[strona 73]

Dzięki przeprowadzonej w 1999 r. reformie w powszechnym systemie emerytalnym, począwszy od 2014 r., wysokość nowo przyznawanych emerytur automatycznie dostosowuje się do sytuacji demograficznej. Mechanizmem pozwalającym na sfinansowanie świadczeń dla coraz większej grupy emerytów jest konstrukcja formuły emerytalnej, która uzależnia wysokość miesięcznej emerytury od wysokości zgromadzonego kapitału emerytalnego oraz prawdopodobnej liczby miesięcy życia osób osiągających wiek emerytalny.

Oznacza to, że przy innych czynnikach niezmienionych, wraz z wydłużaniem się oczekiwanej długości życia przeciętna wysokość emerytury będzie stopniowo spadać. Proces ten będzie postępował jednak stosunkowo łagodnie. O ile w 2005 r. miesięczna wysokość emerytury (obliczona zgodnie z formułą nowego systemu) dla przechodzącej na emeryturę w danym wieku osoby, która zgromadziła określonej wysokości kapitał, wyniosłaby 100, o tyle w 2030 r., w związku z wydłużeniem przeciętnego okresu wypłat, będzie to (…) około 96. Drugą niezwykle istotną cechą nowego systemu emerytalnego jest zapewnienie możliwości indywidualnego wpływu na wysokość emerytury.

[strona 72]

Spośród świadczeń o charakterze aktuarialnie niezbilansowanym największą pod względem obecnej wysokości wydatków grupę stanowią:
• wcześniejsze emerytury z powszechnego systemu emerytalnego (1,46% PKB),
• emerytury rolnicze (0,91% PKB),
• emerytury służb mundurowych (0,6% PKB) oraz
• emerytury górnicze (0,5% PKB).

[strona 71] Obecne wydatki na świadczenia z systemów o charakterze aktuarialnie niezbilansowanym stanowią w Polsce prawie 4% PKB [dla porównania deficyt sektora finansów publicznych w 2012 r. wyniósł 3,9% PKB]

[strona 82, podkreślenie moje]

Jednym z kluczowych warunków zwiększenia aktywności zawodowej i zatrudnienia zarówno osób starszych, jak i młodszych, jest odpowiednio zaprojektowany system emerytalny. Wprowadzany od 1999 roku powszechny system emerytalny ma wbudowane mechanizmy zachęcające do wydłużania aktywności zawodowej, a począwszy od 2014 r. zapewni automatyczne dostosowanie wydatków na nowo przyznawane świadczenia emerytalne do zmieniających się warunków demograficznych. Od systemu tego istnieje jednak wiele wyjątków w postaci subsystemów oferujących świadczenia aktuarialnie niezbilansowane. Ich reformowanie w kierunku wytyczonym przez system powszechny jest nie tylko koniecznym warunkiem dalszej modernizacji Polski, lecz także nieuniknionym następstwem zachodzących procesów demograficznych.

Powyższe cytaty, z podaniem numerów stron na których się znajdują, w celu łatwiejszego dotarcia do nich, pochodzą z Raportu Polska 2030 sygnowanego przez Prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska, który w ten sposób „otwierał” publiczną debatę na temat naszej przyszłości. Właśnie teraz, po dwudziestu latach zmian, jest czas, by skupić energię na nowym projekcie cywilizacyjnym. Jest czas, by odwrócić następną kartę polskiej historii. Musimy nadal uczyć się wolności, którą odzyskaliśmy 4 czerwca 1989 roku, a równocześnie odpowiedzialnie myśleć o przyszłości. Zapraszam więc do uważnej lektury, otwartej debaty i poszukiwania rozwiązań, budujących wspólnotę działania.

No i podebatowaliśmy. Jedynie co udało się odwrócić, to wnioski wynikające z raportu — zamiast reformować w kierunku wytyczonym przez powszechny system emerytalny dewastujemy go i cofamy się do stanu sprzed 1999 roku. Czyli fundujemy sobie katastrofę, której właśnie ten system usiłował zapobiec. To poucza, że jak nie mogliśmy polegać na władzy przed odzyskaniem wolności, którą odzyskaliśmy 4 czerwca 1989 roku, tak nie możemy i dziś. Pan premier zaprosił do uważnej lektury dokumentu, który powiesił na gwoździu w wygódce, bo — jak tłumaczy— rząd ma jeszcze kupę do zrobienia.

Przy okazji proszę łaskawie zwrócić uwagę, że program PiSu z 2005 roku, tej zamordystycznej, totalitarnej organizacji, do tej pory wisi na stronach partii, a programu PO, tej demokratycznej, liberalnej, postępowej organizacji, próżno szukać.

Niech więc puentę stanowią słowa premiera, które kierował do przewodniczącego Solidarności, a powinien skierować do siebie: Nie na tym polega odpowiedzialność przywódcy, panie premierze, to jest tak łatwa rzecz. Ja bym się, powiem szczerze, wstydził na pana miejscu podejmować tak łatwych zadań. Myślę, że nie po to pana wybierano na szefa rządu, aby się pan podejmował zadań, które właściwie jest w stanie wykonać każdy pętak, bo to jest najprostsze, co może być. Tak, niszczyć potrafi każdy…

 

PS.
Warto jeszcze zwrócić uwagę na fragment ze strony 47, na który zwrócił uwagę Turbinowy:

Pogorszenie relacji między liczbą ludności w wieku przed- i poprodukcyjnym w ciągu najbliższych dwóch dekad jest procesem nieuchronnym. Ewentualne trwałe zwiększenie dzietności w najbliższych latach może przyczynić się bowiem do zmniejszenia wskaźników obciążenia demograficznego w perspektywie najbliższego pięćdziesięciolecia, ale nie wpłynie na poprawę sytuacji do 2030 r.

Wybór, przed jakim stoi Polska w pierwszej dekadzie XXI wieku, to wybór między konsumowaniem efektów wzrostu gospodarczego, który wynika ze stosunkowo jeszcze niskiej wielkości początkowej i nadal relatywnie korzystnej sytuacji demograficznej, a oszczędzaniem i inwestowaniem w przyszłość oraz przygotowywaniem się na nadchodzące zmiany w strukturze wiekowej ludności. Zmiany te, choć wynikają w większości z pozytywnych tendencji (takich jak zwiększanie oczekiwanej długości trwania życia), mogą powodować napięcia przy niewłaściwie zaprojektowanych rozwiązaniach instytucjonalnych.

No więc korygujemy i niewłaściwie zaprojektowane rozwiązania instytucjonalne zastępujemy… Zastępujemy? Niczym nie zastępujemy! Rzucamy się na kasę, żeby ją przejeść tu i teraz i kupić sobie poparcie. A ciemny lud, nie potrafiący powiązać skutku z przyczyną, winą za katastrofę obarczy naszych następców…

PS. drugie:
Przyszły rok zapowiada się tragicznie. Wygląda na to, że będzie pierwszym z serii, w którym odczujemy na własnej skórze politykę „ciepłej wody w kranie”, czyli unikania reform. Dziura w kasie państwa może mieć w przyszłym roku rozmiar aż 55 mld zł. Czekają nas także podwyżki podatków. To tłumaczy skok na OFE — pieniądze potrzebne są na gwałt, bo taki deficyt spowoduje przekroczenie zapisanego w konstytucji progu ostrożnościowego i pozwolą jakoś doczołgać się do wyborów.

Dodaj komentarz