Długi wzrost

Przez kraj przewalają się nawałnice, burze i grad, cztery osoby nie żyją, są ranni, samorządy liczą straty, a rząd nie zważając na przeciwności losu i wiatr w oczy, konsekwentnie kontynuuje długi marsz ku świetlanej przyszłości.

Zgodnie z przewidywaniami program 500+ okazał się potężnym bodźcem dla gospodarki. Wyliczenia, jeszcze w lutym, przedstawił portal money.pl. Załóżmy — wylicza portal — że rodzina składa się z rodziców z dwójką dzieci. Rodzice zarabiają odpowiednio 2.004 zł i 1.200 zł na część etatu, czyli razem 3.204 zł. Na pierwsze dziecko nie dostaną nic, bo dochód przekracza 800 zł na osobę. Ale jeśli mniej zarabiający rodzic rzuci pracę, to otrzymają 500 zł już na pierwsze dziecko i dochód wyniesie ledwie 200 zł mniej niż dotąd — 3.004 zł. Ponieważ pieniądze z programu nie wliczają się do dochodu, więc rodzina z dochodem 501 zł na osobę ma prawo do świadczeń rodzinnych wynoszących ponad 100 zł na dziecko. Czyli po zwolnieniu się z pracy jednego z rodziców dochody rodziny nie tylko nie zmniejszą się, ale nawet nieco wzrosną. Jeśli zaś uda się załatwić zasiłek dla bezrobotnych, to korzyści przez jakiś czas będą jeszcze większe. A to przecież nie wszystko, bo należy się jeszcze ulga na dziecko, którą odlicza się od podatku. To dodatkowe ok. 200 zł miesięcznie wypłacane raz w roku (podatek od zarobku 2.004 zł netto, czyli 2.781,32 brutto wynosi 2.160,00 zł, czyli na dwójkę dzieci zostanie zwrócony w całości). A jeśli jeszcze uda się przekonać pomoc społeczną, że sytuacja rodziny jest tragiczna, to dodatkowo wpadnie stówka albo dwie.

Cytowany przez Gazetę Tomasz Limon, dyrektor zarządzający Pracodawców Pomorza przekonuje, że Kobiety nie będą pracowały za 1,5 tys. zł, skoro tyle samo dostają na trójkę dzieci z rządowego programu, a mogą siedzieć w domu i nic nie robić. Trudno polemizować z człowiekiem, który nie ma pojęcia o prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci. Nie dziwota, że portal fronda.pl zawrzał świętym oburzeniem tytułując nieudolne streszczenie „Wyborcza gardzi kobietami – dostają kasę z 500 plus, siedzą w domu z trójką dzieci i NIC NIE ROBIĄ”. Ma jednak rację gdy dziwi się gazecie aspirującej.

Dziwić może fakt, że gazeta aspirująca do bycia postępową, zagoniłaby kobiety do niewolniczej pracy za śmieszne stawki. Dziwić może również kwestia, że dla gazety, która tak krzyczy o równości kobiet, matka, która „siedzi w domu” z trójką dzieci – nic nie robi. Redaktor Dobiegale polecamy „posiedzenie” z trójką dzieci. Ciekawe, czy wytrzyma dłużej niż kilka godzin.

Nie godzi się gonić kobiety do niewolniczej pracy. Lepiej niech sobie za poważne stawki siedzi w domu, opiekuje się dziećmi i nie zawraca państwu głowy podatkami i składkami od śmiesznych stawek. A jeśli małżeństwo weźmie się do roboty, to po dziewięciu miesiącach dostanie podwyżkę, o jakiej w normalnej robocie mogłoby tylko pomarzyć. Wszystko bowiem o rodakach powiedzieć można, ale nie to, że są głupi i nie potrafią liczyć. Co z tego będzie miało państwo, budżet i podatnicy? Długi, bardzo długi wywód nie będzie potrzebny, bo odpowiedź jest krótka i zawiera się w poniższej tabelce:

Wyniki przetargu sprzedaży obligacji skarbowych (dane Ministerstwa Finansów)
Data przetargu Kwota sprzedaży (w miliardach złotych)
07.01.2016 r. 4,555000
28.01.2016 r. 8,074000
04.02.2016 r. 1,505200
18.02.2016 r. 4,337649
03.03.2016 r. 7,186492
07.04.2016 r. 6,071558
21.04.2016 r. 8,245674
05.05.2016 r. 4.703900
25.05.2016 r. 4,083171
09.06.2016 r. 4,014500
RAZEM w nieco ponad pięć miesięcy sprzedano za (powiększono dług o): 66 miliardów 34 miliony 994 tysiące złotych

Aby na drodze ku świetlanej przeszłości nic nam nie przeszkadzało, odejdziemy od wielu neoliberalnych mitów, na przykład tego, że kraju nie można zadłużać w nieskończoność. Nie tylko można, ale wręcz należy ponieważ — jak tłumaczy wice premier Ma. Morawiecki Nie da się dalej prowadzić skutecznej polityki w oparciu o stare zasady dalszej globalizacji, liberalizacji czy prywatyzacji. Ekonomia, rachunek zysków i strat, rozwój to sprawy drugorzędne. Po prostu Polsce trzeba przywrócić jej godność – w wielu obszarach życia społeczno-gospodarczego nic już nie powinno być takie, jak było do tej pory. Po doświadczeniach socjalizmu, kapitalizmu i zamordyzmu pójdziemy oryginalną, morawiecką drogą. Podatnicy sfinansują podróż, zwłaszcza, że Nasz patriotyzm musi szukać siły Polski w innych, nowych wzorcach społecznych i gospodarczych.

Sami sobie sterem, żeglarzem, okrętem bez oglądania się na czyjeś interesy, a wręcz wbrew nim, co wyjaśnia Zbigniew Ziobro, którego — i to jak! — cytuje portal fronda: Komisja Europejska działa dlatego, że nasz rząd narusza interesy. (…) To naiwność, że jeśli będziemy grzeczni, to będziemy szanowani — będziemy szanowani wtedy, gdy sami siebie będziemy szanował. Św. słowa. Św. pamięci prezydent szanował się i dziś nawet gazoport nosi jego imię!

Słuszność obranej drogi potwierdził właśnie GUS: Produkcja przemysłowa w maju była większa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku o 3,5%. O prawie połowę mniej niż w kwietniu (6%). Zaś optymistyczne prognozy ekonomistów mówiły o 4,65%. Niczym tupolew Polska znalazła się wreszcie i na ścieżce, i na kursie!

Dodaj komentarz


komentarzy: 6

    1. Bezrobotni kalkulują, czy im się opłaca pracować. Trudno o chętnych na staż. Problem, co robić z pieniędzmi z Unii. Urzędnicy: Efekt 500 plus.

      Nawet kupno butów wymaga zastanowienia. A tu mowa o uregulowaniach wpływających na losy milionów. Przytoczyłem ostrzeżenia z lutego, zanim ustawa została uchwalona. Co do (p)osłów dotarło? Nic. Prezes kazał bez skreśleń i poprawek, to my bez skreśleń i poprawek procedować będziem. Andrzej ‚podPiS’ Duda podpisze.

      Co z głupawej wypowiedzi pracodawcy zrozumiał propisowski portal? Nic. Nie zrozumiał nawet tego, że niepracujące kobiety to brak wpływów do budżetu, z którego wypłacane są świadczenia. To brak składek zusowskich, zdrowotnych, dzięki którym pisowski ludek dostaje jeszcze jakieś emerytury i leczeni są niektórzy ludzie. O tym, że te kobiety zostaną na starość bez żadnego zabezpieczenia w ogóle nie warto wspominać tym, którzy wierzą, że bozia nie da zrobić krzywdy.

      Ciekaw jestem gdzie zajdziemy podążając morawieckim szlakiem…

      1. Szlak morawiecki jest dziwny. Jaka jest prawda? „Zrezygnował” czy podziękowano mu. Jeśli podziękowano, to musiał być ważny powód. Bank w swoim interesie nie powie prawdy. A ten powód może nam się odbić czkawką.

        http://manager.money.pl/ludzie/artykul/risto-siilasmaa-f-secure-startupy-rzad,41,0,2104361.html

        Dodam, że irytuje mnie to słowo „startup”, ale wiem, ze nie tylko mnie. Ile osób rozumie co oznacza? Dla ilu osób jest tak „Uczone”, że pomysłodawcy należy wierzyć. Bo niewielu powie: co to znaczy, jak to powiedzieć po polsku. Z fałszywego wstydu.

        p.s. Sny od zawsze mam kolorowe. Ostatnio śnię rzadko. Dziś w nocy śnił mi się polityk Morawiecki młodszy. Co to znaczy, czego się bać?

        1. Żeby rozruszać gospodarkę, stworzyć warunki do jej rozwoju, ułatwić firmom działanie na czym skorzystają wszyscy, trzeba mieć o gospodarce, ekonomii chociaż blade pojęcie. Jakie kompetencje ma prezes zarządu banku? Trakt morawiecki to dowód na małą wiedzę i ogromne aspiracje. W sam raz dla ciemnego ludu, który niewiele z tego mądrego „planu” zrozumie.

          Żeby zaproponować całościowe rozwiązania trzeba mieć wizję i pojęcie. Żeby rozdawać pieniądze nie trzeba ani jednego, ani drugiego. Jakich kompetencji potrzeba, żeby wziąć cudze pieniądze i rozdać? „Wspierać” pieniędzmi podatnika wszystko, od dupy po startupy? No i żadnej odpowiedzialności — daliśmy, wsparliśmy i na tym nasza rola się kończy. Nie nasza wina, że nie wyszło. O tym, żeby uprościć system i przestać grzebać bez przerwy w przepisach mowy nie ma. To zmusza do zatrudniania od razu na starcie księgowego, który musi na bieżąco śledzić zmiany, bo to, co wczoraj było legalne i zgodne z prawem dziś już nie jest. Nie muszą się zresztą zagmatwane, niespójne, niejasne przepisy zmieniać. Uczciwy staje się nieuczciwy w wyniku zwykłej zmiany interpretacji.

          O, znalazłem właśnie przykład tego „wsparcia”. Oto Sanepid nie bada, czy oferowana żywność jest smaczna, zdrowa i jadalna, ale skupia się na tym, czy jest legalna. Dla tej instytucji sól do posypywania ulic nie stanowi problemu, podobnie zielone, ekologiczne mięsko. Ale robaki? Padlina tak, robaki nigdy!

          – Produkty żywnościowe z owadów są nielegalne, ponieważ spożycie owadów we Wspólnocie Europejskiej nie zostało uregulowane prawnie. Owady zaliczone zostały przez Komisje Europejską do tzw. nowej żywności – informuje INN:Poland Urszula Jędrzejczyk z łódzkiego Sanepidu. – Brak dotychczas wystarczającej wiedzy na temat możliwych zagrożeń wynikających z wykorzystania owadów jako żywności. Do czasu przedstawienia przez Komisję Europejską oficjalnego stanowiska w tej kwestii, stosowanie owadów jako produktów do żywienia człowieka nie ma podstaw pozwalających na wprowadzanie owadów na rynek spożywczy – dodaje Jędrzejczyk.

          Nie od dziś wiadomo, że bardziej papieski od papieża jest zawsze dureń. Potwierdza to p. z Sanepidu — ta instytucja nie jest w stanie niczego samodzielnie zbadać i muszą to za nią robić inni. A jak sama coś bada, to „nie widzi przeciwwskazań”…

          Wygląda jak trociny, pachnie rybą i starymi skarpetkami. To szwedzkie mięso sprzed 25 lat, które polskie firmy sprzedają sklepom spożywczym, a także szpitalom, szkołom, przedszkolom. Puszki z tym mięsem mają certyfikat Sanepidu.

          1. Taaak…SANEPID zawsze żył lepiej niż dostawał. I za PRL i teraz.

            O soli do posypywania dróg nadal cicho. Ale jestem pamiętliwa. Z PISu też nikogo to nie zabolało, a niby tacy wrażliwi na paskudztwa robione przez PO. Widać swoi też się dorabiali.

            Nie tylko stare mięso jest tak sprzedawane. Stare ryby też. Chociaż i ryby i mięso powinno podlegać kontroli weterynaryjnej. Albo obu.