Mądry ustępuje głupiemu. Smutna to prawda; toruje ona głupocie drogę do opanowania świata

Do napisania zainspirował mnie artykuł Zuzanny Ziemskiej „Zarażeni głupotą – czy ludzkość ma się czego obawiać?”

Czy rzeczywiście ludzie stali się masowo głupi? Czy może zaistniały inne przesłanki by głupotę zobaczyć lub usłyszeć? Na pewno internet daje możliwość szybkiego przekazania wiedzy i to, czego dawniej nie było, można wypowiedzieć się anonimowo. To powoduje, że wiele osób ma odwagę głosić swoje zdanie. Niekoniecznie mądre, niekoniecznie przemyślane. Jest możliwość także skomentować taką wypowiedź. Także anonimowo. Anonimowość daje pewną możliwość ukrycia swojego nazwiska, adresu. Jest na pewno rzeczą cenną.

Jednak internet daje także możliwość głoszenia niewyobrażalnych bzdur. Jakiś czas temu dwoje młodych z wyższym wykształceniem, ze swoim niemowlęciem nie chodziło do lekarza, a do znachora. Na skutek takiego „leczenia” dziecko zmarło. Czy zawinił tu internet? Niekoniecznie. Być może przekonanie, że lekarz zaszkodzi. Być może wiara, że znachor leczył kiedyś, a ludzie żyli po 100 lat. Nie tak jak ten, który każe dziecko zaszczepić.

Guru anty szczepionkowców jest profesor  Czajkowska-Majewska. Czy ma ona odpowiednie przygotowanie naukowe, przeprowadzone badania? W każdym bądź razie na Uniwersytecie Lubelskim im. Jana Pawła II nie pracuje. Nigdzie nie pracuje. Wprawdzie po nagłośnieniu sprawy („Uniwersytety dla nauki, pajace do cyrku”. Świat nauki w szoku po tym, co zorganizowano na KUL-u) UL odciął się od rozpowszechnianej głupoty, ale wspomnianej pani ktoś musiał udostępnić chociażby salę. I trudno było nie znać jej „mądrości”? a może prościej głupoty.

Odważnych na sprzeciw działaniom Hosera i robienia cudów przez Bashoborę nie było. Nie zareagowało żadne gremium. Ludzie w ogromnej potrzebie opłacili za pobyt na stadionie. I zabrakło jednego głosu ze strony uczonych, by powiedzieć: NIE!

W okresie, gdy zdobyta wiedza miała znaczenie nie tylko w świecie naukowym, gdy wymagano odpowiednich zachowań w miejscu publicznym, na spotkaniu towarzyskim, wymądrzanie się pół czy całych głupów raczej miejsca nie miało. Jeśli zdarzało się, to bardzo rzadko. I o takim wygłupie mówiono z potępieniem i naganą.

Zawsze uważałam, że wolność, swoboda wypowiedzi, dostępność nauki są najważniejszymi zdobyczami człowieka. Dlaczego więc jak (w tytule) w wypowiedzi Marie von Ebner-Eschenbach z 1893 roku jest tyle prawdy? Być może, być może problem dałoby się rozwiązać. Należałoby wprowadzić odpowiedzialność nie tylko za czyny, ale i za słowa. Za rozpowszechnianie kłamstw, pseudo naukowych bredni, powinna być poniesiona kara. Najlepiej finansowa. Można zostawić jak jest, ale wtedy trzeba mieć świadomość tego, jaki spadek zostawiamy swoim potomnym.

 

Dodaj komentarz


komentarzy: 3

  1. Gdy o karach, karaniu, opowiada polityk czy klecha wzruszam ramionami, bo nie wszystkich jednakowo bozia obdarował, a ci pierwsi jeszcze muszą schlebiać najprymitywniejszym gustom. Ale gdy to robi osoba szanowana to już zaczyna być problem. No bo jak polemizować z takim… jak to nazwać? przekonaniem? Dlaczego niektórzy szybciej mówią, piszą niż myślą? Kto miałby karać za to głoszenie nieprawdy? I co to jest prawda, skoro już Jerzy Jurandot zauważył, że

    Cudzą prawdę każdy ma w de!
    Rzecz to absolutnie jasna!
    Cudzą prawdę każdy ma w de!
    Lepsza gorsza, ale własna!

    Nauka chrześcijańska tkwi w ludziach tak głęboko, że nawet niewierzący, którzy w dzieciństwie uczęszczali na lekcje indoktrynacji i wyprano im lepiej lub gorzej mózg są przekonani, że to są ich własne poglądy. Dopiero jak się głęboko zastanowią są w stanie odkryć źródło inspiracji.

    Jeśli zaś chodzi o prawdę… Warto posłuchać tej rozmowy. Innych także, ale tej szczególnie.

    Nie ma lepszej kary niż selekcja naturalna. Ci którzy się zaszczepią mają szansę przeżyć, ci którzy się nie zaszczepią nie. I chwała im za to, nie będą powielać i przekazywać dalej genu głupoty. Z początku zgadzałem się z tytułową sentencją. Ale po namyśle uważam, że to bzdura. Mądry powinien głupiemu pozwolić upiłować gałąź na której siedzi, skoczyć w przepaść, wskoczyć na głęboką wodę. Bo tylko w ten sposób ludzkość przetrwa. Ponieważ inaczej durnie wszystkich nas w końcu ściągną w przepaść.

    Ach, i jeszcze ta powtarzana jak mantra bajka o anonimowości. Zazwyczaj najgłośniej o niej krzyczą — bez urazy — ci, którzy sami piszą anonimowo. Co zmieni to, że zacznę pisać pod swoim nazwiskiem Grzegorz Brzęczyszczykiewiczowski? Pisanie pod nazwiskiem, z adresem i numerem telefonu ułatwia życie wyłącznie służbom, a nie użytkownikom. Politycy nie piszą i nie mówią anonimowo. To co mówią jest przez to mądrzejsze? Pozbawione inwektyw? Kulturalne? Nie kłamią? Posłuchaj tego, co wygadywała premier w Oświęcimiu, żeby się przekonać, że nie anonimowość ale kultura osobista, kindersztuba, wiedza, doświadczenie i inne cechy człowieka i charakteru mają znaczenie pierwszorzędne. Od jawności ważniejszy jest ostracyzm – z chamem nie rozmawiam, chama ignoruję. Kto to potrafi?

    1. Na selekcję naturalną NIE MA CO LICZYĆ!!!.  Może za 15 lat. Teraz nie. Wśród moich znajomych i rodziny są osoby wykształcone, kulturalne, na co dzień nie używające inwektyw w stosunku do innych. Do czasu. Do czasu gdy ktoś skrytykuje „ich” uwielbianego wodza. Niektórych znam od dzieciństwa. Znałam ich zapatrywania na temat demokracji, krytycznego stosunku do PRL. Teraz wprowadzanie tego, co w PRL było złe, jest odpowiednie, bo … bo…bo…

      Tych ludzi nic nie zmieni. Jest jedna taka osoba, która kiedyś nie pozwoliła skrytykować Wałęsy. Teraz mówi o nim złe słowa. Teraz jej guru jest Kaczyński.

      Czekam na odpowiedź, jak podpiłować gałąź na której siedzi Rydzyk, Kaczyński, milioner senator od SKOKów i tysiące im podobnych? Czekać aż ludzie zmądrzeją? Nabiorą dystansu? Takie czekanie może skończyć się tym, że emerytura będzie tak wysoka, że po zupki trzeba będzie chodzić do jakiegoś punktu. A jak nie będzie się mieć sił? To umieraj. Ksiądz do biedaka nie przyjdzie. Podobno śmierć z głodu jest straszna.

      Naturalna selekcja może być wśród zwierząt. I to dziko żyjących. Bo hodowlane częściowo zatraciły swój instynkt. Naturalna selekcja jest niemożliwa w społeczeństwie, które w swoich wyborach ma wzgląd na jedno: co lub ile na tym skorzystam. I nie ten, który przedstawia racjonalne propozycje będzie miał rację. Ten kto naopowiada bzdur – wygra. Taka jest racjonalność Polaków. Pokazały to ostatnie wybory. Poprzednie też nie były lepsze – były dla wielu wyborem mniejszego zła.

      Przeczytałam książkę Dziwulskiego  „O polskiej Policji”. Jak na razie w wywiadzie mówi o czasach i beznadziejności podejmowania decyzji w PRL. Potem o początku lat 90.tych. Różnic nie ma żadnych. I odnoszę wrażenie, że nadal różnice są znikome.

      Także  politycy mają zapisane myślenie według zasad, norm, obyczajów PRL. Różni teraźniejszość na minus myślenie, że teraz im więcej wolno, że są bezkarni. Szyszka i koperta pokazuje to jasno.

      Mówisz selekcja? Może być i tak. Ale cena może być straszna.

      1. Straszną cenę już płacimy za brak selekcji. Selekcja bowiem eliminuje osobniki słabe i niedostosowane. A my właśnie takie najgorliwiej hołubimy. Stad wzrastająca liczba odchyleń od normy, ludzi słabych, chorowitych, upośledzeń zarówno umysłowych jak i fizycznych. Do tego dochodzą zmiany klimatyczne i zatrucie środowiska. Dlatego każdy ruch, dzięki któremu nierozumni zostaną wyeliminowani należy witać z nadzieją. Oczywiście my juz nie odczujemy dobroczynności zmian, ale jest nadzieja dla naszych dzieci i wnuków.