Ingerencja inteligencji, czyli z niczego może powstać jeno bóg

Żądanie dowodu nieistnienia czegoś jest absurdalne i sprzeczne z logiką. Jest gwałtem zadanym rozumowi. Można zrozumieć tego typu „argument” w ustach parafianina czy parafianki. Ale gdy do takich chwytów uciekają się ludzie inteligentni, wykształceni, to sprawa nieco się komplikuje. Zwłaszcza, że istnienie samo w sobie sprawy nie załatwia, budząc potrzebę pozbycia się wątpiących w ten lub inny sposób, na przykład wysyłając ich w kosmos bez prawa powrotu. W tym akurat przypadku w pierwszym odruchu można się żachnąć, ale po chwili zastanowienia okazuje się to bardzo dobrym pomysłem. W zasadzie jedynym możliwym, realnym sposobem na przetrwanie rasy ludzkiej, która swoją macierzystą planetę w błyskawicznym tempie przekształca w miejsce nie nadające się do życia. Dlatego trzeba bardzo dokładnie sprawdzić, czy na pokład przypadkiem nie próbuje przemycić się głosiciel dobrej nowiny. Bowiem wiara w kosmosie, a zwłaszcza na obcej planecie, jest tak potrzebna i tak zbawienna jak dziura w poszyciu statku kosmicznego.

Historia ludzkości to jedno wielkie pasmo nieszczęść i pogromów bezpośrednio lub pośrednio związanych z religią. Okrutne, krwiożercze, barbarzyńskie państwo islamskie to przecież psychopaci motywowani religijnie. Nie bawią się w ekspediowanie na Marsa, lecz po prostu mordują. Z kolei nie tak znowu dawno, mniej niż sto lat temu inny psychopata z bogiem na sztandarach i aprobatą kleru rozpętał piekło o zasięgu ogólnoświatowym. Co ciekawe sojusznika znalazł wśród niewiernych, choć równie krwiożerczego i bezwzględnego. O dziwo ci, którzy zwykle krzywo patrzą na wyznawców innych religii, wtedy nie protestowali. Pogański sojusznik z nawiązką spełnił pokładane w nim nadzieje dopuszczając się na terenach przez siebie podbitych niebywałych zbrodni. Co ciekawe Japończycy w odróżnieniu od Niemców nie mają sobie nic do zarzucenia i bez żadnych skrupułów czczą i wielbią swoich zbrodniarzy wojennych.

Jeden chrześcijański kraj napadł na inne chrześcijańskie kraje. Nie uszło mu to na sucho. Jeden niechrześcijański kraj napadł na inne niechrześcijańskie kraje. I pewnie uszłoby mu to na sucho, ale z jakichś szalonych powodów zaatakował chrześcijańskie mocarstwo. Podczas gdy chrześcijański kraj został rozliczony, zbrodnie osądzone i potępione, niechrześcijański kraj poniósł karę tylko za to, że podniósł rękę na silniejszego. Zbrodniarze nie zostali rozliczeni, zbrodnie nie zostały potępione. Zwycięzcy chrześcijanie uznali najwyraźniej, że mordowanie niechrześcijan przez niechrześcijan nie jest żadną zbrodnią. Takie podejście wraca dziś czkawką, gdy Japonia stawia na zbrojenia, a Chiny z państwa słabego, poniżanego przeistaczają się w światowego hegemona. Przy czym miano, którym określano kiedyś Związek Radziecki — kolos na glinianych nogach — jak ulał pasuje dziś do Stanów Zjednoczonych.

Do czego jest dziś potrzebny bóg, stwórca? Co za jego pomocą można objaśnić? Nic. Za to doskonale nadaje się jako usprawiedliwienie dla zbrodni i mordów. Żeby jakoś uzasadnić potrzebę istnienia nieziemsko mądrego bytu wierzący wskazują palcem na drzewa, rośliny, zwierzęta, zataczają ręką krąg i oznajmiają tonem nie znoszącym sprzeciwu, że to wszystko „nie mogło” powstać samo. Dlaczego nie mogło? Bo nie mogło. Żelazna logika tego rozumowania jest powalająca. Nic nie mogło powstać samo, ale stwórca mógł. Jak z takim „argumentem” polemizować?

Teiści dostają amoku nie tylko wtedy, gdy ich zapytać skąd się wziął ich stwórca. W jeszcze większe zakłopotanie i furię wprawia ich pytanie skąd ten nieziemski byt posiadł wiedzę niezbędną do stworzenia tego wszystkiego? Co porabiał przez niemal 14 miliardów lat, bo tyle bez mała liczy wszechświat? Czy nadal lata po wszechświecie i a to supernową zdetonuje, a to mgławicą planetarną zakręci? Tu stworzy gwiazdę, tam czarną dziurę, planetę, księżyc, kometę? Nadal oddziela światło od ciemności, czy był to jednorazowy epizod?

Trawestując słowa jednego z wierzących trzeba niebywale głębokiej wiary, żeby uwierzyć, że istota nieskończenie mądra, która stworzyła coś tak niewyobrażalnie gigantycznego i skomplikowanego nagle, po niemal dziesięciu miliardach lat poczuła potrzebę stworzenia Układu Słonecznego, a po kolejnych czterech miliardach lat ludzi na swój obraz i podobieństwo. Zaś ostatnio, od kilkunastu tysięcy lat, zajmuje się przyglądaniem się stworzonym przez się istotom inteligentnym po to, żeby pewnego dnia wskrzesić ich wszystkich i osądzić. Po co miałby być sądzony Mieszko I czy Innocenty III nie ma sensu pytać. Problem jest z tymi, którzy zostali już raz osądzeni i ukarani śmiercią, chociażby w wodach Potopu. Czy oni także zostaną wskrzeszeni i ponownie osądzeni? A pierworodni1) w Egipcie? Jedyną ich winą było to, że byli pierworodnymi…

Dziś niedziela, więc zastanówmy się na czym polega ponadczasowe przesłanie deklaracji Lameka2): Gotów jestem zabić człowieka dorosłego, jeśli on mnie zrani, i dziecko – jeśli mi zrobi siniec!

Dlaczego na te pytania nikt nie potrafi odpowiedzieć?

 

P.S.
Arcy biskup Henryk Hoser podziękował dziś Bogu za nowo powstającą telewizję internetową. Oświeci ciemności naszego życia — powiedział. — Przed Kościołem stoi — dodał — zadanie powołania środków przekazu które mówią prawdę o człowieku i jego roli w świecie. To dowodzi, że człowiek jest w stanie pojąć Boga, ale nigdy nie pojmie sług jego. Według arcy bowiem biskupa Bóg nie jest wszechmogący, dlatego zamiast oświecić ciemności naszego życia powołuje do życia telewizję internetową, która jeszcze bardziej zaciemni obraz…

 

____________________

1O północy Pan pozabijał wszystko pierworodne Egiptu: od pierworodnego syna faraona, który siedzi na swym tronie, aż do pierworodnego tego, który był zamknięty w więzieniu, a także wszelkie pierworodne z bydła.
2) Kain zbudował miasto, nazwał je imieniem swego syna: Henoch. Henoch był ojcem Irada, Irad ojcem Mechujaela, a Mechujael ojcem Metuszaela, Metuszael zaś Lameka.

Dodaj komentarz


komentarzy: 1