Loteria szczepionkowa

Wczoraj mini ster Dworczyk na konferencji prasowej przekazał „bieżące informacje na temat narodowego programu szczepień” oraz „nowych rozwiązaniach”, które on, Dworczyk, będą w najbliższych tygodniach wprowadzać „celem usprawnienia funkcjonowania tegoż programu”. Już samo przygotowanie i wdrożenie programu tak niedopracowanego,  że musi być ustawicznie usprawniany i ciągle  jest niesprawny świadczy o niebywałych, nieziemskich wręcz talentach organizacyjnych jego twórców. W tej chwili mamy do dzisiaj ponad 18 milionów 300 tysięcy wykonanych szczepień, blisko 13 milionów zostało zaszczepionych pierwszą dawką, w ostatnich tygodniach notujemy szczepienia na poziomie ponad 2 milionów tygodniowo i to jest dobre, satysfakcjonujące tempo, które udało się osiągnąć dzięki wielkiemu zaangażowaniu tysięcy osób zaangażowanych w ponad 7000 punktów w całej Polsce w narodowy program szczepień. Skoro jest tak dobrze, skoro tempo jest satysfakcjonujące, to po co sprawnie działający program usprawniać? Odpowiedź jest prozaiczna. Otóż Z badań, które ostatnio się ukazywały, i to jest dobra informacja, wynika, że około 70% Polaków deklaruje chęć zaszczepienia się przeciw covid-19, a 71% Polaków pozytywnie ocenia organizację narodowego programu szczepień.

Narodowy program szczepień zorganizowany jest perfekcyjnie. Świadczy o tym chociażby fakt, że w maju i czerwcu jest 3.923.440 wolnych terminów. Niestety, te terminy wolne są tylko na tablicy wyświetlanej za Dworczykiem, ponieważ w rzeczywistości osoba, która zarejestrowała się na przykład 5 maja i dostała termin 26 maja właśnie dowiedziała się, że

Twoja wizyta na szczepienie przeciw COVID-19 została anulowana przez punkty szczepień. Skontaktuj się z punktem lub zadzwoń pod nr 989 i umów nowy termin.

Po zadzwonieniu pod nr okazało się, że jeden z 3.923.440 wolnych terminów wypada w połowie czerwca. Dlaczego za trzy tygodnie? Ponieważ dzisiaj bardzo wyraźnie kończy się ten etap, kiedy największym wyzwaniem dla nas było pozyskanie szczepionek, bo te szczepionki już są, a od 31 maja dostawy szczepionki Pfizer będą w ogóle podwojone, w związku z tym w czerwcu zakładamy, że już problemów z dostępem do szczepionek nie będzie, natomiast to wyzwanie jest już praktycznie za nami jeśli chodzi o dostęp do szczepionek, natomiast wyzwaniem coraz większym będzie przekonywanie pacjentów, przekonywanie Polaków do tego, żeby się zaszczepić. Anulowanie terminu po bez mała trzech tygodniach oczekiwania jest milowym krokiem na drodze do sprostania temu wyzwaniu.

Polska to niebywale bogaty kraj. Tutaj pieniędzy nigdy brakuje. Zwłaszcza na trwonienie, czyli finansowanie nierentownych, przynoszących straty przedsięwzięć i inwestycji. Lepszym przykładem niż tak zwane wybory kopertowe, które pozwoliły utopić w błocie zaledwie sto kilkadziesiąt milionów, jest umowa z Czechami w sprawie dalszego funkcjonowania największego truciciela w Europie, czyli kopalni i elektrowni Turów. Zamiast przeznaczyć ponad 200 milionów zł na inwestycje proekologiczne w Polsce, rząd przekaże je Czechom. Szczegóły zyskownego „kompromisu” zdradza „Fakt”:

Zgodnie z porozumieniem Polska miałaby zapłacić czeskim gminom 40-45 mln euro, czyli ponad 200 mln zł, jako rekompensatę za szkody wywołane przez polską kopalnię. Dopiero po wpłaceniu tej sumy rząd Czech miałby wycofać swoją skargę. Ten warunek został sformułowany w następujący sposób: „Wpłata przez Polskę kwoty 40-45 mln euro (obejmującej sfinansowanie kosztów poniesionych na eliminację ryzyk związanych z działalnością kopalni, monitorowanie skutków działalności kopalni i współfinansowanie z Republiką Czeską innych projektów), po wpłaceniu której Republika Czeska wycofa w określonym terminie swoją skargę. Do czasu zawarcia umowy zostanie znaleziony sposób przekazania środków, który będzie dla obu Stron możliwy pod względem prawnym”. Na mocy porozumienia Polska musiałaby też zatem monitorować skutki działalności kopalni, a także „współfinansować z Republiką Czech inne projekty”.

Artur Soboń, wice mini ster od aktywów państwowych poinformował, że wstrzymanie wydobycia, co skutkowałoby koniecznością wyłączenia elektrowni, „przyniosłoby straty sięgające 13,5 mld zł”. Niestety, opowiadał o tym w TVP, więc redaktor nie dopytał ani w jakim okresie, an i jak to zostało wyliczone. W kwietniu mini ster środowiska przedłużył koncesję na wydobycie węgla przez kopalnię Turów do 2044 roku, więc można domniemywać, że mowa o całym okresie jej obowiązywania, czyli po pół miliarda rocznie. Tanio jeśli zważyć straty dla środowiska jakie ten truciciel powoduje. W sytuacji, gdy cały świat odchodzi od węgla, marnowanie pieniędzy na podtrzymywanie trupa nosi znamiona sabotażu gospodarczego i działania na szkodę państwa.

Wróćmy do Dworczyka, bo on przecież też nie wypadł sroce spod ogona i też ma pomysł jak podnieść koszt funkcjonowania kulawego narodowego programu szczepień. Ponieważ kosztowne akcje profrekwencyjne są nieprzekonywające i nudne jak flaki z olejem, więc sięgnięto po sprawdzone w wyborach rozwiązanie. Skoro nie działa perswazja, to trzeba spróbować przekupstwa. Na początek będziemy chcieli dla pierwszych 500 gmin, które osiągną stopień zaszczepienia, wskaźnik zaszczepienia mieszkańców co najmniej 75% przeznaczyć po 100.000 zł na gminę na wydanie na dowolny cel. Ponadto w każdej gminie, gdzie będzie najwyższy stopień zaszczepienia, w ujęciu byłego podziału terytorialnego na 49 województw, więc to będzie 49 takich obszarów i każda gmina, która będzie miała najwyższy odsetek w danym obszarze otrzyma milion złotych. Oprócz tego gmina, która zaszczepi największy odsetek osób w skali kraju otrzyma dodatkowo 2.000.000 zł.

Kolejnym elementem, czy kolejnym rozwiązaniem, które wprowadzimy będzie od 15 czerwca zobowiązanie wojewodów do tego, żeby zadbać o to, aby na wszystkich, podczas wszystkich imprez o charakterze masowym, czy to kulturalnych, czy sportowych czy innych był zabezpieczony mobilny punkt szczepień. Ci którzy dostali odległy termin winni czym prędzej kupić bilet na mecz lub koncert. Dom publiczny, zwany potocznie burdelem, który funkcjonowałby według takich zasad splajtowałby po tygodniu. A to przecież nie wszystko, ponieważ oprócz tego zostanie uruchomiona od 1 lipca loteria narodowego programu szczepień. Dworczyk uspokaja, że to nie będzie ta, w której losowano obostrzenia, ponieważ to będzie zadanie realizowane przez Totalizator Sportowy, który będzie spółką wiodącą. Dlaczego wiodącą? Ponieważ poza Totalizatorem włączy się w to przedsięwzięcie również szereg spółek skarbu państwa i ta formuła loterii umożliwi również dołączenie do tego niektórym samorządom, bo są samorządy takie jak Warszawa czy Kraków, które zgłaszały chęć włączenia się do takiej loterii i mają bardzo atrakcyjne nagrody w swoich miastach dla swoich mieszkańców. Postaramy się stworzyć taką możliwość, jeśli samorząd nie będzie chciał sam zorganizować takiej loterii, będzie mógł się dołączyć do tej, oczywiście pod kątem swoich mieszkańców. Proste, jasne, logiczne.

Na razie są to założenia, bo nie da się zawczasu, z wyprzedzeniem dopracować wszystkich szczegółów. Należy poczekać do ostatniej chwili, a potem doskonalić, doskonalić, doskonalić kompleksowo i narodowy program szczepień, i narodową loterię narodowego programu szczepień. Dlatego za dwa tygodnie razem z Totalizatorem Sportowym pokażemy dokładnie jak ten program będzie wyglądał, ale już teraz chciałem powiedzieć, że te nagrody będą atrakcyjne, mniej więcej co dwutysięczna osoba, która będzie się szczepiła będzie wygrywał, znaczy będzie otrzymywał 500 zł, to można powiedzieć taka nagroda gwarantowana, ale każdy uczestnik tej loterii będzie miał 4 szanse na wygraną, to znaczy poza tym natychmiastową wygraną dla co dwutysięcznego uczestnika 500 zł co tydzień będą losowane nagrody po 50.000 zł, do tego różnego rodzaju nagrody rzeczowe, jak hulajnogi elektryczne, vouchery na paliwo, vouchery ubezpieczeniowe, co miesiąc będzie to dwie nagrody po 100.000 zł plus samochód hybrydowy i w finale 2 razy po 1.000.000 zł i również samochód hybrydowy. Razem na te wszystkie działania, o których dzisiaj mówimy, włącznie ze środkami oczywiście, a raczej w pierwszym rzędzie ze środkami na samorządów, wydamy ponad 140 milionów zł. Dlaczego? Bo wierzymy, że taka loteria pozytywnie wpłynie na zainteresowanie programem szczepień. Do kosztów trzeba doliczyć dostęp Totalizatora Sportowego i spółek skarbu państwa do danych osobowych osób zaszczepionych, bo przecież te nagrody będą spersonalizowane.

Zamiast zadbać o to, by ci, którzy chcą się zaszczepić nie byli odprawiani z kwitkiem, władza wprowadza nowe, kosztowne rozwiązania. Na dodatek ewidentnie cierpi na rozdwojenie jaźni — wydaje miliony na akcje promujące szczepienia i jednocześnie hojnie dotuje organizacje szerzące antyszczepionkowe treści.

Dodaj komentarz