Wzmacniacz stereotypu nowego typu

W podręczniku do języka polskiego znalazło się takie zdanie: „Wymagać od dziewczyny, żeby była ładna i mądra, to naprawdę okrutna przesada.” Do minister ds. równego traktowania Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz zgłosili się oburzeni rodzice. Minister nie ma wątpliwości. – Tego typu sformułowania wzmacniają negatywne stereotypy dotyczące dziewczynek, sugerując, że są głupsze i gorsze oraz można bezkarnie je obrażać. Niedopuszczalne jest też porównywanie dziewczynek do „samiczek”. To niestosowne i wulgarne. Co innego zdanie „Znalazłem jednego prawego mężczyznę pośród tysiąca, ale kobiety prawej w tej liczbie nie znalazłem.” Tego typu sformułowania niczego nie sugerują i wzmacniają pozytywne stereotypy dotyczące kobiet, bo pochodzą z Biblii.
Cały wpis

Daj nam, doj ich

Pytanie jest proste. Co ma państwo? Odpowiedź jest jeszcze prostsza – państwo ma dać. Skąd ma wziąć? To już zmartwienie państwa. Niech zabierze bogatym. No więc zabiera. A ponieważ bogaci mają i więcej sposobów i więcej możliwości by oddawać jak najmniej lub nic, trzeba zabierać także nieco mniej bogatym, a nawet biednym.

Można także najpierw pożyczyć, by później dać. Ta metoda też jest atrakcyjna, więc państwo zadłuża się na potęgę. Tempo jest tak zawrotne, że nawet licznik zainstalowany przez prof. Balcerowicza nie był w stanie nadążyć i spalił się. A długi rosną, rosną rosną i wynoszą już bez mała bilion złotych. Ten rok jest zresztą wyjątkowy, ponieważ spłaciliśmy wreszcie wszystkie długi Gierka.
Cały wpis

300

Jarosław Kaczyński i jego rząd nie miał dobrej prasy w Unii. Unia zaś, według tego wybitnego męża stanu i polityka, miała obowiązek dawać kasę bez szemrania i nie wtrącać się ani nie dociekać na co pieniądze są wydawane. Obcięcie funduszy było postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy suwerennego kraju i równało się niemal wypowiedzeniu wojny.

Ekipa Jarosława Kaczyńskiego (wybitnego męża stanu i polityka) nie wiedzieć czemu została przez wyborców odstawiona na boczny tor. Władzę objęła druga, pragmatyczna, postępowa, proreformatorska. Szybko okazało się, że to para – parapragmatyczna, parapostępowa, areformatorska. Że deklaracje, program to gra pozorów, próba wyeksponowania różnic, których de facto nie ma. Szef rządu od początku dwoił się i troił by wykazać, że nie tylko dorównuje poprzednikom, ale wręcz ich przewyższa. To, co PO twardo i odważnie krytykowała będąc w opozycji – przepychanie w ekspresowym tempie nieprzemyślanych, nieskonsultowanych z nikim, źle napisanych ustaw, kolesiostwo, stanowiska dla swoich* – od początku było normą. Jednocześnie pozbywano się ludzi wykształconych, charyzmatycznych, fachowców. Na przykład – żeby daleko nie szukać – profesora prawa zastąpił magister z niezbyt klarowną przeszłością. Kto stoi na czele resortu teraz nie trzeba przypominać.
Cały wpis

Abstrakcja, absurd, aberracja, czyli polska norma

I tak oto doczekaliśmy kolejnego końca tygodnia, po polsku zwanego weekendem. Pogoda dopisuje, zachęca do spacerów i rozmyślań. Na chwilę można odpocząć, odsapnąć, zapomnieć o problemach, aferach, tragediach, katastrofach i ofiarach. Od wszechogarniającej, zniewalającej powagi. Doszło do tego, że nawet satyrycy stali się poważni. Starający się lepiej lub gorzej rozśmieszać denerwowali społeczeństwo i zostali zwolnieni. Scena polityczna zaczyna przypominać gabinet figur woskowych, a kraj muzeum, gdzie nie wypada podnosić głosu, śmiać się i „obrażać uczuć”, czyli dotykać eksponatów. Myślą, mową, ni uczynkiem.

W tej sytuacji nie od rzeczy będzie próba zabawienia się. Oczywiście dyskretnie, po cichutku, by nie naruszać powagi chwili i nie tracić powagi. Zasady zabawy są proste i nieskomplikowane. Po prostu należy przypisać do opisanej krótkiej historyjki kategorię. Kategorie są trzy: abstrakcja, absurd, aberracja (A, A, A) oraz dodatkowa – norma (N). Wprowadzeniem w temat będzie autentyczne wydarzenie, jakie miało miejsce w jednym z większych trójmiast na północy Polski. Otóż do skrzyżowania zbliżały się dwa pojazdy komunikacji miejskiej. Jeden z nich pojechał prosto, a drugi był czerwono-kremowy. Do jakiej kategorii można zaliczyć ten zdumiewający przypadek? A?
Cały wpis

Poszukać paragrafu i ukarać! Subito!

Wróćmy jeszcze na chwilę do ujawnionych przez blogera  z Rosji zdjęć. Zdjęcia pojawiły się pod koniec września, ale histeria zaczęła się dopiero w połowie października. Zdjęcia miały stanowić ilustrację tezy, iż katastrofa to mistyfikacja, a pasażerów Tupolewa zamordowano. Mimo, iż od początku taka tezę stawia Antoni Macierewicz i Jarosław Kaczyński, tym razem  nie wsparli rosyjskiego blogera, ale wspólnie z rządem domagają się usunięcia zdjęć.

Teraz dowiadujemy się, że działacz płockiego klubu Ruchu Palikota, który na swoim prywatnym profilu internetowym zamieścił drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej, został zawieszony w prawach członka. Cóż takiego jest na tych zdjęciach, że władza ramię w ramię z opozycją dwoi się i troi, by uniemożliwić rodakom zapoznanie się z nimi? Dlaczego minister spraw zagranicznych „ostro” reaguje, wzywa ambasadora Rosji i żąda wykrycia i ścigania blogera? Po co i za co?
Cały wpis

Przeciek

Nieznany rosyjski bloger postawił tezę, że katastrofa smoleńska była mistyfikacją, a pasażerów Tupolewa zamordowano. O jej prawdziwości miały świadczyć zamieszczone zdjęcia. Widać na nich między innymi prezydenta Lecha Kaczyńskiego na stole sekcyjnym oraz w trumnie, ubrudzone ciała ułożone na ziemi.

Zdjęcia dostrzegł Dziennik i poinformował ABW. ABW podjęła stosowne kroki, ponieważ zdjęcia zagrażają bezpieczeństwu wewnętrznemu. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego informuje, że według naszych ustaleń 28 września br. w rosyjskim Internecie pojawiły się drastyczne zdjęcia ofiar katastrofy smoleńskiej. Ponadto zdjęcia te zostały opublikowane i rozpowszechnione na serwerach w Niemczech, Stanach Zjednoczonych oraz na Ukrainie.  Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego natychmiast zabezpieczyła opublikowane fotografie oraz powiadomiła Wojskową Prokuraturę Okręgową.
Cały wpis

Całkowity zakaz aborcji subito!

Każdy, kto był przeciw będzie za. Przekonany siłą argumentów, a nie z musu. Będzie nie tylko za zakazem aborcji, ale za całkowitym zakazem aborcji. Bez żadnych wyjątków. A będzie za, ponieważ decyzję będzie mógł podjąć osobiście. W drodze referendum. Referendum wyjątkowego, bo i materia jest szalenie delikatna. Wyjątkowość zaś tego referendum polegać będzie – oprócz wagi rozstrzygnięcia – na tym jeszcze, że każdy będzie miał prawo rezygnacji z udziału w nim po wniesieniu stosownej opłaty w wysokości np. 90% miesięcznego dochodu.
Cały wpis

Ciebie prosimy nie rozśmieszaj nas panie, bo nam zajady popękają

25 września 2010 roku Donald Tusk, premier, oznajmił był: Przed nami jest cała jesień. To będzie kilkadziesiąt ustaw, a jednocześnie pracujemy nad ustawą budżetową, więc to będzie poważny wysiłek. A ponieważ wysiłek będzie poważny jak nigdy dotąd, to przenoszę gabinet z Kancelarii prezesa rady Ministrów do Sejmu – zapowiedział na konferencji prasowej. – Codziennie na czas posiedzeń będę w Sejmie – obiecał z poważną miną. I nawet był raz czy dwa.
Cały wpis

Oparów absurdu odsłona druga

W uzupełnieniu poprzedniego wpisu krótka informacja ze Strzelec Opolskich. Na basen tamże wybrał się  otóż mężczyzna wraz z rodziną – żoną i dwoma synami. Po wejściu do wody zwrócono mu uwagę, że kąpie się w nieprzepisowym stroju, bo jego kąpielówki są zbyt długie. W związku z tym ma natychmiast wyjść na suchy ląd. Ponieważ stanowczo odmówił, więc ratownik wezwał policję.

Policja, która zwykle ma kłopot z dotarciem na miejsce w rozsądnym czasie, tym razem zjawiła się błyskawicznie i nakazała opuścić basen w trybie natychmiastowym. Zaskoczony mężczyzna chciał wiedzieć, czy zamiast zajmować się gaciami stróże prawa nie powinni zajmować się przestępcami. Takiej bezczelności policjanci znieść nie mogli, więc postanowili wlepić zadającemu głupie pytania mandat. A ponieważ odmówił przyjęcia go skierowano sprawę do sądu. Wcześniej oczywiście zostanie przesłuchany na komendzie.
Cały wpis

Rosół z kury znoszącej złote jaja

Co jakiś czas objawia się zbawca, który zna rozwiązanie. Wie jak zrobić, żeby wszystkim było dobrze. I – o dziwo – znajduje wyznawców. Na czym z grubsza polegają proponowane rozwiązania? Oczywiscie na dawaniu. Damy, rozdamy, dodamy. Podniesiemy płace, dodamy dodatki, dodatkowo zwiększymy zasiłki, wprowadzimy darmowe posiłki. Skąd weźmiemy na to pieniądze? To proste – podniesiemy podatki, składki, opodatkujemy najbogatszych, wszelkie transakcje, wprowadzimy podatek od podatku, oszczędności, transakcji handlowych.

Co z tego zrozumiał Kowalski? Że oni, czyli rząd, nareszcie pogonią kota im, czyli złodziejom dzięki czemu poprawi się nam, uczciwym ludziom. Entuzjazm opuszcza Kowalskiego natychmiast po przekroczeniu progu sklepu, lekturze rachunku za prąd i informacji o wysokości opłat za mieszkanie. Na szczęście dla zbawców Kowalski nie potrafi powiązać skutków z przyczyną. W pale mu się nie mieści, że za gonienie kota im płaci on, bo bilans musi wyjść na zero. A na dokładkę trzeba jeszcze wynagrodzić goniących za ich pełną poświęcenia pracę.
Cały wpis

W oparach absurdu

Państwo polskie pogrąża się coraz bardziej w oparach absurdu. Prokuratura, która potrafi latami przetrzymywać w aresztach (tymczasowych) niewinnych ludzi, jak to ostatnio wykazał sąd badając sprawę mafii pruszkowskiej, z gorliwością psa myśliwskiego na prochach, postawiła dziennikarzom Jakubowi W. i Michałowi F. zarzuty „znieważenia z powodów narodowościowych”, za co grozi do trzech lat więzienia.

W czerwcowym programie Radia Eska Rock dziennikarze rozmawiali o meczu Ukrainy podczas Euro, który Ukraińcy wygrali. Jakub W. mówił m.in., że ze złości „wyrzucił swoją Ukrainkę” (czyli pomoc domową z Ukrainy, zwaną dawniej po prostu służącą). Michał F. zadeklarował, że „po złości jej dzisiaj nie zapłacę” oraz „powiem ci, że gdyby moja była chociaż odrobinę ładniejsza, to jeszcze bym ją zgwałcił”. Te niezbyt wysokich lotów żarty wywołały oburzenie w Polsce, a po właściwym przetłumaczeniu także na Ukrainie. Zaprotestowało ukraińskie MSZ, a w ocenie polskiego wypowiedzi były „skandaliczne i chamskie”.
Cały wpis

Obiecanki

Właśnie skończyło się wystąpienie Prezesa Rady Ministrów, zwane trzecim exposé. Ponieważ do trzech razy sztuka, dowiedzieliśmy się dwóch ważnych rzeczy. Po pierwsze podstawowa i jedyna różnica między programem PiS-u i PO polega na tym, że PiS program przedstawi w ciągu 6-7 miesięcy, a program PO rząd przedstawi wkrótce. Okazało się także, że powinniśmy być rządowi wdzięczni, że rządzi. Bo mógł nic nie robić i nikt by mu nic nie mógł zrobić. I że będzie walczył o pieniądze z Unii. A bój to będzie ostatni. Dostało się też kobietom — niedługo ulegnie wydłużeniu urlop macierzyński.
Cały wpis

W sumie nie tylko w lustro

Można odsądzać posłów głosujących jak wczoraj, nie po raz pierwszy zresztą, od czci i wiary. Można zarzekać się, że ‚już nigdy’ ich nie poprzemy. Takie zastrzeżenie miałoby jednak sens i pewnie wywarłoby na wybrańcach jakieś wrażenie, gdybyśmy to my, wyborcy – jak chce konstytucja – decydowali o tym, kto znajdzie się na listach wyborczych. Decyduje jednak lider partyjny, a ordynacja jest tak skonstruowana, że do sejmu wchodzą ci, na których głosowała większość oraz ci, na których głosowała tylko rodzina i kilku znajomych. Reszta wykrusza się na progu. Dlatego z pokrzykiwania i straszenia nikt nic sobie nie robi mając wyborców tam, gdzie plecy nazwę swą szlachetną kończą.
Cały wpis

Uzurpatorzy

Ateiści są oskarżani przez teistów o „walkę” z wiarą. Na czym polega owa walka? – No tego… Bo oni… No oni wierzą że boga nie ma i narzucają tę wiarę innym. Poza tym obrażają i wyśmiewają naszą wiarę. No i zadają głupie pytania. A poza tym wiadomo, że jak ktoś nie wierzy w boga, to nie zostanie zbawiony, nie będzie żył wiecznie po śmierci, choć nie wiadomo dlaczego.

Prawda jest zupełnie inna. I wcale nie leży pośrodku. To teiści narzucają swój punkt widzenia. Nie tylko ateistom. Wszystkim. Symbolu ateistów próżno wypatrywać w państwowych urzędach, instytucjach, placówkach oświatowych. Ateiści nie bębnią, nie dzwonią, nie włączają syren co tydzień zwołując się na zebranie. Telewizja musi przestrzegać wyłącznie określonych, chrześcijańskich wartości, czyli na dobrą sprawę nie wiadomo czego. Bo nikt nie wie na czym owe wartości polegają. Ateiści wreszcie nie straszą wierzących karami i przedwczesnym uwiądem starczym. A teiści przeciwnie – ostrzegają, że kara boska i ognień piekielny dosięgną każdego, kto nie wyrabia pensum na kolanach. A ponieważ historia nie odnotowała przypadku, żeby bóg kogoś ukarał, względnie by kogoś diabli wzięli, więc sami biorą sprawy w swoje ręce i osobiście – jeśli tylko mogą – przystępują do wymierzania sprawiedliwości bluźniercom. A to stosik podpalą, a to kołem połamią, a to bejsbolem w łeb zdzielą. W imię boga. Bo on zawsze jest z nimi w takich chwilach. Zaś bluźnierstwem jest już samo powątpiewanie w jego istnienie.
Cały wpis

Ateista nie, a teista tak

Ateista to człowiek, który nie wierzy w boga, a teista wierzy. I to jest podstawowa i jedyna różnica. Z faktu bowiem bycia ateistą nie wynika brak wiary. Najlepszym przykładem ilustrującym tę tezę są choćby komuniści wierzący w idee sprawiedliwości społecznej, równość wszystkich obywateli. I narzucający siłą swą wiarę innym – w szczytowym okresie niemal połowie świata. Przy czym – co charakterystyczne – jej kapłani wyłączyli się z owej równości uprzywilejowując siebie i swoich wiernych wyznawców.

Najbardziej bowiem charakterystyczną cechą cechującą wiarę i wiernych jest głęboka wiara w swoją wyjątkowość i przyzwolenie na łamanie reguł. Dlatego nam wolno nie stosować się do przepisów, nam wolno oszukiwać, kłamać, kraść. Dlatego sprawiedliwość jest wtedy, gdy nam się odpuszcza nasze winy, a im nie. Przykładów jest mnóstwo, od wiary w cuda, czyli łamania przez Stwórcę swoich własnych zasad, poprzez Komisję Majątkową, po przekonanie polityków, że władzę zawdzięczają bogu, a nie wyborcom.
Cały wpis

Przepraszam

W zasadzie nie powinienem sam się kajać, bo samokrytyka nie jest na topie, ale nikt nie chciał się podjąć. A sprawa jest pilna i paląca, albowiem nie może być tak, żeby byle obywatel mówił i pisał co chce, myślał co myśli i na dodatek tak uważał oraz posiadał określone, czyli głównie niesłuszne, poglądy.

Modelowy tok postępowania wygląda następująco – inkryminowana audycja znika, przeprosiny za nią pojawiają się, a o co chodzi można dowiedzieć się choćby z Faktu. Żeby więc być w zgodzie z obowiązującymi trendami powinienem przeprosić za swoich rodziców. Bo to przecież niefrasobliwość dorosłych bądź co bądź osób sprawiła, że od początku ciągnie się za mną odium grzechu, którego nie zmyła ani komunia, ani komuna. Z modelu wynika wszakże wiązanie przeprosin z usuwaniem wszelkich śladów po grzechu, co wielce komplikuje sytuację. Dodatkowo zmusza do opierania się na relacjach osób trzecich. Czyli dokładnie tak jak w moim przypadku – że zgrzeszyłem samym przyjściem na świat poinformował zatroskaną rodzinę ksiądz. Nie pomnę w tej chwili, czy ktoś za to przeprosił i kogo.
Cały wpis