matrix is the best.

Polska demokracja jest gdzieś pośrodku.

Niezadowolenie pojawia się niemal wszędzie i wróży światowy kryzys demokracji. To  jest moje prywatne zdanie, a zdaniem innych będzie wtedy, gdy poprą to co napisałem. Prywatne zdanie można, jak dotąd, mieć legalnie, choć każda władza uważa, że korzystnie byłoby, gdyby obywatel zachowywał swoje prywatne zdanie dla siebie. Nie jest to żadna nowość.

 

Jestem za utrzymaniem procedur demokratycznych, ponieważ umożliwiają one odsunięcie od władzy, w sposób w miarę łagodny, tych którzy wyraźnie się nie sprawdzili.

Procedury demokratyczne nie dają gwarancji, że zostaną wybrani dobrzy przedstawiciele. Nie dają nawet gwarancji, że beznadziejni nie zostaną wybrani. Historia zna wiele przykładów wyborów, o fatalnych dla elektoratu skutkach.

Polacy mają pretensje do polityków o to, że myślą co najwyżej w horyzoncie jednej kadencji i większość swojej energii poświęcają na utrzymanie władzy lub utrzymanie się w opozycji. Jako, że bycie w opozycji także przysparza korzyści różnego rodzaju.

 

Spróbowałem pomyśleć w perspektywie kilku dziesięcioleci. Oto efekty:

Zaznaczę jeszcze, że już zajmowałem się polityką, ale nigdy nie zarobiłem na tym ani grosza, a nawet nigdy nie startowałem w żadnych wyborach, ani nie należałem do żadnej partii. To dla ewentualnych komentatorów.

Myślę, że można byłoby eksperymentalnie wprowadzić w Polsce system, który nazywa się MERYTOKRACJĄ.

Czynne prawo wyborcze mieliby w tym systemie ci sami, którzy teraz je posiadają, mogliby wybierać dorośli nie pozbawieni praw obywatelskich itd. Natomiast możliwości kandydowania (bierne prawo wyborcze) byłyby silnie ograniczone. Rodzaje tych ograniczeń to sprawa do dyskusji.

Podam przykłady:

1) Kandydatem na posła mógłby być tylko ktoś, kto przez dwie kadencje był radnym w okręgu wyborczym, w którym kandyduje. Taka zasada spowodowałaby, że kandydatami byliby ludzie sprawdzeni i znani wyborcom.

2) Kryteria dotyczące wykształcenia kandydatów na poszczególne stanowiska. Np. Znajomość języków obcych, w przypadku Prezydenta, Premiera, szefa MSZ itp.

3) Niekaralność. Kryterium  już istniejące, ale można byłoby dołączyć poziom osobistego zadłużenia nie przekraczający pewnej sumy i wprowadzić to jako warunek kandydowania.

 

Do walki wyborczej mogliby przystępować jedynie kandydaci spełniający warunki konieczne do zajmowania określonego stanowiska.

Gdyby kryteria były jasne, to powszechnymi wyborami można byłoby objąć wiele stanowisk,  które dziś zajmują mianowańcy. Np. stanowisko Prokuratora Generalnego, a także Prokuratorów Okręgowych, Rzecznika Praw Obywatelskich i wiele innych. Czyż to nie jest dziwne, że RPO nie jest wybierany przez ogół obywateli? Nawet stanowisko Prezesa Narodowego Banku mogłoby pochodzić z wyboru. Tego rodzaju Reforma Państwa musi być zaplanowana na wiele lat i wprowadzana stopniowo. Od wybierania Prezesa Banku nie należałoby zaczynać (moim zdaniem).

Ten artykuł może być początkiem.

Przeczyta go kilkadziesiąt, kilkaset lub kilka tysięcy osób. Jeżeli znajdą się wśród nich tacy, którzy rozpropagują tą koncepcję, to za jakiś czas powstanie szansa przeprowadzenia reform.

Warto podjąć ryzyko reformy demokracji, ponieważ nie podejmując tego ryzyka, podejmujemy ryzyko zastąpienia demokracji przez dyktaturę, która na początku będzie (być może) wydawać się oświeconą, a potem…

 

Adam Jezierski

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Decyzje w wielu sprawach zapadają gdy dotyczą całego państwa. Przecież nie trzeba obrad sejmu, mogłyby zastąpić je sejmiki wojewódzkie i stanowić o budżecie i jego podziałach: na drogi, szkoły,utrzymanie gmin miejskich i wiejskich, kulturę

    Możne być zakaz startu do Sejmiku, gdy małżonek prowadzi jakąś działalność. A jeśli zezwolić na bycie sejmikowym posłem, to wszelkie ulgi dla firm rodzinnych powinny być podawane do wiadomości z dużym wyprzedzeniem i uzasadnieniem. Można je też przegłosować.Może nie być to województwo, a region silniej łączący ludzi.

    Trzeba dogłębnej analizy by zobaczyć strony złe i dobre. To mogłoby być dobre rozwiązanie.

    Decyzje centralne dotyczące regionu powinny mieć akceptację samego regionu. Może wtedy obywatele zechcą działać i interesować się. A edukacja od początków szkoły.

    To bardzo interesujący pomysł.