Rapsod o leśniku narodowem

Trybunał Sprawiedliwości UE wyznaczył termin złożenia wyjaśnień w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej, prowadzonej wbrew zakazowi, na miniony piątek. Polski rząd wystąpił o jego przesunięcie, ponieważ nie wie dlaczego wycinka dotąd nie została wstrzymana i musi mieć czas, aby udać się na miejsce i zasięgnąć języka. W związku z tym Trybunał Sprawiedliwości UE, idąc za przykładem bohaterskiego polskiego Trybunału Konstytucyjnego uznał, że nie ma pośpiechu. Niech sobie Polska nadal puszczę spokojnie wycina, bo zakaz zakazem, a pośpiech jest wskazany, owszem, lecz wyłącznie przy łapaniu pcheł, ale nie podczas walki z kornikiem.
Cały wpis

Liderzy o pozycji

Od dawna czołowe miejsca okupują ci sami ludzie. Ludzie, którzy są liderami nie dlatego, że mają charyzmę, potrafią porwać za sobą tłumy, lecz mimo to. Ludzie, którzy albo na stanowisko lidera zostali mianowani, ponieważ towarzysze partyjni uznali, że na czele partii bez właściwości powinien stać człowiek bez talentów, albo sami się mianowali, bo partię założyli. To bezprecedensowe wydarzenie postanowili uczcić umieszczając swoje nazwisko w nazwie, żeby przypadkom ktoś nie przypisał zasług komuś innemu.

Zanim przejdziemy do sedna zwróćmy uwagę na powtarzaną tu i ówdzie plotkę, jakoby dwie konkurujące ze sobą partie opozycyjne w istocie niczym się od siebie nie różnią, poza liczbą członków i osobami liderów. Otóż jest to nieprawdziwa i krzywdząca opinia. Różnica jest diametralna i fundamentalna zarazem. Otóż Nowoczesna Ryszarda Petru, zwana dalej Nowoczesną, opracowała i udostępniła swój program. Program jest równie nowoczesny jak partia, więc niektóre starsze przeglądarki nie radzą sobie z jego przeglądaniem, ale można pobrać plik pdf. Platforma Obywatelska z kolei to partia wręcz konserwatywna, wierna tradycji. A zgodnie z tradycją jakoś to będzie. W takim przypadku program jest zbędny, a wręcz przeszkadza, gdy sytuacja wymaga, by jednego jednego dnia głosić jedno, a drugiego coś wręcz przeciwnego. Kto pamięta programy wyborcze PO z lat 2005, 2007, 2011, 2015, które w tajemniczy i niewytłumaczalny sposób zniknęły, ten wie o czym mowa.
Cały wpis

Satyra w służbie narodu

Satyra to «utwór literacki ośmieszający i piętnujący wady ludzkie, obyczaje, stosunki społeczne itp.» Satyrą para się satyryk. Jednym z czołowych przedstawicieli satyry w Polsce jest satyryk, który w satyrze tyra od lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku, absolwent Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, tow. Jan Pietrzak. Jego talenta satyryczne wysoko ceniła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza. Niestety, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w roku 1989 zaczął być prześladowany przez kolejne reżimy. Dopiero po powstaniu z kolan i odzyskaniu suwerenności został znowu doceniony.

Satyra Jana Pietrzaka, zwłaszcza w ostatnim okresie, charakteryzuje się niespotykaną dozą satyryzmu. Po każdym jego występie znaczna część publiczności trafia prosto na SOR, gdzie lekarze dwojąc się i trojąc zszywają pozrywane boki. Na szczęście dotąd nikt nie umarł ze śmiechu. Mimo to publiczność w Opolu wolała nie ryzykować i w ramach profilaktyki zdrowotnej zawczasu opuściła amfiteatr.
Cały wpis

Bilion srebrników

Polacy są za granicą wykorzystywani. Portal oko.press dowiódł właśnie ponad wszelką wątpliwość, że nie potrzeba Francuzów, Włochów, Holendrów, Niemców. Bowiem nikt tak nie wykorzysta, nie oszuka i nie upodli Polaków jak sami Polacy. Oczywiście praktyki opisane w materiale nie były możliwe, gdyby władza reagowała na nadużycia. Niestety, choć to nie jest od dawna władza obca, okupacyjna, to zachowuje się jakby była. Stąd opisujący nieprawidłowości reporter miewa kłopoty, zaś opisanemu przezeń urzędnikowi czy politykowi włos z głowy nie spada. Tak było w czasach, gdy sądy były niezależne, tak będzie w czasach, gdy sądy są jeszcze bardziej niezależne.
Cały wpis

Zbawcy

W lipcu Polacy gremialnie wylegli na ulice, by zaprotestować przeciwko upolitycznianiu sądów. Stanęli w obronie Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Pan prezydent sądy powszechne poświęcił na ołtarzu reformy sądownictwa, a KRS i SN, które zgodnie z zawetowanymi ustawami miały być podporządkowane ministrowi sprawiedliwosci, podporządkuje sobie.

Sędziowie Sądu Najwyższego już na początku sierpnia postanowili wyrazić wdzięczność stającemu w ich obronie społeczeństwu i powołując się na nieistniejący spór kompetencyjny zawiesili postępowanie w sprawie nadużywającego stanowiska koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego i jego zastępcy Macieja Wąsika. Ponieważ społeczeństwo nie wpadło w zachwyt na początku września Sąd Najwyższy postanowił jeszcze wyraźniej zaakcentować wdzięczność i odmówił zajęcia się sprawą wyboru p. Julii Przyłębskiej na stanowisko prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Tym samym potwierdził to, co ujawniła swego czasu sędzia Sądu Administracyjnego, że sędziowie to nadzwyczajna kasta ludzi i nawet jak któryś sędzia piastuje stanowisko niezgodnie prawem, to sądom, łącznie z Najwyższym, nic do tego.
Cały wpis

Wiem, że wszystko wiem

Co odpowie biolog gdy go zapytać o zasadę działania sieci telefonii komórkowej? Odpowie, że nie wie jak to działa. Gdy zapytać polityka będzie opowiadał godzinami. Słuchacze dowiedzą się na przykład, że sieć działa w oparciu o przekaźniki. Ale nie ma większego znaczenia czy stoją, czy na przykład w wyniku wichury leżą, bo ważniejszy jest prąd. A jeśli w wyniku wichury prądu nie ma, to przekaźniki nie działają. Mogłyby działać nawet leżąc, gdyby zostały wyposażone w agregaty prądotwórcze. Nie zostały wyposażone ponieważ są w rękach obcego kapitału. Jakby były w rekach rodzimego kapitału, to by działały jak na przykład sieć wrodzinie, której nadajniki ukryte w kapliczkach przerwały nawałnicę dzięki czemu poszkodowani mogli się pomodlić o szybki przyjazd wojska.

Generalnie uczeni znają się na bardzo wąskich dziedzinach, zaś politycy znają się na wszystkim. Dlatego jeśli naukowcy twierdzą, że odpowiedzialność za globalne ocieplenie ponosi człowiek to opowiadają dyrdymały, ponieważ wystarczy spytać polityka, żeby przekonać się, że to nieprawda. W sukurs politykom, na razie bardzo nieśmiało, przychodzą sądy i skazują na przykład sejsmologów na kilka lat więzienia za to, że nie przewidzieli trzęsienia ziemi. A powinni przewidzieć. Każdy by przewidział na ich miejscu.
Cały wpis

Make death funnier

Make Poland great again, czyli satyra w Gazecie Wyborczej. Swego czasu podobną pańszczyznę odwalał w telewizji państwowej Tadeusz Ross jako Zulu-Gula. Musiał być Zulu-Gulą, bo p. Fasolę, znanego u nas z imienia i nazwiska jako Jaś Fasola wymyślił już ktoś inny. Mała próbka twórczości duetu zwanego Make life harder, czyli MLH:

Mamy rok ’45. Właśnie skończyła się II Wojna Światowa. Polska jest w ruinie, ale takiej prawdziwej ruinie, nie takiej jak za Platformy. Czyli zburzone budynki, nie ma jedzenia, a jak chcesz pograć z kumplem w piłkę, to nie możesz, bo on nie żyje, bo zabili go Niemcy.
Cały wpis

Antycypacja stanu reparacji

Biuro Analiz Sejmowych przygotowało ekspertyzę „ws. roszczeń od Niemiec za straty wyrządzone podczas drugiej wojny światowej”. Ekspertyza powinna zostać włączona do kanonu lektur zarówno na lekcjach języka polskiego, jak i historii oraz wiedzy o społeczeństwie. Uczeń bowiem dowie się z niej wielu bardzo ciekawych rzeczy. Zwłaszcza na lekcji poświęconej zagadnieniu „jak napisać sążnisty elaborat tak, by nic z niego nie wynikało”.

Jak u Hitchcocka ekspertyza zaczyna się mocnym akcentem, a potem napięcie narasta aż do ostatniej, czterdziestej strony i stwierdzenia, że

W tej sprawie wypowiedział się już w 1960 r. Manfred Lachs, który w pewnym sensie antycypował współczesny stan prawny, stwierdził on bowiem, że „nie wymagają chyba szczególnego dowodu fakty, świadczące o szczególnym okrucieństwie okupanta hitlerowskiego na ziemiach polskich. Metody stosowane wobec ludności polskiej stanowiły przecież jak najjaskrawsze pogwałcenie wszelkich praw wojny i praw przyznanych ludności kraju okupowanego. W wyniku tych aktów bezprawia nastąpiło całkowite ograbienie Polski. Odrzucono wszelkie pozory prawa, stosowano brutalną przemoc, której nie przewidywali autorzy konwencji haskich, gdy redagowali regulamin praw i zwyczajów wojny lądowej”. Dlatego „w obliczu tych faktów względy formalistyczne powinny były ustąpić miejsca względom merytorycznym i oczywistym nakazom słuszności”, a „tego wymagały słowa deklaracji poczdamskiej, postulujące: »wynagrodzenie w jak najszerszym stopniu strat i cierpień wyrządzonych Narodom Zjednoczonym«” i „chodziło przecież o to, by wynagrodzić »w pierwszym rzędzie te kraje, które ponosiły główny ciężar wojny, poniosły największe straty«”.

Na tym ekspertyza się kończy. Zaczyna zaś od podziału wojny na dwie kategorie: wojny sprawiedliwej i niesprawiedliwej.
Cały wpis

Mowa narodowa

Praktycznie każdy przejaw aktywności człowieka w dzisiejszych czasach, a zwłaszcza w środku Europy, związany jest z koniecznością podpisania umowy. Gdy po jej podpisaniu okazuje się, że padliśmy ofiarą oszustwa natychmiast uaktywniają się wszystkowiedzących, którzy wiedzą co trzeba było zrobić, żeby się nie dać oszukać. „Trzeba było przeczytać umowę” — przekonują, bo wszystko wiedzą. Ba, po losowaniu znają nawet wygrywające liczby! „Trzeba było skreślić [tu pada seria liczb], żeby wygrać”. Aż dziw bierze, że mimo, iż to takie proste nigdy nie wiedzą tego przed faktem, zawsze po. Tak więc praktycznie na każdym kroku zmuszeni jesteśmy podpisać lub zawrzeć jakieś umowy. Przed podpisaniem faktycznie powinniśmy je czytać. Ale nie da się! Ponieważ równie dobrze mogłyby być pisane po chińsku.
Cały wpis

Zgrzyt

Wielu zachodzi w głową jak to się dzieje, że im bardziej władza destabilizuje państwo, tym większym cieszy się zaufaniem i poparciem. Ten fenomen wyjaśnił prezydencki doradca, prof. Andrzej Zybertowicz. Otóż uważa on, że żadna edukacja, nawet najlepsza nie jest w stanie nauczyć ludzi myślenia, wiązania skutków z przyczynami. Jednym z tych utopijnych wyobrażeń jest przekonanieprzekonuje profesorże poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli. Obywateli w większości zdolnych do krytycznego, metapoziomowego myślenia, zdolnych do pogłębionej refleksji oraz do dystansowania się od własnych przedzałożeń religijnych czy filozoficznych. Czyli że jesteśmy w stanie wychować osoby, których myślenie będzie jakoś spełniało ideały dyskursu naukowego opisywane np. przez amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego. Tymczasem jest to utopia, bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go.
Cały wpis

Dajcie bilion i zapominamy o sprawie

Donos prasowy nie pozostawia żadnych wątpliwości. Po Matce Boskiej odpowiedzialnej za Cud nad Wisłą i Armii Czerwonej odpowiedzialnej za bez mała pół wieku niepodległości, przyszła pora na aktywistów z Greenpeace z 12 państw. Aktywiści z 12 państw wywiązali się z zadania i wzięli odpowiedzialność za polskie dziedzictwo narodowe — Puszczę Białowieską. To niebywałe pasmo sukcesów objaśnił poseł Karol Karski: wojsko polskie funkcjonuje doskonale, oddziały amerykańskie stacjonują w Polsce, jest wzmocnione bezpieczeństwo naszego państwa…

Ponieważ nie wszyscy pamiętają, bo to była — jak mawiał wybitny mąż stanu — oczywista oczywistość, wojsko zawsze funkcjonowało doskonale. Co czasami, jak choćby w roku 1981, nawet dawało się odczuć. Bezpieczeństwo natomiast gwarantowały wojska radzieckie. Przekonali się o tym Węgrzy w roku 1956 i Czesi wraz ze Słowakami w roku 1968. Mając to na względzie zapewnienie ministra Macierewicza, że Polska jest bezpieczniejsza niż rzeczywiście kiedykolwiek była w dziejach naszego narodu nie brzmi wiarygodnie. Jeśli 12 sierpnia kraj nawiedza nawałnica, w wyniku której kilka osób ponosi śmierć, a 15 sierpnia Ministerstwo Obrony Narodowej informuje, że podjęto decyzję o wydzieleniu żołnierzy oraz sprzętu wojskowego do pomocy mieszkańcom dotkniętych klęską terenów, to trudno mówić o bezpieczeństwie. Zaistniałą sytuację można bowiem odnieść do wydarzeń sprzed lat. Oto Luftwaffe 1 września rozpoczyna naloty i bombardowania, a 4 września resort obrony informuje, że podjęto decyzję o włączeniu do akcji artylerii przeciwlotniczej zapewniając, że powinniśmy być dumni z bardzo nowoczesnego sprzętu, z bardzo nowoczesnej struktury i znakomitego ducha patriotyzmu polskiego, dużego profesjonalizmu.
Cały wpis

Tajemnicza substancja na chodniku. Pierwszy wypatrzył ją przechodzień. Wiem co to jest

CBOS, czyli Centrum Badań Opinii Społecznej przeprowadziło badania. Badania są niebywale pokrzepiające dla lidera totalnej opozycji. W rankingu zaufania znalazł się na drugim miejscu, zaraz po okupującym nieprzerwanie najwyższe miejsce na podium szefie resortu obrony. Demiurg dobrej zmiany znalazł się na trzecim miejscu, tuż za przewodniczącym partii opozycyjnej. Garść szczegółów:
1 miejsce bezkonkurencyjny Antoni Macierewicz, któremu nie tylko nie ufa 55% ankietowanych, ale także — zgodnie z  informacją podaną na stronie TVP.info — dodatkowo 28%:

W sierpniu nieufność w stosunku do szefa MON wyrażała ponad połowa ankietowanych (55 proc.); 28 proc. wyrażało wobec niego nieufność.

2 miejsce zasłużenie okupuje Grzegorz Schetyna, któremu nie ufa 51% badanych.
3. miejsce zajmuje Jarosław Kaczyński, który cieszy się nieufnością 50%.
Poza podium znalazł się kolejny lider opozycyjny, p. Ryszard ‚światełko w tunelu’ Petru, któremu nie ufa 47% respondentów.
Cały wpis

Propagranda

Notka na blogu nie ma takiej siły oddziaływania i nie skłania do refleksji jak artykuł w ogólnopolskim medium. A chodzi o propagandę z jednej strony i postępująca degrengoladę, infantylizację mediów z drugiej. Przy czym filozofia Kalego, która dawniej stanowiła wzorzec hipokryzji i źródło kpin, dziś została podniesiona do rangi obowiązującego dogmatu. Jak inaczej można wytłumaczyć oburzenie pewnej dziennikarki, która najzupełniej serio i z pełnym przekonaniem tłumaczy na czym polega cenzura i zamordyzm? Cenzura i zamordyzm jest według niej wtedy, gdy oni mogą usunąć artykuł opublikowany przez nas, a my nie możemy usunąć artykułu opublikowanego przez nich. Czy wyobrażacie sobie państwo Facebooka, że to nie wy będziecie decydować na przykład o postach jakie usuwacie? Będziesz publikował jakiś post w internecie na Facebooku albo w jakimkolwiek portalu i to internauci będą głosować czy ta informacja jest prawdziwa czy nie. Czyli ja sobie opublikuję jakąś opinię, a zatrudniona przez PiS armia hejterów zagłosuje, że ten artykuł jest nieprawdziwy i on zostanie usunięty. Czyli PiS chce, żeby armia internetowych trolli decydowała co jest prawdą, a co nie. Nawet jeśli hejter opublikuje strasznie nienawistny artykuł, to — uwaga! — wydawca nie będzie mógł go usunąć. Czy można przejść obojętnie obok tak żelaznej logiki, której nawet Kali by się nie powstydził? Chodzi o szykowane przez rząd przepisy umożliwiające „walkę” z nieprawdziwymi informacjami w internecie, o czym informuje Wyborcza za niewygórowaną kwotę.
Cały wpis

Wiarygodność, czyli… prawda

Od jakiegoś czasu rządzi w Polsce Prawo i Sprawiedliwość. Sztandarowym programem rządzącego w Polsce Prawa i Sprawiedliwości jest rozdawnictwo pieniędzy znane jako program „Rodzina 500+”. Program polega na tym, że niektóre rodziny otrzymują pomoc państwa w wysokości 500 zł na prawie każde dziecko. Ponieważ program nie jest programem socjalnym, więc wsparcie dostają wszyscy bez względu na dochody, zaś w przypadku rodzin z dochodem poniżej 800 zł netto na osobę wsparcie otrzyma rodzina także na pierwsze lub jedyne dziecko w wieku do ukończenia 18 r. życia. Żeby na program nie załapały się samotne matki wychowujące jedno dziecko zaostrzono kryteria przyznawania świadczenia. Ponieważ to nie jest program socjalny, dlatego należy się wszystkim bez względu na dochody, a samotnym matkom ze względu na dochody lub ich brak.
Cały wpis

Gołębie serce

Każdy medal ma dwie strony, każdy kij ma dwa końce. Podobnie i sprawiedliwość ma dwa oblicza. Z jednej strony jest człowiek o gołębim sercu, wrażliwy na krzywdę ludzką. Z drugiej strony są podległe mu instytucje, dla których krzywda nie zawsze krzywda znaczy, a niegodziwość niegodziwość.

W lipcu 2016 roku w Karpaczu 23-letni kierowca samochodu stracił panowanie nad kierownicą i wjechał w grupę ludzi. Jechał za szybko. Zaraz potem człowiek o gołębim sercu oznajmił, że Są osoby, które regularnie, w sposób drastyczny naruszają zasady w ruchu drogowym, powodując śmierć i zniszczenia na polskich drogach. Chcemy ograniczyć ich nieodpowiedzialność i chcemy ratować w ten sposób ludzkie, niewinne życie.

W styczniu 2017 roku poruszające się zwartą kolumną osoby w sposób drastyczny naruszając zasady w ruchu drogowym wpadły na samochody stojące na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Ograniczenie nieodpowiedzialności i chęć ratowania niewinnego życia (o zdrowiu nie może być mowy) sprowadziło się w tym wypadku do skazania sygnalizacji świetlnej na karę wieloletniego świecenia.
Cały wpis

Ból żalu

Wpłynąwszy na bezkresnego przestwór Internetu natknąłem się na apel skierowany do p. Emmanuela Macrona przez p. Arkadiusza Mularczyka:

Z początku zrobiło się mi żal Francji. Ale nie wiedziałem jak bardzo. Żeby móc ustawić właściwy poziom współczucia udałem się na stronę Ministerstwa Spraw Zagranicznych i dowiedziałem się, że
Cały wpis