Dojarka

Ksiądz to sługa boży. Z kolei służba to stan umysłu. Dowiódł tego w ostatnią niedzielę, czyli wczoraj ksiądz celebrujący nabożeństwo w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego. Podczas kazania podzielił się boską odmianą prawdy zapewniając wiernych, iż wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Na mszę nie przyszli, a doją ludzi na aborcję i na eutanazję. W rozmowie z dziennikarzem Nowej Trybuny Opolskiej doprecyzował pytając: A czy uważa Pan za stosowne zbieranie pieniędzy dla ludzi, którzy później bawią się na Woodstocku, umierają tam, popierają aborcję i eutanazję? Wynika z tego, że stosowne jest tylko dojenie wiernych poprzez podstawianie im pod nos tacy, a gdzieniegdzie koszyka i sugerowanie, że banknoty mniej hałasu czynią. Zgodnie z tym rozumowaniem bóg dając ludziom rozum i wolną wolę nie wiedział co czyni i obowiązkiem sługi bożego jest na głowie stanąć, wykorzystać każdy sposób, posuwając się nawet do kłamstwa, by odwieść wiernych od korzystania z darów bożych.

Gdy pan bóg pokarze sługę swego chorobą, ten zamiast w pokorze przyjąć dopust boży i modlić się o łaskę uzdrowienia, w te pędy popędzi do lekarza, by ów za pomocą przyrządów i aparatury zakupionej ze składek przeznaczonych na aborcję i eutanazję doprowadził do nadzwyczajnego złagodzenia kary, czyli — mówiąc po ludzku — wyleczył delikwenta. Co ciekawe sam Jezus ostrzega, że jeśliby wam kto powiedział: Oto tu jest Mesjasz, oto tam: nie wierzcie. Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd (Mk 13:21 i n.). Co prawda żaden ksiądz nie potrafi czynić ani znaków, ani cudów, tym niemniej sam Jezus podaje prosty sposób na sprawdzenie, czy naprawdę wierzy, a tym samym można domniemywać, że nie kłamie, lecz przemawia przezeń sam stwórca. Bowiem Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie. (Mk 16:14-17) Jeśli więc duchowny zamiast kłaść ręce kładzie się w szpitalu, zamiast modlić się oczekuje cudów od lekarza, to jakie świadectwo wystawia swojej wierze?

Skoro już o wierze mowa, to należy także wspomnieć o propozycji zmiany ordynacji wyborczej w wyborach samorządowych w 2018 r. Co to ma wspólnego z wiarą? Ano nie tylko Kukiz15 wierzy, że to doskonały pomysł. Także sam prezes Kaczyński wierzy, że Trybunał Konstytucyjny uzna wszelkie zmiany za zgodne z konstytucją. Chodzi o „zasady dwóch kadencji dla tych, którzy pełnią funkcje jednoosobowe, czyli dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast”, które pozwalałyby na odliczanie wstecz. Na pewno będziemy chcieli wprowadzić tę kadencyjność; natomiast decyzja co do tego, od kiedy będzie to funkcjonowało, czy będą się liczyły te kadencje, które są za nami, to zależy od Trybunału Konstytucyjnego. Ponieważ Trybunał zależy od prezesa, więc będzie liczyło się to, co powinno. Również pogląd, że sejmowa większość uchwali to, czego się od niej oczekuje nie jest pozbawiony podstaw. Sądzę — uważa prezes — chociaż nie mogę w tej chwili powiedzieć, że tak będzie na pewno, że większość sejmowa uchwali, że to wchodzi w życie od razu, ale na pewno to będzie zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego i jest pytanie, jaka będzie odpowiedź Trybunału. Pytanie, owszem, jest. Tyle, że trywialne, albowiem odpowiedź jest oczywista.

Wielu analityków wierzy, że program 500+ zintensyfikował hojność Polaków, dzięki czemu Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zebrała rekordowo dużo. Chociaż nie można wykluczyć wpływu spadku oglądalności telewizji publicznej, która o Orkiestrze mówiła niewiele lub wcale. W czasach minionych to, co władza krytykowała lub potępiała, co przemilczała, także cieszyło się ogromną popularnością. Wliczając w to Kościół, który nigdy dotąd nie kolaborował z rządzącymi aż tak jawnie.

Wzruszająca jest wiara sympatyków Prawa i Sprawiedliwości, że jeśli partia będzie o wszystkim decydować, to im się poprawi. Niestety, warunkiem pełnego sukcesu jest doprowadzenie do powszechnej biedy*. Bogatego bowiem trudniej przekupić. W minionych czasach do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej należało w porywach ponad trzy miliony obywateli. Wcale nie dlatego, że tak powszechna była wiara w idee socjalizmu, lecz dlatego, że to się po prostu opłacało. Zaś większość bardziej zabiegała o kartki na mięso niż o prawa obywatelskie.


* W udzielonym Reutersowi wywiadzie Kaczyński stwierdził, że w Polsce „obecnie ma miejsce bunt przeciwko faktowi, że zabieramy pieniądze, które elity rozgrabiły i podzieliły między siebie”. Ale w długiej perspektywie to się opłaci, nawet jeśli obecna dynamika wzrostu gospodarczego spowolni. Warto pamiętać komu głównie przypadają w udziale zabrane elitom pieniądze

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

  1. Jako głos w dyskusji przytoczę dwa artykuły. Zgodnie z zasadą by zrobić, ale się nie narobić.

    W Krakowie sprawnie działa dojarka: Szkołę odnowioną za 3 mln złotych otrzyma strona kościelna? Kradzionym tego się nie nazwie, ale przywłaszczonym przy współudziale już tak. Niedługo już państwowych szkół nie będzie. Wbrew temu, do czego nawoływał w 1600 roku J. Zamoyski: Takie będą Rzeczpospolite jakie ich młodzieży chowanie… Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli.

    W Polsce zapowiada się szkolnictwo przykościelne. A nie jest to szkolnictwo światłe. Czy ten medal nie ma drugiej strony? Można jej poszukać w wywiadzie biskupa Koszalińsko-Kołobrzeskiego — Mocne słowa biskupa: Nie zbudujemy państwa, w którym będzie jedna grupa etniczna, jedna cywilizacja i jedna religia.

    Może on i człowiek światły, ale… „siła złego na jednego” w Episkopacie. Wszelkie Hosery, Jędraszewskie, Flaszki, Michaliki są w przewadze i… mamią oponentów państwowym groszem. Przykład księdza Lemańskiego też wielu z księży ma w swojej pamięci.

    Jakie musiałoby być wyjście z opresji kościelnej? Ustawa „repolonizacyjna” decyzją której majątki kościołów, związków wyznaniowych stają się własnością gmin. Żadem kościół nie może być właścicielem nieruchomości. A świątynie będą przekazane w użytkowanie bezpłatne. Tak samo kościelne archiwa,biura. Od pozostałych powierzchni ma obowiązywać podatek jak wszystkich obywateli. Wtedy ponad 138.000 ha ziemi na kiedyś zwanych Ziemiami Odzyskanymi wróciłoby do gmin. Oraz tysiące obiektów. Także tysiące szkół podstawowych i gimnazjalnych.

    Czy tak się stanie? Raczej nie w najbliższych latach, bo nie ma polityków, którzy posiadają wizję państwa świeckiego. Wszyscy oni mniej lub więcej w przyklęku.

    Wzorem czasów sprzed wojny, biskupi powinni składać przysięgę Rzeczpospolitej. W nowej przysiędze muszą przysiąc , że nie będą ingerowali w sprawy polityczne kraju.

    Marzy mi się? Marzy, bo już tylko marzenia pozostały. Może obowiązkowa dziesięcina dopiero ruszy ludzi. Może płacony osobisty trybut doprowadzi do zmian.

    A jeśli nie? Cóż wtedy nawet tak tragiczne zdarzenie jak Pakistan goni Indie w nuklearnym wyścigu. Świat ma powody do obaw pobudzi ludzi do bycia wolnym.

    1. Pakistan, państwo teoretyczne wyrosło na potęgę atomową dzięki protekcji „sojuszników”. A teraz tą żabą udławić się mają szansę wszyscy. Co do marzeń, to to nawet nie marzenia, to mrzonki. Politycy stawiający na świeckość państwa nie mają najmniejszych szans w wyborach. Ciekawe dlaczego?

      1. Społeczeństwo wychowuje się od dzieciństwa. A KK ma ogromna ilość szkół. A tych których nie ma, ma w nich wpływy takie jakby były jego własnością. Wszystko to za przyzwoleniem obywatelskim,  bez protestów. Jeśli były to jednostkowe.

        Wychowanie domowe? Tak na wszelki wypadek nie protestuj, siedź cicho.

        Czy marzenia są dobre? Z marzeń o wolnej Polsce rodziły się powstania….przelewanie krwi, śmierć ludzi, straty materialne. Ale jak tu…nie marzyć? Tyle już mego pozostało.

        1. KK szarogęsi się za przyzwoleniem obywatelskim powiadasz. Widać, że nie czytujesz Pisma Świętego. Tam jest to wyjaśnione. Wprost i bez ogródek. Choć podobno Biblii nie można brać dosłownie. Jeśli tak, to poważnie tym bardziej. Ewangelia według Mateusza 21:23-27:

          Gdy przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi – boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.

          Stąd się właśnie bierze to „przyzwolenie obywatelskie”. Bo nawet jeśli tłum jest nieliczny, to stoi za nim cały aparat przymusu państwa.