W całej Jeszczepolsce zmieniają nazwy ulic, parków, skwerów, placów i czego się da.

Jak podaje Onet

Kazimierz Kowalski, przedwojenny działacz Stronnictwa Narodowego, o którym przyjaciele z dumą mówili, że to „symbol polskiego antysemityzmu” został – po dekomunizacji – patronem łódzkiej ulicy. Taką decyzję podjął łódzki wojewoda, prof. Zbigniew Rau, który – jak ustaliliśmy – po fali krytyki postanowił, że wycofuje się ze swojej decyzji.

Nie mam pojęcia kim był rzeczony Kowalski, ale mam coraz więcej niechęci do nadpoprawności politycznej. Nie wolno już nic. Każda nazwa musi być uzgodniona i zaakceptowana przez… no właśnie przez kogo?

Antysemityzm to taka sama maczuga jak antykomunizm albo wróg ludu w ZSRR, kułak i kontrrewolucjonista w PRL, czy komunista w USA lat pięćdziesiątych.
Cały wpis

Nie świętej pamięci Agora umiera.

Blogi umarły. Z nimi część mnie. Dodałem jakiś wpis, po mnie Kolejarz i to on był ostatnim który wpisał. Teraz po kliknięciu BLOGI, przekierowuje w pętli na stronę główną/.

Nasze obserwowanie zakończenia blogów przypomniało mi pewien film o eutanazji: pewnemu człowiekowi podano truciznę i obserwowano jak umiera.
Cały wpis

Nowy premier, zamiast małej premiery.

Powiązania pomiędzy bankami są niejawne. Nie wiadomo który bank należy do innego banku, a także kto tak naprawdę jest właścicielem. Banksterzy opanowali świat. Dziś premierem zostało popychle jednego z największych bandytów finansowych świata, czyli facet chwalący się tym że J.P Morgan wlezie tu jak świnia do chlewu. Nie jest pierwszy. Przed nim prezydentem Francji został niejaki Macron.
Cały wpis

Dawno nie odwiedzałem tej strony. To błąd. Przecież jestem tu popularny.

Od pewnego czasu z niezawinionych przeze mnie powodów tu nie zaglądam. Nie mam czasu i… chęci.  Może dlatego że znam od dziesięcioleci takie koterie? Zetknąłem się z podobnym zjawiskiem w połowie lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku i uodporniłem się na takie osoby. W tzw. „międzyczasie” wiele z nich umarło. Bywam na ich grobach, bo oni umarli a ja żyję. Jak to mówią:
„psy szczekają, wiatr wieje, a mnie się dobrze dzieje”.

Nie bywam tu, bo staram się zarobić pieniądze żeby zasłużyć na względy Czarnejdziury (podkreślam – nie użyłem określenia „czarnaździra”). Może jak będzie mnie stać na opłacenie jej usług, to odzyskam honor w jej kaprawych ślepkach? Zaznaczam: NIE POWINNA LICZYĆ NA MOJE PIENIĄDZE. NIE OPŁACĘ JEJ. Nieustająco mam na temat takich osób zdanie identyczne z tym fragmentem filmu który dodałem na „toku” .Tak w moich oczętach wyglądacie. Oczywiście to co piszę nie dotyczy dwóch osób, ale one to wiedzą.
Cały wpis