Być kobietą…. (ostatni)

Rozwój mężczyzn, szkolnictwo, obyczajowość odbywa się w sposób ewolucyjny. To co u mężczyzn wynika z naturalnej zmiany czasu, u kobiet przebiega rewolucyjnie. Kobiety jak te kwiaty (można przy okazji posłuchać jak artysta o kobiecie śpiewa).

Zdobyte prawa wyborcze, to przede wszystkim prawo do zarobkowania według wiedzy oraz upodobań. Prawa wyborcze to także możliwość nauki. Ale to zdobycze rewolucyjne, powodujące gwałtowne przemiany obyczajów i praw. To pozbycie się prawnych i religijnych zakazów. Mija prawie 100 lat od chwili gdy Polki oraz inne Europejki i Amerykanki mimo pozyskanych praw nie zawsze mogą wpływać na ich tworzenie.

Za Boyem_Żeleńskim podam: „Lekarz Kasy Chorych, doktor Kłuszyński, opowiada o wypadku, w którym kobieta od siedemnastego roku życia dwadzieścia razy rodziła i roniła bez przerwy. Doktor Rubinraut, lekarz poradni, cytuje pacjentkę trzydziestodwuletnią, która miała sześcioro dzieci, z których żyje dwoje, a oprócz tego przeszła siedem poronień z ciężkimi komplikacjami. A to nie są wyjątki, to jest w ubogiej klasie prawie norma. Znana działaczka amerykańska Margaret Sanger, w ciągu swej działalności otrzymała paręset tysięcy listów od kobiet; z tych listów ogłosiła 5000 (…). Oto na przykład kobieta trzydziestopięcioletnia: ośmioro dzieci, trzy poronienia, o szóstej rano wydoiła sześć krów, o dziewiątej urodziła dziecko, najmłodsze ma dziewięć miesięcy; drży na myśl, że mogłaby jeszcze jedno urodzić. ”

Takie sytuacje już rzadko mają miejsce, ale zdarzają się tam, gdzie wpływy środowiska i kleru są nadmierne. Nadal kobiety nie mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc.

Dość na dziś smutków. Dziś o szaleństwie, potrzebie stania się prawie…mężczyzną. W tym naśladowaniu, a nie tworzeniu własnego, kobiecego, przystosowanego do psychiki, fizyczności świata nie ma granic.

Wiele zawodów zostało sfeminizowanych (ze szkodą dla tych zawodów). Niestety kobiety nie wniosły niczego nowego, dobrego. Nie są takie łagodne jak feministki opisują. Naśladując mężczyzn, są tylko wtórnikiem. To sfeminizowanie jest w szkołach (tworzy to jeden, kobiecy wzór zachowań), w sądach, w medycynie, farmacji.

Można zapytać gdzie Ci mężczyźni?  Idąc dziś ulicami miasta zobaczyłam, że z na ponad setki kobiet dwie miały na sobie sukienkę. Nie przeszkadza mi to, tym bardziej, że spodnie są wygodne. Ale nawet w stroju jest spore naśladownictwo.

Kobiety przyjmując jako zasadę równość, nie zawsze dobrze ją pojmują. Palenie papierosów, picie alkoholu, zażywanie narkotyków. Kiedyś na towarzyskich spotkaniach kobiety wypijały po 2-3 kieliszki. Teraz jako równe, piją równo. Ale damska odporność na alkohol jest dużo mniejsza i skutki pijaństwa większe.

Największym kuriozum jest żądanie parytetów przy obsadzie dobrze płatnych stanowisk. Nie zdrowej rywalizacji umysłu, zdolności, kreatywności. Stanowiska mają być za posiadanie płci niewieściej. Kobieta Marie Ebner-Eschenbach w 1893 roku napisała: „Największym wrogiem prawa jest przywilej.”  oraz   „Nie doceniamy tego, co posiadamy, a przeceniamy to, czym jesteśmy.”

Czy to ma znaczyć, że przyznane prawa kobietom są niesłusznie dane? Takie słowa byłyby jak najbardziej fałszywe i złe.

To wspaniała kolej rzeczy, że wykorzystuje się umysły kobiet, że chcą one, ale i mogą kształcić się na tych samych zasadach jak mężczyźni. To wspaniałe, że mogą być kimś więcej niż tylko rodzicielkami, strażniczkami ogniska domowego. To wspaniałe, że mogą stawać w rywalizacji z mężczyznami wykorzystując przewagi swojego intelektu.

Ale…. nie jest dobrze gdy mężczyźni oddają pola przez tysiąclecia będące ich domeną. Mężczyzna chodził z maczugą na polowania, kobieta zbierała rośliny, owoce. Smutne, że mężczyźni czasami dobrowolnie oddają te maczugi. ;-)

Na koniec nie będzie za zdrowie pań, będzie ciekawiej… Upić się warto.

Dodaj komentarz


komentarzy: 2

  1. Nic dodać, nic odjąć. Można tylko z żalem zauważyć, że początek XXI to triumf głupoty, bezmyślności, szaleństwa. A kobiety… Cóż. Gdyby nie mężczyźni same by się pozagryzały, bo zamiast wspólnie walczyć o swoje prawa walczą ze sobą. I potrafią jak nikt ośmieszyć najszczytniejszą ideę. Magdalena Środa broniąc niegodnego postępku Nowickiej (która przyjęła premię pod stołem), twierdząc że kobieta „ma prawo” być równie nieuczciwa jak mężczyźni zohydziła cały ruch feministyczny. Co ciekawe nawet rozsądna pani prof. Płatek traci rozum jak wskoczy na feministycznego konika i zaczyna dostrzegać rzeczy nieistniejące.