Promocja tortur

Nowy, mało używany rok powitał nas mocnymi dowodami, że żyjemy w państwie prawa. Niewykluczone, że demokratycznym. Okazało się właśnie, już po pięciu latach, że metody stosowane przez CBA i prokuraturę podczas śledztwa w sprawie doktora Mirosława G. przypominały jako żywo metody stalinowskie. Zbulwersowany tym faktem sędzia postanowił w związku z tym złożyć doniesienie na łamanie prawa przez prokuraturę do… prokuratury. Fascynujące będzie śledzić jakimi metodami prokuratura będzie badać tę sprawę. Jednak mimo niestosownego postępowania prokuratury paragraf się znalazł i udało się skazać kardiochirurga na na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 72.000 zł grzywny i przepadek ponad 17.000 zł „łapówek”. Prawu i sprawiedliwosci stało się zadość.
Cały wpis

Wrzody na zielonej wyspie

W minionym okresie permanentnie czegoś brakowało. A pod koniec niemal wszystkiego. Zniknął nawet dyżurny ocet i socjalistyczny antyimportowy pomysł racjonalizatorski — herbata produkowana z siana Popularną zwana. Sytuacja nie była dla władzy komfortowa, więc władza, z regularnością szwajcarskiego zegarka, biła się w piersi i zapewniała, że braki na rynku są tylko „przejściowe”.

Zmienił się ustrój i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w sklepach pojawiła się nieprzebrana mnogość towarów. Zniknęła zmora minionego okresu, kolejki. I oto niedawno okazało się, że to, co wszyscy uważali za uciążliwość, to dla liberalnego rządu nie tylko nie jest problem, ale wręcz przeciwnie: — Mamy sytuację dość typową pod koniec każdego roku – wtedy, kiedy rozpoczyna się bój w każdej jednostceoświadczył premier Tusk. A szefowa NFZ Agnieszka Pachciarz poszła jeszcze dalej i winą za obecny stan rzeczy obarczyła pacjentów: — Kolejki do szpitali wcale nie są takie długie, a nawet jeśli są, często winni są im także sami pacjenci. To takie logiczne i oczywiste, że aż dziw bierze dlaczego komuniści na to nie wpadli. Wszędzie szukali — wśród kułaków, spekulantów, malwersantów, elementów wywrotowych, imperialistów — a prawdziwi winowajcy bezczelnie, w biały dzień, nie kryjąc się tkwili pod sklepami.
Cały wpis

Vox populi, votum separatum

Pan Jakub Śpiewak opisał sprawę nieżyjącej Madzi i jej żyjącej matki. Swój tekst zaczął, dla zmylenia przeciwnika, od pytania: Jeśli więc prawdą jest to, co twierdzi prokuratura, że mamy do czynienia nie z wypadkiem, ale zabójstwem, to warto zastanowić się, jak to się stało, że zwyczajna dziewczyna zabiła swoje dziecko? Po czym zastanawia się nad czymś innym, z pytaniem nie mającym żadnego związku.

Nie jestem specjalistą. Uważam jednak, że paplanina dla paplania* nie ma sensu, dlatego staram się zwracać uwagę na problemy niedostrzegane lub przemilczane. Szukanie na siłę kozła ofiarnego to droga donikąd. Nie sama kara, nie wskazywanie domniemanych winnych, ale zrozumienie mechanizmów pozwoli w przyszłości zapobiec podobnym nieszczęściom. Deliberowanie o roli odegranej przez postaci drugoplanowe i trzeciorzędne to według mnie rozmywanie i sprawy i odpowiedzialności. Zwłaszcza czynione post factum, gdy już (prawie) wszystko wiadomo. Wcale także nie czuję się gorzej patrząc w lustro dlatego, że też z początku dałem się nabrać. Zaś Rutkowski ze śmiercią dziecka ma tyle wspólnego co trzęsienie ziemi w Japonii.
Cały wpis

Kraj rad

Jest taki kraj w środku Europy, w którym wre bezustanna walka. Ze wszystkich stron dobiega zgiełk bitewny, nikt nie ma na nic czasu i nie skończywszy jednej potyczki rzuca się w wir kolejnej. Obecnie wysiłek władzy skierowany został na nowy front, który pozwoli upiec aż dwie pieczenie przy jednym ogniu — dzięki karom zwiększy dochody budżetowe i zamknie usta krytykom, krytykantom, satyrykom oraz błaznom. I to przy aplauzie organizacji pozarządowych i znacznej części społeczeństwa. Tym nowym frontem jest walka z mową nienawiści.
Cały wpis

Wzrost totalny

Nowy Rok nadszedł niespodziewanie. Jeszcze o 23:35 go nie było, a pół godziny później już był, witany z wielkim hukiem. Nadejściu nowego Roku towarzyszy tradycja, zapoczątkowana jeszcze w minionym ustroju, korekty cen i opłat. Przy czym tradycja nakazuje zawsze korygować w górę, nigdy w dół. Niestety, wielu prywatnych, nieodpowiedzialnych przedsiębiorców wyłamuje się i zamiast ceny podnosić obniża je. Na szczęście i dzięki bogu nie wszystko w Polsce jest prywatne. A dzięki liberalnemu rządowi niektóre dziedziny do niedawna prywatne już są znowu państwowe. To gwarantuje, że tradycji stanie się zadość.

Z nadzieją wypatrywali więc nadejścia Nowego Roku pasażerowie podróżujący komunikacją miejską w większych miastach. Wreszcie, po tylu latach oczekiwania, poczuli się znowu docenieni. Tym razem bowiem monopoliści miejscy nie podnieśli cen o marne kilka procent, których nikt by nie odczuł. Nie. Oni poszli na całość i podnieśli ceny od razu o 20-30%. W końcu człowiek, który ma pracę musi do niej jakoś dojechać. A skoro musi, to dlaczego go nie skubnąć i nie sięgnąć głębiej do kieszeni?
Cały wpis

Piraci, złodzieje, hieny

Polska jest najfajniejsza. To program-efemeryda. Próżno go szukać w podcastach. A ciekawy jest on nader. Na przykład nie dalej jak dziś pan Redaktor prowadzący poprowadził audycję — miedzy innymi — na temat praw autorskich. Bardzo ciekawą. Niestety trwała tylko godzinę z przerwami na informacje o tym, co będzie w informacjach. Zapewne z tego względu pan Redaktor prowadzący nie zdążył poruszyć kilku istotnych kwestii. Jednak mimo ograniczeń czasowych udało się sformułować ogólną myśl, którą można streścić w jednym zdaniu: jakby wszyscy kopiowali, to by autorzy nie zarabiali i z głodu poumierali.

Wszystkie badania dowodzą, że ci, którzy ściągają także więcej wydają. To logiczne — ten kto sztuki nie szuka nie interesuje się nią, traktuje ją jak śmieć — ściągnie, posłucha, ewentualnie potańczy w rytm i wyrzuci. Albo obejrzy, nierzadko do końca, odfajkuje i skasuje. A jak nie ściągnie, to nie obejrzy, nie wysłucha, nie pójdzie do kina, do teatru, filharmonii, na koncert, nie kupi płyty. Ale także nie zarekomenduje nikomu „fajnego” filmu lub kapeli. Pasjonat odwrotnie. Wykorzystując możliwości jakie daje Internet dokonuje wstępnej selekcji. Nie czuje potrzeby — skoro nie musi — kupowania kota w worku. Nie widzi potrzeby zapraszania dziewczyny (lub chłopaka) na film (a nie do kina), ryzykując zwichnięcie szczęk od ziewania. Albo na koncert zespołu grającego muzykę, której nie trawią oboje.
Cały wpis

Szanowni Czytelnicy!

Uprzejmie informuję, że na moim blogu redakcja dokonuje bez mojej wiedzy wycinki postów. Nie racząc nawet poinformować o przyczynach. Pod nóż poszedł między innymi post z dziesięcioma odpowiedziami oceniony 293 razy (193 głosy na plus). System komentarzy zaś jest tak pomyślany, że gdy skasowaniu ulegnie wpis będący komentarzem do komentarza, to funkcja Pokaż/Ukryj przestaje działać. Liczba komentarzy przekroczyła dwieście, po czym skurczyła się do nieco ponad sto osiemdziesięciu…
Cały wpis

Myślę, więc bredzę

Jak brzmi najkrótszy kawał o milicjantach? — padało często pytanie w dawnych czasach, gdy w rozbawionym towarzystwie ktoś spontanicznie zaczął opowiadać dowcipy. No więc jak brzmi najkrótszy kawał o milicjantach? Stoi milicjant i myśli.

Myślępowiedział przewodniczący episkopatu Polski, arcybiskup Józef Michalik stojąc przed wiernymi podczas pasterki w Archikatedrze w Przemyślu — że dzisiaj jest wyraźny atak na tradycyjny model rodziny, złożonej z jednego mężczyzny i z jednej kobiety, rodziny wielodzietnej. Jego zdaniem obecnie w wielu kolorowych pismach i programach telewizyjnych wmawia się, że ideałem jest zdrada małżeńska, a głównym tematem przemoc wobec kobiet.
Cały wpis

The day after

Zapowiedziany na wczoraj koniec świata nie odbył się z niewiadomych powodów. Być może jednym z głównych był brak konsultacji z tym, od którego wszystko zależy. Niewykluczone jednak, że nie odbył się w piątek, ponieważ miał miejsce we wtorek. „Koniec świata” — westchnął właśnie we wtorek zaprzyjaźniony duchowny na wieść o tym, że pełnomocniczka rządu do spraw równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz w imieniu Polski podpisała w Strasburgu Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej. Zdumiewające, że kobieta o takim nazwisku — Rajewicz — tuż przed najważniejszym wydarzeniem w dziejach ludzkości — narodzinami boga — podpisuje coś takiego. To nie mógł być przypadek!
Cały wpis

Oszust to ma klawe życie

W cywilizowanym świecie każde większe zmiany poprzedza kampania informacyjna. Po to, żeby operacja przebiegała sprawnie, społeczeństwo wiedziało o co chodzi i co trzeba zrobić. W kraju na wschodnich rubieżach Unii Europejskiej informacja jest na wagę złota. Niemal wszystko jest tajne przez poufne, a obywatele im mniej wiedzą, tym lepiej. Z drugiej strony po to podatnicy utrzymują władzę ustawodawczą i wykonawczą oraz cały wymiar sprawiedliwości wraz z tuzinem służ specjalnych, żeby reagowały sprawnie i szybko w razie potrzeby. W teorii. Bo w praktyce owe instytucje i organa maja dużo ważniejsze sprawy na głowie.

Kiedyś, jeszcze w czasach minionych, Jan Pietrzak opisywał jakąś patologię. Po czym wywód spuentował: „Gdybym nie wiedział, że to głupota, to pomyślałbym, że prowokacja”. Te słowa niestety nic nie straciły na aktualności. Weźmy takie przejście na telewizję cyfrową. Brak informacji to raj dla wszelkiej maści oszustów, którzy naciągają ludzi na co się da – od czyszczenia anten, co umożliwi sprawne wnikanie cyfr telewizji cyfrowej, po przestarzałe dekodery, nie nadające się do użytku. Brak wyobraźni? Prowokacja czy głupota?
Cały wpis

Półkowniki, forpoczta cenzury

Był rok 1977. W roku 1977 ktoś wpadł na pomysł by nakręcić film o tym jak z materiałów przeznaczonych na budowę socjalistycznego zakładu pracy, który da zatrudnienie tysiącom robotników powstaje spontanicznie, acz nielegalnie, wiele innych obiektów. Po nakręceniu filmu ktoś zgłosił się, bo musiał, do Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk i tam usłyszał: „Wicie rozumicie, ale my wam nie możemy pozwolić tego wyświetlać. Ponieważ wy, towarzyszu, w tym filmie szargacie dobre imię partii i narodu, wicie.” Film powędrował na półkę, na której leży do dziś.

W roku 1990 Polska przestała być Polską Rzeczpospolita Ludową, a Urząd Kontroli Publikacji i Widowisk został zlikwidowany.
Cały wpis

Merkel a sprawa PO(lska)

Nie tak znowu dawno, bowiem w zeszły poniedziałek, czyli tydzień temu, na partię i rząd przypuściła bezprecedensowy atak Gazeta Wyborcza. Zarzuciła oto rządowi między innymi, że kompletnie lekceważy oświatę i rozwój. Pisze Gazeta:

W myśl strategii lizbońskiej kraje Unii do 2010 r. miały przeznaczać na badania i rozwój (B+R) 3% PKB. Tylko Szwecja i Finlandia osiągnęły ten poziom. Nasze nakłady na B+R w 2010 r. stanowiły 0,74% PKB (55% średniej w UE). W klasyfikacji siły innowacyjnej wleczemy się w ogonie, wyprzedzając tylko Łotwę, Bułgarię, Litwę, Rumunię i o włos Słowację. W kategorii innowatorzy zajmujemy przedostanie miejsce w Unii; ostatnia jest Łotwa.
Cały wpis

Zasiłek czy posadka, oto jest pytanie

Gdy pracownik straci pracę zasila szeregi bezrobotnych. Gdy pracownik wyleci z pracy, bo się do niej nie nadaje tym bardziej zasila szeregi bezrobotnych. Czy winni blamażu ze Stadionem Narodowym, komunikacją kolejową na Śląsku i inni, którzy na stanowiskach nie sprawdzili się zarejestrowali się jako bezrobotni, czy zostali przerzuceni na inny, równie odpowiedzialny odcinek, na którym będą mieli szansę „sprawdzić się” oraz „wykazać”?

Na przykład w Krakowie takim specjalistą od wszystkiego był przez długie lata p. Jan Tajster. Członek PZPR, leśnik z wykształcenia w 1995 r. został mianowany przez prezydenta Krakowa Józefa Lassotę dyrektorem Zarządu Cmentarzy Komunalnych. Odszedł w roku 2003 w atmosferze skandalu, po czym nowy prezydent Jacek Majchrowski powierzył mu funkcję dyrektora Zarządu Dróg i Komunikacji. Czarne chmury zaczęły zbierać się nad panem Janem już dwa lata później. Wreszcie kariera w ZDiK zakończyła się w atmosferze skandalu, po czym trafił za kratki oskarżony między innymi o korupcję.
Cały wpis

Do trzech zarodków sztuka

Na początku był kompromis. Droga do kompromisu była żmudna, trudna i najeżona przeszkodami. Zwolennicy pełnej swobody domagali się pełnej swobody. Zwolennicy całkowitego zakazu domagali się całkowitego zakazu. Negocjacje trwały. Wreszcie przeciwnicy pełnej swobody zdobyli większość w ciele ustawodawczym i kompromis stał się możliwy. Ustalono, że nie będzie zakazu całkowitego, lecz całkowity zakaz z kilkoma wyjątkami. A ponieważ ci, którzy zabiegu dokonywać mają mają także sumienie, więc kompromis jest satysfakcjonujący.

Niestety, to był jedyny jak dotąd kompromis, który udało się osiągnąć. Gdy Komisji Majątkowej, która przez bez mała dwadzieścia lat bezkompromisowo przekazywała Kościołowi to co wskazał palcem w ramach zadośćuczynienia i naprawiania krzywd dziejowych, zaczął się palić grunt pod nogami, została zlikwidowana. Tak, by ewentualne odszkodowania płacił skarb państwa, a nie broń boże beneficjent. Nie można jednak beneficjenta nazwać inaczej, ponieważ nazywanie rzeczy po imieniu stanowi naruszenie licznych paragrafów, z obrazą uczuć religijnych na czele.
Cały wpis

Świętokradztwo

Gdy Daniel Olbrychski zniszczył szablą kilka zdjęć będących częścią wystawy Piotra Uklańskiego „Naziści” (The Nazis), zostało to uznane za „niecodzienny protest”. Ponieważ p. Olbrychski chciał tym aktem wandalizmu zaprotestować przeciwko obrażającemu go wykorzystaniu jego wizerunku. Nie został zatrzymany, nie został poddany badaniom psychiatrycznym, a sprawie szybko ukręcono łeb.

Gdy pracownicy techniczni Centrum Kultury Katowice wielki obraz Leona Tarasewicza, wiszący w sali konferencyjnej, pocięli na kilkanaście kawałków nikt nie został oskarżony ani poddany badaniom psychiatrycznym.
Cały wpis

Nie zabijaj! Poczekaj aż zdechnie!

W ostatnim czasie cały kraj żyje ubojem rytualnym. Okazało się bowiem, że rozporządzenie dopuszczające szlachtowanie zwierząt po bożemu jest niezgodne z Konstytucją. Przy okazji okazało się także, że Konstytucja to zbiór przepisów, który politycy od prawa do lewa pod byle pretekstem chcą poprawiać i zmieniać i do którego ani myślą się stosować. Wydawać by się mogło, że w sprawie po barbarzyńsku szlachtowanych zwierząt głos, i to gromko, zabiorą ekolodzy.

W radiu informacyjnym pojawiły się spoty zachęcające do kupowania karpi poćwiartowanych. Dlaczego? Nie wiadomo do końca. Więc zaglądamy na stronę Klubu Gaja. A tam ani dat przy aktualnościach, ani słowa o uboju rytualnym, za to wiele o karpiach. Otóż ponieważ karp nie kwiczy transportowany w reklamówce bez wody i nie ryczy walony w łeb, to trzeba mu oszczędzić cierpień. A cierpieć nie będzie wtedy, gdy zdechnie, albo zostanie zabity. Ponieważ na stoisku przeważnie nie zostaje zabity, tylko ogłuszony, więc cierpi jeszcze bardziej.
Cały wpis

Wybiórczy przegląd Gazety

Wczorajsza Gazeta przypuszcza bezkompromisowy atak na Partię i Rząd. Jednemu z publicystów nie podoba się jak Partia i Rząd tworzy prawo. W największym skrócie chodzi o to, że senator PO zgłosił nieoczekiwaną poprawkę do ustawy, która trafiła do Senatu po uchwaleniu przez Sejm. Poprawka została przyjęta jednogłośnie. Dwa lata później posłanka PO protestuje przeciwko ustawie, którą popierała 2 lata wcześniej i lobbuje w sprawie konkretnej firmy. Z kolei kolejny poseł PO informuje ministra środowiska, że istnieje podejrzenie, że firma, za którą wstawiła się posłanka łamie prawo…

Inny publicysta sugeruje, że to, co napisano w podręczniku do „Wiedzy o społeczeństwie” to święta prawda. A napisano – przypomnijmy – że Polskie sądy źle funkcjonują, w środowisku obowiązuje klanowa solidarność, nie eliminuje się sędziów złych lub skorumpowanych. Z materiału wynika, że w starciu z oszustami obywatel nie ma żadnych szans, a bezmiar sprawiedliwości stanie zawsze po stronie instytucji lub firmy. Nawet wtedy, gdy oszustwo widać gołym okiem.
Cały wpis