Gdzie to masz lisie?

Tomasz Lis pisze w najnowszym Newsweeku. O czym pisze Tomasz Lis w najnowszym Newsweeku można dowiedzieć się z omówienia znajdującego się na stronie Newsweeka i z omówienia znajdującego się na stronie Portalu Opinii (jedynie słusznej). Z omówień wynika, że Tomasz Lis nie lubi PiS-u. W zasadzie można by wydać kilka złotych by kupić Newsweek, w którym pisze Tomasz Lis, lub dostęp do artykułu, który napisał Tomasz Lis, ale z opisu wynika, że nie warto.

W swoim felietonie naczelny tygodnika zwraca uwagę, że w tym pierwszym wyścigu (o władze) biorą udział politycy, natomiast w drugim (o łaskę) ci, którzy czują, że są od polityków uzależnieni. Ma tu na myśli aktorów, dziennikarzy, biznesmenów, którzy do tej pory nie kryli poparcia dla obecnego rządu, a teraz wygłaszają peany na cześć Andrzeja Dudy, gloryfikują Lecha Kaczyńskiego, albo zabiegają o wywiad z Tadeuszem Rydzykiem. I właśnie z myślą grupie umizgujących się proponuje formularz samokrytyki, który jak twierdzi wystarczy podpisać i przesłać do siedziby PiS na Nowogrodzką.

Nie trzeba sięgać po felieton naczelnego tygodnika, żeby zwrócić uwagę na rozpaczliwe próby dezawuowania PiS-u i gloryfikowania PO. Jednak próba wybielenia czarnego nie zawsze się udaje. Pozostają plamy.

Prezes zapewnił niedawno, że żadnej zemsty nie będzie, ale cholera wie, czy słowa dotrzyma. Tym bardziej, że tzw. PiS-owski lud chce krwi.

pisze Tomasz Lis o Jarosławie Kaczyńskim, skarżąc się, że pod każdym swoim tekstem widzi komentarze w rodzaju „ostrzymy noże”, „strach cię obleciał” albo „wyp…laj z Polski”. Lis dostrzegający zagrożenie czyhające ze strony PiS-u nie zauważył, że PO rządzi już osiem lat? Że bezustannie grzebie w kodeksie karnym zaostrzając kary za wszystko, mnożąc zakazy? Przecież w kodeksie pod numerem 190 umieszczono artykuł, który mówi o groźbach karalnych. Przywykł już redaktor? Traktuje jako normę bezkarne grożenie, znieważanie, oszukiwanie i łamanie prawa na wiele sposobów, podczas gdy organa i wymiary sprawiedliwości wszelakie uruchamiają się dopiero wtedy, gdy ktoś poskarży się, że mu uczucie religijne obrażono? Co musiałoby zrobić PiS, żeby było jeszcze gorzej? Da się w ogóle pobić Platformę pod tym względem?

Jak miałby wyglądać wspomniany wyżej formularz samokrytyki? Nie trzeba płacić, żeby się z nim zapoznać:

W mijającym okresie, szczególnie w mijających ośmiu latach, popełniłem wiele błędów i nadużyć. Nie dostrzegłem istoty zdarzeń, źle interpretowałem fakty albo oczywistym faktom zaprzeczałem. Najwybitniejszym polskim prezydentem, a nawet politykiem w dziejach, był Lech Kaczyński. Ojciec Tadeusz Rydzyk jest najgodniejszym następcą papieża Polaka. Jarosław Kaczyński jest najwybitniejszym strategiem, z którym być może równa się marszałek Piłsudski, ale może i nie. Andrzej Duda to prezent dla Polski od Ducha Świętego. Beata Szydło podobnie. Antoni Macierewicz jest człowiekiem niezłomnym i od Polaków należy mu się wdzięczność za wyjaśnienie, że w Smoleńsku był zamach. Komorowski, Sikorski i Tusk to mordercy. Niesłusznie sympatyzowałem z homoseksualistami. To zboczeńcy. Skompromitowałem się, gratulując znajomym dziecka z in vitro…

Satyra, ironia, kpina najwyższych lotów. Tylko… Oskarżany o mord, zamach, krew na rękach Donald Tusk nie reagował, a zareagował dopiero wtedy, gdy Urban zasugerował, że wulgarnie klnie na meczach. Dlatego niewątpliwie skrzydeł samokrytyce doda i jeszcze wyżej uniesie wypowiedź senatora z PO, bo doskonale wpisuje się w „kompromitacje z powodu gratulacji”. Czy pan, panie Lis, Czy pan sobie wyobraża, że Kościół był taki głupi, że przez kilkaset lat nie uznawał, oficjalnie nie uznawał teorii heliocentrycznej? Nie. Kościół dokładnie wiedział. A o co chodziło? Chodziło o godność człowieka i chodziło o miejsce człowieka w systemie. Rewolucja kopernikańska człowieka przenosiła z punktu centralnego jako punktu, wokół którego się wszystko kręci, właśnie do układu heliocentrycznego, gdzie centrum stało się czymś innym. I Kościół, przyjmując takie stanowisko, bronił godności człowieka, mylił się co do faktu naukowego, ale nie mylił się co do godności.

Można spierać się, czy to, co wygadywali posłowie PiS jest równie mądre. Trzeba jednak pamiętać, że na skład Senatu mamy realny wpływ. Więc tylko od nas zależy, czy np. Dorota Czudowska reprezentująca PiS w Legnicy zasiądzie ponownie w ławach i nadal będzie prawić, że Piękne określenie stanu błogosławionego, bezpiecznego rozwoju pod sercem matki, zastępujemy słowami ‚dawstwo’, ‚przechowywanie’, ‚przetwarzanie’, ‚testowanie’ czy ‚dystrybucja’. Przecież my omawianą tu ustawą otwieramy piekielne wrota. Piekielne wrota możliwości nadużyć i komplikacji wszelakiej natury, których dzisiaj nie potrafimy jeszcze przewidzieć.

Becikowe, zapomoga, polityka prorodzinna brzmią dumnie. Ale gdy tygodnik Nie zamieścił zdjęcia uratowanych przez obrońców życia „bezpiecznie rozwiniętych pod sercem matki” i czujnym okiem lekarzy człowieków, fala oburzenia przetoczyła się przez niemal wszystkie media. Czyżby obrońcy życia wstydzili się swoich gigantycznych zwycięstw odniesionych nad nauką? Nie odczuwają dumy, gdy doprowadzą do urodzenia się człowieka zdeformowanego, niezdolnego do życia?

Nawiasem mówiąc jest to najlepszy dowód na wszechmoc Boga wszechmogącego, który nie nadużywa swej wszechmocy, ale zdeformować płód ku przestrodze parafian potrafi. Dlaczego to robi? To proste. Dał ludziom rozum po to, żeby do takich sytuacji nie dopuszczali. Najwidoczniej nie przewidział, że ten dar zlekceważą. I piekłem nazwą to, co jest wybawieniem.

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. „Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tutaj. ” Szekspir

    Zwykło się mówić, że przez wygłupy Macierewicza z aprobatą Kaczyńskiego nastąpiło silne tąpnięcie. Szczelina między zwolennikami pękającej parówki i mgły dziwnie utworzonej a uważającymi to za durne wymysły pustogłowych i bezmyślnych jest w takim samym stopniu zasługą Tuska.  Swoim wyniosłym milczeniem dał zgodę aby ten podział był tak głęboki.

    Udział w tym spektaklu mediów stających po którejś stronie spowodował, że stały się one niewiarygodne i godne wzgardy. Nawet jeśli czasami pojawiają się tam piszący prawdę, to jako całość media są na poziomie „Plotka”.

    A redaktor Lis? W pyskówkach stanął na poziomie pyskaczy.

    W innym mieście, w innym moim życiu, miałam znajomą, która została matką dziecka niepełnosprawnego. Odsunęła się od znajomych jakby czuła się temu winną. W rozmowie przy przypadkowym spotkaniu powiedziała, że trudność posiadania takiego potomka polega na tym, że nie ma radości z jego rozwijania się, możliwości prowadzenia rozmów, wspomagania go w trudnych momentach życia, radości z sukcesów szkolnych, sportowych. Radości nie ma. Jest codzienny mozół. Nie ma też możliwości by mieć radość z wnuków i pomoc na starość. Co z nią teraz? Nie wiem. Nie wiem jak sobie radzi, czy jeszcze żyje. Ta kiedyś radosna kobieta stała się zgorzkniałą, smutną osobą. Czy dostawała jakąś pomoc od obrońców typu Chazan, Hoser? Raczej nie.