100 lat i co w obyczajach zmieniło się?

Przypomnę we wstępie, że w XIX wieku korzystano z podróży koleją, drukowano gazety, powstawał przemysł na wielką skalę. A potem to wszystko rozwijało się. Czy coś zostało bez zmian?

Początek XX wieku to Nobel w 1903 r i 1911r dla Marii Curie Skłodowskiej. Musiała więc pracę naukową rozpocząć dużo wcześniej. Dlaczego na Sorbonie, a nie na Jagiellonce? W poprzednich wiekach kobieta miała być, rodzić dzieci, zajmować się domem jako mężatka. Niektórzy „światli” oburzali się, że kobietę traktowano jak przedmiot (zwracam na to słowo uwagę), że wybierano jej męża, który miał większy majątek. Zapominając, że nawet wnosząc wysoki posag, kobieta nie miała prawa by nim zarządzać. Nie miała prawa poskarżyć się, że mąż hulaka go roztrwania. Miała w pokorze znosić to doświadczenie, nałożone na nią. „Nieś swój krzyż córko” grzmiał księżulo. W tym względzie, w widzeniu roli kobiety nic się w KK nie zmieniło. W UJ nie wyobrażano sobie by wśród grona profesorów znalazła się kobieta, bo one przecież nie myślą. Bo obyczaj, bo wiara katolicka na to nie zezwala.

Ruchy feministyczne, I WŚ i strata męskiej siły roboczej, dały kobietom możliwość zarobkowania, a siedmioletnia szkoła powszechna stała się prawem obowiązującym. Był to niewyobrażalny postęp. Ale prawo prawem, a obyczaj goni swoimi drogami. Potem była II WŚ, opieka ZSRR i hasła „kobiety na traktory”. Jeśli kobieta chciała mieć potomstwo, to na traktor raczej siadać nie powinna. Ale dostęp do nauki, do pracy był jeszcze większy. Na ile zmieniły się obyczaje? Znacznie!!!

Już nikt dziewczynom nie szukał męża, który utrzyma je i dzieci, mogły sobie ukochanego wybierać, kierując się miłością. Czy zawsze tylko miłością? Czy jak wcześniej bywało także stanowiskiem męża, jego zarobkami, posiadanym majątkiem też? Niektóre dziewczyny, ale także i młodzi mężczyźni tylko majątek mają na względzie. By w odpowiednim czasie rozwieść się (korzyść kiedyś niedostępna) i z małżonka/małżonki majątku sporo uszczknąć. Czyż studentki za wikt, mieszkanie nie świadczą usług seksualnych? Czyż za seksualne zabawy nie otrzymuje się awansu? Różnica między wiekami polega na tym, że teraz tak czyniących kobiet oficjalnie się nie piętnuje i nie wyrzuca poza nawias, ale często kobietę traktuje się jako przedmiot. I one nic przeciwko temu nie mają.

W 1961 r w powstało na Zachodzie powiedzenie „celebryta to osoba, która jest znana z tego, że jest znana”. Głupia, niemoralna, ujawniająca swoje osobiste życie dla radości gawiedzi i czerpiąca z tego zyski. A to z reklam, a to z prowadzenia programów tv, a to z głupich wypowiedzi, a to ze świecenia pośladkami. Za pośladki i ich pokazywanie (niekoniecznie publicznie) kobiety od tysięcy lat miały zyski.Więc nic nowego i nic się nie zmieniło. Może jedynie to, że jedna „pupa jest czarująca”, a druga „jak ona mogła taką goliznę pokazać”

Czy kobiety w swojej masie wyciągnęły jakieś wnioski? Skargi (o których w PRL było jednak cicho) na molestowanie, na gwałty w pracy są częste. Ostatnia akcja aktorek Hollywoodu opisujących zbyt późno swoje zgwałcenia,  protest w żałobnych sukniach niczego nie załatwiają i na przyszłość niczemu nie zapobiegają. Polityczki domagające się parytetów nie wypracowały skutecznych rozwiązań i obrony kobiet.

A jak było z celebrytami (-tkami)? Gazety były i wielu osobom zależało by je opisano w jakiej sukni pojawiły się na balu (teraz skromnie, wypinają się na ściankach). Z kim na ten bal poszły, jakim pojazdem przyjechały. Celebra nadal ma się dobrze. Podobno w polskim internecie słowo celebryta/-ka zaistniało dopiero w 2009 roku. Ale w życiu, w innym znaczeniu istniało wcześniej jako celebrant lub celebrans albo concelebrans. Czy trzymający się rytuałów celebrant nabędzie niekorzystnego znaczenia? Może za parę lat.

Jeśli zechcecie cdn nastąpi.

Dodaj komentarz


komentarzy: 4

  1. Zechcę ja i łby moje.

    Zmiana to życie. Zmiany zachodzą ciągle, nie zawsze na dobre. Np. kiedyś mężczyzna pracował, a kobieta pilnowała i wychowywała dzieci. Mężczyzna zarabiał na utrzymanie siebie, żony i tych dzieci.
    Postęp spowodował że kobieta poszła do pracy, mężczyzna zaczął zarabiać połowę tego co wcześniej,  dzieci same zmieniają sobie pieluchy a na utrzymanie tego wszystkiego z dwóch pensji nie wystarczy.
    Przez setki lat kobiety były uciskane i uprawiano z nimi seks. Panie aktorki i im podobne dla kariery nie miały nic przeciwko, a jeśli nawet miały, to kariera była ważniejsza niż znieprawiona wagina. Teraz nadszedł czas by ludzkość wyginęła, bo gdybym był młody i miał zaproponować kobiecie zbliżenie intymne, to ze strachu że to po latach opisane będzie jako gwałt, poddałbym się kastracji.
    Na szczęście jestem stary i mogę mieć fajne wspomnienia.
    Młodzi są w roli samców modliszek.

    1. Problem w tym, że dużo facetów zbabiało. Zobacz ile kobiet, a ilu mężczyzn jest w szkolnictwie, w aptekach, w medycynie (oprócz chirurgii, może onkologii). Nie chodzi o to, że kobiet jest zbyt dużo, a o to że mężczyznom się nie chce. Stali się od narodzin do swojego końca takimi niuniusiami mamusi. Symbolicznej maczugi dawno się pozbyli. I nie ma to nic wspólnego ze wspólną opieką nad dziećmi, obowiązkami domowymi.

      A kobiety? Te dzisiejsze przypominają często te z XIX wieku, gdy niczego nie potrafią robić, bo tak zostały wychowane, ale służby jak dawniej nie mają. Zbyt wielu jest niezaradnych życiowo facetów. Ogromną rolę odegrały w tym ich matki, które z różnych powodów rozwiodły się z mężami. Ale także z ojcami rozwiodły swoje dzieci. Szukanie męskich wzorców powoduje powstawanie grup kiboli, ONR czy innych „męskich” – przemocowych.  To socjolodzy, psycholodzy  powinni odpowiedzieć, czy potrzeba zadawaniu gwałtu, nie jest wynikiem stosunków domowych bez obecności ojca. A rozwodów przybywa. I będzie coraz więcej zagubionych dzieci. Bardzo spłaszczyłam temat, ale tu nie ma miejsca na więcej (kto zechciałby czytać). Jednak o badaniach nie słychać, a socjolog Gliński „W pracy naukowej specjalizuje się w badaniu ruchów społecznych, socjologii kultury i społeczeństwa obywatelskiego” Słyszałeś o jego jakichś znaczących pracach?