Dziady

W pierwszym radiu informacyjnym, w audycji „Historie Polski” Maciej Zakrocki rozmawiał z Jerzym Eislerem, dyrektorem oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie. Rozmowa nie dotyczyła próby zablokowania w 2015 roku przedstawienia „Śmierć i dziewczyna” wystawianego we wrocławskim Teatrze Polskim. Dotyczyła zdjęcia z afisza „Dziadów” w reżyserii Kazimierza Dejmka w 1968 roku.

I tu musimy wprowadzić głównego bohatera, czyli Władysława Gomułkę — tłumaczył Jerzy Eisler. W Polsce w latach sześćdziesiątych nic istotnego nie mogło się dokonać bez jego przyzwolenia, bez jego polecenia, bez jego udziału.

Autor audycji nie uspokoił słuchaczy, którym mogło wydawać się, że cofnęli się w czasie. Nie, nie cofnęli się. Co prawda w Polsce nadal nic istotnego nie może dokonać się bez przyzwolenia, bez polecenia, bez udziału głównego bohatera, lecz głównym bohaterem nie jest już Władysław Gomułka. Dlatego „Dziady” w reżyserii Eimuntasa Nekrošiusa będą wystawiane do odwołania.

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

  1. Dziady stały się symbolem ucisku, cenzury. KTO jednak potrafi powiedzieć coś o samym utworze? Czy licealiści uczeni powierzchownie, zapamiętają choć parę ważnych cytatów? Inspirujących?

    „Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
    Temu człowiek nic nie pomoże.”

    „Na świecie znowu, ale nie dla świata;
    Czymże ten człowiek? – Upiorem.”

    Czy kibol zasługuje na miano człowieka (istoty szlachetnej, wrażliwej na krzywdy innych) ?

    Czy zakonnik z Brunatnej Góry, który kibola błogosławi, błogosławi jego pałkę bejsbolową, tym samym zachęcając do brutalnej przemocy, jest człowiekiem?

    Czy biskup, który nie pamięta czym jest wysiłek fizyczny, szacunek do urabiającej sobie (w jego obsłudze) ręce zakonnicy, zakazujący korzystania z postępów medycyny, zasługuje na miano człowieka?

    A może oni są tylko upiorami pożywiającymi się ludzkim strachem, człowieczym nieszczęściem?

    Tak widzę Dziady w naszej rzeczywistości. A ten, który teraz wszystko może, sam nie będzie męczył się wprowadzaniem w życie zakazów. Ma od tego posługaczy, którzy zrobią wszystko. Zapomnieli jednak, że stali się żywymi upiorami oraz nie chcą pamiętać, że

    ” ..Kto nie był ni razu człowiekiem, Temu człowiek nic nie pomoże” ,

    ale wyrządzone krzywdy zapamięta i osądzi.

      1. Odbieranie człowieczeństwa to odbieranie praw, to przymus, to zniewolenie.

        Czy przymusem nie jest to, że jesteśmy zmuszeni kupować produkty niezdrowe, bo zdrowych nie ma?

        Czy zniewoleniem nie jest to, że opłacając usługi medyczne, mamy ograniczony do nich dostęp?

        Czy zniewoleniem nie jest to, że pieniądze zamiast na rozwój, idą na utrzymanie 50.000 nierobów? A nieroby jak już pracują, to nie muszą płacić podatków?

        To nie pierwszyzna w przymuszaniu do płacenia. Już Władysław Łokietek będąc w stanie wojny z Krzyżakami, a poddając się pod rozejm papieża, otrzymał warunek: Racja będzie Wasza, jeśli władca zgodzi się na płacenie świętopietrza, tzw.dziesięciny, czyli 10% obecnego vatu od każdej wyprodukowanej rzeczy.

        Sytuacja obecna to ciekawy przyczynek do badań historyków, socjologów, do tego, jak w XXI wieku nie mając wojska podbito prawie 40.000 000 naród. Bo to ten podbój przypomina początek rządów pierwszego Wazy i kontrreformację i zastój gospodarczy….do dziś.

        Dlatego Tusk wprowadził jedna lekcję historii tygodniowo? Przecież to historyk z wykształcenia, wiedział jak można wiedzę historyczną wykorzystać.

        Czy władza obecna i poprzednie traktowały ludzi odpowiednio? Czy raczej były w układzie z KK?

        1. Rozumiem teraz co miałaś na myśli, ale sformułowanie — że tak to ujmę — wyjściowe nie było zbyt zręczne. Z drugiej strony czy zmuszanie do kupowania takich a nie innych produktów odziera z człowieczeństwa? Produkty są takie dlatego, że jak by były inne mało kogo by było na nie stać. I to dopiero byłoby nieludzkie. Poza tym istnieje wybór. Nikt nikogo nie zmusza do kupowania akurat tego produktu.

          Utrzymywanie nierobów to zupełnie inna kwestia. Nieroby utrzymują się od zarania dziejów i od zarania dziejów nie znalazł się mocny, by to zmienić. Nawet teraz. Przy czym majstersztyk polega na tym, że oni potrafią po kilka razy brać zapłatę za swoje marnej jakości usługi. Można zrozumieć króla, który płaci za pewne korzyści polityczne, ale jak zrozumieć babcię, która wtyka księdzu całe oszczędności, zapisuje majątek?

          1. No, cóż, gdy czeka ją za to wiekuiste szczęście…. Opowiedziano mi taka historię. Było spotkanie parafian (obecne były same parafijanki). Stare kobiety wpatrzone z uwielbieniem w wikarego, który zdecydowanie miał tego dosyć. Gdy jedna rzuciła się by mu całować ręce, przyklękując na jedno kolano, to chętnych do okazania uwielbienia było od razu więcej. Wikary zrejterował i wychodząc przeżegnał gestem .

            Była (bo już św.pamięci) kobieta moherowa, która codziennie rano pędziła do kościoła, bo w modlitwach widziała sens swego istnienia. Ale gdy już wróciła do mieszkania, to od drzwi wejściowych leciały w stronę domowników zapomniane cholery,…ku…wy, …jeb…coś tam.

            Co do kupowania. Chleb kupujemy w jednej piekarni, która w spadku po piekarzu dostała się jego dziecku. Piekarz piekł zawsze chleby wspaniałe, smaczne, a ich zapach było czuć na ulicy.

            Dziecko piecze chleby z dodatkami. Piecze też chleb zwykły, tani, ale dla mnie niesmaczny. W dodatku dziwnie spulchniony.

            Powiedziałam sprzedawczyni by przekazała, ze gdyby zaczęli piec chleb według receptury z PRL, to obroty by im wzrosły niebywale.Nie przekażę – szepnęła. W innych sklepach chleby gorsze. I wszędzie nieoznakowane składy. Kiedyś była instytucja SANEPID, teraz nie widać jej  nigdzie.Ile w chlebach spulchniaczy, poprawiaczy smaków?

            A poprawiacze to większe wydatki na leczenie, to osobiste tragedie ludzi. Jeśli mogę kupować niezdrowe produkty, to jestem obdzierana ze zdrowia. A to obdzieranie nie ma w sobie nic z człowieczeństwa.Kiedyś kupiłam mąkę by samej upiec chleb. Okazało się (w domu), że mąka już jest pełna ulepszaczy.

            Dodam jeszcze, że słodycze mają w swoim składzie syropy glukozowo-fruktozowe zabronione w kraju ich wynalezienia, w USA. Maja oleje palmowe, które są szkodliwe. Mąż kupował paliwo, a ja szukałam czegoś do zjedzenia, bo problem z cukrem się odzywał. Jakieś ciasteczko. Wybrałam kiedyś smakowity batonik produkowany przez firmę polską. Teraz po wykupieniu przez inwestora, było to paskudztwo nie do zjedzenia. Ale musiałam choć dwa gryzy zjeść. Reszta poszła do śmieci. I tak jest ze wszystkim. A dzieci kupują…..

            1. Co do chleba to mylisz się. Jeśli przejdą na tradycyjną recepturę, to splajtują. Wiem, bo w takiej piekarni kupuję. Zaczynałem gdy chleb kosztował 6 zł z kg. Kupowałem dwukilowe bochenki. Już wtedy piekli tylko w określone dni, więc umówiłem się, że będę dzwonił i oni będą piekli dla mnie bochenek. I tak zamawiam już kilka lat. Z tego co wiem jestem jedynym klientem tak traktowanym. Teraz biorę chleb kilowy pszenno-żytni z kminkiem i pszenny z makiem. Cena 10,30 zł za kilogram. Na spulchniaczach, pieczony w piekarni mechanicznej, nie ma ani smaku, ani zapachu chleba, ale za to ma  — stosunkowo — niską cenę. Młodym, nie znającym smaku i zapachu prawdziwego chleba ta namiastka wystarcza.

              Nie zapominaj, że żyjemy w Polsce. A w Polsce zarobki są jakie są.