Chodź, opowiem ci bajeczkę…

… i jak już zdobędę tę czarodziejską różdżkę, to machnę nią i sprawię, że wszyscy bogaci będą bogaci, nikt nie będzie chorował, nie będzie przemocy ani mowy nienawiści, każdy będzie miał samochód i klocki Lego i wszyscy będą szczęśliwi…

… i jak już zdobędę tę władzę, to termin oczekiwania do specjalisty nie będzie dłuższy niż 21 dni. Bo to jest standard europejski, to jest Europa. Czekanie na poradę miesiącami i latami musi się skończyć. Oczekiwanie na SOR-ze nie może trwać dłużej niż 60 minut. Po godzinie każdy pacjent musi być już po badaniach, diagnozie i decyzji lekarskiej. I to będzie Europa. Nie może być tak, że przyjazd na ostry dyżur do szpitala oznacza wiele godzin czekania, niepewności, a czasem zwykłego bólu…

Choć to nie Boże Narodzenie, to artyści śpiewają, politycy bajają, cuda ogłaszają! Po akcji rozdawania publicznego grosza przyszła pora na opowiadanie bajek. A prawda jest brutalna. Na portalu Rodzina 500+ czytamy, że

Program Rodzina 500+ gwarantuje regularne wsparcie dla rodziców wychowujących dzieci. Kwota 500 zł co miesiąc dla drugiego i każdego kolejnego dziecka w rodzinie wypłacana będzie aż do uzyskania przez dziecko pełnoletności. Wsparcie zostanie przyznane bez względu na wysokość dochodów rodziny czy stan cywilny rodziców. Otrzymają je także rodzice i opiekunowie samotnie wychowujący dzieci, niezależnie od kwoty świadczeń alimentacyjnych. Rodziny o niskich dochodach otrzymają wsparcie także na pierwsze i jedyne dziecko, jeśli spełniają kryterium dochodowe.

Racja

Teraz, zgodnie z postulatem naszego ukochanego totalnego przywódcy, „program” zostanie rozszerzony także na pierwsze dziecko.

Prezes Kaczyński po 3 latach przyznał mi rację w sprawie 500 zł na pierwsze dziecko. Czekam, aż przyzna, że trzeba: zbadać i ukarać #taśmyKaczyńskiego i #AferyPiS, skończyć z odcinaniem Polski od Europy

Nie czekając na Kaczyńskiego rację Grzegorzowi Schetynie przyznała Dominika Wielowieyska. Bo choć „pomysł 500 zł na każde dziecko jest zły, bo mało efektywny”, to „z punktu widzenia strategii politycznej i zarządzania emocjami wyborców — czy nam się to podoba czy nie — lider PO Grzegorz Schetyna podjął słuszną decyzję”. Pokrętne, ale jak najbardziej zgodne z linią programową tabloidu. Ile ta „słuszna decyzja” będzie kosztować podatników mniej więcej wiadomo. Nie wiadomo natomiast, bo nie jest to wcale takie oczywiste, kto najwięcej na tym rozszerzeniu skorzysta.

Panuje przekonanie, umiejętnie podtrzymywane przez partię rządzącą, że PiS troszczy się o biednych, a PO o bogatych. Mający rację Schetyna wraz z Dominiką Wielowieyską potwierdzili, że to prawda. Z raportu »„Rodzina 500+” – ocena programu i propozycje zmian« wynika, że objęcie wsparciem także pierwszego dziecka oznacza, że ubodzy skorzystają niewiele, a aż 5 miliardów złotych trafi do kieszeni najbogatszych Polaków.

O ile obecnie (przy ograniczonym dostępie finansowania na pierwsze dziecko) największe wsparcie trafia do gospodarstw domowych z dolnych trzech decyli rozkładu dochodów (tj. 30% gospodarstw o najniższych dochodach), o tyle po zniesieniu progu dochodowego na pierwsze dziecko najwyższe poziomy wsparcia dotyczyć będą gospodarstw średnio zamożnych (tych z 3- do 6-decylowej grupy dochodowej), zaś korzyści gospodarstw najuboższych wyniosą przeciętnie niemal tyle samo co wśród gospodarstw najbogatszych (przeciętnie ok. 870 zł miesięcznie). Z perspektywy łącznej wartości transferów najuboższe gospodarstwa domowe z dziećmi (gospodarstwa z pierwszej grupy decylowej) w wyniku wprowadzenia świadczenia wychowawczego „500+” w pierwotnej wersji łącznie uzyskały ponad 2,2 mld zł rocznie, zaś upowszechnienie świadczenia na pierwsze dziecko od lipca 2019 r. przyniesie im jedynie dodatkowe 0,3 mld zł rocznie. Jednocześnie łączne korzyści gospodarstw z dziećmi z najwyższej grupy decylowej (najbogatszych 10% populacji) w wyniku wprowadzenia świadczenia wychowawczego także na pierwsze dziecko sięgną niemal 5 mld zł rocznie.

Już starożytni Polacy zauważyli, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć. Dlatego tego nie można tak zostawić. Paryż wart jest mszy, a rację Schetyny uczczą częstochowskie rymy!

Do wyborcę wciąż z mównicy nasz przywódca mruga:
— Chodź! Opowiem ci bajeczkę! Bajka będzie długa!
Popatrz w prawo, popatrz w lewo, to wszystko dla ciebie!
Jeśli tylko mnie wybierzesz będziesz miał jak w niebie!

Dam ci serce szczerozłote i konika cukrowego,
I dorzucę jeszcze rentę z wyrównaniem od pierwszego.
Już nie musisz wstawać rano, spieszyć się do pracy,
Bo na ciebie robić będą Unia i rodacy.

Komu zacznie kapać z nosa, kto źle się poczuje,
Zaraz lekarz przy nim będzie i go zdiagnozuje.
Mam też program walki z wszami, obejmie każdego,
200 złotych, zwrot za trutkę, także dla łysego.

I tak baja nasz przywódca, obiecuje cuda
Skąd pieniądze na to weźmie, jak mu się to uda?
Bezczelnością i nietaktem jest takie pytanie!
Trwa kampania, a więc pora na kitu wciskanie.

Dodaj komentarz


komentarzy 5

  1. Dziś miałam ciekawy dzień. Spotkałam jedenaście znajomych osób, które widuję rzadko. To i każdy chciał porozmawiać. Ale opowiem o jednym „młodziaku” czterdziestoletnim, mieszkańcu Londynu. Przytrzymał mnie na ulicy prawie godzinę.Siły nie było, na politykę zeszło.

    Przyjechał odwiedzić swoją chorą matkę. Tak przy okazji opisał jak w Wielkiej Brytanii pracuje tzw. lekarz pierwszego kontaktu, zwany domowym.

    Mieszkaniec zapisuje się do takiego lekarza, a ten (a raczej administratorka, którą nie jest pielęgniarka, bo to zawód bardzo szanowany) zawiadamia ich NFZ. Gdy otrzymuje odpowiedź, że zgłaszający się opłaca składki zdrowotne, to na piśmie informuje się go, że może z usług lekarza korzystać. Umowa ma ważność jednego roku.

    Gdy chory przychodzi do lekarza, to ten zawiadamia ich NFZ o leczeniu i dopiero wtedy na konto lekarza wpływa zapłata za usługę!!! 

    Na dwa tygodnie przed końcem umowy, ubezpieczony otrzymuje od lekarza pismo, że należy zgłosić się do przychodni by umowę nowa podpisać. Bo jeśli tego nie zrobi, to z dniem takim a takim zostanie skreślony z listy uprawnionych do leczenia. Gdy jednak nadal nie przychodzi, otrzymuje kolejne pismo, że dniem ….. stracił uprawnienia do leczenia.

    Tu nie chory zabiega o względy u lekarza dobroczyńcy. To lekarz (tak ogólnie mówiąc) zabiega o chorego. I gdy leczenie będzie nieodpowiednie, to ewentualnego pacjenta straci.

    Od siebie, co nie było poruszane w rozmowie, dodam, że kiedyś lecznictwo w Wielkiej Brytanii stało na najwyższym światowym poziomie.Było wzorcem dla innych państw. Ale…. znaleźli się polityczni nowatorzy i już ten poziom mocno zdołował i taki dobry nie jest.

    O innych sprawach z rozmowy przy innej okazji.

    1. Nigdy i nigdzie system monopolistyczny, działający w oparciu o widzimisię urzędników nie sprawdził się i nie działa sprawnie. Zwłaszcza, gdy został pomyślany dla beneficjentów, a nie pacjentów.

      1. Polska rzeczywistość: https://www.money.pl/gospodarka/brutalna-walka-o-lekarzy-szpitale-podbieraja-sobie-specjalistow-6379087504210049a.html

        https://www.money.pl/gospodarka/sor-y-bez-lekarzy-oddzialy-bez-specjalistow-w-polsce-nie-ma-komu-leczyc-to-jest-katastrofa-6368872913385089a.html

        Gdy rok temu leżałam na neurologii po udarze, to najwięcej dyżurów miał ordynator. Podobno w tym roku ilość udarów jest tak duża, że są dostawiane łóżka na korytarzu. Brakuje lekarzy, ale pielęgniarek też. Młodych w szpitalach, przychodniach nie widać. W PRL w każdym mieście powiatowym była szkoła pielęgniarska. jakiś mądrala kiedyś postanowił, że pielęgniarki muszą mieć ukończone studia i szkoły zostały zamknięte.

        A co robią pisie? Dla nauczycieli pieniędzy nie ma, ale dla ….https://innpoland.pl/152179,skok-i-nie-chca-oddac-panstwu-300-mln-zl-walcza-o-to-poslowie-pis