Czy elektorat wie, czy nie wie na co i jak głosuje? Gdybologia.

Pojawiają się symulacje, które pokazują jak wyglądałby podział tzw. sceny politycznej  „gdyby” w przeszłości  obowiązywała ordynacja oparta na JOW-ach; np. PiS poza parlamentem. SLD rządzi samodzielnie. Efekt JOW-ów.

Czy to ahistoryczne gdybanie (Gdybologia wręcz) ma sens? Skąd pewność, że elektorat (albo jego światlejsza część) wiedząc o zmianie ordynacji zagłosuje identycznie jak w przeszłości, że nie przewidzi skutków swoich działań, że nie dotrze do niego informacja jak skutkuje oparcie się na takim systemie.

Takie myślenie zakłada, że elektorat nie wie według jakich reguł głosuje i kieruje się owczym pędem.
Cholera. A może takie podejście jest słuszne ?
Przecież stąd wziął się „sukces” PSL w ostatnich wyborach samorządowych. (Analiza dr Jarosława Flisa wyjaśnia, skąd się wzięło 700 tys. głosów PSL)

 

P.S. Komuś może nasuwać się pytanie, dlaczego w tytule „Czy elektorat wie, czy nie wie na co i jak głosuje?” przed „czy” stoi przecinek. W tym wypadku „czy” nie jest partykułą tylko spójnikiem. Mamy tutaj do czynienia z zasadą związaną z polisyndetyzmem (wielospójnikowością), która mówi, że stawiamy przecinek przy spójnikach powtarzanych przy kilku członach zdania.

W sumie to jest właściwie bardziej interesujące od roztrząsania, „co by było gdyby …”.

Dodaj komentarz


komentarzy: 5

  1. Na czym polega owczy pęd? Ano na tym, że jak hasło rzuca dajmy na to Tusk, to milion osób leci i popiera. Jak to samo hasło rzuci dajmy na to Kukiz, to ci sami, którzy przed chwilą popierali pomysł Tuska są przeciwko pomysłowi Kukiza. Co innego jakby Tusk powrócił do swojego pomysłu. O, to wtedy byliby za. Działa tu zasada, że nie ważne CO się mówi, bo liczy się tylko KTO to mówi. Dlatego Warszawiacy nawet wzięliby udział w referendum, ale  nie mogli wziąć, bo za referendum stał Guział. Żeby referendum miało szanse trzeba by zapytać najpierw Warszawiaków kto za nim może stać.

    Teraz też wieje grozą, bo co prawda referendum w sprawie JOW-ów rozpisał prezydent ‚wybierz wolność’ Komorowski, ale stary pomysł Tuska odkurzył kompletnie niesłuszny Kukiz. Zgroza niektórym rozum odebrała do tego stopnia, że zamierzają zaznaczać ‚Nie’ nawet przy trzecim pytaniu, w którym należy odpowiedzieć, czy urząd powinien dymać obywatela jak dotąd traktując niejasności przepisów na niekorzyść podatnika.

    Zdumienie budzi straszenie, że JOW-y preferują duże partie, skoro od lat mamy w sejmie duże partie. I – żeby było śmieszniej obie niby-prawicowe. Układ jak w klasycznym thrillerze policyjnym – dobry i zły glina. Wmówiono nam, że musimy wybierać tego dobrego, choć to w gruncie rzeczy bez różnicy, bo wszechwładza bossów partyjnych nie ma nic wspólnego z demokracją. Przykład mieliśmy podczas wyborów w PO, gdzie kupowanie głosów i machlojki to nic nagannego, czy PiS-ie, gdzie jeden kandydat to nic zdrożnego. I taki zlepek bmw, ludzi bez ikry, charyzmy, wiedzy i doświadczenia mamy wybierać i nie wolno tknąć ordynacji wyborczej, bo jej rodzaj zawczasu dopisano do konstytucji.

    Żeby móc sensownie symulować, trzeba mieć jasno określone i nie budzące wątpliwości, wiarygodne i sprawdzalne dane wejściowe. W przeciwnym razie, jak to ma miejsce w omawianym przypadku, wyniki są znane z góry. W JOW-ach głosuje się na nazwiska. A dowodu na to, że we wszystkich okręgach wygrali przedstawiciele SLD nie ma. Na wysłanym przez Uffo w kosmos forum zestawiłem kilka wyników z kilku okręgów wyborczych. Niestety nie pamiętam nazwisk. Ixiński zdobył np 8.000 głosów i nie wszedł, bo jego ugrupowanie nie przekroczyło progu, a Ygreczyński mając 800 głosów wszedł, bo był pierwszy na liście partii, która przekroczyła próg. Można spróbować taką analizę przeprowadzić w oparciu o wybory w 2011 roku. Ale tylko przy założeniu, że 100% wyborców nie ma pojęcia według jakich zasad głosuje.

    1. Zwróciłeś uwagę na ważną sprawę. Wyborcy nie zwracają uwagi na to CO SIĘ MÓWI, A NA TO KTO mówi.
      Najbardziej widać to na przykładzie oczajduszy Kurskiego.
      „GŁUPI NARÓD WSZYSTKO KUPI”. I kupił jego gadaninę i jeszcze kilka razy wybrał. Co wyborcy mieli z takiego posła? Raczej nikt nie sprawdzał jak głosował, tzn głosował jak kazał prezes, ale przeciwko jakim ustawom podnosił łapsko.

      Za „dziennikarzami” na forach aż bulgocze o słownictwie posłów, gdy większości nie przeszkadza przecinek „k…a”, o ośmiorniczkach mnóstwo, ale o ich wartości bycia posłem już cicho. Nawet ci „prawdziwi” tego nie analizują. Prostackie, chamskie zdania są łatwiejsze do przyswojenia.

      Czy można liczyć na rzetelną dyskusję z okazji referendum? Raczej nie. Bo ciągle te same momotliwe usta ględzą te same słowa.A zapraszani „eksperci” nie są wolni od swoich sympatii politycznych.

      Każdy przepis można tak sformułować, że będzie ZA, A NAWET PRZECIW. Tak że sama odpowiedź w referendum nie daje na nic gwarancji.
      Ale jeśli ma być wstrząsem politycznym jestem ZA.

      1. Nie można liczyć na uczciwa i rzetelną dyskusję, bo zabetonowanie sceny politycznej i łatwe zwycięstwa partii, a nie ich członków, sprawiły, że nie ma potrzeby dialogu, uzgadniania stanowisk. Jedni w stu procentach są na tak, drudzy tak samo na nie i nie muszą się tłumaczyć, bo to oczywiste. Partia rządząca odpowiada z Polskę, to musi zawsze głosować tak, jak chce rząd, a partia opozycyjna odpowiada za siebie, to głosuje przeciw.

        Już samo tłumaczenie, że wybory muszą być proporcjonalne, upartyjnione, bo sejm będzie bardzo rozczłonkowany i nie będzie mógł „sprawnie rządzić”, na które wtedy nie zwróciliśmy uwagi było bezczelnością do kwadratu i podporządkowywało demokrację interesowi partii. Ale przestańmy się oszukiwać. Naród, który całe życie na kolanach, który codziennie zawodzi do pana, żeby mu zwrócił ojczyznę wolną, czyli taką, w której obecność w kościele jest obowiązkowa, a ateiści wiszą zamiast liści, którego przedstawiciele klęczą przed swoimi pannami i obcałowują ich po rękach, nie ma przyszłości. Człowiek ze zniewolonym umysłem nie chce i nie może być wolny. Dlatego taki sprzeciw, „walka” z JOW-ami. Bo prawdziwy wybór, konieczność świadomego decydowania rabów przeraża. Oni wolą jak ktoś za nich decyduje.

        1. Gdybym jako młoda osoba spotkała cytat, który za chwilę przytoczę, nigdy nie zgodziłabym się z autorem. Wydawałoby  mi się, że to niemożliwe. Wszak i czas 1980 r, wcześniejsze starcia z władzą, potem rok1989 …..

          „Trzeba się dziwić bierności, z jaką społeczeństwo oczekuje, co – bez jego udziału – zdecyduje ktoś o jego losie i w czym potem bezradnie tkwić będą całe pokolenia.”  T.Boy-Żeleński. Dotyczyło to czasów przed II Wojną.

          Dzieci były w tamtym okresie inaczej wychowywane, na co innego były kładzione akcenty, a… ludzie ciągle tacy obojętni. Czekający.Tyle krzywd nas spotkało, tyle przerażających, okrutnych zdarzeń. Nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego dziś tak łatwo oddajemy prawo do decydowania o nas. Czy to tylko sprawa wiary?

          Nie wiem co z projektem JOWy zostanie zrobione. Jaki kształt prawny zostanie nadany przepisom, ale to referendum traktuję jak krzyk: tak dalej nie można. I pójdę i zaryzykuję i dam słowo tak.

  2. „Czy elektorat wie…”
    —————————–
    Dlaczego ma wiedzieć, dlaczego miałby wysilić umysł aby się dowiedzieć, dlaczego ma obywatelowi się chcieć – nawet w dobrze pojętym własnym interesie?

    Przez całe pokolenie nie zrobiono NIC by elektorat zachęcić do aktywności społecznej. NIC!!!!

    „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie… Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli.” Jan Zamojski, 1600 rok

    A jakie mamy chowanie? jakie cele osiągnięto?

    „Nie jest ważne, czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy będzie dobrobyt – najważniejsze, aby Polska była katolicka.”
    Henryk Goryszewski
    Umycie twarzy nic nie da, gdy całe ciało jest brudne, przepocone. Porządek trzeba zrobić przez wyszorowanie całego. Tych części schowanych także. Tak jak porządek z nieuprawnionymi, ukrytymi, ogromnymi wpływami politycznymi. Pozakonstytucyjnymi.
    Wtedy można rozmawiać o tym, jaka forma wyborów będzie lepsza.