Chrześcijańskie wizje

Tadeusz Boy Żeleński w kwietniu 1932 roku, czyli niemal równe 87 lat temu, w felietonie zatytułowanym „Nasi okupanci” pisał, że

gdziekolwiek wyłoni się paląca kwestia, w której ludzie głowią się i radzą co czynić, aby na świecie było trochę lżej i trochę jaśniej, natychmiast wysuwa się złowroga czarna ręka i rozlega się grzmiący głos: „Nie pozwalamy! Nie wolno wam nic zmienić, nic poprawić. Wszystko musi zostać po dawnemu; niczego tknąć nie pozwolimy w gmachu ciemnoty i ucisku. Ktokolwiek chciałby ulżyć doli człowieka na ziemi, sprzeciwia się prawu Boga, sprzeciwia się woli bożej”.

Na pierwszy rzut oka trudno się z tym nie zgodzić. Jednak chwila zastanowienia wystarczy, by dostrzec, że coś tu nie gra. No bo co z tego, że jakiś pop, mnich buddyjski, rabin czy imam grzmi „nie pozwalam”? Niech sobie grzmi, czort z nim. Żadne krzyki, żaden jazgot nie skłoni chrześcijanina do podporządkowania się któremuś z nich. Chyba, że zostanie zmuszony przez instytucje państwowe względnie wewnętrzny imperatyw. Na przykład znany i ceniony adwokat, który swego czasu pełnił funkcję ministra oświaty uznał, że

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski popełnił ogromny błąd podpisując się pod tzw. deklaracja praw LGTB. Błąd ten ma kilka wymiarów. Muszę niestety o tych błędach napisać, mimo że osobiście bardzo lubię i szanuję Rafała Trzaskowskiego.

Dlaczego popełnił ogromny błąd? Bo po pierwsze

Deklaracja zawiera w sobie tezy i sugestie wymyślone, niesprawdzone lub zwyczajnie nieprawdziwe.

Niestety, były minister kwestionując liczbę osób LGBT zamieszkujących Warszawę nie przytacza żadnych danych ile ich jest naprawdę. Wie tylko, że nie jest ich aż tylu. Nieprawdą według niego jest także jakoby polska szkoła nie uczyła zgodnie z najnowszą nauką o kwestii tożsamości płciowej. Oczywiście uczy! Zwłaszcza na lekcjach religii przekazywane są na bieżące najnowsze odkrycia naukowe, a także wszystkie nowoczesne sposoby zapobiegania ciąży włącznie z tabletką „dzień po”. Obszernie wyjaśniane jest nawet po czym.

Rozprawiwszy się z liczbą mecenas przechodzi do prawa. W końcu jest prawnikiem, na prawie się zna.

Samorząd w Polsce nie jest uprawniony do kształtowania nauczania w szkołach w zależności od poglądów ideowych swoich władz. Próba wyodrębnienia w ramach Polski „udzielnych księstw” edukacyjnych i kształtowania programu w tych księstwach na podstawie np. skrajnie lewicowych (lub skrajnie prawicowych) postulatów jest działaniem bezprawnym.

Ten argument musi powalać, ponieważ jest powalający. Samorząd, który łoży na szkoły nie jest uprawniony, a Kościół, który na szkoły nie łoży, może na lekcjach religii przekazywać dowolne treści, ponieważ te lekcje są zgodnie z prawem poza wszelką kontrolą, zaś katecheci są niezależni zarówno od dyrekcji szkoły jak i od kuratorium. Nawet, zwłaszcza ostatnio, programy szkolne powstają pod dyktando biskupów, którzy blokują wszelkie zmiany, ponieważ uważają, że nauka w szkole nie powinna opierać się na wiedzy i zdobyczach nauki, lecz na „chrześcijańskiej wizji”. W stanowisku dotyczącym deklaracji LGBT piszą o tym bez owijania w bawełnę:

W chrześcijańskiej wizji „pozytywne i mądre wychowanie seksualne” powinno być obiektywne, wolne od jakiejkolwiek ideologii, a jednocześnie osadzone w kontekście „wychowania do miłości, do wzajemnego daru z siebie” . Edukacja seksualna musi też być dostosowana do wieku dzieci i młodzieży.

Aż dziw bierze, że do tej pory nie domagają się zgodnej z chrześcijańską wizją nauki obiektywnej geografii, fizyki, biologii, chemii, matematyki, astronomii. Według nich przekazywanie dzieciom wiedzy o seksualności człowieka to „seksualizacja”. Trudno oprzeć się wrażeniu, że starsi panowie przyodziani w powłóczyste szaty mają na punkcie seksu i płci kompletnego fioła i praktycznie o niczym innym nie myślą. Poza pieniędzmi oczywiście. Biskup świdnicki na ten przykład przekonuje, że edukacja seksualna w szkołach to „bardzo niebezpieczna pokusa szatana”. I tu dochodzimy do sedna, do przytoczonego na wstępie grzmiącego głosu, który zachęca wiernych do działania, by uniemożliwić „coraz śmielsze działania gorszycieli”. Posłuchajmy grzmiącego głosu, który brzmi tak:

Pozwólcie, że wskażę Wam na jedną z dzisiejszych, bardzo niebezpiecznych pokus, jaka staje przed nami w ostatnim czasie w naszej ojczyźnie. Szatan dość skutecznie podsuwa człowiekowi pokusę hołdowania ciału i stawiania przyjemności ponad wszystko. Pokusa ta przybiera dziś bardzo konkretną postać seksualizacji dzieci i to już od wczesnych lat przedszkolnych. Słyszymy o niezwykłej determinacji, z jaką niektórzy wprowadzają do szkół postulaty tzw. ruchów LGBT. Nie bardzo rozumiemy, komu i dlaczego zależy na tym, by zamiast zajęć z etyki, jako alternatywnych dla religii, wprowadzać za publiczne pieniądze zajęcia, które tak naprawdę służą demoralizacji dzieci. Jest to o tyle niebezpieczne, że dzieci na tym etapie rozwoju nie wiedzą, co jest dla nich dobre, a co złe. Natomiast to, co wydaje się chwilowo przyjemne, w przyszłości może prowadzić do nieszczęść. Przypominają się w tym kontekście słowa Pana Jezusa „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! (…) biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18, 6-7).

Nie ma zakazu topienia, więc spokojnie można zgorszycielowi podwiązać kamień i chlup. Zgorszyciela wskazać jest nawet łatwiej niż czarownicę. Tylko dlaczego z tyłu głowy kołacze się myśl, że biskup ma na względzie dobro swych towarzyszy w sutannach? Świadome dziecko to dziecko które nie pozwoli wsadzać sobie świątobliwych łap w majtki i świątobliwymi członkami wodzić po ciele. Tak to się właśnie odbywa — biskup grzmi, parafianin potulnie wykonuje polecenia, jak trzeba to protestuje wbrew swoim interesom i zdrowemu rozsądkowi, manifestuje i robi wszystko, żeby jak najbardziej zaszkodzić swojemu własnemu dziecku.

Skoro biskup przywołał słowa Pisma, to i my zacytujmy fragmencik. Przy odrobinie wysiłku każdy może sobie wyobrazić co czuło zoperowane kamieniem dziecko, które jest tutaj bohaterem drugoplanowym. Usiądźmy wygodnie w fotelu by na własne oczy przekonać się jak traktowano dzieci i do czego wykorzystywano intymne części ich ciała.

W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał go zabić. Sefora wzięła ostry kamień i odcięła napletek syna swego i dotknęła nim nóg Mojżesza, mówiąc: Oblubieńcem krwi jesteś ty dla mnie. I odstąpił od niego Pan. Wtedy rzekła: Oblubieńcem krwi jesteś przez obrzezanie.

Teraz drogie matki i drodzy ojcowie odpowiedzcie sobie na pytanie czy potraficie sobie wyobrazić co czuło dziecko, któremu na żywca, kamieniem (dobrze że chociaż ostry się znalazł na podorędziu), obcięto jeden z najbardziej unerwionych kawałków skóry? Czy zrobilibyście to samo swojemu dziecku? Nie? Na pewno? A po czyjej stronie stajecie? Dlaczego zależy wam na tym, by wasze własne dziecko było nieświadome, a tym samym bezbronne?

Dodaj komentarz


komentarze 4

  1. Mam taki niewielki przyczynek do chrześcijańskich wizji. Indeks Ksiąg Zakazanych przestał istnieć w 1966 r. Ciekawa jest przedmowa do tego Indeksu. Za Wikipedią (podkreślenia moje)

    „Fragment przedmowy do Indeksu Ksiąg Zakazanych:
    Przez stulecia Kościół święty był ofiarą prześladowań, z wolna pomnażających szeregi bohaterów, którzy wiarę chrześcijańską pieczętowali własną krwią; ale dzisiaj piekło wspiera straszniejszy jeszcze oręż przeciw Kościołowi, zdradliwy, banalny i szkodliwy: złowrogą maszynę drukarską. Nie było w przeszłości większego zagrożenia spoistości Kościoła i moralności, zatem święty Kościół nigdy nie zaprzestanie podtrzymywać tej świadomości wśród chrześcijan (…) Kościół ustanowiony został przez Boga, jako nieomylny przewodnik dla wiernych i z tego powodu, wyposażony w niezbędną władzę, nie może uczynić inaczej; ma obowiązek, a w konsekwencji uświęcone prawo, do zapobiegania, jakkolwiek zamaskowanym, błędom i zgorszeniu trzody Jezusa Chrystusa (…) Nie wolno również twierdzić, że zakaz dotyczący szkodliwych książek jest naruszeniem wolności, kampanią przeciwko światłu prawdy, oraz że ‘Lista’ jest występkiem przeciw erudycji i nauce (…) Ateistyczne i niemoralne książki są często pisane w ujmującym stylu, poruszają tematy pobudzające żądze cielesne, zarozumiałość ducha i zawsze są zamierzone jako ziarno zepsucia w umysłach i sercach czytelników, przez swą ozdobność i chwytliwość; dlatego Kościół, jako troskliwa matka, strzeże wiernych przez stosowne zakazy, ażeby nie przykładali warg do czary z trucizną. Nie z lęku przed światłem Kościół zabrania czytania pewnych książek, ale z ogromnej gorliwości, rozgorzałej przez Boga, nie toleruje utraty dusz wiernych, nauczając, że człowiek upadły w pierwotnej prawości, ulega silnej skłonności do zła, a zatem znajduje się w potrzebie opieki i ochrony

    p.s. „O naprawie Rzeczypospolitej, właśc. Commentariorum de Republica emendanda libri quinque (pol. Rozważań o poprawie Rzeczypospolitej ksiąg pięć) – traktat Andrzeja Frycza Modrzewskiego wydany w 1551 w Krakowie, w Drukarni Łazarzowej. Rozważania sytuują się w obrębie renesansowych pism emendacyjnych[1]. Celem tego typu tekstów było przeanalizowanie aktualnej sytuacji, np. w państwie lub w Kościele, a następnie określenie sposobu jej poprawy; w 1557 papież Paweł IV wpisał traktat na Indeks ksiąg zakazanych. ”

    …. teraz zło i szatana zobaczyli w LGTB…… czyli u innych źdźbło widzą, u siebie zbrodni gwałtu na nieletnich i dorosłych nie widzą…

  2. Papież Franciszek: księża molestujący dzieci są narzędziami szatana

    Przed klerem zaistniało zagrożenie wypłacania odszkodowań, pójścia do. więzienia za miłość do bliźniego czyli czułe gwałcenie dzieci. Jak odwrócić sprawę? uwagę mediów, wyborców, religijnych skierować na inne tory. Biskupi i PIS z szanownym prezesem wytoczyli pociski słów byle jakich i ostrzegają, pouczają, straszą.

    Nawet szatana wzywają na pomoc, a papież Franciszek określił tych gwałtolubców jasno: są narzędziem szatana!!!  Ale FURDA Franciszek, do Vaticano daleko.

    Kler gwałtom niewinny, winni są ci z LGBT. To oni są zagrożeniem dla rodziny, ładu społecznego. Jak to się skończy? Według mnie za jakieś 10 lat kościoły opustoszeją, przywileje kleru znikną, być może gwałciciele dzieci zostaną skazani. Dlaczego być może? Po prostu kler żyjąc sobie dostatnio, zmęczy tych co na chleb pracować muszą i mają mnóstwo problemów życia codziennego. Chyba, że będzie coś na kształt zdarzeń, które zaczęły się  14 lipca 1789 r.