Bohater jako taki

„Na bohaterów popyt minął” śpiewała swego czasu Izabela Trojanowska. I nie miała racji. Na bohaterów popyt jest stale, zmieniają się tylko mody.

Po drugiej wojnie światowej mieszkańcy miast z zapałem wywracali postawione przez okupanta pomniki i zrywali tablice z niemieckimi nazwami. Nieco później przystąpiono do wywracania postawionych przed wojną pomników i zrywania tabliczek z obcymi klasowo patronami ulic zastępując ich lepszymi. Na piedestały wynoszono nie tych, którzy na to zasługiwali, ale tych, którzy przysłużyli się władzy.

Minęło bez mała pół wieku i ponownie przystąpiono do wywracania pomników i zrywania tabliczek z obcymi klasowo patronami ulic zastępując ich właściwymi. Na piedestały wynosi się nie tych, którzy na to zasługują, ale tych, których uznaje się za godnych. Od jakiegoś czasu trwają uporczywe poszukiwania kandydatów. Niestety pojawiają się problemy, bo ci, którzy cieszą się poważaniem i szacunkiem z wiadomych względów już nie nadają się, a ci, których się proponuje często okazują się pospolitymi przestępcami.

Co w tej sytuacji należy robić? Należy przypilnować, by niewygodne fakty na temat nowych bohaterów nie ujrzały światła dziennego. A jeśli mimo to ujrzą, to bagatelizować i ignorować. Można także posłużyć się sprawdzoną w czasach stalinowskich metodą. Otóż w niektórych miejscowościach w kinach przed projekcją zachodniego filmu pojawiał się prelegent i tłumaczył na co należy zwrócić szczególną uwagę i co jest nieprawdziwe. Potem ten zwyczaj został przeniesiony do telewizji, gdzie niejednoznaczne obrazy były szczegółowo omawiane.

Ten zarzucony z jakichś powodów to rozwiązanie wróciło wraz dobrą zmianą w mediach publicznych. Przed projekcją „Idy” w TVP2 do studia telewizji zaproszono Krzysztofa Kłopotowskiego (współpracownika telewizji Plus, Republika oraz portali Salon24.pl i WPolityce.pl), Piotra Gursztyna (współpracownika telewizji i radia Plus, Republika oraz portali Fronda i Do Rzeczy) i Macieja Świrskiego (Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom). Goście podkreślali, że film rzuca niekorzystne światło na wizerunek Polaków podczas wojny. Sprawcami mordu byli polscy chłopi. (….) Ci polscy chłopi od jakiegoś czasu funkcjonują jako tacy chłopcy do bicia. Oni są po prostu odhumanizowani, to było widać np. też w ‚Pokłosiu’, takie istoty nieludzkie, zwierzęce. To bardzo niesprawiedliwe — dowodził Gursztyn. Według Świrskiego z kolei nie można robić katharsis wbrew narodowi. Oczywiście trzeba mówić rzeczy przykre, brutalne, mówić o tym, że były rzeczy straszne w historii narodu. Ale nie można tego robić, obrażając ten naród. Prezes Reduty Dobrego Imienia podkreślił, że w filmie „Ida” nie wspomina się o okupacji niemieckiej, przez co widz zagraniczny, nieznający historii Polski, wyjdzie z wrażeniem, że to Polacy są sprawcami Holocaustu.

W tym kontekście warto przypomnieć zasługi Świrskiego na innym polu. W wywiadzie udzielonym izraelskiemu dziennikowi Maariv prezes Reduty zapewnia, że

… to nie polski rząd zainicjował działania w sprawie Grossa, lecz moja organizacja – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. I stało się to ze względu na to, że w momencie gdy polski rząd negocjował z partnerami europejskimi kwestię tzw. obowiązkowych kwot imigracyjnych swoim tekstem w którym oskarżył Polaków o ksenofobię i antysemityzm i napisał także kłamliwie, że „Polacy podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców” – co spowodowało osłabienie polskiego stanowiska negocjacyjnego.

Jeśli do tego dodać, że Reduta brała aktywny udział w konsultacjach przy opracowywaniu projektu ustawy penalizującej używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne” i podobne, wszystko staje się jasne.

Projekcja Idy w TVP2 została poprzedzona stylizowanymi na integralną część filmu napisami wyjaśniającymi kontekst historyczny przedstawianych wydarzeń i udział Polaków w ratowaniu Żydów. Można domniemywać, że gdyby w podobny sposób zostały przygotowane „Dziady” Adama Mickiewicza, to prezydent nie odmówiłby patronatu.

Pozostając przy dziadach należy odnotować dwie ciekawostki. Oto Wirtualna Polska podała, że

Wśród udostępnionych dokumentów jest informacja ze spotkania z TW „Bolek” w dniu 5 października 1973 roku. Jak pisze rezydent „Madziar”, TW Bolek „w toku rozmowy oświadczył, iż chciał mi zakomunikować, iż zdecydował się odmówić dalszej współpracy”.

Z kolei Witold Bereś w Gazecie Wyborczej („Tajemnice bieliźniarki generała Kiszczaka„) pisze rzeczy zdumiewające. Otóż zgodnie z informacją podaną na wizji w telewizji przez przedstawicieli Instytutu Pamięci Narodowej wśród różnych szpargałów odzyskanych z domu Kiszczaka znajdował się także oryginał jego pamiętnika z jego osobistymi poprawkami. Okazuje się jednak, że ów pamiętnik to książka „Generał Kiszczak mówi. Prawie wszystko” z naniesionymi przez Kiszczaka podczas autoryzacji poprawkami. Ponieważ sam Witold Bereś przyznaje, że jest to oryginał jego książki napisanej we współpracy z Jerzym Skoczylasem, więc i autentyczność pozostałych materiałów nie może budzić żadnych wątpliwości.

W czasach minionych ludzie zadawali sobie wiele pytań z serii „Kto wynalazł?” Jedno z nich brzmiało: Kto wynalazł elektryczną maszynkę do golenia? Wbrew pozorom nie wynalazł jej Goleniow, Brodow ani Elektrycow, jeno Zołotnikow. Na śmietniku ambasady amerykańskiej w Moskwie…

 

PS. nr 1.
Jak donosi serwis BBC wirus zika przenosi się nie tylko za pomocą komarów ale także za pomocą kopulacji podczas prokreacji.

PS. nr 2.
Komisja Wenecka „wzywa wszystkie organy państwowe do przestrzegania i pełnego wdrożenia orzeczeń Trybunału, a w szczególności apeluje do Sejmu o wycofanie uchwał, które zostały przyjęte, a są sprzeczne z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego”.

PS. nr 3.
Na portalu tygodnika Uważam Rze pojawił się komentarz graficzny.

Priorytety

Dodaj komentarz


komentarzy: 1

  1. Odpowiem wbrew „rozsądkowi”, wbrew kulturze słowa. Bo mam już dosyć.

    „Co ty możesz zrobić dla PIS”?

    Mogę założyć buty ze spiczastymi czubkami i mogę kopnąć go w dupę. W tłustą dupę. Czy Rydzyk to część PIS, czy PIS to składowa Rydzykopodobnych?

    A poza tym? Niewiele więcej można zrobić, ale nie tracę jeszcze nadziei.