Zgrzyt

Wielu zachodzi w głową jak to się dzieje, że im bardziej władza destabilizuje państwo, tym większym cieszy się zaufaniem i poparciem. Ten fenomen wyjaśnił prezydencki doradca, prof. Andrzej Zybertowicz. Otóż uważa on, że żadna edukacja, nawet najlepsza nie jest w stanie nauczyć ludzi myślenia, wiązania skutków z przyczynami. Jednym z tych utopijnych wyobrażeń jest przekonanieprzekonuje profesorże poprzez masową edukację dobrej jakości prawie wszystkich możemy wychować na światłych obywateli. Obywateli w większości zdolnych do krytycznego, metapoziomowego myślenia, zdolnych do pogłębionej refleksji oraz do dystansowania się od własnych przedzałożeń religijnych czy filozoficznych. Czyli że jesteśmy w stanie wychować osoby, których myślenie będzie jakoś spełniało ideały dyskursu naukowego opisywane np. przez amerykańskiego filozofa Richarda Rorty’ego. Tymczasem jest to utopia, bo spora część ludzi, być może większość, albo nie posiada genetycznego uposażenia, które by dawało im szansę na wielopoziomowe myślenie oraz autorefleksję, albo uwięziona jest w kontekstach społecznych, które nie preferują takiego myślenia, nie premiują go.
Cały wpis

Dajcie bilion i zapominamy o sprawie

Donos prasowy nie pozostawia żadnych wątpliwości. Po Matce Boskiej odpowiedzialnej za Cud nad Wisłą i Armii Czerwonej odpowiedzialnej za bez mała pół wieku niepodległości, przyszła pora na aktywistów z Greenpeace z 12 państw. Aktywiści z 12 państw wywiązali się z zadania i wzięli odpowiedzialność za polskie dziedzictwo narodowe — Puszczę Białowieską. To niebywałe pasmo sukcesów objaśnił poseł Karol Karski: wojsko polskie funkcjonuje doskonale, oddziały amerykańskie stacjonują w Polsce, jest wzmocnione bezpieczeństwo naszego państwa…

Ponieważ nie wszyscy pamiętają, bo to była — jak mawiał wybitny mąż stanu — oczywista oczywistość, wojsko zawsze funkcjonowało doskonale. Co czasami, jak choćby w roku 1981, nawet dawało się odczuć. Bezpieczeństwo natomiast gwarantowały wojska radzieckie. Przekonali się o tym Węgrzy w roku 1956 i Czesi wraz ze Słowakami w roku 1968. Mając to na względzie zapewnienie ministra Macierewicza, że Polska jest bezpieczniejsza niż rzeczywiście kiedykolwiek była w dziejach naszego narodu nie brzmi wiarygodnie. Jeśli 12 sierpnia kraj nawiedza nawałnica, w wyniku której kilka osób ponosi śmierć, a 15 sierpnia Ministerstwo Obrony Narodowej informuje, że podjęto decyzję o wydzieleniu żołnierzy oraz sprzętu wojskowego do pomocy mieszkańcom dotkniętych klęską terenów, to trudno mówić o bezpieczeństwie. Zaistniałą sytuację można bowiem odnieść do wydarzeń sprzed lat. Oto Luftwaffe 1 września rozpoczyna naloty i bombardowania, a 4 września resort obrony informuje, że podjęto decyzję o włączeniu do akcji artylerii przeciwlotniczej zapewniając, że powinniśmy być dumni z bardzo nowoczesnego sprzętu, z bardzo nowoczesnej struktury i znakomitego ducha patriotyzmu polskiego, dużego profesjonalizmu.
Cały wpis

Tajemnicza substancja na chodniku. Pierwszy wypatrzył ją przechodzień. Wiem co to jest

CBOS, czyli Centrum Badań Opinii Społecznej przeprowadziło badania. Badania są niebywale pokrzepiające dla lidera totalnej opozycji. W rankingu zaufania znalazł się na drugim miejscu, zaraz po okupującym nieprzerwanie najwyższe miejsce na podium szefie resortu obrony. Demiurg dobrej zmiany znalazł się na trzecim miejscu, tuż za przewodniczącym partii opozycyjnej. Garść szczegółów:
1 miejsce bezkonkurencyjny Antoni Macierewicz, któremu nie tylko nie ufa 55% ankietowanych, ale także — zgodnie z  informacją podaną na stronie TVP.info — dodatkowo 28%:

W sierpniu nieufność w stosunku do szefa MON wyrażała ponad połowa ankietowanych (55 proc.); 28 proc. wyrażało wobec niego nieufność.

2 miejsce zasłużenie okupuje Grzegorz Schetyna, któremu nie ufa 51% badanych.
3. miejsce zajmuje Jarosław Kaczyński, który cieszy się nieufnością 50%.
Poza podium znalazł się kolejny lider opozycyjny, p. Ryszard ‚światełko w tunelu’ Petru, któremu nie ufa 47% respondentów.
Cały wpis

Propagranda

Notka na blogu nie ma takiej siły oddziaływania i nie skłania do refleksji jak artykuł w ogólnopolskim medium. A chodzi o propagandę z jednej strony i postępująca degrengoladę, infantylizację mediów z drugiej. Przy czym filozofia Kalego, która dawniej stanowiła wzorzec hipokryzji i źródło kpin, dziś została podniesiona do rangi obowiązującego dogmatu. Jak inaczej można wytłumaczyć oburzenie pewnej dziennikarki, która najzupełniej serio i z pełnym przekonaniem tłumaczy na czym polega cenzura i zamordyzm? Cenzura i zamordyzm jest według niej wtedy, gdy oni mogą usunąć artykuł opublikowany przez nas, a my nie możemy usunąć artykułu opublikowanego przez nich. Czy wyobrażacie sobie państwo Facebooka, że to nie wy będziecie decydować na przykład o postach jakie usuwacie? Będziesz publikował jakiś post w internecie na Facebooku albo w jakimkolwiek portalu i to internauci będą głosować czy ta informacja jest prawdziwa czy nie. Czyli ja sobie opublikuję jakąś opinię, a zatrudniona przez PiS armia hejterów zagłosuje, że ten artykuł jest nieprawdziwy i on zostanie usunięty. Czyli PiS chce, żeby armia internetowych trolli decydowała co jest prawdą, a co nie. Nawet jeśli hejter opublikuje strasznie nienawistny artykuł, to — uwaga! — wydawca nie będzie mógł go usunąć. Czy można przejść obojętnie obok tak żelaznej logiki, której nawet Kali by się nie powstydził? Chodzi o szykowane przez rząd przepisy umożliwiające „walkę” z nieprawdziwymi informacjami w internecie, o czym informuje Wyborcza za niewygórowaną kwotę.
Cały wpis