Być kobietą… (1)

W Polsce kobiety uzyskały prawa wyborcze po odzyskaniu suwerenności w 1918, tj. 28 listopada 1918 roku dekretem Tymczasowego Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego. Dekret Naczelnika Państwa o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego stanowił, iż „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel Państwa bez różnicy płci” (art. 1) oraz „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele/lki państwa posiadający czynne prawo wyborcze” (art. 7); postanowienia te zostały utrzymane przez konstytucję marcową.

Z wprowadzonego prawa kobiety mogły skorzystać już podczas pierwszych wyborów 26 stycznia 1919 r. Wprawdzie nie jest to rocznica „okrągła”, ale czemu nie wspomnieć o tym zdarzeniu. Wybrano wtedy 8 posłanek. Współczesne wybory kobiet do parlamentu nie są sensacją, są czymś normalnym.  Zachowania, mowy prostackie, poglądy czasami prawie niewolnicze wobec decydentów o ich wyborze budzą zdziwienie, niechęć i do wybieranych i do tych, co je wstawili na listy.

W 1891 roku, Maria Skłodowska wyjechała z Polski (Królestwa Polskiego) do Paryża, by tam kontynuować studia na Sorbonie (w XIX wieku kobiety nie mogły studiować na ziemiach polskich)” Teraz wystarczą dobre chęci i zapał do nauki by zdobyć najwyższe wykształcenie. Nikt kobietom nie zabrania nauki. Jedne po zdobyciu wiedzy mają szacunek dla ich umiejętności jakim obdarzana jest Ewa Łętowska, inne stają się powodem do kpin za prostackie zachowania, poddawane są wątpliwości co do zdobytego tytułu naukowego jak Krystyna Pawłowicz. Wybrałam dwie kobiety sukcesu w zdobyciu wiedzy prawniczej. Według mnie dwie przeciwstawne sobie osobowości.

Największym sukcesem kobiet oprócz praw wyborczych, jest uzyskanie prawa do pracy i decydowania o sobie. jednak zdarza się, że to decydowanie ograniczają rodzice w swoich egoistycznych celach. Prawo do pracy we wszystkich zawodach uzyskały kobiety w czasie I WŚ. Miliony mężczyzn poszły na front, ktoś musiał ich zastąpić w fabrykach, zostać kierowcami, itd. Kobiety otrzymały nie tylko pracę, dostały wyższe wynagrodzenie niż w dotychczasowych, dozwolonych im zawodach. A mogły być pokojówkami, sprzątaczkami, praczkami, guwernantkami. Przy dużym szczęściu mogły zarządzać dużym domem u bogatego właściciela. U właściciela – tu nie ma pomyłki. Bo nawet gdy biedak dostawał mocno posażną pannę za żonę, to on decydował o wydawaniu pieniędzy. A gdyby kobieta poskarżyła się na niego w gronie przyjaciółek, to te orzekły by, że i nie dziwota, że tak hula, mając taką żonę, co go obgaduje. To kobiety by ją surowo osądziły.

A wspomniana panna Krystyna Pawłowicz po swoich zachowaniach spotkałaby się ze wzgardą i potępieniem towarzyskim jeszcze przed II WŚ. Jej największą wadą byłby stan panieński. To stanowiło o jej mniejszej wartości. A skończone studia przecież wymagające wysiłku byłyby argumentem, że staropanieństwo jej się należało.

Już w sobotę będzie kolejna rocznica praw wyborczych dla kobiet. Dla mężczyzn także panowie to pierwsze powszechne wybory. Otrzymali je chłopi, którzy wolnymi ludźmi stali się nie na skutek decyzji rodaków, a na skutek decyzji cara, cesarza.

28 listopada 2015 r – prawo wyborcze;

Pierwsze wybory parlamentarne (pięcioprzymiotnikowe) w odrodzonej Polsce odbyły się 26 stycznia 1919 r. 10 lutego posłowie przekroczyli progi budynku dawnej rosyjskiej szkoły – Instytutu Aleksandryjsko-Maryjskiego dla Panien – przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Tu, w stołówce, odbyło się pierwsze posiedzenie nowo wybranego Sejmu.

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Spokojnie, spokojnie. Z chwilę pislamiści uchwalą prawo, że owszem, kobiety mogą studiować ale pod warunkiem, że zdadzą egzamin wstępny specjalny…. Dodatkowe punkty jeżeli będzie miała już troje dzieci i oświadczy, że nie zaniedba obowiązków wobec dzieci i męża oraz księdza. Mąż wyda pozwolenie na wyjście z domu i będzie mogła studiować. Proste. Wolność dla każdego!

    Taki 0Tolerancji potem się zapyta:

    Demokracja? Przecież większość to katolicy i stało się zgodnie z wolą większości. Kto zakazuje kobietom studiować? Przecież mogą. Nikt nie zabrania?!

     

    1. Mam inne doświadczenia, inne rozmowy za sobą z kobietami, których już nie ma. Odpowiedz sobie na ile kobiety korzystają ze swoich praw, na ile zależy im na tych prawach, na ile uważają, że są niezbędne? Mówię o ogóle kobiet, które nie są zainteresowane nauką, czytaniem, rozwojem osobistym. Tych kobiet jest zdecydowana większość i gdyby obowiązywało wykształcenie podstawowe (czasami tylko uzupełniane zawodowe), a mąż przynosiłby pensję jaką mają teraz wspólnie dla dwojga, to większość czułaby się dobrze w czasach Anieli Dulskiej. Zakazach, nakazach, plotkach, drobnych sprawach domowych. Kobietom bardzo brakuje wspólnoty plemiennej, grupowej.Jakie to niesie problemy?

      O równouprawnieniu i rozumieniu czym dla kobiet ono jest – w odc. nr 2

      1. Te kobiety, które znam osobiście to w znacznej większości mają wyższe wykształcenie. Mam na myśli moje pokolenie oraz te młodsze. Sąsiadki, starsze ode mnie to nie wiem ale chyba większość nie ma wyższego i ma nastawienie do siedzenia w domu, jako Panie domu itd. …